Wszystko zaczęło się sześć tysięcy lat temu, gdy mroczny czar przywołał na planetę Erismę potężne zło z innego wymiaru. Demony — nienasycone i bezlitosne — zaatakowały spokojne rasy, które od wieków żyły w harmonii i pokoju. Choć siły dobra odparły pierwszą falę ataku, za zwycięstwo przyszło im zapłacić niezwykle wysoką cenę — tysiące bohaterów poległo w krwawej, bezlitosnej bitwie, która na zawsze odcisnęła swoje piętno na historii świata.
Jednak mrok nie ustąpił na zawsze. Powoli, w głębinach ciemności, zło odradza się silniejsze, przebiegłe i bardziej przerażające niż kiedykolwiek wcześniej. Tym razem, aby ocalić Erismę przed nadciągającym zagrożeniem, wszystkie ludy i rasy muszą się zjednoczyć. Na czele tego przymierza staną wybrańcy — bohaterowie, których los wybrał do walki o przyszłość świata.
Czy uda im się powstrzymać powrót ciemności i ocalić Erismę przed nieuchronną zagładą?
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2025-07-17
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 398
Język oryginału: polski
🐉🐉🐉🐉 Recenzja 🐉🐉🐉🐉
Bartosz Tchórz – „Dzień przeznaczenia #1”
@artha_s27
🐉🐉🐉🐉🐉🐉🐉🐉🐉
Nie spodziewałam się, że debiut polskiego autora tak mnie porwie… a jednak Erisma wciągnęła mnie bez reszty. To nie jest zwykła fantastyka, to opowieść o odwadze, strachu i nadziei, która tli się nawet w najgłębszym mroku.
" Na tym świecie istnieją siły zła, mroku i ciemności. Minotaury ofiarowały się siłom zła, o których mamy pewne informacje dzięki tobie, Weresie. Natomiast orkowie poddali się mrokowi, ale o nich nie posiadamy zbyt wielu wiadomości. Demony to natomiast siły ciemności, które mają swoich sojuszników, chcących zniszczyć ten świat. Na całe szczęście te trzy byty nie współpracują ze sobą, ponieważ każdy z nich pragnie zdobyć ten świat dla siebie…"
Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby łączyć epicką fantastykę z czymś, co momentami przypomina mitologiczną operę o przetrwanie, ale Bartosz Tchórz zrobił to z rozmachem, którego się nie spodziewałam. „Dzień przeznaczenia” to jego debiut literacki, ale trudno w to uwierzyć, historia jest dopracowana, emocjonalna i ma w sobie ten błysk, którego często brakuje nawet doświadczonym autorom.
„Dzień przeznaczenia” nie jest książką, którą się po prostu czyta to książka, w której się grzęźnie po uszy. I to w najlepszym tego słowa znaczeniu.
🧙 Co znajdziesz w „Dzień przeznaczenia”:
🪄 epicki świat Erismy – bogata mitologia i historia sięgająca 6 tys. lat wstecz;
🪄 pradawne zło – demony sprowadzone z innego wymiaru i ich powrót;
🪄 zniszczenia i konsekwencje – zwycięstwo sprzed lat okupione masowymi ofiarami;
🪄 konieczność jedności – wszystkie rasy i ludy muszą porzucić waśnie, by przetrwać;
🪄 wybrańcy – bohaterowie „przeznaczeni” do poprowadzenia sojuszu;
🪄 konflikty wewnętrzne – postacie wątpią, potykają się, dźwigają traumy i sekrety;
🪄 wielkie bitwy i starcia z mrokiem;
🪄 balans mroku i nadziei – napięcie, groza i odrobina światła;
🪄 rozbudowany worldbuilding – legendy, rasy, polityka, kultura Erismy;
🪄 brak prostych rozwiązań i moralna niejednoznaczność;
🪄 otwarte wątki – to dopiero pierwsza część większej historii.
Już od pierwszych stron wiadomo, że tu nie będzie lekkiej przejażdżki po świecie elfów i rycerzy. Nie. Tu mamy sześć tysięcy lat mroku, demonów i bohaterów, którzy płacą za zwycięstwa krwią. Autor nie bawi się w półśrodki jego świat jest brutalny, piękny i… dziwnie znajomy. Bo pod całą tą warstwą magii i bitew czuć coś bardzo ludzkiego: strach przed utratą, potrzebę wspólnoty i wieczną walkę dobra ze złem, która nigdy się nie kończy.
Autor pisze z rozmachem, ale nie traci autentyczności. Jego styl jest plastyczny, momentami surowy, pełen emocji i obrazów, które łatwo zostają w głowie. Czuć, że autor wierzy w świat, który stworzył i tym zaraża czytelnika.
„Dzień przeznaczenia” to emocjonalna sinusoida od grozy i napięcia po wzruszenie i nadzieję. Autor nie boi się pokazywać cierpienia, ale też daje iskierkę światła, która nie pozwala się poddać.
Postacie są z krwi i kości popełniają błędy, wątpią, buntują się przeciw losowi. Nie są idealni, ale przez to stają się prawdziwi. Ich siła wynika nie z magii, lecz z uporu i człowieczeństwa.
Najbardziej urzekło mnie to, że autor nie idzie na łatwiznę. Jego bohaterowie to nie wybrańcy z plakatu fantasy. Oni się potykają, wątpią, czasem chcą po prostu odpuścić. I właśnie dlatego się im kibicuje.
Świat Erismy jest rozbudowany jakby autor miał na niego cały atlas w głowie od pradawnych bitew po szeptane legendy. I choć momentami można się zgubić w nazwach, ten chaos ma swój urok. Czuć, że to dopiero początek czegoś większego.
„Dzień przeznaczenia” to nie tylko fantastyka to przypomnienie, że żadna wojna nie jest wygrana raz na zawsze. A że Tchórz potrafi pisać tak, że czujesz zapach dymu po bitwie i chłód stali w dłoni, to już tylko bonus.
Jeśli szukasz bajeczki do poduszki, nie tędy droga.
Ale jeśli lubisz, gdy książka kopie emocjonalnie, zostawia cię z lekkim niedosytem i myślą „no dobra, co dalej?” witaj w Erismie. Nie ma odwrotu.
Przeczytane:2026-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Posiadam, współpraca, Mam,
„Liczę na waszą pomoc… każdego z was, nieważne kim byliście, kim jesteście… Liczy się tylko to, kim się staniemy wspólnymi siłami”.
Sześć tysięcy lat temu na planetę Erismę zostało przywołane potężne zło z innego wymiaru. Demony zaatakowały żyjące tam w pokoju rasy, a choć udało się je pokonać, zwycięstwo okupiono ogromnymi stratami.
Teraz mrok powraca, jeszcze silniejszy niż wcześniej. Aby ocalić Erismę, wszystkie ludy muszą się zjednoczyć, a wybrańcy staną do walki o przyszłość świata. Pojawia się pytanie: czy uda się powstrzymać nadchodzącą zagładę?
Najbardziej zainteresowało mnie w tej historii nie samo starcie dobra ze złem, bo ten motyw jest dość popularny, ale pytanie o to, czy historia rzeczywiście czegoś nas uczy. W świecie Erismy mieszkańcy wiedzą, jak tragiczne skutki przyniosła poprzednia wojna, a mimo to nadal istnieją podziały między rasami i wzajemna nieufność. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że autor pokazuje problem, który dotyczy również naszego świata – ludzie często pamiętają historię, ale nie zawsze wyciągają z niej wniosków.
Podobało mi się także to, że zagrożenie nie pojawia się nagle. Od początku czuć, że nad bohaterami zbierają się ciemne chmury i że zbliża się coś nieuniknionego. Dzięki temu książka buduje napięcie bardziej przez atmosferę oczekiwania niż przez nieustanną akcję.
Podczas lektury zwróciłam uwagę na motyw przeznaczenia. Z jednej strony bohaterowie wydają się wybrani przez los do wykonania określonego zadania, z drugiej jednak ciągle podejmują własne decyzje. Książka skłoniła mnie do zastanowienia się, czy nasze życie jest z góry zaplanowane, czy jednak sami tworzymy swoją przyszłość poprzez wybory, których dokonujemy każdego dnia.
Historia opiera się na klasycznych elementach fantasy, tj. demony, magia i walka o los świata, ale nie jest tylko opowieścią o bitwach. To także historia o odpowiedzialności, współpracy i konsekwencjach wydarzeń sprzed wielu lat. Uważam, że książka może spodobać się osobom, które lubią rozbudowane światy fantasy, ale jednocześnie szukają w takich historiach czegoś więcej niż samej przygody.
Druga część książki podobała mi się bardziej niż pierwsza. W pierwszej momentami miałam wrażenie, że autor zbyt mocno rozwleka opisy – niektóre fragmenty były według mnie zbędne i spowalniały tempo akcji.
Pomimo tych uwag muszę przyznać, że to obiecujący początek serii, który pozostawia czytelnika z ciekawością, co wydarzy się dalej. Polecam.