Ellis ma wiele oczekiwań co do ostatniego roku w szkole średniej, ale przeprowadzka z Manhattanu do Bramble Falls w stanie Connecticut nie jest jedną z nich. Jednak po rozstaniu rodziców, to właśnie przeprowadza się wraz ze swoją matką.
Bramble Falls to czarujące małe miasteczko. Podobnie jak lokalny barista Cooper Barnett, niegdyś najlepszy przyjaciel Ellis i chłopak, z którym po raz pierwszy się całowała.
W Bramble Falls odbywa się festiwal Falling Leaves, podczas którego świętuje się wszystko, co związane z jesienią. Festiwal wydaje się sympatycznym wydarzeniem, ale Ellis nie ma czasu, aby towarzyszyć swojej ciotce, a zarazem przewodniczącej festiwalu, w organizacji.
Im dłużej Ellis zostaje w Bramble Falls, tym trudniej jest udawać, że nie zakochuje się w tym mieście i jego mieszkańcach. W miarę jak jej powrót na Manhattan jest coraz bardziej odsuwany w czasie, Ellis jest zmuszona zmierzyć się z tym, czego dokładnie chce od swojej przyszłości -- i co to oznacza dla jej teraźniejszości.
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 320
Czytacie książki przeznaczone na daną porę roku? Zimowe, czy świąteczne zimą, a jesienne na urokliwe jesienne wieczory.
Nigdy tak nie robiłam, ale że uwielbiam jesień, to nie mogłam przejść obojętnie obok przepięknej jesiennej okładki. “Falling like leaves. Jesienna miłość” Misty Wilson zachwyca okładką i zapowiada przyjemną, lekką lekturę. Co to była za książka. Idealna na jeden wieczór, lekka i dająca wiele zabawy przy czytaniu.
Jest to ciepła historia, która zabierze nas do małego miasta Bramble Falls, w którym kochają jesień. Coroczny festiwal jesienny to wydarzenie, które jednoczy większość mieszkańców, zapewniając im świetną zabawę. Właśnie w tym miasteczku ląduje Ellis. Jej rodzice przestali się dogadywać, dlatego matka Ellis decyduje przenieść się na miesiąc do małego urokliwego miasteczka. Ellis miała zaplanowaną przyszłość, staż w firmie, idealne oceny, by móc zawalczyć o wymarzoną pracę, przyszłość w Nowym Jorku. Zapomniała jedynie o tym, co tak naprawdę liczy się w życiu, przyjaciele i robienie tego, co się kocha, tak naprawdę. A Ellis kocha przerabianie ubrań, jednak dążąc do tego, by ojciec był z niej dumny, stara się nie myśleć o swojej drugiej pasji. W Bramble Falls odnajdzie serce do maszyny do szycia, oraz do chłopaka, któremu lata temu złamała nieświadomie serce, a który wydaje się nadal coś do niej czuć. Tak jak ona coś czuje do niego.
Autorka ma bardzo przyjemne pióro, podobali mi się wykreowani bohaterowie tej książki i to, jak wyglądały relacje między nimi. Powieść miała również przesłanie. Nie warto zapominać o swoich marzeniach, tych dyktowanych przez serce, ponieważ mogą kiedyś się spełnić i zapewnić wiele szczęścia. I to dzięki myśli, że szło się za głosem serca, nie za rozsądkiem. Klimat, jaki zbudowała autorka, był genialny i bardzo dobrze bawiłam się przy tej książce. Czy jest to obowiązkowa lektura jesienią? Jeśli potrzebujecie lekkiej i klimatycznej książki, to jest to tytuł dla was. Nie zapomnijmy, że była również bardzo przytulna. Dziękuję bardzo wydawnictwu Neony Wab, za możliwość przeczytania jej.
Misty Wilson napisała historię iście jesienną, otulającą, pachnącą kolorowymi liśćmi i dynią. Nie musisz jednak martwić się, że nadmiar słodyczy przyćmiewa wszystko — wierz mi, to mądre young adult, które porusza też ważne tematy — daleko mu do syropu klonowego. Autorka zadbała o to, aby w tej całej jesieniarskości znalazło się też miejsce na motyw drugiej szansy, powrotu i poszukiwania własnej drogi w życiu.
✨️O czym jest?⬇️
Ellis przeprowadza się z wielkiego miasta do małej mieścinki, Bramble Falls. Od początku nie jest łatwo, bo dziewczyna dotychczas nastawiona była na budowanie swojej przyszłej, dziennikarskiej kariery. W nowym miejscu będzie musiała zacząć patrzeć na swoje życie nieco inaczej. Między rodzinnymi problemami a przygotowaniami do lokalnego festiwalu odnawia dawne przyjaźnie i daje szansę starej pierwszej miłości, a nie jest to takie proste, bo chłopak, z którym kiedyś coś ją łączyło, teraz nie pała do niej sympatią.
✨️Kto pokocha?
Fani małych miasteczek, serialu Gilmore Girls, młodzieżówek i jesiennego, cozy klimatu. Tego ostatniego jest tu od groma i ciut-ciut. Pokochasz za wszechobecny spokój i mimo trudniejszych chwil i zagubienia, które są nieodłącznymi towarzyszami głównej bohaterki, to książka sama w sobie jest bardzo przytulna, działa jak plasterek na skaleczenie (zwłaszcza dla Ellis, która była sceptycznie nastawiona do zamieszkania w Bramble Falls).
✨️Za co pokochasz?
Za atmosferę — otulającą jak ciepły sweter, pachnącą cynamonem, dyniowym ciastem, obecność kota oraz autentycznych bohaterów! Autorka z niezwykłą wrażliwością oddaje emocje, jakie towarzyszą dorastaniu i podejmowaniu pierwszych trudnych decyzji związanych z przyszłością oraz radzeniu sobie z doświadczeniem pierwszych miłości.
✨️Czy ja pokochałam?
No pewnie! Małomiasteczkowy klimat, motyw drugiej szansy, cozy atmosfera — jak nie kochać?
✨️Czy polecam?
Tak! To pełna uroku i przytulności, ciepła opowieść o walce o swoje marzenia i wybieraniu właściwej życiowej drogi — tej, którą podpowiada serce, a nie nakazuje rodzic. To też romantyczna historia pierwszej miłości, która wydarzyła się dwa razy. Oczaruje cię klimat małego miasteczka, szykującego się do jesiennego festiwalu, ten wszechobecny spokój i poczucie bezpieczeństwa oraz znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie. Wieczór idealny? Gorący napój plus ta książka.
Ależ to jest dobre! Małomiasteczkowy klimat, ,,Gilmore girls" vibe.
Ellis jest nastolatką, za chwilę zacznie klasę maturalną, mieszka w Nowym Yorku. Kocha swoje życie na Manhattanie, nie wyobraża go sobie w żadnym innym miejscu na świecie. Kiedy pewnego dnia jej rodzice oświadczają, że jutro wyjeżdża z mamą to Bramble Falls w stanie Connecticut, jej świat się rozpada na kawałki. Nie pociesza jej fakt, że zamieszka z ukochaną kuzynką i ciocią.
Na miejscu spotka przyjaciela sprzed lat. Ostatni raz widzieli się 4 lata temu i Cooper Barnett, delikatnie ujmując, zmężniał od tamtej pory. Kiedyś przyjaciele, dziś wrogowie. Ellis nie rozumie, co zaszło, że chłopak jej unika. W Bramble Falls dużo się dzieje- jesień to najgorętszy okres, obfituje w wiele wydarzeń, w które angażuje się całe miasteczko. Festiwal Falling Leaves, a na koniec bal.
Czy dziewczyna chce, czy nie - musi zostać. Jest ambitna i nie chce marnować czasu na znajomości, które zaraz się zakończą (wierzy, że wróci do domu), jednak wyjazd obsuwa się w czasie...a ona się zakochuje w miasteczku i...w Cooperze. Trudno mu się oprzeć, to prawdziwe ciacho, które zresztą piecze pyszne ciastka.
Cudownie było obserwować jak Ellis zmienia się z mieszczucha w swojską dziewczynę, jak rozwija się uczucie nastolatków. Kilka dramatycznych scen na końcu nie psuje sielanki. Przyznam się Wam, że zwlekałam z lekturą, a w tym czasie przeczytała ją moja trzynastoletnia córka, i to jej żywiołowe reakcje namówiły mnie do lektury. Ta historia ,,nawróci" największą anty jesieniarę, otuli jak ciepły kocyk. Jestem oczarowana i będę wypatrywać kontynuacji.
Polecam gorąco!
Misty Wilson zafundowała czytelnikom wyjątkowo klimatyczną, komfortową, sentymentalną opowieść, która otula niczym puchaty koc, koi i napełnia serce nadzieją, że czasem ludzkie życie może choć przez chwilę przypominać romantyczny film, i to na tle przepięknej jesieni i malowniczego miasteczka, skąpanego w jej urokliwych darach. I choć los nie oszczędzał nakreślonych postaci i każda z nich zmaga się z własnym bagażem doświadczeń, ich przypadkowe spotkanie po latach, może stać się idealnym wynagrodzeniem za wszelkie doznane zło, być startem nowego życia. Tylko czy starczy im odwagi?
Niesłychanie zachwyciło mnie pióro autorki, wyróżnia się subtelnością i ekspresją, dzięki czemu lektura stanowi czystą przyjemność, a kartki same przelatują przez palce. Nakreślone postacie są prawdziwe, wielowarstwowe, dzięki czemu czytający odbiera tę malowniczą historię nadzwyczaj emocjonalnie.
Główni bohaterowie to młodzi ludzie, którzy przyjaźnili się wiele lat temu, lecz z czasem ich kontakt się urwał. Teraz ich ponowne spotkanie nie przebiega najmilej, zwłaszcza iż jest ono związane z problemami rodzinnymi Ellis, która została przymuszona do tymczasowej przeprowadzki przez mamę. Dziewczyna jest zgorzkniała, tęskni za przyjaciółmi, a szczególnie pragnie za wszelką cenę zadowolić ojca, dlatego nauka i ciężka praca to jej priorytety. Nie chce marnować czasu w malutkim miasteczku, które jednak z każdym kolejnym dniem otula ją coraz bardziej, tak jak i jego mieszkańcy, przypominający na każdym kroku, jakie wartości w życiu są najważniejsze.
,,Falling Like Leaves. Jesienna miłość" to nadzwyczaj urokliwa, otulająca opowieść o trudnych wyborach i podążaniu za głosem własnego serca. Mistrzowskie kreacje bohaterów, wyjątkowo komfortowa historia, przyjaźń mogąca przemienić się w coś znacznie głębszego i niesamowity jesienny klimat, jaki działa na wszystkie zmysły, odurza do granic! Zapewniam, że ta przyjemna, małomiasteczkowa historia, w której bohaterowie muszą zmierzyć się z licznymi przeciwnościami losu, jak i z własnymi demonami, błyskawicznie skradnie Wasze serca!
,,Falling like Leaves" to ciepła, zabawna i poruszająca serce opowieść o jesiennej miłości.
,,Falling like Leaves" to lekka i przyjemna książka o Ellis, która marzy o dziennikarskim stażu w firmie swojego ojca oraz nauce w prestiżowym liceum. Jej życie jednak zmienia się wraz z wyjazdem z Nowego Jorku do Bramble Falls. Jej rodzice ostatnio nie dogadują się i postanawiają odpocząć od siebie.
Początki są trudne, pomimo, że Ellis bywała w nowym miejscu nie jeden raz. Parę lat wcześniej poznała Coopera Barnetta, z którym spędziła miło wakacje. Znajomość na nowo rozkwita. I chociaż zaczyna się jej tu podobać się, to wciąż myśli o tym, że oddal się od wybranego celu.
Dziewczyna coraz bardziej lubi nowe miejsce, mieszkańców i Coopera. I musi zdecydować co jest dla niej ważniejsze.
Pomysł na książkę może nie jest czym nowym i można szybko w trakcie czytania domyśleć się zakończenia. Ale jest to idealna książka na ten jesienny czas. Czyta się szybko i przyjemnie. Główna bohaterka, to nieco zbuntowana nastolatka, która raz drażni, a raz ma się ochotę ją przytulić.
Jeśli szukacie ciekawych, lekkich książek w jesiennym klimacie to bardzo polecam ,,Falling like Leaves".
Przeczytane:2025-11-27, Ocena: 4, Przeczytałam, 2025,
"Falling like leaves. Jesienna miłość" Autorstwa Misty Wilson, przyciągnęła mnie swoją śliczną jesienną okładką. Byłam bardzo ciekawa, co znajduje się w jej wnętrzu i jakie emocje we mnie wywoła. Nie spodziewałam się jednak, że będzie ich tak wiele, i to nie tylko tych pozytywnych.
Rodzice Ellis się rozstają i dziewczyna zostaje zmuszona do wyjazdu z mamą na jakiś czas, do małego miasteczka, w którym mieszka jej ciocia. Ta tymczasowa przeprowadzka całkowicie rujnuje jej plany. Miała właśnie starać się o staż, by pójść w ślady ojca, a musi to odłożyć w czasie. Dodatkowo, gdy już tam dociera, chłopak, z którym kiedyś się przyjaźniła, całkowicie ją olewa i wydaje się, jakby za nią za bardzo nie przepadał. Co się stało, że te kilka lat zmieniły jego uczucia względem niej? Jak Ellis odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy uda jej się choć trochę odpocząć i nacieszyć jesienią w miasteczku?
Po przeczytaniu tej książki miałam ogromny problem, by ją ocenić. Musiałam przysiąść i pomyśleć nad plusami i minusami tej książki. W mojej głowie toczyła się walka o gwiazdkę w górę bądź w dół. Niby to tylko jedna gwiazdka, ale dzięki niej, gdybym chciała wrócić kiedyś do książki, to wiem, czy warto.
A więc w przypadku tej książki miałam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony zostałam oczarowana tym jesiennym klimatem, miasteczkiem, festiwalem. Czułam się tak cudownie, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach rozgrywanych na kartach powieści, no po prostu z chęcią wskoczyłabym do tej książki, by móc przeżyć to wszystko, co bohaterowie. A potem mamy drugą stronę medalu, a mianowicie naszą bohaterkę, która skupia się wyłącznie na sobie i swojej "karierze". Pomimo wielu prób, by gdzieś wyruszyła, by zrobiła coś innego, spędziła czas ze znajomymi, to ona wiecznie ich odpycha. Można nawet porównać ją do Belli ze zmierzchu po zniknięciu Edwarda. I choć w takim przypadku bym totalnie zrozumiała takie załamanie, odpychanie innych, by zmierzyć się ze swoimi uczuciami, tak tutaj przyczyna była zgoła inna.
Bardzo cieszyło mnie to, że mimo wszystko Ci znajomi nie odpuszczali i nawet stary przyjaciel, który ją olewał, miał więcej klasy niż ona. Także bohaterka irytowała mnie doszczętnie przez ponad pół książki. Nawet jeśli później jej zachowanie, wszystko, co się wokół działo zaczęło wracać na właściwe tory i dane było mi dowiedzieć się, dlaczego dziewczyna była tak uparta, poznać jej uczucia, wniknąć do jej głowy, to z drugiej strony dalej nie mogłam przeboleć wrażenia, które na mnie wywarła od pierwszych stron.
Także od samego początku, aż do przewrócenia ostatniej strony byłam w impasie. Nie byłam w stanie określić czy książka wywarła na mnie dobre, czy złe wrażenie. Potrzebowałam czasu, by to przetrawić, przespać się z tymi myślami wokół niej i wreszcie podjąć decyzję. Nie była ona łatwa. Jednakże właśnie to, że historia bohaterki kazała mi się zatrzymać, dłużej nad nią zastanowić, a nie od razu przysiadać do kolejnego tytułu, sprawiło, że podjęłam decyzję.
Także finalnie jestem zadowolona, że sięgnęłam po ten tytuł, choć nie był on idealny, choć częściej mnie irytował, niż wywoływał uśmiech na twarzy, ale dzięki temu, książka na dłużej zagości w moich myślach. Jest to historia, do której trzeba podejść na spokojnie i zobaczyć jak łatwo można zatracić się w swoim celu, który na końcu nie okazuje się być takim dobrym wyborem, jakim wcześniej się wydawał. Ale to rozmyślanie już zostawię dla Was.
Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Wilga za egzemplarz recenzencki. Polecam książkę tym, którzy uwielbiają małomiasteczkowy klimat i lubią, gdy bohaterzy sprawiają, iż nie są w stanie do samego końca zdecydować co im zrobić, za ich zachowanie.