Gladius. Świat potomków ostatnich, prawdziwie wolnych kolonistów. Powoli i metodycznie mordowany.
Prawo jest tu najwyższą wartością. Prawem jest Sędzia. Egzekutor. Tanator.
Najeźdzcy. Ich technologia nie daje obrońcom najmniejszych szans. Ich okrucieństwo przekracza granice wyobraźni.
Dominium Solarne. Ostatnia nadzieja dla Gladiusa. Ale i absolutne podporządkowanie. Wpasowanie w tryby galaktycznego molocha. Bezwzględnego, bezdusznego, bezlitosnego.
Zatem: śmierć, czy niewola?
Walka! Bo nadzieja umiera ostatnia!
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-05-22
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 702
Dominium Solarne. Triumf ludzkości i jej ostateczne zniewolenie. Wszechświat podbity i sterowany przez Sieć Mózgów. Uniwersum wstrząsane planetarnymi wojnami...
Cztery różne światy, odmienne społeczności - jedna wojna. Wszechogarniające Zło, by zapanować nad światem, nie cofnie się przed niczym. Stale rodzi się...
Przeczytane:2026-06-16, Ocena: 6, Przeczytałam,
Znakomita, pełnokrwista, mocna powieściowa space opera w naszym rodzimym wydaniu, to wciąż rzadkość. Dlatego też tym bardziej trzeba doceniać fakt, gdy takowa się pojawi. I właśnie dziś mamy to szczęście i tę przyjemność, gdy oto możemy sięgnąć po książkę Tomasza Kołodziejczaka pt. ,,Dominium solarne. Kolory sztandarów. Schwytany w światła", jaka to ukazała się właśnie nakładem Fabryki Słów. To ponad 700 stron znakomitej rozrywki w kosmicznej scenerii, gdzie są Obcy, gdzie są wojny i gdzie nie brak ludzkich dramatów. Zapraszam was do poznania recenzji tej pozycji.
Gladius - planeta zamieszkiwana przez ludzi, których to potomkowie niegdyś opuścili starą Ziemię, by żyć po swojemu. Dziś jest to świat walki z przerażającą nacją Obcych - Korgardów, którzy mając na tym globie swoje przyczółki/bazy, dokonując z nich cyklicznie napaści na kolejne ludzkie osady. Przeciwko nim stanie m.in. Daniel Bondaree - trantator, czyli sędzia prawa i egzekutor w jednym, który za sprawą technologicznych udoskonaleń ciała, umysłu oraz posiadanej władzy, budzi strach, niechęć, czasami uznanie. I to właśnie jemu zostanie zaproponowany udział w tajnej misji, która może zmienić przebieg tej wojny, w której to obecnie ludzkość wyraźnie przegrywa...
Jak wskazuje sam tytuł tej książki, składają się na nią dwie powiązane ze sobą chronologicznie opowieści.
,,Kolory sztandarów" przedstawiają losy Daniela Bondaree, gdy ten zgadza się wziąć udział w wyżej wskazanej misji przeciwko Obcym, gdy musi zmierzyć się z jej rezultatem, jak i gdy wreszcie ponosi skutki uległości mieszkańców Gladiusa względem potężnego politycznego tworu - Dominium Solarnego. To czas walki, cierpienia, ale też i angażowania się przez głównego bohatera nie tylko w walkę z Korgardami, ale także i w bezduszną politykę...
,,Schwytany w światła", to już spojrzenie na dalsze losy głównego bohatera, który nie jest już trantatorem, który jest już autsajderem, a za chwilę kimś, kto wie za dużo, kto pamięta za wiele, kto może zagrozić obecnemu systemowi. I od tej chwili rozpoczyna się na niego polowanie, które może zakończyć się tylko w jeden sposób. Jednocześnie mamy też i drugą ważną postać tej historii - młodą dziewczynę, pacyfistkę, idealistkę o imieniu Dina, która też musi zmierzyć się z prawdą o Glaudiusie, o Dominium, o walce z obcym najeźdźcą...
To wznowienie tych dwóch opowieści - tym razem zaoferowane nam w jednym wydaniu. I to jest dobrym krokiem wydawcy, gdyż możliwość poznania tych dwóch historii jako całości, pozwala nam czerpać z nich więcej, mądrzej, lepiej. I mam tu nie tylko na myśli samą fabułę, ale chociażby osobę głównego bohatera, który na przestrzeni tych wszystkich wydarzeń przechodzi wielką przemianę, ale też i samą tę rzeczywistość walki z Obcymi, walki z uciskiem, walki o wolność na wielu rozmaitych płaszczyznach. Oczywiście jest to ,,też i aż" dobra literatura gatunku, która tak naprawdę broni się sama w każdym względzie.
Mamy tu do czynienia z mocnym science fiction, naprawdę mocnym, gdzie są chociażby przerażające sceny przedstawiające działania Korgardów, ich eksperymenty na ludziach, dramatyczne chwile walki i śmierci, ale też i nie mniej przerażające bezprawie tych, którzy mogą więcej. Oczywiście ten literacki gatunek tym stoi, ale jeśli chodzi o naszą rodzimą scenę, to jest niewątpliwie jedna z najmocniejszych odsłon science fiction, o czym warto wiedzieć przez przystąpieniem do lektury tej książki. Ten ciężar łagodzi w pewien sposób obecny tu pierwiastek komediowy, czy też szczypta romansu, ale tylko w pewnym stopniu.
Bohater - a tak naprawdę dwóch bohaterów, to silna strona tej książki. Z jednej strony jest Daniel Bondaree, sędzia, kat, żołnierz i człowiek, który żyje niejako na uboczu, poświęcając się swojej pracy bez reszty aż do dnia, gdy przychodzi zapłacić mu za to wielką cenę. Z drugiej strony jest naiwna, w jakiejś mierze niewinna też do pewnego momentu Dina, którą również dotknie okrucieństwo i kłamstwo tego świata przyszłości. To dwoje rozbitków, którzy potrzebują siebie, by przetrwać. Czy im się to uda, to już jednak zupełnie inna historia...
I świat - misternie skonstruowany, dopracowany, zaskakujący świat przyszłości trzeciego tysiąclecia, gdzie rozwój technologii nie poszedł w parze z postępem ludzkiego postrzegania tego, czym jest sprawiedliwość, równość, wolność. Oczywiście są i przerażający Obcy, o których wiemy mało, a dopiero z czasem nieco więcej, ale których to obraz zostaje w naszej pamięci na długo, bardzo długo. Tego krajobrazu dopełniają wszelkie udoskonalenia ciała, które też przerażają, bezwzględna polityka, społeczne podziały i rewolucje, co też jest bardzo nasze, ludzkie, smutne. Faktem jest to, że czytelnicza podróż po tym świecie zachwyca nas od pierwszych chwil lektury, a to już znaczy naprawdę wiele dobrego.
Mało jest takiej literatury w naszym kraju, a już w szczególności autorstwa naszych rodzimych pisarzy. I to też jest oczywiście dzieło sprzed lat, ale cieszmy się tym, że ukazuje się ono w nowej, pięknej dla oka postaci. Bo dobre science fiction jest rzadkością, dlatego też tym bardziej warto doceniać takie książki, jak ta Tomasza Kołodziejczaka. To nietuzinkowy pomysł na ukazanie konfliktu ludzi z Obcymi, zaskakujący rozwój fabuły, pełnokrwiści bohaterowie, przerażający świat odległej przyszłości oraz finał, który ma w sobie coś z romantycznego, ale w takiej specyficznej, idealnej właśnie dla kosmicznego science fiction, postaci. I są jeszcze piękne ilustracje, których autorem jest Dominik Broniek.
,,Dominium solarne. Kolory sztandarów. Schwytany w światła" to rzecz znakomita, którą to poznać trzeba, jeśli tylko kocha się mocne, klasyczne, znaczone wojną literackie science fiction. Polecam.