We Wrocławiu znika młoda kobieta.
Ida prowadziła zwyczajne życie – do czasu, gdy jej codzienność przerwało brutalne porwanie. Uwięziona w piwnicy, zmuszona do konfrontacji z własną przeszłością, Ida powoli traci poczucie, co jest fantazją, a co realnym koszmarem. Jej dramat przeplata się z historią poszukiwań prowadzonych przez policję i ludzi, którzy ją kochali.
„Chandra” to kryminał psychologiczny o tym, że najgroźniejszym więzieniem bywa własny umysł. To także portret pokolenia dorastającego w cieniu lat dziewięćdziesiątych, naznaczonego bliznami dzieciństwa i wychowania, które determinują dorosłe życie.
Mieszko Sujak stworzył powieść, której trudno się oderwać – otwierającą oczy nie tylko na demony czające się w drugim człowieku, ale i na te ukryte w nas samych.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2025-12-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 525
Język oryginału: polski
,,W zemście i miłości kobieta jest większym barbarzyńcą niż mężczyzna."
Podoba mi się to, że książkę napisał mężczyzna, a nie jest odczuwalne jakoby chciał zniżyć płeć przeciwną. Czasami bywa, że podczas treści autor chce górować nad przeciwną osobistością, a tutaj zachował się w pełni kulturalnie. Jeśli chodzi o cały przekaz, to również na duży plus jest niemożliwość przewidzenia akcji. Mamy wprowadzone takie podchody, które już spinają atmosferę, już ktoś sam maszeruje, już gęstnieje atmosfera, już szykujemy się do ataku, a tu nagle bum, nic. Treść trwa nadal. I kiedy zaczynamy się zastanawiać, czy ten element drastyczności nastąpi, to wtedy ujawnia się w całej okrasie:-) Niby czułam, że to damska postać będzie przeżywała jakieś nieprzyjemne zajścia, ale nie spodziewałam się, że będzie ostatnią osobą, która się podda. W tle mamy dochodzenie prowadzone odnośnie zaginienia kobiety i wędrujemy poprzez ich poszlaki, informacje do których udało im się dotrzeć oraz czujemy gdzieś na plecach te ciarki, które podkręcają atmosferę, bo przecież my wiemy więcej aniżeli ci, co jej szukają. Jeśli poszukujecie krótkiej i konkretnej akcji, to takiej tu nie znajdziecie. Postacie to ludzie z krwi i kości, więc mają czas obserwować jakieś zajścia, opisują swoje plany, oraz spotykają się z rodziną dla której największymi informacjami są ich sprawy łóżkowe. Zaszła już w ciążę, czy jeszcze nie? Nie spotkacie tutaj kulturalnych odpowiedzi, ale nie będą też wulgarne. Tutaj każdy ma jakieś swoje zdanie i nie lubi, kiedy jego terytorium jest poruszane lub sprawdzane. Mamy tutaj też czas na wspominki, żenujące sytuacje oraz takie, kiedy czuło się bezpieczeństwo w najprostszych rzeczach jak choćby zapach z ust, czy smak potrawy. Ale to też treść nieco mniej smaczna.
,,Powieki ma zszyte nicią chirurgiczną. Po kilka szwów na każdej. Kikut nici na jednej z powiek zwisa, dyndając koło nosa. Z tych zaszytych szparek wypływa żółta ropa, jak z naleśnika zawierającego za dużo farszu."
Nie uwierzycie, ale jakoś tak naleśniki już nie kojarzą mi się smakowicie:-))) Chciałam abyście ujrzeli jak wiarygodne znajdziecie tutaj porównania, które dosyć często oddawały bardzo wyraźne i znane skojarzenie. Wyobraźnia buja się tutaj na wysokim szczeblu. Również kwestia szczupłości, która wychodzi poza wszelkie schematy. Bo kobieta piękna ma ciało, nie tylko ości obite skórą:-)
Na koniec chciałabym dodać, że wszelkie sceny i opisy mniej ważnych lub bardziej ważnych wydarzeń były ukierunkowane na nasze myślenie. Na to jak sami nakładamy na siebie ograniczenia i jak bardzo chcemy być jak... , a w tym wszystkim nie widzimy siebie. To książka, która skłoni wiele osób do przewartościowania swojego życia. Może nawet otworzyć oczy te, które sami sobie zasznurowaliśmy. Świetny przekaz psychologiczny, bardzo ją wam polecam:-)
Ida jest młodą dziewczyną prowadzącą normalne życie. Ma chłopaka Krystiana z którym raz układa się jej lepiej, a raz gorzej. Pewnego dnia zostaje porwana. Od tego czasu życie spędza w jakiejś piwnicy, która staje się dla niej koszmarem. Dziewczyna dzień po dniu mierzy się ze swoją przeszłością i knuciem planu na wydostanie się z tej niewoli. Próbuje podejść tego, który przynosi jej jedzenie, jednak wcale nie jest to takie proste. Czy Ida może liczyć na szczęśliwe zakończenie?
„Od początku mojego pobytu tutaj odpychałam od siebie myślenie o świecie zewnętrznym. Założyłam, że łatwiej będzie mi przetrwać w tej piwnicy jako więzień bez bagażu. Zabijając w sobie tęsknotę, zamrażając w swojej głowie wspomnienia, będę tu tkwić jak w jakimś innym wymiarze.”
Muszę przyznać, że Mieszko Sujak stworzył niesamowicie wciągający kryminał psychologiczny od którego nie sposób się oderwać. Z każdą przeczytaną stroną, coraz mocniej zagłębiałam się w psychikę zarówno bohaterki jak i porywaczy. Słuchałam, analizowałam i wyciągałam własne wnioski. Czułam dreszczyk emocji i adrenalinę, która musiała towarzyszyć również Idze.
Książka podzielona jest na dwie części: zdrowie i choroba. Będziemy więc naocznymi świadkami w miarę normalnego życia bohaterki oraz jej zmagań z chorobą. Historia, którą macie okazję tutaj poznać pokazuje nam, że czasem najgroźniejszym więzieniem bywa nasz umysł. To właśnie on potrafi sprawić, że nasze własne myśli czy też obsesje mogą czynić z głowy pułapkę, z której trudno się wydostać. Powracające wspomnienia, przeżyte traumy, to one nie pozwalają nam zaznać spokoju.
Sujak posługuje się językiem oszczędnym, momentami surowym, dzięki czemu emocje nie wypływają wprost lecz ukazują się z niedopowiedzeń. Autor ukazuje nam relacje międzyludzkie, a przede wszystkim granice własnej wytrzymałości psychicznej. Sami zapewne doskonale wiecie, że ta granica potrafi być bardzo cienka. Historię poznajemy z różnych punktów widzenia: bohaterki, policji, a także ludzi, którzy kochali Idę. Powieść jest niezwykle autentyczna, a jej siła tkwi w konsekwentnym opisie stanu. Jest to lektura wymagająca, skupiona na szczegółach. Nie ma w niej błyskawicznej akcji, wręcz przeciwnie, momentami może okazać się odrobinę monotonna.
„Ojciec zawsze powtarzał mi, że ciało trzeba traktować jak konia – gdy nie będzie się ruszać, zacznie fiksować. Patrząc na dzisiejsze miasta, mogłoby się wydawać, że normalną pozycją człowieka jest siedzenie, ale tak prosto nie da się uciec od swojej natury.”
Chandra to powieść psychologiczna, która zabiera czytelnika w refleksyjną podróż. Nie daje ukojenia, jednak skłania do myślenia o nieustannym poszukiwaniu sensu we współczesnym świecie. Polecam.
Przeczytane:2026-03-01, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 12 książek 2026,
Recenzja patronacka
Sięgając po "Chandra" wiedziałam, że nie będzie to „lekka” lektura do poduszki. I dokładnie to dostałam książkę, która nie tylko opowiada historię zaginięcia młodej kobiety we Wrocławiu, ale przede wszystkim zagląda głęboko pod powierzchnię ludzkiego umysłu. Tam, gdzie rodzą się lęki, poczucie winy, mechanizmy obronne i emocje, których nie potrafimy ani nazwać, ani uciszyć.
To kryminał psychologiczny w pełnym znaczeniu tego słowa. Zniknięcie staje się punktem wyjścia, pretekstem do rozpisania dużo szerszej opowieści o tym, że najgroźniejszym więzieniem bywa własna głowa. Autor prowadzi nas przez gęstą, momentami duszną atmosferę, w której nic nie jest czarno-białe, a odpowiedzi rodzą więcej pytań niż ulgę. Tu nie chodzi wyłącznie o „kto” i „dlaczego”, ale o „jak” jak bardzo przeszłość potrafi kształtować nasze decyzje, relacje i sposób patrzenia na świat.
Szczególnie mocno wybrzmiewa tu portret pokolenia lat dziewięćdziesiątych. Pokolenia wychowanego w cieniu niedopowiedzeń, emocjonalnych braków i schematów, które miały nie zostawić śladów, a jednak zostawiły głębokie rysy. "Chandra" pokazuje, jak dzieciństwo i wychowanie potrafią determinować dorosłe życie, jak niewypowiedziane traumy wracają w najmniej spodziewanym momencie i jak łatwo zgubić siebie, nawet nie zauważając, że drzwi klatki dawno się zamknęły.
Ogromnym atutem tej powieści jest jej psychologiczna wiarygodność. Emocje nie są tu dekoracją, a procesy zachodzące w bohaterach są niepokojąco prawdziwe. Czytając, miałam wrażenie, że nie obserwuję historii z bezpiecznego dystansu, lecz stoję bardzo blisko czasem zbyt blisko. To jedna z tych książek, które zmuszają do zatrzymania się i zadania sobie niewygodnych pytań: o granice wytrzymałości, o odpowiedzialność za własne emocje, o to, ile z przeszłości naprawdę nosimy w sobie.
Chcę też wyraźnie podkreślić, że jestem patronką tej książki. To dla mnie ważne i osobiste, bo "Chandra" reprezentuje dokładnie ten typ literatury, który cenię najbardziej odważny, nieoczywisty, psychologicznie pogłębiony i uczciwy wobec czytelnika. Bez tanich trików, bez prostych odpowiedzi.
To nie jest historia, którą się „połyka” i odkłada na półkę. To książka, która zostaje w głowie, rezonuje i prowokuje do rozmów o zdrowiu psychicznym, o dorastaniu, o tym, co z nami robią niewidzialne rany. Jeśli lubicie kryminały, które oprócz napięcia oferują refleksję i emocjonalną głębię, "Chandra" zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę.
A Wy wierzycie, że można uciec od własnej przeszłości, czy raczej zawsze nosimy ją ze sobą, tylko w różnych formach?
#Chandra #MieszkoSujak #kryminałpsychologiczny #patronat #polskikryminał #Wrocław #psychologia #trauma #pokolenie90 #zaginięcie #książkirecenzje #czytambopolskie #książkoweemocje