Jest pewien dom, a w nim jego tajemniczy pensjonariusze. Jest pewien chłopak, nieco inny, niż wszyscy...
Borys Odmieniec po zawiłych kolejach losu powraca do Maciejowic, aby zaopiekować się swoim wiekowym dziadkiem. Zatrudnia się w Domu Seniora i żyje prostym, spokojnym życiem, do momentu, kiedy w jego nowym miejscu pracbudziy zaczyna dochodzić do dziwnych, niewytłumaczalnych zjawisk.
Czy prawda okaże się skrywanym głęboko koszmarem? A może to Borys skrywa jakiś sekret?
Wydawnictwo: Dom Horroru
Data wydania: 2025-06-20
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 246
Witajcie moi kochani
Lubicie horrory psychologiczne?
Ja po tej lekturze stwierdzam, że bardzo lubię.
Tytuł: Kieszenie pełne ślimaków
Autor: Przemysław Budziński
Wydawnictwo: Dom Horroru
Książkę przeczytałam w ramach #czytamsuspens organizowanej przez @suspense_books
Niespełna trzydziestoletni Borys przeprowadza się do domu dziadka w małej malowniczej wsi. Niestety znajduje się on w nieciekawej sytuacji życiowej, ponieważ stracił pracę oraz ukochaną, a ponadto musi zaopiekować się swoim dziadkiem w podeszłym wieku. Tak więc zmuszony jest rozpocząć swe życie od nowa. Zatrudnia się w miejscowym domu opieki z czego jest bardzo zadowolony. Jednak po pewnym czasie odkrywa, iż miejsce to nie jest takie, jakim wydawało się być na początku. A na domiar złego zaczynają się w nim dziać niewytłumaczalne rzeczy.
To była bardzo dobra lektura.
Fabuła zaciekawiła mnie już od pierwszych stron powieści. A to za sprawą miejsca pracy głównego bohatera. Sama uczę się właśnie na opiekuna medycznego, także wątek domu opieki bardzo mnie zaciekawił. Ponadto byłam ciekawa losów Borysa. Wielokrotnie zastanawiałam się czego konkretnie doświadczył w swym młodym życiu, iż aż tak bardzo było mu wszystko obojętne. Tragizm jego postaci dało się odczuć już od samego początku. Co również mnie urzekło to realność powieści, w sensie przedstawienia codziennego życia bohatera oraz jego przemyśleń. Rzekłabym, iż wątek obyczajowy powieści dodał jej charakteru.
Niestety wątek ten sprawił również, iż akcja toczyła się bardzo powoli. Na szczęście uczucie napięcia nie opuszczało mnie. Miałam swoje podejrzenia co do poczynań bohatera oraz personelu medycznego. Także mimo powolnie rozwijającej się historii, nie mogłam odłożyć jej na bok.
Jeżeli chodzi o głównego bohatera to bardzo ciekawa postać. Tragiczna muszę przyznać, ale bardzo złożona. Zastanawiałam się co ukrywał, czy w ogóle coś ukrywał, czego doświadczył w swym życiu, że tak wszystko traktował z obojętnością. Bardzo przykro czytało mi się o jego życiu. W momencie, gdy poznałam prawdę nie mogłam się z niej otrząsnąć.
Tak. Zdecydowanie zakończenie zmieniło moje nastawienie do całokształtu powieści. Co prawda w pewnym momencie zaczęłam snuć swoje teorie dotyczące przeszłości oraz przyszłości Borysa. Naturalnie byłam w błędzie, a prawda okazała się być wstrząsająca.
Reasumując ,,Kieszenie pełne ślimaków" to powieść z gatunku horror, ale bez typowej grozy. Określiłabym ją mianem horroru psychologicznego. W tej historii ważne były odczucia, przemyślenia oraz doświadczenia bohatera. To powieść, która rozwija się bardzo, bardzo powoli. Lecz warto dać jej szansę. Czyta się ją bardzo szybko, ponieważ została napisana w bardzo przystępny sposób, a do tego nie jest zbyt obszerna objętościowo. Mimo wszystko jestem zadowolona z lektury i cieszę się, że nie zrezygnowałam. Gdyby tak się stało straciłabym okazję do poznania świetnej historii.
Serdecznie polecam, strona.394
Lubię książki nieoczywiste.
Takie, które nie krzyczą fabułą, nie narzucają emocji, tylko pozwalają iść śladem, cicho, krok po kroku - aż nagle odkrywasz, że jesteś już gdzieś zupełnie indziej.
I właśnie taka jest ta historia.
Lubię też powieści obyczajowe, ale z kręgosłupem - takie, w których nie ma przypadkowych postaci, a każda scena coś wnosi. Gdzie widać, że autor wie, po co każda z tych dusz znalazła się na kartach książki. Gdzie wszystko się zgadza - proporcje, rytm, emocje.
To lubię.
Ale już najbardziej rozczulają mnie bohaterowie starszego pokolenia. Ci z pozoru zwyczajni, którzy mówią prosto, a jednak dotykają najgłębiej. I tak, dziadek Borysa skradł mi serce. Ponad dziewięćdziesiąt lat, demencja, a w nim tyle światła, ironii i życia, że człowiek chce go słuchać, choćby ten milczał. I ten jego srogi żart...
No dobrze, ale czas rozwiać złudzenia - to nie jest pogodna opowieść. To historia miejsca, w którym starość styka się z lękiem, a rzeczywistość czasem przypomina sen z pogranicza horroru. To książka o samotności w ostatnich godzinach. O pogodzeniu się z tym, co nieuniknione. O końcu, który przychodzi nieproszony. Nie wiem, gdzie autor robił research, ale wiem, że wiedział, o czym pisze.
A jeśli chodzi o głównego bohatera - Borys Odmieniec z tym swoim ,,pakietem depresyjnym" to młody, trochę zamknięty w sobie człowiek, niewymagający zbyt wiele od życia. W jego ciszy i empatii jest coś, czego dziś tak bardzo brakuje w ludziach. Ale jak się na końcu okaże - w jego historii nic nie dzieje się przypadkiem, a jedynie przeszłość upomina się o swoje.
,,Kieszenie pełne ślimaków" to książka, która Was zaskoczy - fabularnie, emocjonalnie, a przede wszystkim tym, jak subtelnie potrafi mówić o sprawach ostatecznych. Niech Was nie zwiedzie jednak spokój tej opowieści - pod nim tętni życie, śmierć i wszystko, co pomiędzy.
Czyli jak przeżyć geriatroapokalipsę i przy tym jeszcze dobrze się bawić. Dom pomocy społecznej to nie jest miejsce, o którym chce się rozmawiać. Media...
Przeczytane:2026-01-31, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2026, 26 książek 2026,
,,Kieszenie pełne ślimaków" to książka, po której długo zastanawiałam się, co właściwie czuję. I chyba właśnie to jest jej największą zaletą. Nie daje prostych emocji ani jednoznacznych odpowiedzi. To historia, która wciąga nie akcją, a atmosferą i stanem psychicznym bohatera.
Historia Borysa Odmieńca zaczyna się zupełnie zwyczajnie: powrót do rodzinnej miejscowości, opieka nad schorowanym dziadkiem i praca w domu seniora. Nie ma tu wielkich ambicji ani nadziei na spektakularną zmianę losu. Jest za to egzystowanie z dnia na dzień, wypalenie i próba przetrwania. Borys nie szuka sensu życia. On raczej próbuje się nie rozpaść. I właśnie ta obyczajowa warstwa jest największą siłą powieści. Codzienność została pokazana surowo, momentami wręcz przytłaczająco, ale bardzo wiarygodnie. Dialogi, myśli bohatera i relacje z pensjonariuszami domu opieki brzmią naturalnie i bez sztucznej maniery.
Borys jako bohater jest trudny, zamknięty w sobie, emocjonalnie wycofany. Nie da się go łatwo polubić, ale da się go zrozumieć. Jego obojętność, apatia i stopniowe odsłanianie przeszłości budują napięcie bardziej niż same nadprzyrodzone elementy. Kiedy prawda zaczyna wychodzić na powierzchnię, historia nabiera zupełnie innego ciężaru.
To nie jest horror, który straszy od pierwszych stron. Niepokój narasta powoli, czasem wręcz niezauważalnie. Dziwne sytuacje, drobne pęknięcia w rzeczywistości, poczucie, że coś jest ,,nie tak", ale trudno wskazać co. Momentami miałam wrażenie, że Autor bardziej interesuje się ludzką psychiką niż samą grozą i w gruncie rzeczy bardzo mi to odpowiadało. Choć nie ukrywam, że tempo bywa nierówne, a fragmenty stricte obyczajowe potrafią się ciągnąć.
Mimo chwil znużenia cały czas towarzyszyło mi poczucie, że pod tą zwyczajnością kryje się coś mrocznego i niewypowiedzianego. Im bliżej końca, tym wyraźniejsze staje się pytanie o granicę między rzeczywistością a demonami rodzącymi się w ludzkim umyśle.
Zakończenie zmienia perspektywę i zostawia czytelnika z ciężarem, który nie znika od razu po zamknięciu książki. Choć brakowało mi mocniejszego uderzenia, doceniam spójność, klimat i konsekwencję Autora.
"Kieszenie pełne ślimaków" to spokojny horror psychologiczny z bardzo silnym tłem obyczajowym, skupiony bardziej na człowieku i jego wewnętrznych lękach niż na samej grozie. Dla cierpliwych czytelników zdecydowanie warty uwagi. Ja natomiast z wielką chęcią i ciekawością sięgnę po inne książki Autora.