Chata na krańcu świata

Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 2020-04-15
Kategoria: Horror
ISBN: 9788377313459
Liczba stron: 308
Tytuł oryginału: The cabin at the end of the world
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc

Ocena: 4.3 (10 głosów)

Powieść nagrodzona Bram Stoker Award za najlepszą powieść 2018 roku oraz Locus Award 2019 za najlepszy horror.

Siedmioletnia Wen i jej rodzice, Eric i Andrew, spędzają wakacje w samotnej chatce nad jeziorem niedaleko granicy kanadyjskiej, z dala od miejskiego zgiełku, odcięci od natrętnego Internetu i telefonów komórkowych. Od najbliższych sąsiadów dzieli ich kilka kilometrów piaszczystej drogi używanej dawniej przez drwali.
Pewnego popołudnia zajęta zabawą w ogrodzie Wen spostrzega nieznajomego mężczyznę. Leonard – tak ma bowiem na imię – szybko przekonuje do siebie Wen, angażując się w jej zabawy. Zaniepokojenie dziewczynki wzbudzają jednak wypowiedziane przez niego słowa, który przepraszając, oznajmia: „Nie ponosisz winy za nic, co się wydarzy. Nie zrobiłaś nic złego, ale wasza trójka będzie musiała podjąć trudne decyzje. Obawiam się, że będą to decyzje straszliwe. Z całego pękniętego serca pragnę, żebyś nie musiała ich podejmować”. Jednocześnie Wen dostrzega kolejnych nieznajomych zbliżających się do chaty. Wystraszona rzuca się do ucieczki. Chce ostrzec rodziców przed grupą obcych, kiedy słyszy za sobą wołanie Leonarda: „Twoi tatusiowie nie zechcą nas wpuścić, Wen. Ale muszą to zrobić. Powiedz im, że muszą. Nie przyszliśmy, żeby cię skrzywdzić. Musisz nam pomóc ocalić świat. Proszę”.
Tak rozpoczyna się trzymająca w napięciu, porywająca opowieść o apokalipsie, poświęceniu i przetrwaniu; historia, w której los kochającej się rodziny spleciony zostaje z losem całej ludzkości.

Tagi:

Kup książkę Chata na krańcu świata

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Chata na krańcu świata

Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2020-04-14, Ocena: 6, Przeczytałam,

Żyjemy dniem dzisiejszym nie myśląc o zagrożeniach, które mogą spotkać nas, naszych najbliższych, całą ludzkość. Obecna pandemia jest tego najlepszym przykładem. Nasz poukładany świat w jednej chwili zmienia się nie do poznania.

Także w powieści Paula Tremblaya idylliczna sceneria klimatycznej drewnianej chaty nad jeziorem i beztroska odpoczywającej w nim ludzi kontrastuje z walką o przetrwanie, którą przyjdzie im toczyć. A bohaterowie stłoczeni, uwięzieni wewnątrz chaty niczym łapane przez dziewczynkę do słoika koniki polne, będą próbowali się za wszelką cenę uwolnić z pułapki.

Siedmioletnia Wen wraz ze swoimi adopcyjnymi rodzicami, Erykiem i Andrew, przyjeżdża do chaty w lesie, by odpocząć w odosobnieniu, wśród natury, bez zasięgu. Wszystko zmienia się w jakiś surrealistyczny koszmar, gdy do ich drzwi puka czwórka nieznajomych wyposażonych we własnoręcznie zrobioną broń, by nakłonić ich do podjęcia decyzji, wyboru, który zburzy ich świat na zawsze. Jeśli go nie dokonają, według słów nieznajomych, ludzkość przestanie istnieć.

Ale ich świat przestaje istnieć w momencie wtargnięcia tej czwórki do chaty. Ich poczucie bezpieczeństwa, szczęście i plany na przyszłość znikają bezpowrotnie. Pozostaje pierwotny instynkt walki o przetrwanie i potrzeba chronienia najbliższych za wszelką cenę.

Czy rodzina uwierzy nieznajomym w historię o apokalipsie, o ofierze, którą muszą ponieść, by ocalić miliardy istnień? Czy Wy byście uwierzyli? Czy raczej potraktowali ich jak szaleńców, fanatyków gotowych posunąć się do wszystkiego w imię swoich wierzeń?

Napięcie towarzyszyło mi od pierwszych stron, bo już od pierwszej sielankowej sceny łapania koników polnych, czuło się, że coś wisi w powietrzu. Momentami było przerażająco, czasem brutalnie, ale prawdziwa akcja rozgrywała się w mojej głowie, w moim  sumieniu. Pytania same wkradały się do umysłu. Jak ja bym postąpiła? Czy byłabym skłonna uwierzyć, czy walczyłabym o przeżycie? Dylemat nie do rozstrzygnięcia w rozważaniach teoretycznych, bo nikt do końca nie wie jak zachowa się w krytycznej sytuacji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2020-06-11, Ocena: 4, Przeczytałam,

„Chata na krańcu świata” Paula Tremblay’a to jedna z jego najgłośniejszych i najbardziej nagradzanych powieści z gatunku literatury grozy. Prawa do jej ekranizacji zostały już wykupione.

To ciekawa i mocno niepokojąca historia o fanatyzmie, psychozie, wierze i religii. Akcja toczy się w dosyć sielskiej, naturalnej scenerii, która szybko dla bohaterów powieści przeradza się w ich największy koszmar. Powieść wciąga, dobrze się ją czyta, zachowanie czwórki obcych, którzy nachodzą naszych bohaterów budzi zarówno ciekawość jak i lęk. Mam jednak wrażenie, że wydarzenia z powieści są tylko pretekstem do zastanowienia się nad współczesnymi zagrożeniami świata, które są konsekwencją postępu techniki i zachowań społeczeństwa. To ciekawa powieść, choć ostatnia ¼ książki jakoś nie do końca mnie przekonała – potrzebowałabym tu konkretniejszego, mocniejszego zakończenia. Niemniej jednak, choćby dla samych rozważań, jakie wymusza lektura, warto było ją przeczytać.

Link do opinii

Ciężko przejść obojętnie obok tej książki. Wydawnictwo Vesper jest mistrzem wydawania pięknych, dopracowanych i cudownych wydań. Twarda oprawa, niepokojące ilustracje i gruby papier - idealne do stworzenia perfekcyjnej biblioteczki.

Ale trochę chcę Wam opowiedzieć o treści. Jest to klasyczny horror z ciężką, duszną atmosferą. Początek trochę był dla mnie trudny, musiałam się wgryźć, potem z każdą stroną było coraz lepiej. I niby książka mi się podobała, ale zakończenie nie było takie, jakiego bym się spodziewała. Liczyłam na takie typowe rozstrzygnięcie, wyjaśnienie i finał, który wbije mnie w fotel. A tu tego zabrakło. Do tej pory się zastanawiam o co tu chodziło, nie wiem czy taki miał być zamysł czy po prostu ja nie ogarnęłam.

Tak, myślę że jest to trochę kontrowersyjna książka, która zbierze mase głosów na "tak" i masę na "nie". Styl, atmosfera i ponadczasowy pomysł bardzo mocno się bronią, jednak musicie sami ocenić czy takie zakończenie Was satysfakcjonuje.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2020-04-20, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2020,

„Scenariusze końca świata, choćby nie wiadomo jak ponure i mroczne, pociągają nas, ponieważ idea końca ma dla nas sens. Pomijając oczywisty, szeroko dyskutowany fakt, że sycimy własny narcyzm, wyobrażając sobie, że spośród miliardów ludzi, którzy zginą, akurat my zdołamy przetrwać.”

 

O książce przeczytacie na moim blogu. Zapraszam :)
https://magicznyswiatksiazki.pl/chata-na-krancu-swiata-paul-tremblay/

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2020-04-20, Ocena: 4, Przeczytałem,

Apokalipsa na wyciągnięcie ręki
Horrory wydawane przez wydawnictwo Vesper zwykle są gwarancją dobrej rozrywki. Jakość wydania (jak zawsze) pozostaje bez zarzutu, jednak tym razem zamiast relaksu w klimatach grozy otrzymujemy przygnębiającą wizję, aż nazbyt dobrze korespondującą z sytuacją, z którą mierzymy się w ostatnich tygodniach.

Akcja "Chaty na krańcu świata" rozkręca się właściwie od razu, nie dając czytelnikowi ani chwili na spokojne poznanie bohaterów. Tych obserwujemy w sytuacjach ekstremalnych, przez co nie mamy najmniejszych szans, by przewidzieć, jak zachowa się konkretna postać – zwłaszcza w przypadku budzących grozę nieznajomych.

Przez zdecydowaną większość lektury powieść trzyma odpowiednie tempo, co czyni ją nieodkładalną (w sposób masochistyczny). Jedyne momenty, kiedy akcja nieco siada dotyczą zbyt rozbudowanych retrospekcji i monologów przybyszów. Autor zapewne chciał dogłębnie wytłumaczyć zachowania i motywacje bohaterów, ale wchodzenie w szczegóły w tym przypadku sprawiło, że miejsce napięcia zastępowało znużenie zawiłymi opowieściami i powtórzeniami.

Plusem powieści Paula Tremblaya jest wplecenie motywów biblijnych, a konkretnie Apokalipsy św. Jana – wyszło to świeżo i (aż nazbyt) aktualnie. "Chata na krańcu świata" zmusza do refleksji, na którą nie każdy sięgający po horror może mieć ochotę. W powieści trup ściele się gęsto i przerażająco realistycznie – aż do uczucia dyskomfortu. Jednak w tym przypadku krwawą jatkę nie sposób zestawić z popkulturowymi slasherami.

"Chata na krańcu świata" to bardzo nietypowa powieść grozy w zestawieniu z klasyką gatunku, którą do tej pory oferowało wydawnictwo Vesper. Znane motywy (jak chociażby spędzanie urlopu w miejscu odciętym od świata) zostają rozegrane w zupełnie nowy sposób. Zamiast odprężającej lektury, która daje czytelniczą satysfakcję, czytelnik otrzymuje historię, w której jest osamotniony, pogrążony w beznadziei i zdany na niełaskę fabuły.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2020-04-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Silniejsza od lęku przed niewytłumaczalnym, i niedającym się wyrazić słowami, jest dojmująca groza odkrycia."

Kiedy zaczęłam czytać powieść stwierdziłam, że nie będzie to typowy horror, zaś odmalowany klimat coś mi przypomina. Zerknęłam zatem do notatek w poszukiwaniu informacji, czy nie czytałam wcześniej książek autora. Okazało się, że to "Głowa pełna duchów" pozostała w pamięci, i całkiem słusznie, bo wyśmienicie się przy niej bawiłam. Czaiło się w niej nieoczywiste, niedefiniowane i nieuchwytne. Właśnie to wrażenie zostało przywołane, bo i "Chata na krańcu świata" wymyka się standardom powieści grozy, czerpie ze wzorca garściami, ale zarazem oferuje nowe elementy i atrybuty. Fantastycznie sprawia, że nie czujemy się pewnie, nie wchodzimy śmiało w kreślone sceny, jednocześnie skrywamy się za obawami i wychylamy wyobraźnię w kierunku scenariusza zdarzeń.

Napięcie od początku osiąga maksymalny poziom i za nic z niego nie schodzi, nie odpuszcza odbiorcy, nie lituje się nad nim, tylko przedłuża pożądaną mękę niecierpliwego pochłaniania treści. Co prawda, można mieć zastrzeżenia do powtarzalności scen, rozciągania ciągu incydentów, powielania utrwalonych przekazów, jednakże to świadome prolongowanie biletu na rozrywkę z dreszczykiem. Niektórzy powiedzą, że mogło być krócej, ale mnie się podobało. Co prawda wciąż nie uchwyciłam w pełni głębi fabuły, nie dotarłam fantazją do drugiego dna, znam kierunek, w którym przemieszczałam się, ale nie odkryłam wykładni finalnego przeznaczenia.

Predestynacja zdaje się odgrywać kluczowe znaczenie, boska ręka kreśląca los człowieka, której nie może sprzeciwić się wiedza naszego świata, bo czyż siedem koników polnych, pojawiających się już w pierwszej scenie, uwięzionych symboli mądrości i szczęścia, nie kończy marnie. A może trzeba spojrzeć na ilość prostoskrzydłych jako magiczną liczbę ukrytej mocy, że jednak sami jesteśmy w stanie wytyczyć własny szlak życia. Albo zinterpretować owady jako zbliżającą się katastrofę, atak na wartości stanowiące o człowieczeństwie, przepowiednię tragedii, w której nie ma wygranych, za to wszyscy stoją na przegranej pozycji. I natychmiast rodzące się pytania. Czy od śmierci jednej osoby mogą zależeć losy świata? Czy poświęcając jednostkę w imię dobra ogółu faktycznie wywiązujemy się z misji przetrwania?

Jest jeszcze alternatywa, że w poszukiwaniu wyjaśnień pojawiania się koników polnych za bardzo analizowałam i roztrząsałam, ale sprawiało mi to wielką frajdę, a autor, który skłonił mnie w horrorze do badania niejednoznaczności, jak najbardziej zasługuje na uznanie. Nadmienię, że trudno opanować chęć, aby nie zerknąć ukradkiem w zakończenie, dopuścić się oszustwa odkrycia ostatecznego obrazu, aby zmniejszyć miłe, acz nieznośne, pragnienie intensywnego porywczego poznawania. Wytchnieniem w napięciu były jedynie drobne słowa, opisy nieistotnych detali, z jednej strony rozpraszają, bo jakby ostrym kantem przecinają nurt akcji, ale z drugiej, stają się chwilką wytchnienia, drobnym przerywnikiem w wybuchających niczym gejzer emocjach.

Nie dostałam wyjaśnień siły kryjącej się za motywami czarnych postaci, źródła ich zachowań, podłoża potrzeby prezentowanych postaw. Tę przestrzeń czytelnik wypełnia na swój sposób i postrzeganie, a nie jest to wcale łatwe zadanie. Żałuję jedynie, że nawet poznając elementy z życia złych postaci, odbicia w szaleństwie pozornej normalności, nie potrafiłam bardziej przybliżyć się do nich, a przez to zrozumieć i współczuć. Dokonane przez nich wybory nie podlegały z mojej strony żadnym tłumaczeniom i uzasadnieniom. I ostatnia rzecz, aby nie zabić przyjemności odkrywania horroru, nie zdradzę nic ze scenariusza zdarzeń, oprócz tego, że mamy chatkę na odludziu i wypoczywającą rodzinę, dwóch mężczyzn i siedmioletnią córkę, oraz koniki polne.

Bookendorfina.pl

Link do opinii
Inne książki autora
Głowa pełna duchów
Paul Tremblay0
Okładka ksiązki - Głowa pełna duchów

Mrożący krew w żyłach thriller, który w genialny sposób łączy ze sobą rodzinną tragedię, psychologiczny suspens i odrobinę nowoczesnego horroru...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Na tej samej ziemi
Katarzyna Kielecka;
Na tej samej ziemi
Usta mordercy
Artur Kawka, Monika Wysocka
Usta mordercy
Cyrkówka Marianna
Anna Fryczkowska;
Cyrkówka Marianna
Na Podlasiu. Antonia
Agnieszka Panasiuk;
Na Podlasiu. Antonia
Spowiedź doktora Mengele
Christopher Macht
Spowiedź doktora Mengele
Nawiść
Autor Nieznany (I)
Nawiść
Pieśni Zaginionego Kontynentu
Przemysław Hytroś
Pieśni Zaginionego Kontynentu
Pokaż wszystkie recenzje