DO TAKIEJ MIŁOŚCI ZDOLNI SĄ TYLKO BOGOWIE
Żeby nie cierpieć, trzeba by nie kochać. Żeby nie kochać, trzeba by przestać żyć.
Nad Noamem ciąży klątwa - przez nią od stuleci umiera i wciąż się odradza. Również od stuleci podąża za Nurą - kobietą, którą kocha ponad wszystko i z którą nigdy nie było mu dane zaznać pełni szczęścia. Gdy po raz kolejny budzi się z wieloletniego snu w otoczonej wodami Nilu świątyni, dowiaduje się, że został uznany za wcielenie Ozyrysa - pana życia i śmierci. Czy zdoła udźwignąć brzemię przypisywanej mu boskiej natury? Czy odkryje, kim jest bogini, z której rozkazu został zniewolony? Czy wreszcie odnajdzie ukochaną?
W trzecim tomie cyklu Podróż przez czas Éric-Emmanuel Schmitt zabiera czytelników do Memfis - stolicy starożytnego Egiptu - do przybytków rozkoszy, Domu Umarłych, hebrajskich dzielnic i pałacu faraona. Autor, prowadząc nas tropem Noama i Nury, czerpie z najpiękniejszych mitów i przypowieści. Losy Ozyrysa i Izydy splatają się z dziejami Mojżesza, a piramidy stają się tłem dla plag egipskich.
Ciemne słońce to opowieść o bezgranicznej sile miłości, ludzkich marzeniach i ambicjach, ale też o odwiecznej walce dobra ze złem. Stawia ważne, wciąż aktualne pytania i pozostawia nas w oczekiwaniu na to, co przyniesie kolejny wschód.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-01-15
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 472
Tytuł oryginału: Soleil sombre
Język oryginału: francuski
Tłumaczenie: Łukasz Müller
Początki kształtowania się państwa egipskiego i jego wierzeń, na które wielki wpływ miały osoby Noama i Nury. Kochankowie znów zostają rozdzieleni, tym razem Noam spróbuje stawić czoła nowym przeciwnościom losu i zagłębić się nad sensem życia i śmierci. Wspaniała opowieść rozgrywającą się w Starożytnym Egipcie, który będziemy mogli dogłębnie poznać dzięki autorowi Podróży przez Czas
Ze wszystkich trzech dotychczasowych tomów najbardziej przykuł moją uwagę trzeci, czyli ten, który Wam dzisiaj prezentuję. Jest dla mnie wyjątkowy, gdyż mowa w nim o starożytnym Egipcie, a dokładnie o mitach, wydarzeniach związanych z Biblią oraz przypowieściach, ale także o innych kwestiach, które bardzo wpłynęły na rozwój cywilizacji pod kątem różnych dziedzin. Ta tematyka od zawsze mnie interesuje, dlatego też pochłonęłam ją bardzo szybko.Eric Emmanuel Schmitt w swojej książce ,,Ciemne słońce" z serii Podróż przez czas ukazuje nam trochę inny obraz niektórych wydarzeń religijnych i historycznych, jakby tym samym chciał pogodzić, połączyć i pokazać nam wiedzę, którą posiadamy z innej strony, tej bardziej racjonalnej, ludzkiej. Dlatego też łączy przeszłość z teraźniejszością dodając do tego przyszłość.Bohaterowie serii to Noam i Nura. Nad Noamem ciąży klątwa. Od stuleci umiera i odradza się na nowo w innych miejscach. Nura podąża razem z nim, lecz ich drogi często gubią się, aby potem móc na nowo się odnaleźć. Tym razem Noam budzi się w Memfis-stolicy starożytnego Egiptu i tym samym zostaje uznany za wcielenie Ozyrysa.Przypominamy sobie przy okazji mit o Ozyrysie i Izydzie, który autor łączy z dziejami Mojżesza, plagi egipskie, na które spojrzymy inaczej i wiele innych ciekawych tematów.Autor stworzył fascynującą serię podróży po dziejach świata, a my razem z nim stykamy się w tej podróży z historią ludzi o różnym statusie społecznym. Obserwujemy rozwój kultury, religii, ludzkości, walkę dobra ze złem, która od przeszłości toczy się aż po dzisiejszy dzień.Jego pióro jest przystępne dla czytelnika. Jego przekaz ekscytuje, daje do myślenia, stwarza pytania, nad którymi trzeba się pochylić. Jego spojrzenie na dzieje jest tak naturalne, że mamy wrażenie, że bywał tam, widział wiele i teraz opowiada nam tak po prostu po ludzku bez wyniosłości. To też opowieść o bezgranicznej miłości, ludzkich marzeniach i ambicjach.Naprawdę godna uwagi, gdyż widać, że autor przyłożył się do tej serii niesamowicie. Wymagało to od niego przyswojenia wielkiej wiedzy oraz umiejętności przekazania tego czytelnikowi.
Minęło trochę czasu od lektury poprzednich części. Przyjemnie było powrócić do historii Noama i Nury. Noam niezmiennie wzbudza moją sympatię, a Nura irytuje. Kto podziela moje zdanie?
Tym razem zostaliśmy zabrani do starożytnego Egiptu. Bardzo ciekawa podróż pozwalająca zwiedzić jego zakamarki, perfumerię, dom uciech, dom zmarłych oraz oczywiście pałac faraona. Poznajemy sporo faktów dotyczących życia Egipcjan. Bardzo dokładnie jest opisany proces mumifikacji, ile wysiłku wkładają żywi w wyprawienie swoich bliskich na tamten świat. Aż tak dokładnie nie mówili o tym na lekcjach historii.
To czasy narodzin i dorastania Mojżesza, jego przemiany. Ciekawie jest opisany wątek wyjścia Hebrajczyków z Egiptu oraz poprzedzających go plag, które nawiedziły państwo. Autor łączy opowieści biblijne z naukowymi wyjaśnieniami.
Za zakończenie chyba muszę dać minusa autorowi. Jak on mógł pozostawić czytelnika w takim momencie? Jak my mamy czekać spokojnie na kolejną część?
,,Nie ma nic starszego niz? koniec s?wiata! Paniczny le?k przed jutrem nie pojawił sie? ani dzis?, ani wczoraj: ludzie boja? sie?, odka?d zacze?li mys?lec?."
,,Ciemne słońce" to kolejna, trzecia część bestsellerowej serii ,,Podróż przez czas".
Jest to monumentalne dzieło nad którym autor pracuje od trzydziestu lat gromadząc wiedzę naukową, religijną, historyczną, medyczną, psychologiczną, socjologiczną, filozoficzną, tak aby z bardzo szerokim spojrzeniem na wiele istotnych kwestii stworzyć ekscytujący dla czytelnika projekt. I zdecydowanie mu się to udało, wykreował nie tylko niezapomnianych bohaterów, ale również fabułę mocno poruszającą wyobraźnię czytelnika.
Autor w powieści skupia się na tych ważnych momentach w dziejach, które zmieniają bieg historii i modyfikują cywilizacje. Przeprowadza czytelnika przez upadek kolejnych kultur, łącząc czas przeszły z przyszłym i wielowymiarową teraźniejszością.
Osobiście kolejne tomy traktuję jak naukę alternatywnej historii świata, podanej w niesamowicie ciekawej formie. Powieść płynie lekko. Czasami bardziej, czasami mniej zaskakująco i dynamicznie, ale zawsze spójnie, harmonijnie. ,,Podróż przez czas" zaczyna się od potopu i trwa do współczesności, a nawet wybiega w przyszłość.
W ,,Ciemnym słońcu" Noam nadal podąża za Nurą. Odradza się tym razem jako wcielenie Ozyrysa, a jego losy splatają się z dziejami Mojżesza. Noam snuje opowieść. Jest narratorem i to on wyznacza tempo oraz sposób opowieści.
Jeśli jakiś człowiek byłby nieśmiertelny, jeśli mógłby uczestniczyć w najważniejszych momentach w dziejach ziemi i mógłby je opisać, to właśnie ten podróżnik Noam byłby skrybą odnotowującym wszystko. To on pokazałby nam znaną, a jednak zgoła odmienną historię świata.
Czytam kolejne tomy z przyjemnością. To lektura, która wymaga uwagi, ale daje też swoiste poczucie satysfakcji z tej niesamowitej podróży czytelniczej.
Co tak naprawdę tworzy cywilizację? Czym jest nieśmiertelność? Ile w jednym człowieku może pomieścić się osobowości? Czy można odnaleźć prawdziwą miłość? Dlaczego boimy się przemijania i śmierci? Czym jest śmierć? Jakie tajemnice skrywali władcy i zwykli obywatele?
Okazuje się, że niezależnie od tego w jakich czasach żyjemy, targają nami te same emocje i zmagamy się z tymi samymi problemami, wątpliwościami, namiętnościami. W powieści miłość przeplata się z nienawiścią, zemstą, okrucieństwem i ponadczasowym lękiem. Dobro ze złem. Współczesność z przeszłością. Koniec świata z nieśmiertelnością.
Od wieków powtarzamy te same błędy. Powtarza się też historia zataczając koło strachu, miłości, nienawiści, wykluczających się wartości, przeciwstawnych pragnień i potrzeby życia. Wszystko już było, a śmierć jest ostatecznie tylko pewną niedogodnością i przeszkodą, która powstrzymuje ewolucję człowieka.
,,Zrozumiałem wo?wczas, co przynosi mi Sfinks: spoko?j, jaki odczuwam w obliczu prawdziwej tajemnicy. Sfinks przyzwyczaił mnie do fundamentalnej zagadki, zagadki naszego istnienia."
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwo Znak Znak Literanova
Link do FB:
https://www.facebook.com/aniasztukaczytania/
Zapraszam:)
HISTORIA MIŁOŚCI, KTÓRA PRZETRWAŁA WIEKI Gdzie jesteś, Nuro? Ile razy jeszcze będę musiał cię stracić, nim odnajdziemy się na dobre? Noam odradza...
Książka Trucicielka i inne historie o namiętnościach to zbiór czterech wyjątkowych opowiadań bestsellerowego francuskiego autora. Schmitt porusza...
Przeczytane:2026-02-14, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Recenzje 2026, Przeczytane w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie-wybrana przeze mnie liczba książek w 2026 roku, 52 książki 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, polecam, Przeczytaj, tyle ile masz wzrostu - edycja 2026,
"kiedyś apokalipsa należała do proroczych wyobrażeń,
obecnie natomiast sygnały świadczące o jej nadejściu
rozprzestrzeniają się w rzeczywistości."
Myślę, że każdy z nas choć raz zastanowił się, jak to by było żyć wiecznie. Nie starzeć się, nie żegnać bliskich, nie bać się końca. Nieśmiertelność kusi jak obietnica nieskończonych możliwości -- czasu na wszystko, szansy na naprawienie błędów, życia bez pośpiechu. Od wieków ludzie marzyli o eliksirach życia, kamieniu filozoficznym, boskiej łasce, która pozwoliłaby przekroczyć granicę śmierci. Budowali piramidy, tworzyli mity, zapisywali się w historii, jakby w ten sposób mogli oszukać przemijanie. A jednak im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że wieczność mogłaby być nie darem, lecz ciężarem.
Właśnie z takim ciężarem mierzy się Noam w serii "Podróż przez czas", której trzeci tom nosi tytuł "Ciemne słońce". Budzi się po raz kolejny, z pamięcią wszystkich poprzednich wcieleń, wszystkich śmierci i wszystkich utraconych nadziei. Tym razem trafia do Memfis -- miasta potężnego, dusznego, pełnego kontrastów. Zostaje uznany za wcielenie Ozyrysa, pana życia i śmierci, co w świecie obsesyjnie czczącym wieczność czyni go jednocześnie cudem i zagrożeniem. Schmitt prowadzi nas przez przybytki rozkoszy, Dom Umarłych, hebrajskie dzielnice i pałac faraona, splatając mit z historią, a biblijne wydarzenia z osobistym dramatem bohatera.
Tak jak w poprzednich dwóch tomach, również tutaj wydarzenia rozgrywają się w dwóch przestrzeniach czasowych. Pierwsza z nich, oznaczona jako INTERMEZZO, to współczesność, a potem dopiero fabuła przenosi nas w czasie w kolejnych rozdziałach danej części. Podobnie jest z narracją, która także ma dwie formy. Ta prowadzona w starożytności ma formę pierwszoosobową z perspektywy Noama, natomiast prowadzona współcześnie przechodzi w perspektywę trzecioosobową, ale też skupia się na Noamie.
Ta część otwiera się w momencie, gdy Noam przebywa w Sztokholmie, w apartamencie hotelu Strand, gdzie spisuje swoje dotychczasowe przeżycia. Wcześniej towarzyszyliśmy mu w Bejrucie, teraz jednak los prowadzi go do stolicy Szwecji - miasta, w którym mieszka także Nura. Choć ich drogi znów się przecinają, nie są razem. Nura jest żoną Svena Thorstena i wspólnie wychowują piętnastoletnią córkę Brittę.
Britta to dziewczyna zaangażowana, odważna, bezkompromisowa. Aktywnie działa na rzecz ratowania Ziemi, głośno krytykuje destrukcyjne działania władzy i społeczeństwa. Jej wystąpienia budzą skrajne emocje - jedni ją podziwiają, inni nienawidzą. W dniu, w którym rozpoczyna się ta część historii, Britta zostaje zaatakowana przez motocyklistę, który wyraźnie miał zamiar pozbawić ją życia. Ratuje ją Noam, towarzyszący rodzinie Thorstenów. Nura dostrzega na kasku napastnika symbol związany z Setem, odwiecznym wrogiem Izydy i Ozyrys, ale też Nury i Noama, gdyż Set to egipskie wcielenie Dereka, który także ma dar nieśmiertelności. Wykorzystuje go jednak w destrukcyjny sposób i wciąż zagraża ich życiu, a teraz okazuje się być też w Szwecji.
Autor prowadzi fabułę w sposób, który pozwala niemal poczuć duszność miasta rozgrzanego słońcem, ciężar kamienia, z którego wznoszone są świątynie, oraz napięcie religijno-politycznych intryg. Memfis to przestrzeń kontrastów: przybytki rozkoszy sąsiadują z Domem Umarłych, hebrajskie dzielnice żyją własnym rytmem, a pałac faraona pulsuje ambicją i lękiem o utrzymanie władzy. Historia Ozyrysa i Izydy splata się z opowieścią o Mojżeszu, a wydarzenia znane z Biblii zostają wplecione w osobistą tragedię Noama. Autor nie rekonstruuje mitu w sposób podręcznikowy - raczej wnika w jego sens, pokazując, jak rodzą się wierzenia i jak łatwo stają się narzędziem kontroli.
Relacja Noama i Nury osiąga w ,,Ciemnym słońcu" wyjątkową intensywność. Ona w każdym wcieleniu jest świeża, pełna pasji, wolna od ciężaru przeszłości. On niesie w sobie pamięć wszystkich ich spotkań, kocha ją mimo różnych ról, jakie odgrywają. Współczułam Noamowi, gdyż widać, że obecna rola nie jest dla niego łatwa, gdyż musi patrzeć na ukochaną kobietę w związku z innym mężczyzną. Jednak wie, że ma tutaj inną rolę. Natomiast Nura wydała mi się nijaka, mało wyrazista, nieszczera i trudno zrozumieć, jaką toczy grę w tej historii.
W trzeciej odsłonie ośmiotomowego dzieła pt.: ,,Ciemne słońce" umacnia się przekonanie, że ludzkość popełnia wciąż te same błędy, zmieniając jedynie dekoracje i narzędzia. To opowieść o blasku i cieniu - o słońcu symbolizującym potęgę cywilizacji oraz o mroku, który kryje się w jej fundamentach. Po zamknięciu książki pozostaje nie tyle odpowiedź, ile niepokój i oczekiwanie na kolejny wschód, który być może przyniesie inne spojrzenie na sens tej niekończącej się podróży przez czas.
Ogromnym atutem powieści "Ciemne słońce", jak i całej serii jego filozoficzny wymiar poszczególnych tomów. Pan Éric-Emmanuel Schmitt pokazuje, że choć zmieniają się stroje, języki i technologie, ludzkie pragnienia pozostają niezmienne. Ambicja, żądza władzy, potrzeba wiary i lęk przed końcem świata powracają w kolejnych odsłonach dziejów, jakby historia wciąż krążyła po tym samym torze. Autor zdaje się sugerować, że rozwój cywilizacyjny nie oznacza moralnego postępu, a raczej doskonalenie scenografii dla tego samego dramatu, który ludzkość odgrywa od tysięcy lat.
Przede wszystkim jednak stawia pytania o pamięć tego, co przeżyliśmy, o przeznaczenie i o ciężar ludzkich decyzji. To opowieść o miłości, która potrafi trwać ponad czasem, nawet wtedy, gdy wszystko inne przemija. Jeżeli jest to prawdziwe uczucie, okazuje się być jednocześnie siłą, która łączy ze sobą dwie przeznaczone sobie dusze, bez względu na okoliczności i czas. Nasuwa się przy tym refleksja, że życie bez końca nie byłoby dla nas szczęśliwym rozwiązaniem, gdyż wówczas nie potrafilibyśmy docenić tego, co przeżywamy. Okazuje się, że człowiek potrzebuje określonych granic, by cokolwiek miało wartość
Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem Znak