"Falling like leaves. Jesienna miłość" Autorstwa Misty Wilson, przyciągnęła mnie swoją śliczną jesienną okładką. Byłam bardzo ciekawa, co znajduje się w jej wnętrzu i jakie emocje we mnie wywoła. Nie spodziewałam się jednak, że będzie ich tak wiele, i to nie tylko tych pozytywnych.
Rodzice Ellis się rozstają i dziewczyna zostaje zmuszona do wyjazdu z mamą na jakiś czas, do małego miasteczka, w którym mieszka jej ciocia. Ta tymczasowa przeprowadzka całkowicie rujnuje jej plany. Miała właśnie starać się o staż, by pójść w ślady ojca, a musi to odłożyć w czasie. Dodatkowo, gdy już tam dociera, chłopak, z którym kiedyś się przyjaźniła, całkowicie ją olewa i wydaje się, jakby za nią za bardzo nie przepadał. Co się stało, że te kilka lat zmieniły jego uczucia względem niej? Jak Ellis odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy uda jej się choć trochę odpocząć i nacieszyć jesienią w miasteczku?
Po przeczytaniu tej książki miałam ogromny problem, by ją ocenić. Musiałam przysiąść i pomyśleć nad plusami i minusami tej książki. W mojej głowie toczyła się walka o gwiazdkę w górę bądź w dół. Niby to tylko jedna gwiazdka, ale dzięki niej, gdybym chciała wrócić kiedyś do książki, to wiem, czy warto.
A więc w przypadku tej książki miałam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony zostałam oczarowana tym jesiennym klimatem, miasteczkiem, festiwalem. Czułam się tak cudownie, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach rozgrywanych na kartach powieści, no po prostu z chęcią wskoczyłabym do tej książki, by móc przeżyć to wszystko, co bohaterowie. A potem mamy drugą stronę medalu, a mianowicie naszą bohaterkę, która skupia się wyłącznie na sobie i swojej "karierze". Pomimo wielu prób, by gdzieś wyruszyła, by zrobiła coś innego, spędziła czas ze znajomymi, to ona wiecznie ich odpycha. Można nawet porównać ją do Belli ze zmierzchu po zniknięciu Edwarda. I choć w takim przypadku bym totalnie zrozumiała takie załamanie, odpychanie innych, by zmierzyć się ze swoimi uczuciami, tak tutaj przyczyna była zgoła inna.
Bardzo cieszyło mnie to, że mimo wszystko Ci znajomi nie odpuszczali i nawet stary przyjaciel, który ją olewał, miał więcej klasy niż ona. Także bohaterka irytowała mnie doszczętnie przez ponad pół książki. Nawet jeśli później jej zachowanie, wszystko, co się wokół działo zaczęło wracać na właściwe tory i dane było mi dowiedzieć się, dlaczego dziewczyna była tak uparta, poznać jej uczucia, wniknąć do jej głowy, to z drugiej strony dalej nie mogłam przeboleć wrażenia, które na mnie wywarła od pierwszych stron.
Także od samego początku, aż do przewrócenia ostatniej strony byłam w impasie. Nie byłam w stanie określić czy książka wywarła na mnie dobre, czy złe wrażenie. Potrzebowałam czasu, by to przetrawić, przespać się z tymi myślami wokół niej i wreszcie podjąć decyzję. Nie była ona łatwa. Jednakże właśnie to, że historia bohaterki kazała mi się zatrzymać, dłużej nad nią zastanowić, a nie od razu przysiadać do kolejnego tytułu, sprawiło, że podjęłam decyzję.
Także finalnie jestem zadowolona, że sięgnęłam po ten tytuł, choć nie był on idealny, choć częściej mnie irytował, niż wywoływał uśmiech na twarzy, ale dzięki temu, książka na dłużej zagości w moich myślach. Jest to historia, do której trzeba podejść na spokojnie i zobaczyć jak łatwo można zatracić się w swoim celu, który na końcu nie okazuje się być takim dobrym wyborem, jakim wcześniej się wydawał. Ale to rozmyślanie już zostawię dla Was.
Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Wilga za egzemplarz recenzencki. Polecam książkę tym, którzy uwielbiają małomiasteczkowy klimat i lubią, gdy bohaterzy sprawiają, iż nie są w stanie do samego końca zdecydować co im zrobić, za ich zachowanie.
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
Patrycja Obycz