„Gdy nasza czujność się budzi, zło już dawno nie śpi”
Jesienią 1996 – podczas wycieczki w góry – Betty i Angela Morrison znikają bez śladu. Odnajdują się wiosną następnego roku. Martwe… Kilka miesięcy później umiera również Bruce Reynolds – jeden z założycieli galerii sztuki, w której siostry pracowały.
Choć śledztwo nie potwierdziło udziału osób trzecich w tragicznym wydarzeniu, zrozpaczona matka nigdy nie pogodziła się ze stratą córek i z rzeczywistością, jaką los jej zgotował. Często prowadzona przez własne myśli na skraj obłędu Judith Morrison ostatecznie trafia do kliniki psychiatrycznej, po czym… znika.
W tym samym czasie młody dziedzic fortuny Rossów – od niedawna jedynych właścicieli Vision Art Gallery – otrzymuje tajemniczą wiadomość dotyczącą aniołów. Początkowo nastoletni David myśli, że to żart kolegów. Gdy jednak policja zaczyna się interesować pewnym wydarzeniem sprzed lat, chłopak przestaje wierzyć w przypadki. Bacznie przygląda się każdemu elementowi tajemniczej układanki dotyczącej jego domu i rodziny. Zwłaszcza fontannie w ogrodzie, nad którą góruje rzeźba… smutnego anioła.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 498
Thomas Arnold to jeden z moich ulubionych autorów. Bez wahania sięgam po prawie wszystko, co napisze (prawie, bo z fantastyką się nie lubimy).
"Gdy milkną anioły" to połączenie kryminału i sensacji, wszystko dzieje się w amerykańskich okolicznościach przyrody, pojawią się bohaterowie znani z poprzednich książek Arnolda, ale można tę część czytać bez znajomości poprzednich.
Jest tu wszystko, co powinno być - wartka akcja, wyraziści bohaterowie, zagadka z przeszłości, zagadki współczesne, do tego sporo akcji i parę twistów.
Polecam!
,,Szukaj aniołów, by te nie zamilkły na zawsze".
Treść tajemniczej wiadomości staje się początkiem lawiny wydarzeń, które burzą poukładane życie rodziny Rossów. Nastoletni David początkowo traktuje ją jako głupi żart ze strony kolegów i całkowicie ją lekceważy. Wkrótce jednak na jego drodze staje zdesperowana kobieta, złamana tragiczną stratą, gotowa posunąć się do wszystkiego, by wymierzyć sprawiedliwość. Powoli na jaw wychodzą powiązania między rodziną chłopaka a nierozwiązaną dotąd śmiercią dwóch młodych dziewczyn. Z pomocą swojego wujka, detektywa Everette'a, David stara się odkryć, jak naprawdę doszło do tragedii. Z każdym kolejnym tropem zaplątują się coraz głębiej w mroczną sieć sekretów, rodzinnych kłamstw i powiązań.
Na serię z Davidem Rossem natknęłam się przypadkiem kilka lat temu. Choć nie przeczytałam wszystkich tomów, to i tak zdążyłam polubić tego niepokornego detektywa. Tym razem autor proponuje coś innego, gdyż cofamy się do nastoletnich lat Rossa i myślę, że książkę śmiało można uznać za prequel całej serii. Akcja przenosi nas do Cleveland, gdzie poznajemy go jako młodego chłopaka z majętnej rodziny, który uparcie stara się podążać własną drogą. To buntownik z zasadami i skłonnością do pakowania się w kłopoty, często na własne życzenie. Poznajemy bliżej jego bliskich, a równolegle rozwija się drugi, znacznie mroczniejszy wątek kryminalny.
Autor przyzwyczaił mnie do dynamicznej, brawurowej akcji oraz szybkich zwrotów fabularnych, tutaj jednak tempo powieści jest dość nierówne, co budziło we mnie mieszane odczucia. Początek, zwłaszcza sceny nielegalnych wyścigów, wciąga i dobrze działa na wyobraźnię. Później jednak fabuła podąża w innym kierunku, a tempo wyraźnie zwalnia, by ponownie przyspieszyć dopiero wtedy, gdy wydarzenia zaczynają się zagęszczać. Największe wrażenie zrobił na mnie wątek Judith, niosący ze sobą znacznie większy ładunek emocjonalny. To udana mieszanka thrillera, kryminału i sensacji. Pozwala lepiej zrozumieć Rossa i zajrzeć w jego przeszłość. Dla fanów serii będzie to ciekawe uzupełnienie, a dla nowych czytelników dobre wprowadzenie. Muszę jeszcze wspomnieć o przepięknym wydaniu, które zdobią barwione brzegi @wydawnictwo dobra robota jestem pod wrażeniem.
W krótkich odstępach czasu znikają cztery osoby. Niedługo po tym ich ciała zostają odnalezione w niezamieszkałym domu. Co dziwne, chwilę po wkroczeniu...
David Ross – starszy detektyw wydziału zabójstw z Cleveland – zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego...
Przeczytane:2025-09-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - przeczytam 65 książek w 2025 roku,
Jeśli lubicie thrillery w stylu Cobena, sięgnijcie po najnowszą powieść Thomasa Arnolda. „Gdy milkną anioły” to mroczny, duszny thriller pełen tajemnic i niebezpieczeństw czyhających na bohaterów.
Wszystko zaczyna się od zaginięcia w górach dwóch młodych kobiet, których ciała odnaleziono dopiero po roku. Obie pracowały w galerii sztuki Rossa, współprowadzonej przez Bruce’a Reynoldsa – zmarłego kilka miesięcy po odkryciu zwłok. Choć śledztwo nie wykazało udziału osób trzecich, zrozpaczona matka dziewczyn nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń. Jej żal i obłęd pociągają za sobą innych – w tym Davida Rossa, który otrzymuje tajemniczą wiadomość o „aniołach”. Kim lub czym one są? Dlaczego właśnie on ma ich szukać? Wszystkie tropy prowadzą do rodzinnej galerii i jej mrocznych sekretów… oraz do przerażającej fontanny anioła w ogrodzie, z której zdaje się emanować samo zło.
Autor na początku książki skupia się na bohaterach, byśmy mogli poznać ich emocje, styl życia, obawy i marzenia. Dopiero później wprowadza dynamikę i akcję pod postacią dziwnych wiadomości, tajemniczej kobiety w galerii i wszelkich innych sytuacji, w których dotychczasowe życie Davida i jego rodziny, ulega całkowitej zmianie. W międzyczasie na jaw będą wychodzić tajemnice, które już na zawsze odcisną swoje piętno na tej rodzinie. Może czasami nie warto za wszelką cenę, dążyć do prawdy, bo ona potrafi zranić, a nawet zniszczyć to, co bliskie twemu sercu.
Pomysł na fabułę świetny, aż prosi się, by pokazać jak na dużym ekranie. Mamy tutaj pełno tematów tabu, o których autor nie boi się pisać dosadnie i rzeczowo. Przemoc psychiczna i fizyczna, prostytucja, narkomania, depresja, nielegalny biznes, samobójstwo, szantaże, porwania, gwałty. Nie znajdziemy tutaj happy endu i zadośćuczynienia. Autor ma dla nas coś więcej — otwarte zakończenie, które może być początkiem czego większego, czegoś bardziej nieobliczalnego. A może takie coś już powstało? W końcu ta lektura to poniekąd prolog przygód Davida Rossa, których nie znam, ale jeszcze wszystko przede mną.
Narracja prowadzona w trzeciej osobie z perspektywy kilku postaci doskonale wpasowuje się w całość. Z jej pomocą mamy wgląd w psychologiczny obraz bohaterów, więc znacznie łatwiej nam stać się częścią tej historii. Historii z frapującymi postaciami, ciekawymi dialogami i że sporą dawką tajemnic. W takim zestawieniu całość wypada bardzo realnie. A w dodatku ta duszna atmosfera, która pochłania czytelnika od samego początku aż do finału.
„Gdy milkną anioły” to gęsta, mroczna i przepełniona bólem opowieść o tym, że przeszłość zawsze upomina się o swoje, zostawiając po sobie samotność i cierpienie. Czasem jednak im głębiej szukasz prawdy, tym bardziej grzęźniesz w bagnie. Zanim więc zaczniesz drążyć, zastanów się, czy warto poświęcić szczęście, miłość i przyjaźń, by ujawnić tajemnice, które może powinny pozostać w ukryciu.