Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec

Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2017-04-11
Kategoria: Romans
ISBN: 9788379457533
Liczba stron: 420

Ocena: 4 (5 głosów)

Mia Saunders musi zdobyć MILION DOLARÓW. Taką sumę pożyczył jej ojciec, a teraz został pobity i zapadł w śpiączkę. Mia musi spłacić ten dług, żeby uratować swoją rodzinę przed wierzycielami. Aby mieć pieniądze na kolejne raty, zatrudnia się jako ekskluzywna dziewczyna do towarzystwa. Co oznacza, że dotrzymuje towarzystwa bogatym i wpływowym mężczyznom. Jest wynajmowana co miesiąc i na miesiąc. Była już w Malibu z przystojnym reżyserem, w Seattle została muzą znanego malarza, a w Chicago wcieliła się w rolę narzeczonej włoskiego restauratora.

 

Kolejne miesiące Dziewczyny na miesiąc zapowiadają się ekscytująco i zaskakująco.

 

Baseball, piwo i hot boy w kwietniu, a to za sprawą Masona ,,Mace'a" Murphy'ego najlepszego miotacza w drużynie Boston Red Sox. Niedojrzały, arogancki, zarozumiały, irytujący, ale też utalentowany sportowiec musi się ustatkować, żeby pozyskać nowych reklamodawców i fanów. Mia ma wpłynąć na zmianę jego wizerunku.

 

Stroje kąpielowe, słońce, surfing i seksowny Samoańczyk, a wszystko na wyspie Oahu, na Hawajach, gdzie wyrusza Mia w maju, aby być modelką w kampanii strojów kąpielowych znanego projektanta mody Angela D'Amico, który chce pokazać światu, że piękno nie zależy od rozmiaru.

 

Polityka, falliczne rzeźby i dość kobiet. Tak, to wszystko w czerwcu w Waszyngtonie, ramię w ramię z dużo starszym Warrenem Shipleyem, jednym z najbogatszych ludzi na świecie.

Kup książkę Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec

Avatar użytkownika - TZC
TZC
Przeczytane:2017-08-23, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Przeczytaj całą recenzję, wzbogaconą cytatami: https://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/07/2w1-buchneo-cytatami-dziewczyna-na.html

Okazuje się, że w drugiej części autorka próbuje nas zaskoczyć. W historię opowiadaną przez infantylną bohaterkę (nie, zdania nie zmienię) wplata wątek ukazujący morał. A właściwie paręnaście takowych, bo Mia raz kieruje innych, a raz sama jest obiektem, który wszyscy starają się usilnie nauczyć. Wspominałam o listach - Mia się nimi żegna, a jednocześnie to właśnie w nich opisuje to, czego się dowiedziała. Oczywiście nie spodziewajmy się tutaj jakiś odkrywczych nauk - dziewczyna co miesiąc uczy się mniej więcej tego samego, tylko jest to z lekka inaczej nazwane. Raz jest to szukanie "szczęścia", innym razem "swojego "na zawsze"".

Jeśli chodzi o samą historie, które nam w tym tomie ukazano to jestem trochę pod wrażeniem, bo autorka wzięła na siebie ciężar ukazania nam życia z perspektyw nie tylko innych ludzi, ale też innych kultur. Bardzo zaczęłam szanować tę książkę, kiedy się zorientowałam w co brniemy. Ukazanie różnych aspektów życia - z punktu widzenia między innymi Francuza i Samoańczyka (biegnę z pomocą: mieszkańca Hawajów). Bardzo dobrze mi się czytało, kiedy w tekst wpłacane były słowa z innych języków, czy nawet ich zwyczaje. Za to duży plus szczególnie, że jestem w sobie wyobrazić, ile czasu i jak ciężki jest podobny research. Autorka na pierwszej stronie bardzo solidnie dziękuje osobom, które pomogły w szukaniu informacji, więc trochę mnie to uświadomiło, że rzeczywiście - pracy było od groma...


- Mówimy sobie same miłe rzeczy, chodzimy na lunche i na zakupy.
Wzdrygnęłam się. Chodziły razem na zakupy. Okropieństwo. Ja i Gin tego nie robiłyśmy. Chodziłyśmy na piwo, podrywałyśmy facetów, oddawałyśmy się hazardowi, grałyśmy w karty, chodziłyśmy na koncerty, ale zakupy... nie.

Jednak jeśli chodzi o wady to nie ukrywajmy... Potknięcia logiczne nadal królują. Mózg musi być zdecydowanie wyłączony, bo analiza tekstu zajmie nam 3 lata i będziemy tylko kwiczeć, żeby się skończyło. No powiedzmy sobie szczerze, cytaty pod tytułem "Nałożyłam za dużo tuszu do rzęs, więc starłam nadmiar poślinioną chusteczką." do normalnych nie należą. /albo dajcie mi taką ślinę, bo jak ja zmywam płynem do demakijażu to nie ma wyjścia, żeby się nie rozmazać, a co dopiero idealnie to zmyć mokrą chusteczką.../
Podsumowując, do tej książki trzeba mieć nerwy ze stali i umiejętność niemyślenia. Ja - całe szczęście - byłam w stanie to zaakceptować i czytało mi się naprawdę nieźle.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:,
kochajacaksiazki.blogspot.com Po dość dużym rozczarowaniu, jakie nastąpiło po lekturze I części serii „Dziewczyna na miesiąc”, do kolejnego tomu podeszłam z dużym dystansem. Zapewne gdyby nie pozytywne opinie na temat II tomu, w którym to (rzekomo) autorka zrobiła duży postęp, z pewnością nie sięgnęłabym po kontynuację. Skoro jednak II część podobna jest lepsza, to dlaczego nie zaryzykować? Mia Saunders musi zdobyć MILION DOLARÓW. Taką sumę pożyczył jej ojciec, a teraz został pobity i zapadł w śpiączkę. Mia musi spłacić ten dług, żeby uratować swoją rodzinę przed wierzycielami. Aby mieć pieniądze na kolejne raty, zatrudnia się jako ekskluzywna dziewczyna do towarzystwa. Co oznacza, że dotrzymuje towarzystwa bogatym i wpływowym mężczyznom. Jest wynajmowana co miesiąc i na miesiąc. Była już w Malibu z przystojnym reżyserem, w Seattle została muzą znanego malarza, a w Chicago wcieliła się w rolę narzeczonej włoskiego restauratora. Kolejne miesiące Dziewczyny na miesiąc zapowiadają się ekscytująco i zaskakująco. Baseball, piwo i hot boy w kwietniu, a to za sprawą Masona „Mace’a” Murphy’ego najlepszego miotacza w drużynie Boston Red Sox. Niedojrzały, arogancki, zarozumiały, irytujący, ale też utalentowany sportowiec musi się ustatkować, żeby pozyskać nowych reklamodawców i fanów. Mia ma wpłynąć na zmianę jego wizerunku. Stroje kąpielowe, słońce, surfing i seksowny Samoańczyk, a wszystko na wyspie Oahu, na Hawajach, gdzie wyrusza Mia w maju, aby być modelką w kampanii strojów kąpielowych znanego projektanta mody Angela D'Amico, który chce pokazać światu, że piękno nie zależy od rozmiaru. Polityka, falliczne rzeźby i dość kobiet. Tak, to wszystko w czerwcu w Waszyngtonie, ramię w ramię z dużo starszym Warrenem Shipleyem, jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Na samym początku muszę przyznać, iż faktycznie II tom jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Mimo iż wciąż nie jest to wybitna pozycja, to jednak tym razem, nie miałam ochoty wyrzucić jej przez okno, tak jak w przypadku I części. Dużym zaskoczeniem była dla mnie fabuła. Tym razem autorka postawiła na coś więcej, niż tylko „życie łóżkowe” głównej bohaterki. Autorka w II części rozwinęła wątek rodziny Mii, a w głównej mierze jej siostry – Maddy. Ponadto większą uwagę poświęciła opisom miejsc w jakich główna bohaterka przebywała, a także jej emocjom, jakie jej towarzyszyły podczas tych trzech miesięcy. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to wciąż jest dla mnie niezwykle irytująca, choć zdecydowanie w mniejszym stopniu niż w poprzedniej części. Wciąż nie rozumiem tych relacji, jakie łączą ją z Wesem. Osobiście dla mnie, miesiąc znajomości, opierającej się w głównej mierze na seksie to nie jest miłość. Bohaterka dostarczyła mi wielką dawkę śmiechu. Jej przemyślenia nad tym, czy kocha tego faceta czy też nie, dostarczyły mi wielką dawkę endorfiny, która wystarczy mi do końca tygodnia. Styl pisania autorki pozostał niezmiennie lekki i przyjemny w czytaniu. Pomimo tego, że książka liczy sobie ponad czterysta stron, to jednak mi w zupełności wystarczyły dwa wieczory na poznanie tej historii. Cała ta seria jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Co prawda nie jest to może wybitna pozycja, ale jednak ta historia ma to coś w sobie, co sprawia, że nie potrafisz odłożyć książki, czy też przerwać lekturę w połowie serii, gdyż za bardzo nęci Cię, co będzie dalej. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Z ręką na sercu mogę śmiało przyznać, że autorka robi postępy. Mam nadzieję, że w III tomie zaskoczy mnie równie pozytywnie jak tym razem. Z czystym sumieniem mogę dać o stopień wyższą ocenę II części. Kto wie? Może III część zasłuży na siódemkę? Moja ocena: 3
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2017-06-28, Ocena: 3, Przeczytałam,
Kilka dni temu podzieliłam się moją opinią na temat pierwszego tomu serii Calendar Girl. Z pewnością książki wchodzące w skład owego cyklu nie stanowią wymagającej literatury. Moim zdaniem nie są też powieściami, do lektury których bym koniecznie zachęcała. Nie wnoszą bowiem niczego wartościowego, pomimo iż poniekąd poruszają istotne zagadnienia. Aczkolwiek mogą odegrać rolę przerywnika pomiędzy trudniejszymi, refleksyjnymi i niosącymi przesłanie powieściami oraz okazać się odskocznią od codzienności, tym bardziej, że czyta się owe lekko i nie trzeba zbytnio pobudzać do pracy szarych komórek. Po pierwszej części, naiwnie wierzyłam, że może druga będzie lepsza i ciekawsza. Cóż... Uważam, że nie tylko była słabsza, ale też pokuszę się o stwierdzenie, że jest jedną z gorszych powieści z gatunku literatury erotycznej. Zapraszam na recenzję. Audrey Carlan mieszka w słonecznej California Valley, dwie godziny drogi od miasta, plaży, gór i tego, co prawdziwie cenne... winnic. Od ponad dekady żyje w szczęśliwym małżeństwie i ma dwoje małych dzieci, które niedługo zasłużą sobie na własną część "Monster Madness". Gdy nie pisze namiętnych romansów, nie ćwiczy jogi i nie sączy wina z "bratnimi duszami", trzema zupełnie różnymi i wyjątkowymi osobami w jej życiu, można ją znaleźć czytającą książkę. Książka ta z pewnością jest namiętna i romantyczna. Więcej o autorce na: www.audreycarlan.com (źródło: książka "Dziewczyna na miesiąc. Styczeń-luty-marzec") Pewnego dnia Mia Saunders dowiedziała się, że jej ojciec trafił do szpitala po tym, jak został znaleziony ciężko pobity. Mężczyzna zapadł w śpiączkę. Do dziewczyny dotarła informacja, że ten pożyczył aż milion dolarów od jej byłego chłopaka - człowieka niebywale niebezpiecznego i bezwzględnego. Mia, chcąc chronić ojca i siostrę, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i spłacić ogromny dług zaciągnięty u najgroźniejszego bandyty. W tym celu przyjęła propozycję cioci Millie prowadzącej firmę "Luksusowe przyjaciółki", gdzie przez rok będzie zatrudniona jako luksusowa dziewczyna do towarzystwa. Każdy kolejny miesiąc spędza zatem z wyznaczonym przez ciotkę bogatym klientem. Wpływowi mężczyźni korzystają z jej usług w konkretnym celu. W styczniu wcieliła się w rolę dziewczyny znanego i lubianego scenarzysty i reżysera, a z zamiłowania surfera Westona Charles'a Channinga Trzeciego, z którym połączyła ją silna więź. W lutym była muzą pewnego francuskiego malarza i artysty Aleca Dubois, który pokazał jej istotę miłości. A w marcu pełniła funkcję narzeczonej Anthony'ego Fasano - właściciela włoskich restauracji, skrywającego przed rodziną, znajomymi i współpracownikami pewną tajemnicę. Po wykonaniu zleceń, z każdym z mężczyzn utrzymywała kontakt i pozostała w przyjacielskich relacjach. Przede wszystkim jednak z każdej zawartej znajomości wyniosła niejedną życiową lekcję. W kolejnych miesiącach uda się do jednego z najstarszych miast USA - Bostonu, na Oahu - najbardziej popularną pod względem turystycznym wyspę Hawajów oraz do stolicy Stanów Zjednoczonych, a mianowicie do Waszyngtonu. Czego doświadczy? Jakie ostatecznie odegra role w życiu przystojnych milionerów i nie tylko ich? Co wydarzy się w jej życiu? Do jakich dojdzie wniosków? Co sobie uświadomi? I o czym zamarzy? Nie ukrywam, że tak jak po lekturze pierwszej części miałam ambiwalentne uczucia, tak po poznaniu drugiego tomu serii Calendar Girl, niestety muszę przyznać, że to była jedna z najsłabszych książek przeczytanych w moim dotychczasowych życiu. I nie mam na myśli tylko tych z działu literatury erotycznej. Nie doświadczyłam tym razem monotonii czy znudzenia, natomiast poczułam irytację i zniesmaczenie. Praktycznie tylko jeden wątek był w pełni "normalny" i "zdrowy". Pozostałe z kolei aspekty stały się dla mnie kompletnie niezrozumiałe, między innymi: zachowania poszczególnych postaci, relacje międzyludzkie (głównie damsko-męskie), postawa głównej bohaterki, a co poniektóre wydarzenia czasami były wręcz niewiarygodne, ale nie będę ich przytaczać, bowiem zdradziłabym wówczas elementy fabuły. Ponadto we wspomnianej książce zaczerpniemy po trosze polityki w lekkim ujęciu, pokibicujemy (bądź nie) drużynie baseballowej Boston Red Sox oraz zaznajomimy się poniekąd z hawajską kulturą i obyczajami tegoż regionu. I nawet byłoby przyjemnie, gdyby wymienione motywy nie zostały potraktowane po macoszemu, zbyt zdawkowo oraz przyćmione przez erotyczne sceny, których nie było wiele, ale w moim odczuciu ukazano owe w niezbyt zachęcający, przekonujący, czy też przede wszystkim apetyczny sposób. W pierwszym tomie zdecydowaną większość intymnych incydentów opisano z niezwykłym wyczuciem i bez nutki zbędnej wulgarności, aż chciało się takowe chłonąć. Natomiast w przypadku tejże części, już w pewnym momencie - a dokładniej w połowie książki - miałam dość, tym bardziej, że za bardzo skupiano się na aż nadto szczegółowym, a chwilami wręcz obleśnym omawianiu konkretnej męskiej części ciała. Na dodatek ponownie muszę zwrócić uwagę na jej nazewnictwo. Słowo "k...s" było tak często powtarzane, że najchętniej rzuciłabym książką o ścianę. Niesamowicie mnie to irytowało. Naprawdę nie można użyć innego, przyjemniejszego słowa? A skoro już przy słowach jestem, to nie tylko mi się nie podobało, ale też kompletnie niejasne dla mnie było stosowanie zwrotu "Cześć, zdziro". W tej formie właśnie zwracała się przyjaciółka do przyjaciółki. Kompletnie tego nie pojmuję. No, ale może jestem już za stara, aby to zrozumieć. Owa powieść również podzielona jest na trzy części, a każda z nich przybiera nazwę kolejno po sobie następującego miesiąca. W tym przypadku były to: kwiecień, maj i czerwiec. Nie będę się roztkliwiać nad historiami przedstawionymi w poszczególnych okresach, a jedynie ujawnię ich zarys. W kwietniu przed Mią Saunders nie lada zadanie. Będzie musiała ocieplić wizerunek znanego i najlepszego sportowca Masona - miotacza drużyny Boston Red Sox, który słynie nie tylko ze wspaniałej gry, ale przede wszystkim ze zbyt rozwiązłego i towarzyskiego stylu życia, co nie wpływa korzystnie na postrzeganie jego osoby przez potencjalnych reklamodawców. W maju dwudziestoczteroletnia kobieta poleci na Hawaje, gdzie będzie musiała się zmierzyć z dość żmudną i czasochłonną pracą modelki. Pewien projektant mody docenił bowiem walory i atuty Mii i w związku z tym zapragnął, aby odegrała ona istotną rolę w jego kampanii strojów kąpielowych. Natomiast w czerwcu dziewczyna uda się do zmiennego pod względem klimatycznym Waszyngtonu, gdzie będzie starała się pomóc najbogatszemu człowiekowi na świecie w realizacji wyznaczonego przez niego celu i doprowadzenia do końca bardzo ważnego projektu. W ciągu zaledwie trzech miesięcy Mia zawrze znajomości z pasjonującymi i intrygującymi ludźmi, zabawi się w swatkę, zwiedzi urokliwe Hawaje i będzie delektować się przepięknymi widokami (i nie tylko), zaznajomi się z regułami gry sportowej, ale też politycznej, udzieli nawet błogosławieństwa, pozyska nowych przyjaciół, którzy będą w stanie dla niej wiele poświęcić, ujrzy świat pełen obłudy i kłamstw, pozna smak goryczy, stanie się ofiarą, a wreszcie dostrzeże wady wykonywanej pracy i uświadomi sobie coś niezwykle istotnego... Nie zabraknie również epizodów z mężczyznami, których poznała w początkowych trzech miesiącach... Postać głównej bohaterki wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony Mia Saunders to kobieta otwarta, szczera, skromna, budząca sympatię, rodzinna, pełna empatii, wrażliwa, pomocna, udzielająca wsparcia, cennych rad, wykazująca się dobrocią, bezpośrednia i bardzo towarzyska. Idealna córka, siostra i przyjaciółka. Natomiast z drugiej strony jest dziewczyną pozbawioną zahamowań, niezdecydowaną, wulgarną, egoistyczną, skupioną na zaspokajaniu swych intymnych potrzeb, niewyżytą seksualnie - o czym świadczy jej postępowanie. Każdy napotkany przystojny i dobrze zbudowany mężczyzna wzbudza w niej pożądanie, staje się dla niej obiektem seksualnym. Mia nieustannie pragnie bliskości i namiętności. Darzy uczuciem jednego (nie zdradzę którego), a wskakuje do łóżka ledwo poznanym, po czym po kilkunastu dniach wspólnego spędzania czasu, nazywa ich swymi przyjaciółmi. To brzmi zupełnie nierealnie. Mia Saunders to osoba, w której da się zauważyć mnóstwo rozbieżności. Czasami jej zachowanie wyzwala współczucie, a innym razem powoduje irytację. Z pewnością jej kreacja jest bardzo wyrazista. Zresztą, trzeba przyznać, że dotychczas wszyscy bohaterowie owej serii zostali doskonale skonstruowani. I to na pewno jest atutem tychże powieści. Podsumowując, "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec" to powieść, która czyta się lekko i szybko, niekoniecznie zawsze przyjemnie. Mnóstwo w niej dialogów, ale nierzadko tak bezsensownych, że czasami zastanawiałam się, po co w ogóle takowe uwzględniać. To historia o więzach rodzinnych, obawach przed wyznaniem prawdziwych uczuć oraz przemianach wewnętrznych zachodzących w bohaterach. To opowieść pełna namiętności i erotyzmu, aczkolwiek pozbawiona romantycznych uniesień. To jedna z tych książek, którą po przeczytaniu odkłada się na półkę i o niej zwyczajnie zapomina. Nie skłania do głębszych refleksji, nie wprawia w zadumę, nie wymaga zbytniego zaangażowania oraz nie budzi ogromnej ciekawości. To pozycja tylko dla dorosłych. Irytująca i zdecydowanie nieintrygująca na tyle, abym miała ochotę sięgnąć po kolejne części. Dlatego też na drugim tomie kończę swoją przygodę z serią Calendar Girl i tym samym piórem autorki Audrey Carlan.
Link do opinii
Nasza bohaterka Mia ma 24 lata i jest buntowniczką. Przez rok ma zamiar być dziewczyną do towarzystwa i w ten sposób zarabiać, by móc spłacić dług zaciągnięty u ojca alkoholika, który obecnie leży w szpitalu w śpiączce. Postanawia również nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów, tylko czy jej się to uda? Czy przebywanie przez miesiąc z kimś, kto z dnia na dzień staje nam się coraz bliższy jest bezpieczne? Autorka tym razem zabiera nas w trzy różne miejsca, w których bohaterka będzie miała całkiem różne role do odegrania. Z jednym będzie udawać dziewczynę, z kolejnym będzie modelką w kampanii strojów kąpielowych, a z trzecim zmierzy się z polityką. Audrey Carlan ma lekki i plastyczny język, dzięki czemu czytanie jej książki było czystą przyjemnością. Przenosi czytelnika do świata, w którym zarówno nasza bohaterka odkrywa charaktery i zachowania różnych mężczyzn, ale poniekąd okrywa też samą siebie. Jak przystało na erotyk nie brak tutaj scen erotycznych i wulgaryzmów, które wcale nie umniejszają lekturze walorów. Mia to bohaterka, która nie potrafi zaakceptować samej siebie. Każdy kolejny miesiąc sprawia, że dokonują się w niej zmiany na lepsze. To wyzwania, które za każdym razem uczą ją czegoś nowego, a przede wszystkim akceptowania siebie samej. Bałam się, że skoro to kolejny erotyk to mogę się rozczarować, jednak tak się nie stało. Autorka umiejętnie dawkuje nam emocje, jest subtelność i dystans, ale pojawia się również dzikość, która umiejętnie równoważy zachowania bohaterów i nasze spostrzeżenia co do tej lektury. Cały czas coś się dzieje, więc odbiorca nie ma czasu na nudę. Z zapartym tchem śledzi losy bohaterki i jej poczynania, zastanawiając się co z tego wszystkiego wyniknie. Czy co miesiąc można być dziewczyną do towarzystwa dla innego mężczyzny? Czy gdyby Mia miała inny wybór szybkiego i dobrego zarobku zrezygnowałaby z tego sposobu zarabiania? Dziewczyny takie jak ona, często postrzegane są jako dziwki, którymi nie zawsze jednak są. Ale jak człowiek usłyszy - dziewczyna do towarzystwa - to od razu zapalają mu się w głowie "lampki kontrolne". Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec to lektura, która sprawi, iż czytelnik miło spędzi czas. Która kobieta nie chciałaby mieć co miesiąc innego faceta? Będzie zmysłowo, subtelnie, ale również i dziko. Zachęcam do przeczytania, zwłaszcza zwolenników przyjemnej literatury kobiecej.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dona
dona
Przeczytane:2018-01-07, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - planka1981
planka1981
Przeczytane:2017-10-18, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Inne książki autora
Trylogia namiętności. Dusza
Audrey Carlan0
Okładka ksiązki - Trylogia namiętności. Dusza

Byłam martwa. Wreszcie ujrzałam, czym jest prawdziwa miłość, uwielbienie i ten rodzaj oddania, które tylko twoja bratnia dusza, twoja druga połowa...

Los
Audrey Carlan0
Okładka ksiązki - Los

Niewielu może powiedzieć, że przeszli przez ogień przeznaczenia. Ja jestem wyjątkiem. Poparzona emocjonalnie i fizycznie… Mam blizny wzdłuż ramienia...

Zobacz wszystkie książki tego autora