Hotel szczęśliwych ślubów

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2015-09-09
Kategoria: Romans
ISBN: 9788364776564
Liczba stron: 420

Ocena: 4.6 (10 głosów)

Rosie McDonald niegdyś porzucona przez narzeczonego przed ołtarzem, jest cenioną organizatorką ślubów. W obu sferach jej życia - służbowej i prywatnej nie dzieje się najlepiej - kariera utknęła w martwym punkcie, a chłopak zdecydowanie nie jest ,,tym jedynym".

Ma jednak przed sobą wyzwanie. Hotel Bonneville mieszczący się w Londynie, lata świetności ma już za sobą. Za sprawą działań Rosie zaczyna odzyskiwać dawny szyk i renomę. Gdy wszystko zaczyna się układać i Rosie widzi efekty swojej pracy, w hotelu pojawia sie przystojny, aczkolwiek nieco ekscentryczny syn właściciela, Joe. Przy pierwszym kontakcie nie wzbudza on sympatii Rosie. Nie tylko nie ma pojęcia o ślubach, ale chodzi w pomiętych ubraniach, co znacząco odbiega od standardów Rosie. W dodatku - Joe ma czelność zgadzać się na to, czego chcą panny młode, planujące ślub w hotelu jego ojca. Jako asystent Rosie nie przykłada należytego znaczenia do detali, które dla niej są ważne. Burzy to jej system pracy i powoduje nieustanne konflikty między nimi.

Ile par spełni swoje marzenia w hotelu Bonneville? Czy organizowane przez Rosie i Joe śluby będą jak z bajki, a droga do ołtarza będzie usłana pachnącymi płatkami róż? Czy mimo tego, że obydwoje tworzą swoistą ,,mieszankę wybuchową" uda im się stworzyć ,,drużynę marzeń"? A może nawet - coś więcej?

Hester Browne, była dziennikarka, autorka powieści obyczajowych dla kobiet, popularna w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Pierwsze doświadczenia zdobywała jako redaktor w wydawnictwie literackim. Wiele jej książek (m.in. ,,The Little Lady Agency"  oraz ,,The Runaway Princess" ) trafiło na listę bestsellerów New York Times.  Cosmopolitan określa jej książki jako ,,cudownie uzależniające", a New York Times porównuje ją do Jane Austen.

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Hotel szczęśliwych ślubów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Hotel szczęśliwych ślubów

W przypadku tej książki nic nie miało prawa pójść nie tak. Tytuł był obietnicą odprężającej obyczajówki, pewnie nieco wzruszającej ze względu na motyw ślubów. A jednak... Lektura okazała się bardzo ciężkim zadaniem, już dawno nie czytałam czegoś co byłoby równie... nudne.

Rosie McDonald jest cenioną organizatorką ślubów. Swoje obowiązki opanowała do perfekcji, rozpoznaje potrzeby swoich klientek lepiej niż same panie młode... W życiu prywatnym niestety trudno jej zachować podobny ład i porządek. Niegdyś została porzucona przed ołtarzem, obecnie, choć w związku, chyba nie do końca szczęśliwa i przekonana, że trafił jej się ten jedyny. Jej życie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w hotelu, w którym pracuje, pojawia się syn właściciela, Joe. Nie trzeba chyba dodawać, że ma on zupełnie inne wyobrażenie organizacji ślubów niż Rosie, przez co nieustannie doprowadza do konfliktów. Czy jest szansa, by Rose uległa powiewowi świeżości i porzuciła dotychczasowe standardy? Czy przyszedł moment, by w jej życiu coś zmieniło się na lepsze?

Jak wspomniałam, zarys fabuły obiecywał przyjemną, mało zobowiązującą lekturę, z pewnością nieco romantyczną i sentymentalną. Niestety wykonanie okazało się bardzo toporne. Nie chodzi już nawet o to, że sam zarys fabuły wystarcza, by przewidzieć zakończenie tej dość obszernej powieści, ale o czas jaki musimy zmarnować na dotarcie do finałowej sceny. Narracja kompletnie do mnie nie trafiła, praca organizatorki ślubów nie wydała się ani trochę ekscytująca, główna bohaterka nie wzbudziła cienia sympatii, a główny bohater nie jest typem, o którym marzyłabym po nocach. Biorąc to wszystko pod uwagę, można sobie wyobrazić ile czasu zajęło mi przebrnięcie przez 420 stron.

Maleńkie światełko w tunelu stanowił sam hotel Bonneville. To zdecydowanie miejsce z charakterem i duszą, w odróżnieniu od bohaterów, od razu do siebie przekonuje. W takim miejscu chyba niemal każdy chciałby zaszyć się na parę dni, a może również przeżyć swój wielki dzień? Nic dziwnego, że w starych, dobrych czasach stanowił azyl dla wielu znanych osobistości...

No cóż, klimatyczna sceneria to zdecydowanie za mało bym mogła zachęcić do czytania książki o tych gabarytach. Jak dla mnie całkowicie przewidywalna, napisana bez polotu, co przy tak wdzięcznym temacie wydaje się prawie niemożliwe. Podobno Hester Browne jest bardzo popularna za granicą. Jeśli nie ma w tym przesady, to nudę trzeba by było zrzucić chyba na polskie tłumaczenie? Cóż, osobiście raczej zakończę przygodę z tą autorką, jeżeli jednak lubicie takie klimaty, zaryzykujcie. Kto wie, może uda Wam się odkryć coś, co mnie w nawale niepotrzebnych słów umknęło...

Link do opinii
Avatar użytkownika - FireDancer
FireDancer
Przeczytane:2016-06-23, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,

     Dzień zaślubin. Wesele. Najważniejszy lub jeden z najważniejszych dni w życiu kobiety. Piękny kościół, biała suknia, długi welon, bukiet ulubionych kwiatów, druhny, odpowiednia muzyka... Jak to wszystko ogarnąć? Jak dopiąć na ostatni guzik? Z pewnością wie to Rosie McDonald, najlepsza wedding plannerka w Londynie. Rosie, niegdyś pozostawiona przez partnera przed ołtarzem, teraz wspina się po szczeblach kariery, marząc o stanowisku dyrektora Bonneville - londyńskiego hotelu, którego lata świetności dawno przeminęły, a za sprawą nowej dyrektorki odrodziłby się na nowo.


     Hester Browne, to bardzo popularna za granicą autorka, porównywana do wielkiej Jane Austen. Hotel szczęśliwych ślubów to pierwsza książka tej autorki wydana w Polsce. Ostatnio czułam się już dość przytłoczona ciężkimi powieściami i trudnymi tematami. Szukałam czegoś ciekawego, ale przy okazji lekkiego i przyjemnego. Czegoś, co poprawi mi humor i sprawi, że chwilę odpocznę od rutyny, jaka się do mnie wkradła. Czy Hotel spełnił moje oczekiwania?


     Hotel szczęśliwych ślubów porusza banalne tematy. Jest przewidywalny i nieszczególnie ambitny. Pomyślicie klapa? Otóż nie! Jest to jedna z tych książek, która pomimo swojej przewidywalności nie nudzi. Wciąga czytelnika dosłownie od pierwszej strony ciągle wywołując uśmiech na twarzy. Powieść Hester Browne jest bardzo przyjemna, prosta i lekka w odbiorze. Co ją wyróżnia spośród innych romansów? Piekielnie zaraźliwy humor i genialni bohaterowie!


     Rosie jest najlepszą wedding plannerką w mieście. Jest to postać, której wręcz nie da się nie lubić! Skradła moje serce od samego początku i zdecydowanie stała się moją wielką przyjaciółką. Całym sercem kibicowałam jej w osiągnięciu celu zawodowego i osobistego. Joe z kolei, to typowy przystojniak, który swoją osobą nadaje książce jeszcze więcej barw. Przygody Rosie i Joego śledziłam z wielką przyjemnością i dużym uśmiechem!


     Urokliwa, bardzo dobrze napisana i przepełniona zaraźliwym humorem, taka właśnie jest ta książka. Bawi, zachwyca i odpręża. Idealna na pozytywne rozpoczęcie wakacji. Hotel szczęśliwych ślubów idealnie może się sprawdzić również jako prezent dla przyszłej panny młodej!Gorąco polecam!


http://krainaksiazkazwana.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - IlonaAnoli
IlonaAnoli
Przeczytane:2016-03-13, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Książka ta rozpoczyna się prologiem, w którym główna bohaterka Rosie zostaje porzucona przez ołtarzem przez narzeczonego Anthonyego. Zostaje organizatorką ślubów i od dwóch lat jest z krytykiem kulinarnym Dominikiem Crossy.Rosie McDonald pracuje jako event manager w londyńskim hotelu Boneville niedaleko Piccadilly. Pewnego lata zaczęła tam pracować jako pokojówka, a śluby tam były kameralne i szykowne. Właścicielem i szefem hotelu jest Laurence Bentley Douglas. Jednym ze ślubów, którym się zajmuje jest ślub Clementine i Jasona, gdzie jest problem z kuzynką Katharine, która przyprowadza swoją córkę, pomimo że ta nie miała zaproszenia, a do tego ubiera ją tak samo jak druhny. Rosie wszystkiego o organizacji ślubów nauczyła się od Caroline - pierwszej żony Laurence'a, a drugą żoną była Ellie. Z Carolline ma Aleca i Joego, a z Ellie - Ripley i Ottona. Dominik jest bardzo znanym krytykiem kulinarnym, a poznał się z Rosie na przyjęciu urodzinowym koleżanki ze studiów. Wysłał jej e-mail z pytaniem, czy towarzyszyłaby mu w restauracji. Rosie jest bardzo oddana swojej pracy, więc postanawia zapytać się szefa, czy zrobi z niej dyrektora hotelu. Jednak musi spełnić kilka zadań, np. zwiększyć dochody hotelu. Pewnego dnia znajduje w apartamencie panny młodej śpiącego mężczyznę, a jest nim Joe. Ma się uczyć, jak wszystko działa w hotelu i najpierw zostaje przydzielony do Rosie. Razem z Rosie pracuje jej przyjaciółka Helen, która jest managerem restauracji. Praca pomiędzy Joe a Rosie układa się różnie. Mężczyzna ingeruje w sprawy państwa młodych, co nie zawsze wychodzi na dobre. Ważnym wydarzeniem jest ślub Flory Thornbury z Milo McKnight, gdzie również dokłada swoje Joe. A potem pojawiają się kolejne pary, które mają różne podejścia do ślubu, a Rosie musi zaspokoić ich wszystkie wymagania. Jest to idealna książka o miłości, która cały czas wisi w powietrzu i chociaż nie ma tu historii kryminalnej, które lubię najbardziej, to tę książkę czyta się bardzo dobrze. I z niecierpliwością czekałam, co będzie dalej. Czy Rosie ułoży się z Dominikiem, tego nie wyjawię, ale zachęcam do przeczytania książki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - BoRoWiK
BoRoWiK
Przeczytane:2016-01-03, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Mam :),
Wciągająca romantyczna historia i to nie jedna :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Glonek
Glonek
Przeczytane:2015-12-29, Ocena: 6, Przeczytałam,
Obyczajowa perełka :D Ciepła urzekająca, wciągająca :) Pełna prawdziwych bohaterów, z problemami, komplikacjami, złamanymi sercami, celami do osiągnięcia i małymi szczęściami :) Ciepła, rozweselająca i lejąca miód na serce :) Idealna na zimowe wieczory :) A Joe! Zadziwiająco trafnie potrafi przejrzeć innych ludzi :) Zapraszam do hotelu! :D
Link do opinii
Avatar użytkownika - majkanew
majkanew
Przeczytane:2015-12-06, Ocena: 4, Przeczytałam,

Jak walczyć z jesienną chandrą? Oczywiście: czytając! Najlepszym antidotum na nieco gorsze samopoczucie, coraz krótsze dni i ponury nastrój za oknem jest dobra książka. Jesień to czas, w którym nawet najambitniejsi czytelnicy powinni trochę odetchnąć od poważnych lektur i sprawić sobie odrobinę przyjemności powieścią ze średniej, ale solidnej półki. Świetnie sprawdzi się „Hotel szczęśliwych ślubów”, wrześniowa premiera Zwierciadła.
  Pierwsza wydana w Polsce pozycja autorki bestsellerów New York Timesa to iście filmowa opowieść o nieprzewidywalnym losie i niespodziankach, którymi obdarza nas w najmniej oczekiwanych momentach. Bo kto by się spodziewał, że najlepszą event managerką, odpowiedzialną przede wszystkim za wspaniałe śluby jak z bajki wśród angielskiej socjety, jest Rosie McDonald, kobieta porzucona przed ołtarzem? Upokorzona przed weselnymi gośćmi długo dochodziła do siebie, aż wreszcie praca stała się jej wybawieniem. W pocie czoła pięła się po szczeblach kariery, z pokojówki awansując finalnie na stanowisko rozchwytywanej organizatorki imprez w uroczym hotelu Bonneville. Nie spoczęła jednak na laurach, walczy o fotel kierownika, niemniej los lubi płatać także figle, co powinno ucieszyć czytelnika, który nie raz zostanie zaskoczony, tak jak i bohaterka swoimi wpadkami. Rosie dba, by dzień ślubu był tym najbardziej wyjątkowym w życiu jej klientów. Jest bardzo skrupulatna i czuwa nad najdrobniejszymi detalami, pomagając sobie licznymi listami rzeczy do zrobienia. Jednak w jej życiu prywatnym nic już nie idzie zgodnie z planem. Po Anthonym długo czekała na kolejnego mężczyznę, więc gdy poznaje Dominika, krytyka kulinarnego, wpada po uszy, nie analizując nawet tego związku, który budzi pewien – nomen omen – niesmak. Kiedy wydaje się, że jest szansa na poukładanie spraw zawodowych i uczuciowych, zjawia się Joe, syn właściciela hotelu, który ma współpracować z Rosie i szkolić swoje umiejętności z dziedziny zarządzania. Mężczyzna sporo namiesza, nie tylko w codziennym życiu Bonneville. Hester Browne potrafi wprowadzić czytelnika do swojej powieści i nadać mu status bohatera, któremu pozwala śledzić zdarzenia z pierwszego planu. Podsłuchujemy kłótnie Rosie i Joego, zwierzenia Helen, podglądamy mało apetyczne konsumpcje Dominika czy wreszcie przemykamy między pokojami i apartamentami Bonneville, śledząc losy jego przyszłych (jak i niedoszłych) ślubnych klientów. Dzięki osadzeniu akcji w uroczym hotelu z romantycznymi tradycjami autorka stworzyła wyjątkowy nastrój, idealny do intymnych zwierzeń, ale także wykorzystała tę przestrzeń do wzmocnienia dynamiki swojej powieści – wiele się tu dzieje, niemal co krok spotykają nas zaskakujące zdarzenia, z którymi musi poradzić sobie i pokazać swoją sprawność najlepsza event manager – Rosie McDonald. Hester Browne to przede wszystkim wielka fanka ludzi i znakomita obserwatorka ich wzajemnych relacji. Z dużym poczuciem humoru i lekkim piórem doskonale sprawdza się w roli autorki powieści obyczajowych, które mają sprawić przyjemność, poprawić nastrój i niewykluczone, że również dać impuls do mniejszych lub większych zmian w życiu czytelnika. Bardzo przyjemna, błyskotliwa i inteligentna narracja daje poczucie bliskości z Rosie, która zwierza nam się ze swoich niepowodzeń, chwali sukcesami oraz małą wewnętrzną metamorfozą, jaką przeszła. Bo „Hotel…” to wcale nie opowieść o bajecznych ślubach czy miłości, która czeka bliżej, niż nam się wydaje, ale przede wszystkim to książka o zyskiwaniu samoświadomości, dostrzeganiu, ile jesteśmy warci, i docenianiu siebie. Wiele tu miejsca zajmują także uczucia, z których to przyjaźń (również przyjaźń w związku) jest tą najtrwalszą wartością, do której warto dążyć.

Link do opinii
Każda kobieta marzy o tym, aby dzień w którym wypowie słowa przysięgi małżeńskiej był wyjątkowy pod każdym względem. W myślach tworzymy idealny obraz zaślubin oraz weselnego przyjęcia. Co ciekawsze pomysły notujemy. Gdy ustalona wcześniej data zbliża się w szaleńczym tempie okazuje się, że zorganizowanie obu tych uroczystości w taki sposób, aby goście mogli je wspominać w samych superlatywach nie jest takie proste jak się wydaje. Wpadamy w panikę i nie wiemy od czego zacząć. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc kogoś, kto się na tym zna i ma zawodowe doświadczenie. Z pewnością do grona takich osób należy Rosie McDonald... Imię i nazwisko tej Pani jest bardzo znane wśród par, które decydują się sformalizować swój związek. Rosie jest jedną z najbardziej rozchwytywanych Event Manager w Londynie. Od kilku już lat pracuje w Hotelu Bonneville, który zachwyca swoim romantycznym wnętrzem. Ona sama swoją popularność zawdzięcza ciężkiej pracy i poświęceniu. Wszystko musi być idealne i zgodne z oczekiwaniami nowożeńców. Nie bierze pod uwagę nawet malutkiego potknięcia. Na jej specjalnej tablicy zwanej "Ślubnym Planem Bojowym" ( Ślubimarz ) pojawiają się kolejne nazwiska przyszłych panien młodych i ich mężów. Niespodziewanie w hotelu pojawia się Joe, przystojny syn właściciela hotelu. Mężczyzna ma za zadanie towarzyszyć Rosie w trakcie spotkań. Delikatnie mówiąc, jej reakcja na tą wiadomość nie była entuzjastyczna. Stara się o awans, więc pojawienie się członka rodziny, do której należy hotel napawa ją niepokojem... Praca pracą, ale wszyscy mamy przecież życie prywatne. Kobieta od dwóch lat jest w związku z Dominikiem, popularnym krytykiem literackim. Planują kupno wspólnego mieszkania. Sprawy uczuciowe Rosie są dość skomplikowane. W przeszłości została porzucona przed ołtarzem, a organizację ślubów traktuje jak osobistą terapię. Tak naprawdę obecny związek również nie należy do rewelacyjnych... "Hotel szczęśliwych ślubów" to jedna z tych książek, przy której można spędzić fajnie czas, np w domowym zaciszu przy filiżance aromatycznej herbaty. Tym bardziej gdy aura za oknem temu sprzyja. Autorka postanowiła przedstawić w niej szerzej zawód organizatorki ślubów. Co niektórzy zapewne sobie pomyślą, że tego typu profesja nie zalicza się do tych poważnych. Przecież ja też dałabym/był sobie z tym wszystkim radę. Gdy się spojrzy na to z innej perspektywy, już nie jest tak różowo. Przyszła panna młoda ma wymagania i działa pod wpływem przedślubnego stresu. Tym wymaganiom trzeba sprostać, a czasami są to dość oryginalne i wyszukane pomysły. No tak, przedślubny stres jest dobrym usprawiedliwieniem, tylko co ma powiedzieć w takiej sytuacji osoba odpowiedzialna za powodzenie uroczystości. Napar z melisy jest obowiązkowy. W przypadku naszej głównej bohaterki musi to być sporych rozmiarów filiżanka, albo nawet filiżanki. Do podniesienia ciśnienia u kobiety nie przyczyniają się tylko przyszłe panny młode, a przede wszystkim Joe, jej nagły asystent. Jego urokowi osobistemu nie oprze się żadna kobieta. Skrzętnie go wykorzystuje, czym wyprowadza Rosie z równowagi. Nie powiem, ale ja też mu uległam. Polubiłam tego faceta i jego podejście do życia. Ma swój specyficzny charakter, który działa na tymczasową przełożoną jak przysłowiowa "płachta na byka". Gdy tylko pojawia się na spotkaniu z klientami, może być pewna jednego, że jej długo i skrupulatnie układany plan za chwilę rozsypie się niczym domek z kart. W takiej sytuacji o awansie może zapomnieć... Razem tworzą charyzmatyczny duet. Oboje posiadają odmienne zdanie jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Czekałam tylko na moment, aż Rosie nie wytrzyma i skoczy na mężczyznę z pazurami. Na szczęście obyło się bez rozlewu krwi. Kto się czubi, ten się lubi. Czy to powiedzenie sprawdziło się w przypadku tej pary?? Z twórczością Hester Browne spotkałam się po raz pierwszy. I mogę z ręką na sercu powiedzieć, że lektura "Hotelu szczęśliwych ślubów" była dla mnie czystą przyjemnością. Gdy szukamy książki, która ma na celu poprawić nastrój, odpędzić od nas myśli, które zaprzątają naszą głowę, a nie możemy się ich za żadne skarby pozbyć to historia najlepszej w całym Londynie Event Manager będzie wprost idealna. Nawet gdy nie planujesz w najbliższym czasie wyjścia za mąż to wiedz o tym, że po przeczytaniu "Hotelu szczęśliwych ślubów" zaczniesz przeglądać katalogi z sukniami ślubnymi. I niech cię potem nie zdołuje fakt, że nie ma przy twoim boku tego jedynego, a na palcu brak pierścionka zaręczynowego. Strzała amora trafia niespodziewanie, o czym mogła przekonać się jedna z bohaterek. Jeśli szukasz prezentu dla przyszłej panny młodej to ta książka będzie trafionym pomysłem. Ale z ręką na sercu polecam ją wszystkim kobietom bez względu na stan cywilny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Bas1992
Bas1992
Przeczytane:2015-11-14, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - gertruda25
gertruda25
Przeczytane:2015-10-18, Ocena: 5, Przeczytałam, czytam regularnie w 2015 roku,
Avatar użytkownika - sw3112
sw3112
Przeczytane:2015-10-13, Ocena: 2, Przeczytałam, 56 książek w 2015,
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Recenzje miesiąca
Córki tęczy
Hanna Cygler
Córki tęczy
Irena Jarocka o sobie
Mariola Pryzwan ;
Irena Jarocka o sobie
Alina. Wnuczka wariatki
Danuta Noszczyńska
Alina. Wnuczka wariatki
Jowanka i Gang spod Gilotyny
Katarzyna Wasilkowska
Jowanka i Gang spod Gilotyny
Świąteczna narzeczona
Paulina Kozłowska
Świąteczna narzeczona
Dolina przebudzenia
Anna Olszewska
Dolina przebudzenia
Wyśnione szczęście
Kristin Hannah
Wyśnione szczęście
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy