Gęsty las kryje mroczne tajemnice, a tafli wody lepiej nie mącić.
Trzej młodzi nurkowie przyjeżdżają na Mazury, aby przeprowadzić badania archeologiczne dna jeziora, a przy okazji dobrze się zabawić. Nie zdają sobie sprawy z tragicznej przeszłości tego miejsca.
Gdy znika młody chłopak, a chwilę później przepada bez wieści trzech wysoko postawionych urzędników państwowych, sprawa trafia do sierżanta Skorego. Wszyscy byli ostatnio widziani nad jeziorem. I wszyscy zaginęli bez ś głębiej sięga śledztwo, tym bardziej wymyka się logice.
Trop prowadzi do starego tartaku, który pamięta jeszcze czasy II wojny światowej. W zabitym deskami budynku drzemią duchy przeszłości. A tylko nieliczni wiedzą, które miejsca trzeba zostawić w spokoju. I dlaczego.
Klimatyczny i zabarwiony lokalną legendą thriller kryminalny. Gorąco polecam!
Dagmara Łagan, BooksCatTea
Joanna Parasiewicz jest autorką nietuzinkową. Nie mieści się w żadnej szufladce, dzięki czemu jej powieści są oryginalne i zaskakujące. Dziewczyna z jeziora to książka na pograniczu kilku gatunków. Polecam ją szczególnie osobom, które pragną zanurzyć się głęboko pod powierzchnię codzienności i zbliżyć do tego, co bardziej się czuje, niż wie na pewno.
Katarzyna Łukaszczyk, Blog pod małym aniołem
Historia przepełniona emocjami, które rozdzierają serce, a jednocześnie wprowadzają w literacki zachwyt. To nie jest kolejny pospolity thriller, lecz misternie utkana, wielowątkowa, oniryczna powieść odciskająca piętno na czytelniczej wrażliwości.
Kamila Marut, Suspense books
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 480
Tytuł oryginału: DZIEWCZYNA Z JEZIORA
Okładka książki jest w dotyku satynowa z wytłuszczeniami. Jest bardzo minimalistyczna – głębia wody, gałązka i wstążka. Nie ma niestety skrzydełek, które chroniłyby ją przed uszkodzeniami mechanicznymi m.in. typu zagięcia. Kremowe strony, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Podzielona na rozdziały, czas i miejsce akcji.
Pióro autorki jest mi już znane i uważam, że naprawdę pisze bardzo dobre powieści. Zawsze, niemal od samego początku, przepadam. Joanna Parasiewicz ma tak doświadczone pióro, że wie, jak oczarować i zainteresować czytelnika treścią. Ja w pewnych chwilach wprost oderwać się nie mogłam od tej historii i musicie mi uwierzyć, że jak zarywam noc, w moim przypadku, to książka jest świetna! Ta była. Skończyłam czytać przed drugą, ryzykując, że obudzę obok śpiącą córkę... Moim zdaniem książka jest bardzo dobrze napisana, świetna fabuła, prowadzona w różnych latach, ale z jednym miejscem akcji, bardzo ważnym... I tutaj trzeba czytać uważnie, żeby się nie pogubić. Przez te przeskoki w czasie, mimo iż są oznaczane, można przez nieuwagę się zagalopować i później nam się nic nie składa w całość. Lekko i przyjemnie się płynie, jest... Intrygujaco. Tak jak Tęskne...
Jest tu wiele bohaterów, każdy działa sobie na swojej przestrzeni czasowej. Widzimy różnicę w słowach, w zachowaniu, jedne są nam bliższe, drugie dalsze – ale wszystko łączy się w jedno. Czy miałam ulubioną postać? Nie. Każdy z postaci jest specyficzny i ma swoją rolę do odegrania. Na pewno z nikim bym się nie zaprzyjaźniła. Chociaż, jakby tak pomyśleć... To chyba policjant, Skory, był mi najbliższą postacią. Rozumiałam jego manię (sama nie posiadam), rozumiałam jego charakter, trochę niepewność, wstydliwość... Ale potrafił zachować zimną krew w odpowiednim momencie i to mi się podobało. Został sobą mimo wszystko. Postacie mierzą się z różnymi przyziemnymi problemami jak i tymi niekoniecznie z naszego świata.
Czasoprzestrzeń się zagina, świat realistyczny miesza się z czymś przecież niemożliwym. Takie rzeczy dotychczas czytałam u Musso, ale one miały taki spokojniejszy charakter, przynajmniej w tych książkach, które ja czytałam. A tutaj nieco inna odmiana, bo bardziej... groźniejsza. Ale niesamowicie intrygująca. Muszę to napisać: autorka wykonała KAWAŁ DOBREJ ROBOTY z tym pomysłem pomieszania życia z czymś niecodziennym. Czy to tylko wymysły i zabobony... musicie stwierdzić i przekonać się sami. Ja mam swoje zdanie na ten temat. I jedno jest pewne: teraz już boję się wychodzić po zmroku na zewnątrz, a gdzie tam dopiero szwendać się po jakimś lesie, przy jeziorze. A to, że dom mam na odludziu jakby nie patrzeć, kilka domów na krzyż i pełno drzew... Brzmi klimatycznie...
Czytając tę książkę czułam niemal przez większość czasu dreszcze na skórze. Bałam się tego, co przyniesie kolejny rozdział i nie byłam w stanie niczego przewidzieć. To dobrze, bo powieść zrobiła na mnie spore wrażenie i nawet teraz, kilka dni po przeczytaniu jej, nadal myślę o tej historii. Chciałabym też zaznaczyć, że zwykle nie zarywam nocek na czytanie, odkąd czasu mam dziecko, czyli od dwóch lat. To tym razem czytałam do ostatniej kropki. Doceńcie to! WARTO PRZECZYTAĆ!
Akcja jest odpowiednio poprowadzona, nie będziecie się nudzić, co to to nie. Mam nadzieję, że tak jak ja wciągniecie się do bohaterów, jeziora Tęskne i tartaku, które odgrywają kluczowe role.
Zdecydowanie polecam. Nie znalazłam w niej wad, moim zdaniem to bardzo dobra kolejna książka autorki i już będę cierpliwie czekać na coś nowego od niej, bez czytania opisu - sięgnę w ciemno. Nie zawiodła mnie i wierzę, że z Wami będzie podobnie. Czyta się szybko i lekko, ale czuć ten klimat grozy. Nie ma tu rozlewu krwi, a ludzie tak po prostu znikają... Warta uwagi. 8/10!
POLECAM!
Ostatnio mam szczęście do książek trochę innych od tych, które zazwyczaj czytam. Do historii, które wywołują dreszcze, skłanianie do przemyśleń i pozostawiają czytelnika w niepewności z milionem pytań bez odpowiedzi.
Nie inaczej jest z "Dziewczyną z jeziora" @joannaparasiewicz, którą przeczytałam w ramach #współpraca z @wydawnictwomando.
Mazury, czerwiec 1965 r. Trójka przyjaciół przyjeżdża na Mazury, aby przeprowadzić badania archeologiczne dna jeziora. Młodzi nurkowie pracują i świetnie się bawią, do czasu aż jeden z nich znika bez śladu.
Kilka tygodni później w trakcie imprezy w Wilczym Szańcu znika bez wieści trzech urzędników państwowych. Wszyscy ostatni razy byli widziani nas Jeziorem Tęsknym.
Sprawę bada sierżant Skory. Nic jednak w tej sprawie nie ma logicznego sensu. Trop prowadzi do starego tartaku, od którego miejscowi trzymają się z daleka. Tylko nieliczni wiedzą, jakich wydarzeń świadkiem było to miejsce i dlaczego trzeba zostawić je w spokoju.
Jakie tajemnice skrywa Jezioro Tęskne? Co wydarzyło się w tartaku?
"Dziewczyna z jeziora" to książka, której nie da się sklasyfikować do jednego gatunku. To nie jest zwykły thriller, który po przeczytaniu zostanie szybko zapomniany. To powieść oryginalna, która łączy lokalne legendy, bolesną historię, wątki magiczne, paranormalne z thrillerem i kryminałem.
Joanna Parasiewicz przenosi czytelnika w inny świat, gdzie głową rolę grają emocje. Stworzyła niesamowity klimat, trochę mroczny, tajemniczy, oniryczny. Jej powieść jest wielowątkowa i wciągająca. Główna od wydarzeń ma miejsce w 1965 roku, jednak to historia z przeszłości ciekawi i fascynuje najbardziej. A opowiada ona losy młodej dziewczyny pracującej w Wilczym Szańcu. Przez cały czas zastanawiałam się, jak te opowieści zostaną połączone. Gdzie w tym wszystkich są zaginione osoby?
Zakończenie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Po przeczytaniu ostatniej strony jeszcze długo zastanawiałam się, co tu się wydarzyło i w jaki sposób.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnie. Jestem pod wrażeniem jej pióra i wrażliwości. Chętnie ponownie przeniosę się do wykreowanego przez nią świata.
Powieść już od pierwszych stron rzuciła na mnie urok. Autorka utkała historię z pogranicza thrillera, kryminału i mrocznej baśni, w której największym atutem staje się jej unikalny styl pisania - klimatyczny, potrafiący bez reszty wciągnąć w wykreowany świat.
Książka otwiera się intrygującą legendą o Pannie z mokradeł - przepięknej, a zarazem przepełnionej smutkiem dziewczynie, która przywołuje do siebie osoby zagubione w lesie. W tej opowieści granica między prawdą a folklorem jest celowo zatarta. Wiadomo tylko jedno: w okolicy znikają ludzie.
Narracja prowadzona jest w dwóch płaszczyznach czasowych, świetnie oddających realia obu epok:
Lata 60. XX wieku: trzech chłopaków przyjeżdża nad jezioro Tęskno z ramienia uniwersyteckiego zakładu archeologii, aby zbadać jego dno. Jeden z nich, Sylwester, spotyka w lesie niezwykłą istotę o złocistych oczach i perłowych włosach. Choć wraca do obozowiska, magnetyczna siła ciągnie go z powrotem. Następnego dnia przepada bez śladu. A to dopiero początek serii zagadkowych zniknięć.
Końcówka II wojny światowej: przenosimy się w okolice dawnego Kętrzyna. Poznajemy historię Maruszki - dziewczynki, którą życiowe okoliczności zmuszają do podjęcia pracy w Wilczym Szańcu.
Bieżącym wydarzeniom towarzysz postać tajemniczej dziewczyny, która wygląda jak wróżka z baśni, czaruje słodkim uśmiechem, a w jej oczach tańczą złote iskierki. Strzeże ona skarbów ukrytych w jeziorze oraz ruin starego tartaku. W okolicy dzieją się rzeczy przedziwne, a lokalna społeczność wciąż celebruje dawne obrzędy...
Na ratunek zaginionym rusza Rotysław Skory, który właśnie zaczyna pracę na komendzie w Giżycku.
Podoba mi się to, jak Autorka pisze o przeszłości. Sposób, w jaki odtwarza realia schyłku wojny oraz połowy lat 60., zasługuje na ogromne uznanie. Nie ma tu sztuczności - jest za to wyraziste tło historyczne i obyczajowe.
Co ciekawe, dziewczyna z jeziora nie jest bezdusznym potworem z legendy. Obserwując jej poczynania, szybko orientujemy się, że nie znosi ludzkiej pazerności i ślepej gonitwy za majątkiem. Ukryty skarb staje się testem na ludzką chciwość, a sama dziewczyna - surową strażniczką, która wymierza sprawiedliwość tym, którzy naruszają spokój jej rewiru.
Są takie powieści, które wymykają się typowym określeniom. Właśnie coś takiego tworzy Joanna Parasiewicz, która w "Dziewczynie z jeziora" proponuje czytelnikom historię osadzoną w małomiasteczkowym klimacie Mazur, w której legendy i dawne wierzenia są namacalne tak, jak codzienna rzeczywistość. Fabuła prowadzona jest inaczej niż zazwyczaj - to miejsce stoi w centrum, a postacie są mniej lub bardziej epizodyczne. Miejsce, które widziało, doświadczyło wiele, miejsce, które wchłonęło to, czego na przestrzeni lat ludzie się tam dopuszczali. I tak poznajemy opowieść Maruszki z 1943 oraz studentów z 1965, która z czasem przeradza się w opowieść o tamtejszych mieszkańcach. Ich codzienność oddana z historyczną dokładnością nadaje powieści obyczajowy charakter, który z czasem przekształca się w klimatyczną grozę. Dzika natura, jezioro, las i ludzkie historie obarczone doświadczeniem wojny tworzą coś, co kojarzy mi się z mroczną stroną baśni - nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć, czasami ludzkie tęsknoty i pragnienia przejmują ster. Bo czego tak naprawdę pragniemy, jaka jest ludzka natura? Czy trzymamy się mocno realności, a może z łatwością poddajemy się pogoni za własnymi wyobrażeniami? Czy właśnie tak powstają legendy?
Witajcie moi kochani
Lubicie historie, w których przeszłość odgrywa istotną rolę?
Dziś przychodzę do Was z powieścią wobec, której mam mieszane odczucia.
Tytuł: Dziewczyna z jeziora
Autor: Joanna Parasiewicz
Wydawnictwo: MANDO
Książkę przeczytałam w ramach akcji #czytamsuspens organizowanej przez @suspense_books
Pewnego dnia trzech młodych nurków wybiera się na Mazury, aby rozpocząć prace archeologiczne w jednym z miejscowych jezior. Niestety pewnego dnia jeden z nich znika bez śladu. Naturalnie rozpoczynają się poszukiwania. Lecz sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy znikają kolejne trzy osoby. Wszystkie ślady prowadzą nad jezioro, przy którym znajduje się stary tartak pamiętający czasy II wojny światowej. Tylko nieliczni wiedzą co wydarzyło się nad jeziorem i dlaczego tak istotne jest, aby nie zbliżać się do tego miejsca.
Jak już wcześniej wspomniałam niestety powieść ta nie przypadła mi za bardzo do gustu. I co jeszcze gorsze, nie potrafię zrozumieć dlaczego. Jest to dla mnie dziwne, ponieważ powieść ta zawiera w sobie elementy, które ja uwielbiam w historiach. Na przykład sam schemat, w którym teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Dzięki czemu na zmianę poznajemy losy bohaterów z przeszłości oraz teraźniejszości. I powoli odkrywamy wszystkie karty powieści.
I ja osobiście uwielbiam takie powieści. A tu jednak niestety między nami nie zaiskrzyło. Długo zastanawiałam się dlaczego tak się stało. Czy może to nie był odpowiedni dzień na tę lekturę, a może czas teraźniejszości w powieści mi nie odpowiadał. I po kilku dniach przemyśleń doszłam do wniosku, że wszystkiego po trochu, ale najbardziej nie przypadły mi do gustu czasy teraźniejszości oraz wątek obyczajowy historii.
Co mnie jednak urzekło to przeszłość i historia jej bohaterów. Byłam ogromnie ciekawa co wydarzyło się nad jeziorem, a przede wszystkim skąd wzięła się Dziewczyna z jeziora. Naturalnie zastanawiałam się również jaki wpływ ma przeszłość na teraźniejszość. I ku mojej satysfakcji znalazłam odpowiedzi na wszystkie moje pytania.
I mimo, iż nie zaiskrzyło między nami tak jakbym tego oczekiwała, to jestem zadowolona z lektury. dostarczyła mi emocji i pewnych wrażeń. Ogólnie miło spędziłam z nią czas. Doceniam sam pomysł na fabułę. Początkowo byłam nią zachwycona, dopiero później moje emocje opadły. Mimo wszystko warto przeczytać i poznać tę historię.
Polecam, strona.394
Autorka zabiera nas na Mazury, gdzie trójka studentów wybiera się nad jezioro by zbadać jego dno. Jeden z nich nagle znika. Nikt nie wie co się z nim się stało. Sprawę prowadzi sierżant Skory. Niedługo dochodzi do kolejnych tajemniczych zniknięć i dziwnych sytuacji.
Akcja książki osadzona jest w latach 60 i 40 ubiegłego wieku. Autorka wspaniale oddała klimat tamtych latach, jak również klimat mazurskiej przyrody. To on ogrywa w tej powieści główną rolę i sprawia, że nie można się od książki oderwać.
Czytając tę książkę towarzyszyły mi dwa uczucia. Napięcie związane z tajemniczymi zdarzeniami, które potęgują opisy przyrody oraz ciekawość jak skończy się ta historia.
W książce znajdziemy rozdziały poświęcone II wojnie światowej oraz wzmianki o lokalnej legendzie, która mówi o pannie z mokradeł. ,,Kto raz spojrzy w jej oczy, ten się w nich zatraci. Kto nie zasłoni uszu na czas - ten z lasu już wróci".
Bohaterowie tej książki są dość ciekawymi postaciami. Skory to taki fajny dziwak. Laura to dziewczyna, która wyjechała na staż do wujka na Mazury, by zapomnieć o problemach. Jest jeszcze Miśka i Szymon Sieczka, który wraz ze swoją matką, są osobami, które coś ukrywają.
Tempo książki jest raczej spokojne. Autorka skupia się na napięciu, które wywołuje jezioro i tartak pamietający czasy II Wojny Światowej. Opowieść ta ma lekko paranormalny vibe oraz bohaterów, którzy coś ukrywają. Znajdziemy tutaj również ciekawe zwroty akcji oraz ślepe tropy.
W książce tej pojawił się wątek miłosnych i jedyne czego mogę doczepić to tego, że nie został on bardziej rozwinięty.
Jeśli lubicie thrillery z paranormalnymi zjawiskami to bardzo polecam ,,Dziewczynę z jeziora"
Ta miłość nie miała prawa się zdarzyć…Ingrid Stern, znakomita pływaczka i liderka Związku Niemieckich Dziewcząt, kocha Wielką Rzeszę – z wzajemnością...
Istnieje coś gorszego niż zazdrość. Obsesja, która odbiera zdolność myślenia Przeczytałam z zachwytem, przerażeniem, wzruszeniem! Dawno żadna opowieść...
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 6, Przeczytałem,
"W niespokojne noce, gdy wiatr ciągnął od wody, słychać było jej płacz”.⠀
Na Mazury przybywa trójka młodych nurków. Ich celem są badania archeologiczne prowadzone na dnie jeziora, ale liczą również na beztroskie chwile spędzone pośród malowniczych krajobrazów. Nie mają pojęcia, że spokojna tafla wody skrywa mroczne tajemnice i bolesne wspomnienia sprzed lat. Sytuacja przybiera niepokojący obrót, gdy znika młody chłopak. Niedługo później bez śladu przepada trzech wpływowych urzędników państwowych. Wszystkich po raz ostatni widziano nad jeziorem. Śledztwo trafia w ręce sierżanta Skorego, który szybko odkrywa, że ma do czynienia ze sprawą daleką od oczywistości. Każdy kolejny trop rodzi więcej pytań niż odpowiedzi, a racjonalne wyjaśnienia zaczynają się wymykać. Poszukiwania prowadzą do starego tartaku pamiętającego czasy wojny. Opuszczony budynek skrywa sekrety, które przez lata pozostawały pogrzebane w ciszy…
Mazurskie lasy, ukryte pośród nich jeziora i miejsca naznaczone tragiczną historią tworzą scenerię, od której trudno oderwać myśli. Niepokój czai się niemal na każdej stronie, a granica między rzeczywistością a tym, co niewytłumaczalne, staje się coraz bardziej rozmyta. Joanna Parasiewicz umiejętnie połączyła kilka gatunków, tworząc historię wymykającą się prostym definicjom. Znajdziemy tu elementy kryminału, thrillera i powieści historycznej, ale również nutę ludowych podań oraz zjawisk, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony śledzimy wydarzenia z 1965 roku, gdy grupa studentów prowadzi badania archeologiczne na dnie jeziora, z drugiej poznajemy losy Maruszki – dziewczyny dorastającej w burzliwych czasach II wojny światowej. Autorka pisze lekko, płynnie i niezwykle naturalnie. Z dużą wrażliwością oddaje emocje targające bohaterami, sprawiając, że ich przeżycia stają się bliskie czytelnikowi. Czuć ogromną dbałość o szczegóły i imponującą wiedzę historyczną. Bohaterowie są wyraziści, wielowymiarowi i niejednoznaczni. To ludzie z krwi i kości, ze swoimi słabościami, lękami i pragnieniami.
Klimatyczna powieść, od pierwszych stron otula czytelnika aurą tajemnicy. To historia pełna zagadek, niedopowiedzeń i sekretów ukrytych głęboko pod powierzchnią, zarówno jeziora, jak i ludzkich serc. Autorka z dużą starannością odmalowała wojenną rzeczywistość oraz mazurską prowincję lat sześćdziesiątych. Czuć tu ducha dawnych czasów, lokalnych wierzeń i opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Szczególnie intrygująca okazała się postać tajemniczej dziewczyny o złocistym spojrzeniu, strażniczki sekretów jeziora i ruin starego tartaku. Jej obecność sprawia, że granica między legendą a prawdą staje się niezwykle cienka. Historia o sekretach przeszłości, trudnych wyborach, ludzkich namiętnościach i legendach, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Mroczna, nastrojowa, momentami wręcz hipnotyzująca opowieść, która zachwyci miłośników historii przesyconych tajemnicą, dawnymi legendami i mroczną atmosferą. Gorąco polecam, Tatiasza i jej książki :)