Małomiasteczkowy kowbojski romans z motywem slow burn!
Życie Cheyenne McGraw kręci się wokół muzyki country, dla której dziewczyna opuściła rodzinne ranczo. Aż nagle wszystko się zmienia. Narzeczony zostawia ją w dniu jej urodzin i tego samego wieczoru kobieta dowiaduje się, że jej tata trafił do szpitala.
W ciągu minionego roku Jed McGraw zachęcał córkę, żeby spełniała marzenia, ale ukrył przed nią prawdę o swojej chorobie. W tym czasie zarówno ranczem, jak i ojcem Cheyenne zajmował się miejscowy strażak i przyjaciel rodziny – Soren Cairn.
To właśnie on pomaga jej w opiece nad chorym tatą, a także wspiera ją po jego śmierci. Wkrótce okazuje się, że zgodnie z testamentem Cheyenne odziedziczy ranczo pod warunkiem, że… wyjdzie za mąż. Ma na to czas do kolejnych urodzin, inaczej Silver Spur Ranch trafi w ręce Sorena.
Dziewczyna nie zamierza się poddać, nawet jeśli jej plan znalezienia odpowiedniego kandydata jest sabotowany przez pewnego mrukliwego i zamkniętego w sobie strażaka.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2026-03-18
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 408
Język oryginału: Polski
Po raz kolejny uległam pokusie i musiałam wrócić do tych kowbojów. Nie jestem jakąś bardzo zatwardziałą fanką kowbojskich romansów, ale ta seria skradła moje serce. Mówią, że to już ostatni, ale ja mam nadzieję, że jednak nie, bo tam nieśmiało taki jeden jeszcze mrugał okiem, więc czas pokaże. Jak zawsze dostaliśmy małomiasteczkowy klimat, slow burn i całą game emocji.
Cheyenne jest gwiazdą muzyki country, opuściła rodzinne strony by oddać się swojej pasji. Kiedy więc dobiera najważniejszą nagrodę i w dniu urodzin samotnie ląduje w barze, zastanawia się co z jej życiem poszło nie tak. Jakby jej było mało dramatów, odbiera też telefon z informacją, że jej ojciec trafił do szpitala. Po powrocie do domu Cheyenne staje naprzeciwko brutalnej rzeczywistości, a bańka, w której dotąd żyła pęka. Kobieta ma przed sobą trudny, jeśli nie najtrudniejszy czas w życiu. Po śmierci ojca, kobieta dowiaduje się też, że aby przejąć ranczo musi wyjść za mąż. Cheyenne ma też pomocnika, Soren wspierał jej ojca, a teraz chce wspierać i ją, choć nie koniecznie tak jak ona to sobie wyobrażała.
Też tak macie, że pomimo całego stosu książek do przeczytania, planu czy kolejności, kiedy przychodzi taka jedna książka, porzucacie wszytko i musicie zacząć od tej najnowszej? No ja tak mam przy kilku moich ulubionych autorkach czy seriach, tak więc po 3 minutach od odpakowania przesyłki już zagłębiłam się w lekturze nie patrząc na nic innego. Historia wciągnęła mnie z miejsca, bo już była drama, już była komedia, i już było napięte spotkanie parki, która miała się w sobie zakochać. Tyle, że późnej fabuła nieco się zmieniła, stała się na chwilę poważna, pełna zadumy, trudnych emocji i wydarzeń, które ściskają serce i wzbudzają łzy w oczach, nawet tych moich. Po tych ciężkich chwilach wracamy jednak do względnie normalnej rzeczywistości, a tam drama za dramą, afera za aferą, no i też komedia.
Nasi bohaterowie zostają postawieni w dość nietypowej sytuacji, a co najlepsze nie zareagowali do niej typowo, jak to zwykle bywa, tylko obrali okrężną drogę, która trochę mnie irytowała, ale szanuję oryginalne podejście, i przeciąganie przesądzonego niemal do samego końca. Tak moi drodzy takiego slow burnu już dawno nie było, żeby niemal do samego końca żyć w tej niepewności. Szala tej relacji się chwiała, nasza para krążyła wokół siebie, ale ni jak nie mogła się zejść, co mnie już doprowadzało do szewskiej pasji. Mimo tego cała otoczka wokół nich była świetna, znalazły się tutaj i słowne utarczki, sarkazm, i afery, i sceny zazdrości, i nietypowe plany działania, no krótko mówiąc działo się.
Lektura pomijając ten nieco trudniejszy i cięższy początek należy do tych lekkich i przyjemnych. Ta książka czytała się sama, to coś na zasadzie komedii romantycznej w kowbojskim i małomiasteczkowym klimacie. To była cudowna historia, przesiąknięta emocjami i uczuciami. Motyw slow burn nie jest w mojej czołówce ulubionych motywów, to tutaj mi się podobał, choć na moje oko autorka to trochę za bardzo przeciągnęła, ale czepiam się, żeby się czepiać.
Książka bardzo mi się podobała, to już czwarta historia miłosna rodząca się w Horseshoe Bay, znajomość poprzednich tomów nie jest wymagana by móc cieszyć się w pełni opowieścią, bo dotyka całkowicie innych bohaterów, ci poprzedni pojawiają się tylko epizodycznie, większych spojlerów nie będzie. Jednak ja osobiście zachęcam do zapoznania się z nimi, bo to naprawdę świetne historie, które możecie czytać w dowolnej kolejności. Jak było na wstępie, ponoć to koniec, ale ja tam trzymam się teko ostatniego okruszka nadziei, że jeszcze co najmniej jeden tom powstanie, chętni na miłosną historię są, a ja chętnie przygarnę swój egzemplarz.
Czy miłość i namiętność zwyciężą mrok? Ona - ambitna redaktorka magazynu lifestyle'owego, on - bohater, który każdego dnia staje oko w oko z niebezpiecznym...
Izabela Sarnecka jest psychologiem policyjnym oraz profilerką. Pomaga kolegom z pracy wytypować potencjalnych sprawców przestępstw. Już podczas studiów...
Przeczytane:2026-03-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
(czytaj dalej)