Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 1998 (data przybliżona)
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 128
"Kiedyś to były czasy piękne. Teraz już tak nie ma." Te dwa zdania powinny wystarczyć za streszczenie całej książki. W zasadzie tak, jakbym słyszał mojego dziadka opowiadającego o czasach swojej młodości przedwojennej, a później mojego ojca opowiadającego o wspaniałych czasach, gdy był młody i piękny (nic to, że przypadły na okres najwiekszej komuny). Wstyd się przyznać, ale podobne sformułowanie słyszę teraz, gdy opowiadam synowi o moich czasach studenckich. Sądziłem, że pisarz formatu Stasiuka nie da się złapać w taką pułapkę, a jednak. Książka inna niż wszystkie przeczytane przeze mnie dotychczas powieści tego autora. Coś jakby pisany w pośpiechu pamiętnik, dziennik, czy też podziękowanie dla spotkanych w młodości ludzi. Pisane w zbyt dużym pośpiechu i jak dla mnie za bardzo chaotycznie. Brak w nich opowieści o namiętnościach, a zastepują je pojawiające się czasami krótkie wstawki o bezpłciowych "koleżankach". Trochę szkoda.
Jadąc do Babadag to książka o podróży przez zapomnianą Europę, tę, która zawsze była uważana za gorszą i zacofaną. Andrzej Stasiuk jedzie samochodem, autostopem...
Do rzeki dzieciństwa podróżuje się bez końca - szuka jej źródeł w historii i ujścia w pamięci. Wspomina się: lato na wsi, brodzenie po pierś w nurcie,...
Przeczytane:2021-06-03, Przeczytałem,
Fajne przypomnienie przełomu lat 70 i 80