Fiko i dziadek idą nad staw, żeby nakarmić kaczki. Fiko rzuca do wody pysznego rogala, ale ptaki kręcą dziobami - bułki to dla nich same kłopoty!
Czy Fiko dowie się, co tak naprawdę lubią kaczki? Ma przecież supermoc rozumienia zwierząt - i właśnie nadstawia uszu.
Książeczki z serii Fiko i przyjaciele zachęcają do rozmowy, jak dbać o zwierzaki.
Zabawne i mądre - idealne dla małych odkrywców i ich dorosłych opiekunów.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 24
W ogrodzie Fika pachnie truskawkami a wśród grządek czai się... mały, puchaty rozbitek! Znaleziony na listku trzmiel zamiast wesoło bzyczeć, cichutko wzdycha...
Kto jest najbardziej utalentowaną wiedźmą w Ozenbergu? Zdaniem Sally Kowalski, która właśnie kończy swoją magiczną edukację, odpowiedź jest tylko jedna...
Przeczytane:2026-03-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
A co powiecie na dwie niewielkie książeczki, które potrafią zamienić zwykły spacer w małą lekcję empatii? „Fiko i kaczki” oraz „Fiko i piesek” to historie, które pokazują dzieciom, że zwierzęta też mają swoje zdanie i czasem naprawdę warto je usłyszeć. Głównym bohaterem serii jest sympatyczny Fiko, chłopiec obdarzony niezwykłą supermocą, bowiem rozumie mowę zwierząt. I choć brzmi to jak początek fantastycznej przygody, tak naprawdę prowadzi nas do bardzo codziennych sytuacji, które każde dziecko może znać z własnego życia.
W książeczce „Fiko i kaczki” chłopiec wybiera się z dziadkiem nad staw. Plan jest prosty, chce nakarmić kaczki czymś pysznym. Wrzuca więc do wody kawałek chleba i czeka na entuzjastyczne przyjęcie, ale ptaki wcale nie wyglądają na zachwycone. Dzięki swojej niezwykłej zdolności Fiko szybko dowiaduje się, że to, co ludziom wydaje się smaczną przekąską, dla kaczek wcale nie jest dobre i może prowadzić do poważnych problemów. Ta krótka przygoda sprytnie przemyca ważną lekcję i uczy, że pomaganie zwierzętom powinno być mądre, a nie tylko dobre w naszych oczach.
Z kolei w „Fiko i piesek” spotykamy chłopca podczas spaceru w parku. Na jego drodze pojawia się uroczy, kudłaty pies. Naturalny odruch? Podejść i pogłaskać! Jednak piesek reaguje zupełnie inaczej, niż Fiko się spodziewa, jest przestraszony i wyraźnie nie ma ochoty na kontakt. Dopiero rozmowa ze zwierzakiem pozwala chłopcu zrozumieć, że dla psa nagłe wyciągnięcie ręki może wyglądać jak coś bardzo groźnego. Fiko odkrywa więc, jak właściwie witać się z obcymi zwierzętami i dlaczego spokój oraz cierpliwość są tu kluczowe.
To, co szczególnie w tej serii skradło moje serce, to jej prostota. Historie są krótkie, konkretne i skupione na jednej ważnej myśli. Dzięki temu dzieci łatwo zapamiętują przekaz, a przecież właśnie o to chodzi. Na końcu każdej opowieści pojawia się też garść ciekawostek o zwierzętach, które potrafią rozbudzić jeszcze większą ciekawość małych czytelników. Jeśli chodzi o całe wykonanie, to ilustracje bardzo spodobały się zarówno mnie, jak i mojej córce, są ciepłe, przyjazne, delikatne, utrzymane w spokojnej kolorystyce i mają w sobie coś bardzo kojącego. Patrząc na nie, można odnieść wrażenie, że ktoś namalował je miękkim pędzlem i dużą dawką ciepła.
Książeczki mają dodatkowo solidne, kartonowe strony, więc świetnie sprawdzą się nawet w małych rączkach.
„Fiko i kaczki” oraz „Fiko i piesek” to idealne książeczki do wspólnego czytania, takie, po których naturalnie zaczyna się rozmowa. O zwierzętach, o tym jak je rozumieć i jak być dla nich dobrym towarzyszem. A jeśli przy okazji dziecko zacznie uważniej patrzeć na świat wokół siebie, z szacunkiem do mniejszych istot, to chyba najlepsza recenzja, jaką można im wystawić