Całopalenie

Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2020-04-22
Kategoria: Horror
ISBN: 97883773133497
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: BURNT OFFERINGS
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

Ocena: 4.5 (8 głosów)

Ben i Marian Rolfe mają już serdecznie dość ciasnego, dusznego mieszkania na Brooklynie, które podczas upalnego lata staje się wręcz nie do wytrzymania. Kiedy więc trafia się im okazja wynajęcia luksusowej rezydencji na północy stanu za jedyne 900 dolarów za cały wakacyjny sezon, po prostu nie mogą odmówić. Właściciele mają jednak nietypową prośbę: w odległym skrzydle budynku, za dziwnymi, misternie rzeźbionymi drzwiami mieszka starsza, bardzo skryta nestorka rodu Allardyce, a nowi lokatorzy, w ramach umowy wynajmu, muszą zobowiązać się do przygotowywania jej posiłków.
Okazuje się, że rezydencja kryje w swych zmurszałych progach tajemnicę, a tuż po wprowadzeniu się Rolfich w całym domu zaczynają dziać się niezrozumiałe i przerażające rzeczy. Małżeństwo szybko przekonuje się, że za okazyjną cenę letniej przygody przyjdzie im zapłacić bardzo wysoką cenę. Ich głowy coraz częściej zaczyna zaprzątać niepokojąca myśl: co tak naprawdę kryje się za tajemniczymi drzwiami?
„Całopalenie” to jedna z najważniejszych powieści grozy „złotego okresu” literackiego horroru w Stanach Zjednoczonych. Wydana po raz pierwszy w 1973 roku stała się jednym z kanonicznych dzieł tej epoki. Przez znawców gatunku wymieniana jednym tchem wraz z „Dzieckiem Rosemary” i „Egzorcystą”. Powieść nigdy wcześniej nie była wydana w Polsce. Wydanie wzbogacone zostało o posłowie znawcy współczesnej literatury grozy, Grady’ego Hendrixa, autora „Paperbacks from Hell: The Twisted History of ‘70s and ‘80s Horror Fiction”, a także klimatyczne ilustracje Macieja Kamudy.

Tagi:

Kup książkę Całopalenie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Całopalenie

Avatar użytkownika - yerba
yerba
Przeczytane:,

Lubię dzieła, które zostały napisane dekadę lub dwie temu, gdyż w tych opowieściach tkwi zupełnie inne przesłanie. Nie ma tam, nowoczesnych technologii, telefonów komórkowych czy listów elektronicznych. "Całopalenie" opowiada historię pewnej rodziny, która gnieździ się w małym mieszkaniu na Brooklynie. Kiedy przypadkowo trafiają w prasie na ogłoszenie, które zapewnia im wynajęcie dużego domu na okres wakacyjny, do tego za bezcen, nie omieszkają skorzystać z okazji. Nie trzeba być tutaj wielkim detektywem, aby się domyślić, że wszystko co złe, wydarzy się w tajemniczym domu. Właściciele informują, że w jednym ze skrzydeł mieszka staruszka i nie należy jej pod żadnym pozorem przeszkadzać, ale należy pozostawiać jedzenie w umówionym miejscu.

Od pierwszych chwil przeniesienia się do nowego domu, przybysze czują się coraz bardziej nieswojo. Ich zachowania ulegają zmianie, a sami zauważają, że coś jest nie tak, ale nie potrafią się od tego uwolnić i wrócić do ciasnego domu w mieście. Marasco świetnie pokazuje mechanizmy zalążku czegoś co można chyba nazwać zaburzeniami psychicznymi. Tymczasowo mieszkańcy przestają być sobą. Na początku widzą swoje patologiczne zachowania, ale te szybko zmieniają się i stają się coraz mniej zauważalne i coraz mocniej akceptowalne. Granica jest cienka i po jej przekroczeniu może dojść do...tutaj czytelnik musi sam przekonać się, co im grozi, albo kto jest dla nich realnym zagrożeniem. Jestem pod wielkim wrażeniem tej opowieści, gdyż autor stworzył historię prostą, ale zarazem uzależniającą czytelnika od następujących po sobie wydarzeń. Może nie jest to specjalnie oryginalna opowieść, ale bez wątpienia zasługuje na uwagę i miejsce w domowej biblioteczce dla fanów grozy.
Wydawnictwo "Veper" tradycyjnie dba o czytelnika, zapewniając książkę wydaną w twardej okładce, a co za tym idzie zawierającą ciekawe rysunki. Osobiście nie zawiodłem się jeszcze na tym wydawcy, wydającym same perły literatury. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - karolinaosewska
karolinaosewska
Przeczytane:2020-08-18, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020,

70/52/2020
"Całopalenie" Robert Marasco @Wydawnictwo Vesper
#recenzja

"Całopalenie" uznawana jest za jedną z najważniejszych powieści grozy Stanów Zjednoczonych. Przez znawców gatunku stawiana na pierwszym miejscu wraz z "Egzorcystą" i "Dzieckiem Rosemary".

Opowiada ona o rodzinie Rolfe'ów:Marian, Benie i Davidzie, którzy zmęczeni życiem w małym mieszkanku w kamienicy w dzielnicy Queens, postanawiają wynająć dom na okres wakacyjny, by uciec choć na chwilę od ciasnoty i duchoty, a także sąsiadów.

Ben podchodzi do pomysłu Marian z dystansem, wie, że nie stać ich na zbyt dużo. Mimo lat pracy nie mają pokaźnych oszczędności. Gdy Marian trafia na ogłoszenie w gazecie, które oferuje dom do wynajęcia za rozsądną cenę, namawia Bena na podróż i odwiedzenie tego domu.

Na miejscu wita ich ekscentryczne rodzeństwo, Roz i jej brat Arnlod Allardyce'owie, którym bardzo, ale to bardzo zależy by Rolfe'owie wynajęli dom, kuszą ich niską ceną 900 dolarów za dwa miesiące. Ben się waha, wyczuwa w tej propozycji jakiś haczyk, i w istocie jest warunek, jeśli się zdecydują na wynajem, będą musieli przygotowywać posiłki trzy razy dziennie i zanosić na tacy, nestorce rodu Allardyce, która mieszka w zachodnim skrzydle domu, w odosobnieniu, za misternie rzeźbionymi drzwiami.

Marian od pierwszej wizyty zdaje się zauroczona domem i cennymi meblami, które wypełniają przestrzeń. Ben mimo początkowych wątpliwości, idzie na rękę żonie i zgadza się na wynajem domu. Na okres wakacji zapraszają także jego ciotkę Elizabeth by spędziła z nimi ten czas w wynajętym domu.

Próżno w "Całopaleniu" szukać morza krwi, wybebeszonych flaków i jelit czy duchów i upiorów. Całą atmosferę grozy autor buduje powoli i czytelnik od początku pobytu naszych bohaterów w domostwie może domyślić się, że ów dom będzie odpowiedzialny tu za grozę.

Dom wpływa na bohaterów, każdy z nich zauważa u siebie niepokojące symptomy. Na dodatek postać tajemniczej nestorki, mieszkającej za niezwykłymi drzwiami. Kim ona tak naprawdę jest? Ostatecznie nie dowiadujemy się tego. Autor bazuje na niedopowiedzeniach, czytelnik może użyć swojej wyobraźni i sam sobie dopowiedzieć to i owo.
Gdy Ben, David, Elizabeth chcą walczyć z tą siłą, która ich zmienia, Marian jako jedyna poddaje i godzi się na oddziaływanie tej mocy.

Marian, jak ta kobieta działała mi na nerwy!
Przypominała mi Hiacyntę z "Co ludzie powiedzą". Ważne dla niej były dom, meble, świecidełka, złota, srebra, a jej ulubionym zajęciem było: sprzątanie.
Naciskała na męża by na czas wakacji uciekli z ciasnoty swojego mieszkania, do której sama się przyczyniała zastawiając go co rusz nowymi bibelotami, meblami, które sprzątała do przesady, do miejsca gdzie odpoczną. A co wybrała, dom ruinę, którą pucowała i sprzątała, choć miał być to czas na odpoczynek i spędzenie go z bliskimi. Marian zdaje się mieć problem ze zbieractwem, pedantyzmem, może dlatego dom mógł na nią tak mocno wpływać.
Ale która matka i żona, miast rodziny wybiera dom i całkiem obcą kobietę, której nawet ani razu nie widziała na oczy, gdy mąż prosi ją by porzucili w cholerę ten przeklęty dom i uciekali gdzie pieprz rośnie. A Marian co? Nie, bo ona nie może. Ok, ja rozumiem oddziaływanie domu itd. ale uczucia matki do dziecka powinne być silniejsze !
Ben jako jedyny z całej czwórki od samego początku miał negatywne przeczucia co do tego domu, jako jedyny walczył o rodzinę do końca, niestety bez skutku.

Było mi bardzo szkoda tej rodziny,przerażające jak wakacje stały się koszmarem, a dom pułapką, z której nie ma ucieczki.

Czy ta książka straszy? Bardziej niepokoi, tak bym powiedziała. Byłam ciekawa, co kryje się za drzwiami w zachodnim skrzydle, a ostatecznie nie dostałam satysfakcjonującego wyjaśnienia.
Początek powieści mnie nużył, po przeniesieniu akcji do domu, było trochę lepiej. Ale postać Marian cały czas działała mi na nerwy, więc mam mieszane odczucia co do tej książki.

Sięgając po nią, po pozytywnych opiniach, byłam nastawiona na coś innego. Spodziewałam się, że tak mnie przerazi, że nie usnę w nocy, a tu psikus, nie przestraszyła mnie. Groza to nie jest gatunek, po którym sięgam bardzo często. Może dlatego moje wyobrażenia nie pokryły się z tym co dostałam.
Dla fanów grozy i to klasycznej to na pewno obowiązkowa lektura, ale mnie osobiście ta książka nie przestraszyła, a zdenerwowała i podniosła ciśnienie.
Na pochwałę zasługuje piękne wydanie książki przez wydawnictwo Vesper i mroczne ilustracje wewnątrz powieści, które budują klimat tajemniczości.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2020-06-15, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Całopalenie" Roberta Marasco oryginalnie wydane zostało w 1973 roku, w Polsce dopiero teraz ukazało się po raz pierwszy. Wydanie, jak zawsze u wydawnictwa Vesper, zachwyca – twarda oprawa, genialna okładka, mroczne grafiki Macieja Kamudy i krótkie acz rzeczowe posłowie Grandy’ego Hendrixa. Warto wspomnieć, że Marasco był niejako prowodyrem nie tylko sztuk budzących grozę, ale i historii o nawiedzonym domu, gdzie mrok osadzony jest głównie w warstwie psychologicznej, a nie efekciarskiej. Dopiero po niej powstały takie dzieła jak „Lśnienie” czy „Amityville Horror”, które mocno bazowały na tej powieści.

Historia jest bardzo klimatyczna. Akcja toczy się powoli, narrator zwraca ogromną uwagę na szczegóły otoczenia – razem z główną bohaterką zachwyca się urokliwym wnętrzem domu. Oczywiście im dalej w lekturę, tym większy niepokój budzi – zaczynają dziać się rzeczy, który nie powinny mieć miejsca, a ich epicentrum wydaje się mieścić pod drzwiami staruszki, którą bohaterowie mają karmić, a jednak nigdy jej nie widzieli… To książka warta poznania, bez niej prawdopodobnie nie byłoby „Lśnienia”.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2020-04-24, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Czy coś tak idealnego może kryć wrogie zamiary?"

Przykład horroru frapująco odwołującego się do sfery psychicznej, nie proponuje krwawych, brutalnych i okrutnych ataków, ale wydobywa zło z ułomności i wad człowieka, pozwala na jego metamorfozę i eskalację. Pierwsze skrzypce grają podstęp, oszustwo i manipulacja. Zło przenika postaci niezauważalnie, z każdą sceną zyskując na intensywności poprzez drobny element, pozornie nieznaczący akcent, ale z dłuższej perspektywy okazuje się, że wygodnie i trwale mości się w ludzkiej duszy. Nie liczy się zakończenie, jego brzmienie jest doskonale wyczuwalne od pierwszych rozdziałów, znaczenie ma proces wypalania ran na psychice, stopniowego wygaszenia dobra, umierania człowieczeństwa. Wydaje się, że nic nie jest w stanie przeszkodzić machinie wewnętrznej zagłady, nie można jej powstrzymać dobrymi intencjami, dziecięcą niewinnością, serdecznym usposobieniem, czy świadomym poświęceniem. Wchodząc w bezlitosne rytmy obsesji, niezdrowej fiksacji i wybujałych ambicji bohaterowie pozbawiają się zdrowego rozsądku, szerszej perspektywy, zbawczej przenikliwości. Czy zatem mogą liczyć na jakikolwiek ratunek i wyzwolenie?

Szczęśliwa czteroosobowa nowojorska rodzina, złakniona przestrzeni do życia, spragniona relaksu w wolnych rytmach, decyduje się na wynajęcie domu na głębokiej wsi. Właścicielami nieruchomości, ogromnej posesji, choć na to nic w gazetowym ogłoszeniu nie wskazywało, jest wyjątkowo ekscentryczne rodzeństwo i osobliwa starsza pani. Pomimo niepokojących przeczuć, nieokreślonego lęku, podskórnej trwogi, David nie jest w stanie odmówić żonie zamieszkania przez dwa miesiące w osobliwym budynku. Natomiast Marian myśli o szczęściu synka Bena i ukochanej ciotki, oraz ogromnych, choć pokrytych patyną czasu, bogactwach widocznych w pomieszczeniach posesji. Kobieta poddaje się urokowi przedmiotów, swoistemu zaciemnieniu umysłu, nawet panująca antypatyczna atmosfera ją nie zraża. Krok po kroku dziwaczność i nieracjonalność przejmują ster, rodzina wyczuwa wrogą i niewytłumaczalną ingerencję, złowieszczą siłę. Co nieprzyjemnego i nieprzyjaznego może sprawić, że ludzie odsłonią najgorsze wersje samych siebie, niszcząc to, na czym im najbardziej zależy, co stanowi istotę ich życia. A może dopiero w obliczu destrukcyjnych mocy odkrywamy najskrytsze pragnienia i pożądania?

Bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2020-04-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2020,

„Całopalenie” Roberta Marasco to powieść wyjątkowa, wyłamująca się poza schematy gatunku, którą z całą pewnością docenią wszyscy miłośnicy historii z dreszczykiem, w których nacisk położono przede wszystkim na stopniowe budowanie atmosfery grozy oraz napięcia towarzyszącego czytelnikowi podczas lektury książki. Mnie historia ta całkowicie pochłonęła i tegoż samego życzę wam, kiedy już zdecydujecie się sięgnąć po tę powieść. A wierzcie mi – naprawdę warto to zrobić!

 

Pełna recenzja: https://magicznyswiatksiazki.pl/calopalenie-robert-marasco/

Link do opinii

Kup książkę Całopalenie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Monika Kowalska (I)
Lwowska kołysanka. Dwa miasta
Pokaż wszystkie recenzje