Katie budzi się w nieznanym pokoju, zdezorientowana i obolała. Szybko dochodzi do wniosku, że ktoś ją uwięził. Jej oprawca, który określa siebie jako ,,Wilk", domaga się, aby pisała opowiadania o morderstwach inspirowanych baśniami braci Grimm. Sugeruje jednak, że tworzone przez nią historie mają prowadzić do rzeczywistych morderstw. Przerażona kobieta musi wybrać - jej życie lub cudze. Jeśli nie spełni żądań porywacza, zginie...
Katie zaczyna więc pisać.
Detektyw Lyla została policjantką, mając nadzieję, że kiedyś uda jej się odnaleźć Allison, przyjaciółkę, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Na łóżku dziewczyny znaleziono tylko... nadgryzione zatrute jabłko. Kiedy szefowa powierza Lyli sprawę mordercy zwanego Grimmem Rozpruwaczem, szybko okazuje się, że tym razem policjantka może być bliżej odkrycia prawdy na temat nierozwiązanego zaginięcia Allison niż kiedykolwiek wcześniej...
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 2025-07-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: Little Red Death
A. K. Benedict w powieści „Kapturek musi zginąć” zaprasza czytelnika do makabrycznej gry. Pozwę sobie zacytować fragment intrygującego prologu: „Nawiązanie do śmierci znajduje się na okładce tej książki, a Ty (mam nadzieję) za nią zapłaciłeś. Powiedzmy to sobie otwarcie: stałeś się literackim zabójcą. Po części to Ty jesteś winien temu, co się wydarzy.”1 To Grimm Rozpruwacz (choć ja wolę jego imię przed tłumaczeniem: Grimm Ripper) jest kreatorem tej makabrycznej przygody. Chociaż to też nie jest do końca prawda. I on przerzuca odpowiedzialność za zbrodnie na inne osoby. Katie została porwana, aby pisać. Aby pisać scenariusze morderstw inspirowane baśniami braci Grimm. Jednak wróćmy do Ciebie, drogi Czytelniku. „(…) jeśli jesteś naprawdę wprawnym Czytelnikiem będziesz w stanie rozwiązać tę sprawę i ocalić ofiary. Dać im baśniowe zakończenie.”2
Przyznacie, że powieść „Kapturek musi zginąć” wygląda na intrygujące przedsięwzięcie. Baśnie braci Grimm w oryginale są dosyć brutalne, więc umysł człowieka, który chce mordować według nich musi być wyjątkowo pokręcony. I jeszcze Katie. Porwana pisarka, która ma tworzyć dla niego nowe, mroczne historie bez happy endu. Początkowo nie jest w stanie stukać w klawisze ze świadomością, że ma odebrać komuś życie. Jednak na szali jest jej własne.
Może się wydawać, że A.K. Benedict oddała w ręce czytelników klasyczny thriller inspirowany popularnymi baśniami. Chyba wielu z nas – zresztą ja też – miało takie oczekiwania. Jednak autorka poszła krok dalej. Nie chciała rezygnować z baśniowej atmosfery wprowadzając fabułę w niemal narkotyczne rejony, co dla czytelników tego typu powieści może być zaskoczeniem. Ja nawet lubię takie eksperymenty, ale – w przeciwieństwie do większości opinii o tej książce, jakie do tej pory widziałam – już na początku nie poczułam z nią wielkiej chemii. Tak jak Grimm Ripper, krył się za historiami pisanymi przez kogoś innego, tak i ja miałam dystans do wydarzeń z tej powieści. Nie podniosłam rękawicy jaką rzuciła mi A.K. Benedict, nie dałam się wplątać w jej gierki.
„Kapturek musi zginąć” to powieść z ogromnym potencjałem. Powieść śmiała i oryginalna. I trudno mi do końca sprecyzować, dlaczego wrzucam ją do worka „czegoś tu zabrakło”. Nie brak tej książce mroku, a nawet brutalności. Więc czego brak? Osaczenia. Stawiając czytelnika na miejscu kata, siły sprawczej, autorka – paradoksalnie – postawiła go obok wydarzeń. Jest aktywnym, ale jednak obserwatorem.
1 A.K. Benedict, „Kapturek musi zginąć”, przeł. Elżbieta Pawlik, wyd. Luna, Warszawa 2025, s. 9.
2 Tamże.
Okładka książki jest dosyć minimalistyczna. Na środku widzimy domek, ramkę z róż i kolców. Dominuje biel, czerń i czerwień. W dotyku jest matowa z wytłuszczeniami. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka zdań o autorce. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca, odstępy miedzy wersami i marginesy zostały zachowane. Literówek brak. Została podzielona na części i rozdziały. Mamy również graficzne stawki w rozdziałach.
Szczerze mówiąc, gdy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, chwilę się zastanawiałam. Wydawało mi się, że może mi przypaść do gustu, ale czy na pewno? Już dawno temu podjęłam decyzję, że starannie będę dobierać współprace i tutaj miałam zagwozdkę. Nie byłam do końca pewna, ale... Zaryzykowałam. I dobrze, że to zrobiłam. Ponieważ czytało się bardzo szybko. Strona za stroną uciekały, jak tylko zabrałam się za jej czytanie. Świetny styl i lekkie, przystępne pióro pozwoliło mi wpaść do wykreowanego świata i podążać za bohaterami. Fabuła jest tak dopracowana, że należą się za to oklaski. I raz jeszcze wspomnę, że tłumaczka zrobiła świetną robotę! Ciężką, ale za to jak satysfakcjonującą. Dotychczas nie spotkałam się z takimi powieściami, które opierają swe zagadki na baśniach czy bajkach. Zdecydowanie jestem zadowolona i polecam!
Detektyw Lyla jest dosyć interesującą postacią. Policjantka z przeszłością, na którą Wilk zarzuca haczyk. Ale czy to tak na prawdę wilk? A może... Ktoś inny? Czerwona peleryna i koszyczek czekają na nią w lesie... Dostała naprawdę trudną sprawę do prowadzenia, a tym bardziej przez wzgląd na przeszłość. Kilkanaście lat wcześniej zaginęła jej przyjaciółka, którą kochała całym sercem. Gdy podczas śledztwa natrafia na przedmioty ukochanej osoby, wszystko zaczyna wracać i nabierać innego znaczenia. Jest jeszcze Katie, która budzi się w nie swoim łóżku, a na słomie. W miejscu, którego nie zna... Pisarka porwana i zamknięta dostaje zadanie, które na pierwszy rzut oka wydaje się banalne. Reasumując, postacie są dobrze wykreowane, niczego im nie brakuje. Wręcz przeciwnie - są na tyle dobrzy i świetnie się maskują, że czasem trudno jest ich rozgryźć.
Fabuła jest tak dobrze skonstruowana, że niejednokrotnie się w tym wszystkim... Pogubiłam. Miałam niemal pewność, że już wiem, co się wydarzy dalej, a tu klops - niespodzianka i zwrot akcji. Niejednokrotnie tak było i za każdym razem czułam, jakby pisarka śmiała się ze mnie, że daję się nabrać. Akcja ma dobre tempo. Raz wolniejsze, ale jak już nabierze rozpędu, to aż trudno nadążyć... Wiele zwrotów akcji zapewni Wam wiele emocji! Ja to chwilami chciałam już zacząć do siebie mówić, bo pomyślałam, że może jak zacznę na głos dedykować wszystko, to może dojdę do rozwiązania. Nic bardziej mylnego...
Nawiązanie do baśni i porównanie ich z przestępstwami to naprawdę dobry pomysł na historię. Tym bardziej, że autorka wykonała kawał dobrej roboty. Napisała coś niezwykle oryginalnego, wciągającego. Nie widzę w niej wad, a wciąż podziwiam. Myśląc o niej, wciąż jestem w szoku - ale jak to? Jak to możliwe? Nie mieści mi się w głowie... Oczywiście chcę uprzedzić, że nie jest to lektura dla każdego. Mamy śmierć, można powiedzieć, że i przemoc. Dlatego jeżeli nie czujecie się na siłach, lepiej nie sięgajcie.
Reasumując uważam, że jest to jedna z lepszych książek, na które warto zwrócić uwagę. Nie ma wad, a wciągnąć Was może niebezpiecznie szybko. Zdecydowanie polecam dla odważnych czytelników, szczególnie lubiących kryminały i niecodzienną fabułę.
Lubicie czytać książki, które inspirowane są wątkiem baśniowym? Jeśli tak, to mam dla Was ciekawą propozycję od A. K. Benedict pod tytułem "Kapturek musi zginąć." Główna bohaterka Katie jest pisarką. Pewnego dnia budzi się obolała w nieznanym jej miejscu. Nie wie gdzie jest i jak się tam znalazła. Okazuje się, że została porwana przez osobę każącą na siebie mówić Wilk. Zostaje ona zmuszona do pisania morderczych opowieści, które inspirowane są baśniami braci Grimm. To właśnie od niej będzie zależało ludzkie życie. Szybko się o tym przekona, gdy już następnego dnia w domku pojawi się tajemnicza dziewczyna, łudząco przypominająca postać z jej pierwszej historii. I co teraz ma zrobić dziewczyna, jak poprowadzić kolejne opowiadania? Czy uda jej się zapobiec kolejnym zbrodniom? A może to właśnie ona stanie się kolejnym celem wilka? Sprawą mordercy zajmować się będzie detektyw Lyla, która sama kiedyś straciła przyjaciółkę w dziwnych okolicznościach. Czy te sprawy są ze sobą połączone? Muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej historii. Jest to połączenie kryminału i elementów paranormalnych, które według mnie wprowadziły niepotrzebny chaos i mętlik. Przez nie zaczęłam się gubić w całości. Ale za to opowiadania Katie bardzo mi się podobały i czekałam z niecierpliwością co nowego wymyśli. Trochę ciężko mi ją ocenić bo do pewnego momentu bardzo mi się podobała a potem nastąpił delikatny spadek.
„Kapturek musi zginąć” to historia,która uzależnia,porusza i wstrząsa swoją tajemniczością oraz zagadkowymi zdarzeniami z życia bohaterów.Wielowątkowość wydarzeń wraz z poznawaniem bliżej kolejno poznawanych postaci wzbudza coraz większe zaciekawie historią.Z jednej strony mamy zamkniętą w ciemności pisarkę i nowe osoby,które prowadzą śledztwo, by znaleźć zaginione osoby a tuż obok nich Wilk,który knuje. W zaciszu pragnie realizacji swych planów.Czuć mnóstwo emocji,które napędza mrok i chwile zatrważające strach o życie.
Pierwszy raz czytam połączenie świata pisarskiego z baśniami braci Grimm.Ten duet wzbudził wiele kontrowersji i chwil sprawiających ciarki na skórze.Nie możemy przewidzieć i odgadnąć kim jest Wilk i co nim kieruje,by ginęły kolejno osoby.To powoduje,że historia napędza akcję a dzięki temu czuć strach. Połączenie kryminału,sensacji i baśniowych opowieści zagwarantowało przerażająco-bajkowe emocje.
„Kapturek musi zginąć” zachwycił mnie nietuzinkową fabułą,skrupulatnym śledztwem,odkrywaną prawdą i zakończeniem, które będę pamiętać na długo.To znakomita historia,którą warto przeczytać i poczuć dreszczyk emocji związanym z prawdą o postaciach.
Czytajcie-ja ogromnie polecam
31/52/2026
"Kapturek musi zginąć" A.K. Benedict Luna #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #baśnie #grimm
Morderstwa w stylu baśni
Sięgając po "Kapturek musi zginąć" byłam przekonana, że to klasyczny kryminał, inspirowany baśniami braci Grimm. A to co dostajemy tutaj to połączenie kryminału z fantastyką. Pierwsza część jest ciekawa, zapowiada się na intrygujący kryminał, bohaterka, Katie budzi się w nieznanym miejscu, zamknięta w pokoju, z którego nie może wyjść, jej porywacz, z maską wilka na twarzy, każe jej wybierać między jej życiem, a życiem innych. Katie musi pisać opowiadania inspirowane baśniami braci Grimm, a Wilk będzie je wprowadzał w życie, te opowiadania nie są zwyczajne, tylko traktujące o morderstwach.
Akcję poznajemy dwutorową, z perspektywy Katie, a także Lyli, detektyw, która została policjantką by odkryć tajemnicę zaginięcia jej przyjaciółki Allison. Czy sprawa zniknięcia Allison i morderstwa popełniane przez, nazwanego przez dziennikarzy, Grimma Rozpruwacza mają ze sobą związek? Czy Lyla odnajdzie ukochaną przyjaciółkę?
Baśnie braci Grimm w oryginale są mroczne i dość krwawe, więc pomysł autorki na mordercę, który wykorzystuje opowiadania autorki, na realizację ich w rzeczywistości był naprawdę mroczny i intrygujący. Ale pojawiające się w dalszej części książki mleczne zęby, wróżki zębuszki spełniające życzenia bądź urzeczywistniające napisane opowieści, opowieść w opowieści, bohaterowie stworzeni na ratunek autorowi, i to zakończenie... No nie, jak dla mnie to za dużo tu tego wszystkiego, nie lubię mieszanek gatunkowych, nastawiona byłam na kryminał, a potem z powieści wynurza się mix kryminału z fantastyką.
Taki był zamysł autorki na fabułę, ale mnie ona rozczarowała i nie porwała.
Ale jeśli lubicie połączenia gatunkowe, nie przerażają was mroczne i krwawe zbrodnie, i lubicie mroczną fantastykę, to sięgajcie i czytajcie i dajcie znać o swoich odczuciach po lekturze !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Luna.
? ,,Baśniowy rekwizyt staje się zapowiedzią czegoś znacznie mroczniejszego."
,,Zabierz swój koszyk."
,,Wilk manipuluje słowem -- i życiem."
,,Narracja ma w sobie groźną intymność, jakby książka obserwowała nas z ukrycia."
Najdroższy Czytelniku,"
,,Będę tam czekać. Na Ciebie."
Już od pierwszej strony autorka burzy granicę między czytelnikiem a mordercą."
,,Powiedzmy to sobie otwarcie: stałeś się literackim zabójcą."
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jakby to było żyć ze świadomością, że Twoje słowa mają moc odbierania życia?
I to dosłownie?
Katie Hansen wzięta autorka mrocznych thrillerów budzi się w nieznanym sobie domku, czując okropny ból głowy.
Młoda kobieta szybko orientuje się, iż została uprowadzona.
Okazuje się jednak ,że nie została ona wybrana przypadkowo.
Jej porywacz -wysoki mężczyzna ukrywający się za bardzo realistyczną maską wilka - wyznacza zadanie od którego jeżą się włosy na całym ciele.
Pisarka ma stworzyć współczesną opowieść o Kopciuszku, tyle tylko, że główna bohaterka ma stracić życie- całkiem realnie , bez upiększania.
Właśnie tak do domu Wilka trafia Grace - majętna dziewczyna o nieskazitelnej urodzie.
Ta gra toczy się o najwyższą stawkę.
Czy dziewczynom uda się odzyskać wolność?
Równolegle do tych wydarzeń toczy się policyjne śledztwo prowadzone przez komisarz Lylę Rondell - ambitną funkcjonariuszkę, która swój zawód wybrała po tym jak ćwierć wieku wcześniej zaginęła jej najlepsza przyjaciółka Alison.
Czy Grimm Rozpruwacz ma z tą sprawą coś wspólnego?
I dlaczego według niego Lyla ma w sobie coś z Czerwonego Kapturka?
Szczerze mówiąc, gdy zaczęłam czytać tę historię byłam zafrapowana.
Mam bowiem świadomość, że oryginalne baśnie autorstwa braci Grimm są krwawe i słyną z brutalności.
Biorąc pod uwagę niesztampowy pomysł na fabułę wydawało się, że czeka mnie uczta i kawał świetnego thrillera - i przez pierwszą część książki owo wrażenie mnie nie opuściło .
Chciałam odkrywać kolejne tajemnice, choć od kilku opisów robiło mi się słabo.
Im więcej jednak czytałam tym bardziej byłam zdezorientowana.
Robiło się coraz dziwniej i zwyczajnie niesmacznie, a jeszcze ten kluczowy zwrot akcji..
No nie. Dla mnie nie.
Autorka na pewno ma potencjał do tworzenia intrygujących opowieści, ale ta zwyczajnie nie trafiła w mój gust.
Mimo wszystko na pewno znajdzie swoich wielbicieli, ponieważ moja opinia jest subiektywna.
Polecam sprawdzić na własną rękę. ??
,,Kapturek musi zginąć" A.K. Benedict to thriller, który balansuje na granicy między kryminałem a literackim koszmarem sennym. Już sam punkt wyjścia jest mocny: Katie budzi się w obcym pokoju, uwięziona przez psychopatycznego ,,Wilka", który zmusza ją do pisania opowieści inspirowanych baśniami braci Grimm. Problem w tym, że te historie mają realne konsekwencje - każde słowo spisane przez Katie staje się przepowiednią morderstwa. Stawką jest życie - jej własne albo cudze.
Równolegle poznajemy perspektywę detektyw Lyli, która mierzy się ze sprawą brutalnych zbrodni popełnianych przez tajemniczego Grimma Rozpruwacza. Dla niej śledztwo ma wymiar osobisty - od lat nie potrafi pogodzić się z zaginięciem przyjaciółki Allison, której los w dziwny sposób wydaje się powiązany z nową sprawą. To właśnie splatanie się wątków kryminalnych, osobistych i literackich nadaje powieści wielowymiarowości.
Całość została podzielona na trzy części, z których każda zmienia sposób odbioru historii:
Część pierwsza to klasyczny kryminał z mocnymi bohaterami i intrygującą strukturą narracyjną, w której przeplatają się dwa głosy - Katie i Lyli - oraz same opowieści snute przez porwaną dziewczynę. Finał tego segmentu zostawia w lekkim szoku i konsternacji.
Część druga wywraca wszystko do góry nogami. Realizm ustępuje miejsca dziwności i oniryzmowi, a wydarzenia stają się coraz bardziej niepokojące. To właśnie tutaj książka zaczyna przypominać literacki labirynt, w którym trudno odróżnić prawdę od fikcji.
Część trzecia prowadziła mnie do finału, w którym poznałam tożsamość Grimma Rozpruwacza. Odpowiedź jest nie tylko zaskakująca, ale również... dziwna. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale na pewno nie można jej odmówić oryginalności.
Benedict bawi się konwencją thrillera i baśniowego horroru. Wciągnął mnie w świat, w którym brutalność i makabra rodem z Grimmów splata się z policyjnym dochodzeniem. Styl jest sugestywny, pełen mrocznego klimatu i psychologicznego napięcia.
"Kapturek musi zginąć" to nie jest książka dla osób szukających prostego, przewidywalnego kryminału. To powieść wymagająca otwartości i gotowości na to, że fabuła będzie dziwniejsza, niż można się spodziewać. Jednych ta niezwykłość zachwyci, innych - zirytuje. Jednak nie da się zaprzeczyć, że Benedict stworzyła historię, która mocno działa na wyobraźnię i nie pozwala o sobie zapomnieć.
To thriller dla czytelników, którzy lubią eksperymenty literackie, gęsty klimat i mroczne reinterpretacje baśni. Jeśli nie boisz się zanurzyć w opowieści balansującej na granicy jawy i koszmaru, ta książka może być wyjątkową przygodą czytelniczą.
A.K. Benedict dokonała czegoś niezwykłego, stworzyła ideale połączenie dopracowanego kryminału oraz powieści psychologicznej z nowoczesnymi, jakże mrocznymi wersjami baśni braci Grimm, które co gorsza, za sprawą jakiejś nieopisanej nadprzyrodzonej mocy, przemieniają się ze słowa pisanego w rzeczywistość. Książka ,,Kapturek musi zginąć" już od pierwszych stron robi piorunujące wrażenie na czytającym, wciąga do swego świata, pożera niczym mroczna pułapka i otumania do tego stopnia, iż granice między rzeczywistością a fantazją zacierają się błyskawicznie. Gwarantuję, że ta nietuzinkowa, nieobliczalna historia doprowadzi Was na skraj szaleństwa, ale jeśli lubicie takie mroczne i sensualne klimaty, zafunduje Wam to czyste spełnienie!
Zagadkowość i mrok są bezsprzecznie filarem tej nietuzinkowej powieści. A.K. Benedict szokuje już od pierwszej strony, odurza i ogłupia czytelnika, przenosi go do innego wymiaru, rozsiewa w jego sercu ciemność i lęk. Lektura przyjmuje formę pełnowymiarowego i namacalnego koszmaru, który stopniowo zaciska swe macki na czytającym, po to, by wreszcie zakleszczyć się na dobre i uniemożliwić wydostanie się z tej niepokojącej, jakże szaleńczej pułapki. I choć rozwiązanie zdaje się być na wyciągnięcie ręki, wszystko tak naprawdę jest ukartowane!
Uwięziona pisarka, zmuszona do wymyślania zbrodni stylizowanych najsłynniejszymi baśniami, tajemniczy morderca zwany Grimmem Rozpruwaczem, który już w przeszłości dał o sobie znać i emocjonalnie zaangażowana w śledztwo policjantka, zmagająca się z własnymi demonami i pragnąca rozwiązać sprawę sprzed lat, dotyczącą zaginięcia jej przyjaciółki, a wszystko to dopełnione jakąś swoistą magią i iluzją, bo przecież nie wszystko jest prawdą, czasem tylko wytworem myśli i słów...
"Kapturek musi zginąć" to nieprzewidywalna, nasycona manipulacją i tajemnicami, mocna, dopieszczona baśniowym, obezwładniającym klimatem powieść, która wielokrotnie przyprawi Was o ciarki. Dopracowana, powalająca fabuła, mistrzowsko nakreślone portrety psychologiczne, mroczna atmosfera, angażująca wszystkie zmysły i zakończenie, po którym nie sposób się otrząsnąć. Absolutne mistrzostwo!Polecam?
Katie ma wybór, albo uśmierci kogoś na kartkach historii, albo sama zginie z rąk porywacza. A porywacz jest nie byle jaki, w masce wilka wiernie odgrywa sceny zbrodni....tyle, że na prawdę. Detektyw Lyla próbuje rozwikłać zagadkę śmierci odnalezionych w czarcim kręgu ofiar. Tym samym odkrywa straszną, dla niej, prawdę. Co tu jest wymyślone, a co prawdziwe? Która baśń będzie motywem przewodnim kolejnej zbrodni? Kto, pisząc, skazuje na śmierć przypadkowe osoby?
Łatwo jest uśmiercać ludzi na kartkach książek...gorzej, gdy to co napiszesz będzie miało swoje odzwierciedlenie realnie, a ktoś MUSI zginąć. Kogo poświęcisz? Siebie, kogoś z kim nawiązałeś kontakt czy zupełnie obcą osobę?
Kto nie słyszał o baśniach braci Grimm? Ale tych w wersji oryginalnej, krwawej, mrocznej i nie ocenzurowanej? Jasne, raczej każdy kojarzy Kopciuszka, Śpiącą Królewnę itp z bajek Disneya...ale to nie o nich tu mowa.
Kryminał z gatunku tych klasycznych ale mrocznych. Autorka jak w bajce o Jasiu i Małgosi zostawia czytelnikom okruszki chleba, zmuszając do wysilenia szarych komórek i znalezienia rozwiązania zagadki. Przyznaję, że odgadłam zakończenie, które przy połączeniu kropek okazało się trudne ale nie niemożliwe.
Znajdziecie tu wiele przeskoków między tym co na kartkach, a tym co w rzeczywistości. Myślę,że nie raz zabrniecie w ślepą uliczkę.
Na pewno jest to książka inna, ale wciągająca, aktywizująca czytelnika, pełna niedomówień, niepokoju i...postaci z bajek. Dla mnie była to bardzo ciekawa lektura. Wielkie brawa dla tłumaczki Elżbiety Pawlik, która wykonała kawał dobrej roboty.
Przeczytane:2025-10-09, Ocena: 3, Chcę przeczytać, Mam, Wydawnictwo Luna,
Szczerze? Tak specyficznej książki to ja jeszcze w życiu nie czytałam. Powieść inspirowana baśniami braci Grimm przede wszystkim Czerwonym Kapturkiem oraz jak sądzę Jasiem i Małgosią, w związku z czym, znajdziemy drobne podobieństwa, lecz z drugiej strony opowiedziana tu historia będzie totalnie do nich nie podobna. Co więcej, myślę, że nie przesadzę, jeżeli powiem, że jest ona absolutnie pokręcona, zawiła i... cholera jasna przez to bardzo wciągająca!
Pomieszanie grozy, thrillera, baśni i kryminału? Why not! Czytelnik w tę historię zostaje wprowadzony w spokojny sposób niczym do klasycznego kryminału. Z czasem jednak klimat zaczyna gęstnieć i robi się dużo, dużo mroczniej, bo jak byście się zachowali w sytuacji, gdyby uwięził Was psychopata przebrany za Wilka i kazał pisać brutalne opowiadania, które znajdowałyby odzwierciedlenia w realnym świecie...?
W trakcie czytania tej książki ani na sekundę nie przestajecie czuć niepokoju a także i napięcia jakie A.K. Benedict udało się stworzyć. Dodatkowo panuje tu pewien chaos spowodowany przedstawianiem całej dziejącej się akcji z różnych perspektyw, co powoduje także, iż ciężko jest się domyślić kim tak naprawdę jest morderca? 🤔
W mojej opinii będzie to doskonała lektura dla wszystkich fanów mrocznych, krwawych historii, które swoją nietuzinkowością sprawiają, że choć czasami na skórze występuje gęsia skórka i macie ochotę schować głowę pod koc, to czytacie dalej nie będąc w stanie przewidzieć dalszych ruchów bohaterów. Wg. Mnie warto sięgnąć.