Każdy koniec jest jednocześnie początkiem.
Myślałam, że umrę - i tak by się stało, gdyby nie Slade. Tylko on potrafił otworzyć szczelinę między światami i mnie uratować. A ja musiałam przez nią przejść. Tylko dlatego żyję.
Czasem ucieczka z jednego niebezpiecznego miejsca prowadzi prosto w drugie.
Annwyn.
Królestwo fae.
Magia. Piękno. I śmiertelne niebezpieczeństwo zagrożenia.
Ale ja też stanowię część tej ciemności.
Nie jestem już tą dziewczyną z pozłacanej klatki. Nic nie powstrzyma mnie przed powrotem do Slade'a.
Muszę tylko stawić czoła wyzwaniom. Odkryć tajemnice. Płonąć na tyle jasno, by znaleźć drogę. Zanim pochłonie mnie mrok.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-03-04
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 544
Tytuł oryginału: Gold
"Gold" to już piąty tom Sagi o Złotej Niewolnicy i muszę przyznać, że tutaj nie czuję sztucznego przedłużania fabuły. Autorka świetnie buduje napięcie nie tylko w relacjach między bohaterami, lecz także w całej historii wykreowanego przez siebie świata.
W tym tomie oprócz Auren i Slade'a narratorami stają się także Malinea oraz Osirk. Tego ostatniego jest najmniej, ale jego rozdziały są przepełnione emocjami. Swoją lepszą stronę pokazuje królowa Malinea. Stara się odkupić swoje winy i mimo wszelkich przeciwności chce uratować swój lud. Za to Slade pokazuje swoją mroczną stronę. Mści się na wszystkich, którzy doprowadzili do jego rozłąki z Auren. Tych którzy ją skrzywdzili traktuje wyjątkowo brutalnie. Natomiast Auren próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Boi się odpowiedzialności, ale jednocześnie nie jest w stanie przejść obojętnie obok krzywd i niesprawiedliwości, które spotykają mieszkańców Annwynu...
Do tego otrzymujemy TAKIE zakończenie, które po prostu rozwala głowę.
Jeśli szukacie romantasy z naprawdę powoli rozwijającym się romansem, przemianą głównej bohaterki oraz świetnie wykreowanym światem to nie ma się nad czym zastanawiać tylko sięgać po "Gild" i rozpocząć swoją przygodę z Sagą o Złotej Niewolnicy!
Król nie żyje, ale czy to oznacza, że Auren jest wolna? Wyswobodziłam się spod panowania Midasa i znam swoją wartość. Już nigdy więcej nie pozwolę na...
W Highbell, zamku króla Midasa, wszystko jest zrobione ze złota. Nawet Auren, uratowana ze slumsów ulubienica króla, naznaczona jest jego złotym dotykiem...
Przeczytane:2026-03-23, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
W końcu spotkałam się z tym, że moja upartość do kończenia serii, opłaciła się. Po przeczytaniu pierwszego tomu Sagi o złotej niewolnicy Raven Kennedy, podkreślałam, że daje jej jeszcze jedną szansę przy drugim tomie, ponieważ nie porwał mnie “Gild”, a motyw syndromu sztokholmskiego do mnie nie przemawiał. Jednak z każdym kolejnym tomem przekonywałam się, że ta seria jest genialna. A piąty tom “Gold”, który miał premierę całkiem niedawno, rozkochał mnie w pełni. Cała seria opiera się na sporej ilości scen erotycznych, jednak dopiero w “Gold” autorka z nimi przystopowała, co sprawiło, że skupiłam się w pełni na zagrożeniu, które zmierza do naszych bohaterów. Ten świat jest brutalny, ociekający erotyzmem, a zarazem świetnie rozbudowany z pomysłem na naprawdę ciekawą bitwę końcową.
Nie chcę wam za dużo pisać, co dzieje się w tym tomie, bo musiałabym sporo spoilerów puścić, jednak rozstanie dwójki głównych bohaterów było niezwykle emocjonujące i przyniosło sporo genialnych scen, które na długo zostaną ze mną. Autorka w świetny sposób opisała motyw zemsty i za każdym razem cieszyłam się jak małe dziecko, gdy gnilna moc Slade’a pochłaniała kolejne osoby. Auren za to przez te wszystkie tomu przeszła taką przemianę, że to aż cieszy oko. A teraz, będąc sama, pokazała, że nie jest bezradna, chociaż niekiedy za bardzo polegała na nowo poznanych osobach. A miała tego unikać i podejmować swoje własne decyzje.
Miejsce, gdzie Auren trafiła, jest naprawdę ciekawe i z przyjemnością się z nim zaznajamiałam. Liczę, że to dopiero początek przygód w tym miejsc i kolejny tom przyniesie nam jeszcze więcej Annwyn. To miejsce równie piękne, co przerażające i śmiertelnie niebezpieczne. Auren znów została wciągnięta w potyczki polityczne, w dworskie manipulacje, jednak tym razem dobrze się wśród nich obraca, planując ratunek dla osób, które go potrzebują.
Jest tu mniej walk, mniej bitew, jednak to, co dostaliśmy, jest perfekcyjnie wyważone i nie mogę się do niczego przyczepić. Jak pisałam, jest tu silny motyw zemsty, ale najbardziej w pamięci zapadła mi królowa Malina. Ona przeszła również przemianę i chyba po raz pierwszy przestałam ją nienawidzić. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, ponieważ brak mi informacji o jednej z bohaterek, według mnie dość ważnych dla całej serii. Dziękuję bardzo wydawnictwu Akurat za możliwość poznania i pokochania tej historii.