Mroczny kryminał o winie, przeznaczeniu i przeszłości, przed którą nie można uciec.
Niepokorny komisarz Paweł Hardy zawalił najważniejszą sprawę w swojej karierze, pozwalając uciec seryjnemu mordercy znanemu jako Bestia z Zagłębia.
Gdy rok później pogrążonym w deszczu sosnowieckim Czarnym Morzem wstrząsa seria brutalnych zbrodni, Hardy dostaje szansę na odkupienie. Ktoś z zimną krwią morduje młode kobiety, a sposób działania sprawcy niepokojąco przypomina metody, które stosował Jan Kańczuga. Czy to możliwe, że Bestia znów wyruszyła na łowy? A może ktoś postanowił dokończyć jej dzieło?
Tajemniczy zabójca zdaje się rzucać Hardemu wyzwanie. Każda ofiara i każdy pozostawiony ślad prowadzą w jednym kierunku - do przeszłości komisarza i wydarzeń, które na zawsze naznaczyły jego życie.
Czy człowiek, który raz został wciągnięty w mroczną toń czarnego morza, zdoła kiedykolwiek wypłynąć na powierzchnię?
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 432
Początkowy sukces obtrąbiony we wszystkich dostępnych miejscach. Seryjny morderca, największy jakiego nosiło Zagłębie zostaje zatrzymany i pozostaje chwila do skazania. Do kary na jaką niewątpliwie zasługuje i taką na jaką czekają bliscy jego ofiar. Jan Kańczug, bo pod takim nazwiskiem jest znany wpadł i wszystko skazuje na to, że nie zobaczy już świata na wolności. Pozostaje tylko ostatnia wizja lokalna.
Wtedy zdarza się najgorsze, Kańczug znika, a odpowiedzialny za niego komisarz Paweł Hardy zostaje zdyskredytowany. Z policyjnego bohatera odpowiedzialnego za rozwiązanie najważniejszej sprawy kryminalnej kraju, spada w hierarchii na sam dół. Upokorzony, pozbawiony celu ucieka w uzależnienie, w którym zostaje na długi czas.
Dopiero po roku w sprawie pojawia się nowy sygnał. Niestety spełnia się najczarniejszy scenariusz. Bestia wróciła, a Sosnowiec znowu staje się sceną brutalnych wydarzeń, w których życie tracą kolejne osoby. Falę zbrodni może przerwać tylko jedna osoba, od roku brocząca w ściekach własnych wyrzutów sumienia i poczucia porażki. Tylko czy w Hardym tli się jeszcze iskierka genialnego śledczego z niezawodnym instynktem?
Zacznę od tego, że najnowsza książka Michała Śmielaka to najlepsza książka tego roku jaką miałem przyjemność przeczytać.
Jeśli chodzi o strukturę to macie tu klasyczek. Jest genialny śledczy z własnymi demonami i ten jeden wyjątkowy demon w postaci inteligentnego i przebiegłego seryjnego zabójcy, który wprowadza mrok na każdej karcie tej książki. I ten mrok robi tu najlepszą robotę.
Autor zaprasza swoich czytelników do miejsca, które emanuje brudem, wilgocią, niezbyt przyjemną aurą i strachem, który sprawia, że emocje które pojawiają się w trakcie czytania nie opadają nawet na chwilę.
Książka czyta się dosłownie sama. Od pierwszych stron wciąga wartką akcją i naturalnym rytmem narracji. To jedna z tych książek, przy których „jeszcze jeden rozdział” kończy się zarwaną nocą.
Polecam wyjątkowo gorąco
Mówię Śmielak - myślę będzie się działo! Działo się rzeczywiście sporo, zaczyna się od dosyć spektakularnej ucieczki seryjnego mordercy, a dalej jest coraz ciekawiej.
Przeczytałam wszystkie powieści Śmielaka i ta jest zdecydowanie jedną z lepszych, o ile nie najlepszą. Bardzo ciekawy pomysł, interesujący bohater - mam nadzieję, że to początek nowej serii i że jeszcze spotkamy komisarza Hardego.
Polecam!
Są takie sprawy, które potrafią ciągnąć się za człowiekiem latami i pomimo tego, że bardzo chcemy się od nich odciąć, to one wciąż wracają jak senny koszmar.
Kiedy komisarz Paweł Hardy zawalił sprawę mordercy zwanego Bestią z Zagłębia, który na wizji lokalnej sprytnie im uciekł, jego życie posypało się przez prokurator Justynę Potomną, która postanowiła go za to zniszczyć. Kiedy morderca ponownie się uaktywnia, zaczyna on grozić córce pani prokurator i ona postanawia przywrócić Pawła do służby, żeby pomógł jej go złapać, ale nie spodziewa się tego, co wydarzy się później.
Ta historia wciągnęła mnie w całości, cały czas coś się tutaj działo i podczas czytania towarzyszyły mi naprawdę duże emocje, strach, niedowierzanie, obrzydzenie, czyli jednak raczej te negatywne, chociaż były też momenty wzruszeń i współczucia. Karty odkrywane były naprawdę powoli, a każda nowa informacja zaskakiwała i wprowadzała nowe teorie do przeanalizowania. Kończuga okazał się bardzo sprytnym przeciwnikiem, swoją historię budował latami i był to zdecydowanie zaburzony człowiek, który miał bardzo zły wpływ na inne osoby. Był bystry i przewidujący, ciężko go było zagiąć i wyprowadzić z równowagi, ale miał godnego przeciwnika, czyli Pawła Hardego, który postanowił doprowadzić tę sprawę do końca i wreszcie pokazać mu kto tu tak naprawdę rządzi.
Główny bohater jest osobą ambitną niestety mocno pogubioną, jego życie to policja, śledztwa i adrenalina i kiedy traci to wszystko, ulega pokusie alkoholu, który odbiera mu rok życia. Miał bardzo trudną przeszłość, ale nie wyglądało na to, żeby miała ona jakiś duży wpływ na jego obecne życie, wręcz wyparł on to, co wtedy się wydarzyło i sam tego nie pamiętał.
Ja jestem tą historią zachwycona, czytało mi się ją bardzo dobrze i szybko, dużo się działo i każdy bohater wniósł coś nowego do fabuły, było mrocznie, ale też momentami sentymentalnie. Na pewno będę sięgać po kolejną twórczość tego autora, żeby zobaczyć czy inne książki przypadną mi tak samo do gustu, jak ta.
W kryminałach lubię pojedynek dobra ze złem i antagonistów równie błyskotliwych, co przebiegłych. Kiedy do końca nie wiadomo, na którą stronę przechyli się szala zwycięstwa i kto ostatecznie zawoła „szach-mat”. Choć oczywiście po cichu zwykle kibicuję tym działającym w słusznej sprawie, nawet jeśli balansują na granicy prawa lub ją drastycznie przekraczają.
Michał Śmielak w „Czarnym Morzu” serwuje nam właśnie taką arcymistrzowską rozgrywkę. Komisarz Paweł Hardy staje tu do walki z demonem z przeszłości. Rok wcześniej, podczas wizji lokalnej w dawnej dzielnicy sosnowieckich biedaszybów, zwanej Czarnym Morzem, seryjny zwany Bestią z Zagłębia wymyka się sprawiedliwości. Hardy, obwiniony o tę porażkę i pogrążony w nałogu, zostaje zdegradowany do pracy w skarbówce świetnie odmalowanej jako swoista „kolonia karna” dla niepokornych policjantów.
Kiedy deszczowego lata w Sosnowcu pojawia się kolejne ciało, staje się jasne, że Jan Kańczuga wrócił, by dokończyć dzieło. I choć Hardy jest odsunięty od śledztwa, morderca rzuca mu osobiste wyzwanie, fundując mu „skok do wody, czarnej, śmierdzącej, głębokiej i pełnej potworów” oraz bezlitośnie wyciągając na wierzch jego najczarniejsze rodzinne tajemnice. Rozpoczyna się brutalna gra, w której siły będzie musiała połączyć para wrogów, Hardy i prokurator Potomna, która rok wcześniej zesłała go na boczny tor.
Ależ plastycznie i sugestywnie autor operuje tu słowem! Ta smolista atmosfera wyróżnia powieść i świadczy o jej wyjątkowości. Tytułowe Czarne Morze zyskuje tu potężny, podwójny wymiar. To nie tylko posępna dzielnica Sosnowca, to przede wszystkim mrok, który kłębi się w samym komisarzu. I choć zagmatwana sprawa mocno angażuje, to portrety psychologiczne przeciwników w tym starciu stały się dla mnie równie dominujące, co klimat. A Hardy potrafi zaskoczyć, wiele zachowując dla siebie i nie zdradzając emocji ani współpracownikom, ani czytelnikowi.
Równie mocno, jak pogłębiony wątek psychologiczny, cenię retrospekcje, które stopniowo odsłaniają mroki przeszłości, ukazując ich powiązania z teraźniejszością. Tu autor również nie zawiódł, wiodąc nas ścieżką dawnych zbrodni zepchniętych w odmęty niepamięci. Spodobało mi się też wplecenie współczesnych smaczków, jak choćby sztuczna inteligencja skutecznie utrudniająca pracę śledczym oraz niesztampowo poprowadzone wątki damsko-męskie.
Dosłownie nie mam się do czego przyczepić. Ale czy mnie to martwi? Absolutnie nie! Bo najbardziej lubię odkładać lekturę z poczuciem dobrze spędzonego czasu, a z tym kryminałem spędziłam go doskonale.
Jaki jest przepis na doskonały kryminał?
Podczas wizji lokalnej ucieka okrutny morderca. Komisarz Paweł Hardy, który za nią odpowiadał zostaje zdegradowany. Mężczyzna popada w odmęty alkoholizmu. Rok później morderca się uaktywnia. Zabójca ma coraz więcej powiązań z komisarzem. Hardy rzuca nałóg i staje oko w oko z ludzką bestią.
Michał Śmielak umie w kryminały. Skonstruował misterną zagadkę kryminalną, pełną mroku, buzującą trudnymi emocjami, przepełnioną adrenaliną, wielowarstwową i mega wciągającą. Jej gęstość i intensywność, ciężar, złożoność i brutalność budują trudne do wytrzymania napięcie.
Postaci są idealne, głębokie, rozbudowane, z pazurem. Skrywają swoje sekrety, ukrywają mroczną naturę, chowają pod pazuchą grzeszki przeszłości. Im głębiej w nie wchodzimy tym więcej widzimy. Hardy ma bardzo duży potencjał i liczę na to, że go rozwinie w kolejnych tomach - zakładam, że takie powstaną, bo szkoda byłoby tą historię zostawić w takim momencie. Justyna – moja imienniczka – skradła moje serce już na samym początku. Wredna, stanowcza, inteligenta, krzykliwa jędza, dobrze ukrywająca swoje prawdziwe – delikatne - wnętrze.
„Czarne Morze” dotyka bardzo nieludzkich zakamarków ludzkiego umysłu. Wypuszcza na świat traumy, które są w stanie powalić na kolana nawet najsilniejsze jednostki. Bestialsko rozprawia się ze swoimi bohaterami, nawet tymi najmłodszymi. W jego odmętach można zobaczyć emocje, które budzą dziki, pierwotny strach.
Niesamowitym fenomenem powieści Michała Śmielaka jest jego sarkastyczny, inteligentny i czarny jak węgiel humor. Wkrada się on w mocne sceny, wchodzi z przytupem w trudne momenty. Głównym jego nosicielem w tej powieści jest komisarz Paweł Hardy.
Z tą książką nie można się nudzić. Wyprawę do pobliskiego mi Sosnowca uznaję za bardzo udaną.
Jaki jest przepis na doskonały kryminał?
Podczas wizji lokalnej ucieka okrutny morderca. Komisarz Paweł Hardy, który za nią odpowiadał zostaje zdegradowany. Mężczyzna popada w odmęty alkoholizmu. Rok później morderca się uaktywnia. Zabójca ma coraz więcej powiązań z komisarzem. Hardy rzuca nałóg i staje oko w oko z ludzką bestią.
Michał Śmielak umie w kryminały. Skonstruował misterną zagadkę kryminalną, pełną mroku, buzującą trudnymi emocjami, przepełnioną adrenaliną, wielowarstwową i mega wciągającą. Jej gęstość i intensywność, ciężar, złożoność i brutalność budują trudne do wytrzymania napięcie.
Postaci są idealne, głębokie, rozbudowane, z pazurem. Skrywają swoje sekrety, ukrywają mroczną naturę, chowają pod pazuchą grzeszki przeszłości. Im głębiej w nie wchodzimy tym więcej widzimy. Hardy ma bardzo duży potencjał i liczę na to, że go rozwinie w kolejnych tomach - zakładam, że takie powstaną, bo szkoda byłoby tą historię zostawić w takim momencie. Justyna – moja imienniczka – skradła moje serce już na samym początku. Wredna, stanowcza, inteligenta, krzykliwa jędza, dobrze ukrywająca swoje prawdziwe – delikatne - wnętrze.
„Czarne Morze” dotyka bardzo nieludzkich zakamarków ludzkiego umysłu. Wypuszcza na świat traumy, które są w stanie powalić na kolana nawet najsilniejsze jednostki. Bestialsko rozprawia się ze swoimi bohaterami, nawet tymi najmłodszymi. W jego odmętach można zobaczyć emocje, które budzą dziki, pierwotny strach.
Niesamowitym fenomenem powieści Michała Śmielaka jest jego sarkastyczny, inteligentny i czarny jak węgiel humor. Wkrada się on w mocne sceny, wchodzi z przytupem w trudne momenty. Głównym jego nosicielem w tej powieści jest komisarz Paweł Hardy.
Z tą książką nie można się nudzić. Wyprawę do pobliskiego mi Sosnowca uznaję za bardzo udaną.
,,- A czy trzeba kogoś zamordować, aby zabrać mu życie? Wystarczy odebrać mu wszystko, co go do tego życia motywuje. Jeśli nie masz celu, nie ruszasz w drogę".
Wizja lokalna miała być tylko formalnością, ale wystarczył jeden wyrachowany ruch podejrzanego, by wymknął się z rąk sprawiedliwości. Popełniony błąd zrujnował karierę komisarza Pawła Hardy'ego. Po głośnej ucieczce seryjnego mordercy Jana Kańczugi, znanego jako ,,Bestia z Zagłębia" Hardy zostaje zawieszony w obowiązkach, a przytłoczony potwornym poczuciem winy zaczyna topić smutki w alkoholu. Staje się to jego jedyną ucieczką od rzeczywistości. Jednak głęboko w sercu komisarz wie, że Bestia w końcu powróci z mroku, a wtedy on sam będzie musiał wyrównać dawne rachunki.
Zwykle nie nastawiam się na konkretną lekturę, ale biorąc pod uwagę wszystkie pochlebne recenzje, które czytałam o ,,Czarnym Morzu", moje oczekiwania były naprawdę wysokie. Na szczęście w tym przypadku nie było mowy o żadnym rozczarowaniu. Książka okazała się rewelacyjna! Postać bezkompromisowego, skomplikowanego detektywa, którego wewnętrzne demony fascynują równie mocno, co prowadzona intryga kryminalna. Kolejnym atutem powieści są także świetnie wykreowane postacie drugoplanowe, wyraziste, barwne i wnoszące mnóstwo jakości do całej historii.
W trakcie lektury odczuwałam stale narastający niepokój, a psychologiczna głębia walki bohatera z własnymi słabościami i niszczącym nałogiem wywarła na mnie wrażenie. Choć można by rzec, że motyw uzależnienia i osobistych rozliczeń ze zbrodniarzem jest dość powszechny w polskich kryminałach, tutaj wszystko idealnie ze sobą współgra. Świetnie wypadają również ociekające sarkazmem i ironią dialogi, tak charakterystyczne dla twórczości Śmielaka. Dodatkowego smaczku dodają retrospekcje, które z biegiem wydarzeń zyskują kluczowe znaczenie dla śledztwa. To gęsty, rasowy kryminał, który wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. Czekam na więcej!
To nie jest żaden milusi kryminał do poduszki. Momentami ta cała brutalność i bezwzględność świata aż fizycznie bolały i musiałam brać głęboki oddech, ale i tak nie potrafiłam się oderwać. Bohaterowie są genialnie poturbowani przez życie, nie ma tu nikogo czarno-białego i to jest w nich najlepsze. Pod koniec akcja pędzi tak strasznie, że aż łapałam zadyszkę i ze dwa razy musiałam cofać stronę, żeby ogarnąć, co się właściwie wydarzyło. Czasem dialogi brzmiały dla mnie ciut za bardzo jak z filmu akcji, ale to pikuś przy tym, jak ta historia siada na psychice.
Wyszłam z tej lektury totalnie przeżuta i wypluta, w tym najlepszym czytelniczym sensie. Jeśli lubicie, jak książka Was rozbija na kawałki i zostawia z ciężkim oszołomieniem, to bierzcie w ciemno. Polecam
Powiem tylko tyle że jestem totalnie kupiona tą historią. To, co autor zrobił w ,,Czarnym morzu", to jest absolutny majstersztyk i na to właśnie czekałam. To dokładnie ten rodzaj mrocznego, dusznego kryminału, który uwielbiam! To było mega dobre!
Już sam początek zrobił na mnie duże wrażenie. Wsiąkałam w tę historię ze strony na stronę. Autor zabrał mnie do mrocznego, dusznego Sosnowca, gdzie tytułowe Czarne Morze stało się niemal żywym bohaterem, a nie tylko tłem. Czułam ten chłód i beznadzieję, które towarzyszyły komisarzowi Pawłowi Hardemu. Im dalej wchodziłam w tę historię, tym bardziej czułam jego obecność, jego oddech. Bo Hardy to postać, która ,,żyje", choć jest poobijany przez los, często denerwujący, ale przy tym niesamowicie inteligentny. I choć już wielu takich poturbowanych bohaterów poznałam (umoczonych w alkoholu, po traumach z dzieciństwa, z ciągłym poczuciem winy), to czułam że Hardy jest inny. To nie kolejny papierowy glina z problemami, tylko naprawdę realistyczny i wiarygodny bohater.
Bardzo ciekawie wypadają też postacie drugoplanowe - zarówno surowa prokurator Potomna, jak i partnerka Hardego ze Skarbonek (izby celno-skarbowej). Autor nie potraktował ich jak tła, każdy miał swoje motywacje i jakąś przeszłość czy dylematy moralne.
Seryjny morderca, Jan Kańczuga czyli Bestia z Zagłębia, jest tu jakby cieniem Hardego. Bardzo wyraźny jest tu motyw ,,gry", która toczy się między komisarzem a seryjniakiem. Wygląda to niemal jak personalny pojedynek na inteligencję i psychiczną wytrzymałość. Kto wygra? Pozostawiam to Wam do oceny.
To co mi się najbardziej podobało, to wstawki z przeszłości. Każda część zaczyna się od wspomnień małego chłopca i przez długi czas zastanawiałam się, jak to się połączy z tym, co dzieje się teraz. I autor to świetnie poskładał. Nie było tam nic wepchniętego na siłę, żadnej sztuczności, po prostu dobra, przemyślana intryga. Retrospekcje z życia małego chłopca na początku rozdziałów budowały taki niepokój, że momentami zapominałam o całym świecie.
A zakończenie? Dla mnie idealne. Zamknęłam książkę z takim poczuciem, że dokładnie tak to się powinno skończyć. Mocne, emocjonalne i przede wszystkim sensownie domknięte. Po przewróceniu ostatniej strony poczułam, że to był naprawdę dobrze spędzony czas.
Ja jestem bardzo zadowolona, bo ,,Czarne morze" to przemyślana, dopracowana i niezwykle satysfakcjonująca historia. Do tego sarkastyczny humor - cięte dialogi idealnie przełamują mrok tej opowieści. Uwielbiam ten śmielakowy styl! Dla mnie to zdecydowanie jedna z najlepszych polskich premier kryminalnych ostatniego czasu. Jeśli lubicie mroczne kryminały z ciężkim klimatem, psychologicznym tłem i bohaterem, który bardziej przypomina wrak człowieka niż nieskazitelnego policjanta, to naprawdę bardzo polecam. Ode mnie wielkie TAK!
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, żeby naprawić błąd z przeszłości?
,,Czarne morze" Michała Śmielaka to jedna z tych książek, które nie tyle się czyta, co się w nich tonie. I nie, to nie jest metafora na wyrost. To dokładnie ten typ historii, który powoli, konsekwentnie wciąga pod powierzchnię i sprawia, że nawet nie zauważasz momentu, w którym zaczynasz się dusić od napięcia.
Już od pierwszych stron czuć ciężar tej opowieści. Deszczowy, przytłaczający Sosnowiec, atmosfera beznadziei i bohater, który sam jest cieniem człowieka, jakim kiedyś był. Paweł Hardy to postać, której nie da się łatwo polubić - i może właśnie dlatego wzbudza tyle emocji. To bohater naznaczony błędem, który kosztował go wszystko. I kiedy dostaje szansę na odkupienie, wiadomo, że to nie będzie prosta droga.
Co najbardziej mnie uderza w tej historii to sposób, w jaki autor ,,pogrywa" z czytelnikiem. Bo to nie jest zwykły kryminał, w którym szukasz sprawcy. Jest to natomiast prawdziwa psychologiczna rozgrywka, gdzie każdy trop, każda zbrodnia, każdy szczegół wydaje się mieć drugie dno. I czujesz, że ktoś tu pociąga za sznurki... tylko nie masz pewności kto.
Motyw Bestii z Zagłębia? Mroczny, niepokojący i - co najważniejsze - konsekwentnie rozwijany. Nie jest to tani chwyt, który ma zaciekawić. To coś, co naprawdę buduje napięcie i sprawia, że z każdą kolejną stroną czujesz coraz większy dyskomfort. Zwłaszcza gdy zaczynasz dostrzegać, jak bardzo ta sprawa jest osobista dla Hardego. I właśnie to ,,osobiste" robi tu ogromną robotę.
,,Czarne morze" to nie tylko historia o polowaniu na mordercę. To opowieść o winie, która nie daje spokoju. O przeszłości, która nie chce zostać zapomniana. O tym, że czasem największe zagrożenie nie czai się gdzieś na zewnątrz... tylko siedzi głęboko w nas.
Nie będę ukrywać może się okazać, że nie jest to książka dla każdego. Momentami bywa brutalnie, a opisy potrafią wejść pod skórę i zostać tam na dłużej. Ale to nie jest przemoc dla samej przemocy. To element tej historii, który ma Cię uwierać i działa to fenomenalnie.
Ogromny plus daję też za tempo. Nie ma tu praktycznie miejsca na oddech. Kiedy myślisz, że już coś zaczyna się układać autor burzy wszystko jak domek z kart i robi to z zadziwiającą lekkością.
A zakończenie? Jeśli lubisz moment, w którym wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce i czujesz jednocześnie satysfakcję i niepokój to będziesz zadowolona(-y).
Ocena: 9/10 - ,,Czarne morze" to książka, która zostawia ślad. Może nie jest to historia ,,lekka i przyjemna", ale zdecydowanie jest to historia, którą się pamięta.
Nie pozwolisz żyć czarownicy. Księga Wyjścia 22,17 Ksiądz sprzedający fałszywe medaliki o cudownych właściwościach zostaje spalony żywcem przed swoim...
Pełen zwrotów akcji thriller od Michała Śmielaka - autora bestsellerowej Osady! Dla Agaty trening biegowy w sercu Bieszczad kończy się tragicznie. Zostaje...
Przeczytane:2026-06-01, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Są takie książki, które czyta się dla zagadki. Są takie, które czyta się dla bohaterów. A potem jest „Czarne morze” Michała Śmielaka – książka, którą czyta się z rosnącym niepokojem, bo człowiek zaczyna podejrzewać, że nikt tutaj nie wyjdzie z tej historii bez solidnych obrażeń. Fizycznych, psychicznych albo najlepiej jednych i drugich.
Fabuła zaczyna się od śledztwa w sprawie brutalnych morderstw, których korzenie zdają się tkwić głęboko w przeszłości. Komisarz Paweł Hardy zostaje wciągnięty w sprawę, która szybko okazuje się czymś więcej niż tylko kolejnym dochodzeniem. Trop prowadzi do dawnych wydarzeń, zapomnianych krzywd i ludzi, którzy przez lata starali się zakopać prawdę tak głęboko, jak tylko się da. Problem polega na tym, że ma ona wyjątkowo złośliwy charakter i zwykle wraca na powierzchnię dokładnie wtedy, gdy wszyscy zainteresowani zaczynają wierzyć, że są już bezpieczni.
Hardy jest przy tym bohaterem, którego trudno nazwać szczęściarzem. Gdyby uczestniczył w loterii, prawdopodobnie wygrałby obowiązek sprzątania po losowaniu. To człowiek zmęczony życiem, obciążony własnymi błędami i funkcjonujący na zasadzie: „jakoś to będzie”, choć od dawna wie, że raczej nie będzie. Im bardziej zagłębia się w śledztwo, tym bardziej przypomina człowieka próbującego ugasić pożar benzyną. I właśnie dlatego obserwuje się go z taką fascynacją.
Największą siłą powieści jest jednak klimat. Sosnowiec i okolice nie są tutaj jedynie dekoracją. To miejsce, które oddycha, obserwuje i zdaje się pamiętać więcej, niż powinno. Tytułowe Czarne Morze staje się niemal osobnym bohaterem – mrocznym, milczącym i zdecydowanie niezainteresowanym dobrem człowieka.
Śmielak bardzo sprawnie przeplata brutalność z czarnym humorem. To nie jest jednak humor, który wywołuje głośny śmiech. To raczej ten rodzaj ironii, przy którym człowiek parska pod nosem, a sekundę później zastanawia się, czy wypadało się śmiać. Bohaterowie rzucają ciętymi komentarzami dokładnie wtedy, gdy sytuacja staje się najbardziej ponura, jakby intuicyjnie wiedzieli, że bez odrobiny sarkazmu wszyscy uczestnicy tej historii musieliby natychmiast zapisać się na terapię.
Podobało mi się również to, że Michał nie traktuje czytelnika jak kogoś, komu trzeba wszystko tłumaczyć. Kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsce stopniowo, a gdy wydaje się, że rozwiązanie jest już oczywiste, fabuła wykonuje kolejny skręt. Kilka razy byłam przekonana, że rozgryzłam tajemnicę. Za każdym razem książka sprowadzała mnie do parteru, jakby chciała powiedzieć: „To bardzo interesująca teoria. Szkoda tylko, że nieprawdziwa”.
Ta pozycja pod warstwą kryminału skrywa jednak coś więcej. To opowieść o winie, odpowiedzialności i konsekwencjach decyzji podejmowanych wiele lat wcześniej. O tym, że przeszłość nie znika tylko dlatego, że przestaliśmy o niej mówić. Czasem siedzi cicho, cierpliwie czekając na odpowiedni moment, by wrócić i urządzić sobie małą katastrofę.
„Czarne morze” to kryminał gęsty od tajemnic, emocji i mroku, ale jednocześnie pełen gorzkiego humoru, który sprawia, że nawet w najciemniejszych momentach można pozwolić sobie na krzywy uśmiech. A kiedy zamknęłam ostatnią stronę, pomyślałam, że niektóre miejsca lepiej oglądać na mapie niż odwiedzać osobiście. Zwłaszcza jeśli nazywają się Czarne Morze i występują w powieści Michała Śmielaka.