Nie pamięta swojego imienia ani twarzy. Pamięta za to ciężar broni w dłoni – i wie dokładnie, jak zabić.
Odnaleziona ledwo żywa, pokiereszowana i posiniaczona, budzi się z amnezją i pustką w głowie.
Nikt jej nie szuka. Nikt nie zgłasza zaginięcia. Jakby nigdy nie istniała.
Jedno jest jednak pewne: to nie był wypadek. Ktoś chciał ją zabić – i niemal mu się udało. Strzępy wspomnień mieszają się z wizjami podsuwanymi przez potłuczoną głowę: płytki grób w lesie, martwi ludzie, koszmarna dziewczynka z przeszłości i potwór, którego nie potrafi nazwać. By przeżyć, musi uciec. Odnaleźć niedoszłego mordercę, zanim on odnajdzie ją. I przypomnieć sobie, kim naprawdę jest – choć instynkt podpowiada, że prawda nie przyniesie ukojenia.
Wśród obcych twarzy jedynym sprzymierzeńcem pozostaje lekarz, który przywrócił ją do życia i pomaga wydobyć z mroku to, co zostało wymazane z pamięci. Gdy wspomnienia zaczynają wracać, staje się jasne, że rzeczywistość jest znacznie gorsza od koszmarów nawiedzających jej głowę.
Kim jest kobieta bez przeszłości?
Dlaczego ktoś próbował uciszyć ją na zawsze?
Czy zdąży odkryć prawdę, zanim ponownie stanie na drodze mordercy?
Agnieszka Milewska udowadnia, że strach to nie tylko ucieczka przed śmiercią, lecz przede wszystkim konfrontacja z własną przeszłością – tą, której nie pamiętamy, a która wciąż ma nad nami władzę.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2026-03-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 444
Język oryginału: polski
Nie raz człowiek myśli, że chciałby zasnąć i zapomnieć o wszystkim. O problemach, o ludziach, którzy zawiedli, o decyzjach, które bolą. Chciałby obudzić się z czystą kartą. Bez ciężaru. Bez przeszłości.
Ale czy naprawdę bylibyśmy gotowi nie pamiętać… kim jesteśmy?
Po „Kim jestem” sięgnęłam z ogromnej ciekawości. Znałam dwie pierwsze książki A. A. Milewska i bardzo cenię ją za emocje, relacje i akcje. Autorka w tej książce poszła na całość i stworzyła coś jeszcze bardziej emocjonujące, mroczne i niepokojące. I powiem Wam jedno – ona jest stworzona do tego gatunku. W moim odczuciu to jej najlepsza książka.
Już sama okładka przyciąga wzrok, jest surowa, tajemnicza, jakby zapowiadała historię o tożsamości rozbitej na kawałki. Opis tylko podkręca napięcie. Wiemy że poznamy w niej kobietę bez imienia, bez twarzy, bez przeszłości… ale z pamięcią ciała, które wie, jak trzymać broń. I jak zabić.
Główna bohaterka zostaje znaleziona ledwo żywa. Pobita. Porzucona. O krok od śmierci. Młodzi ludzie ratują ją i zawożą do szpitala. Gdy odzyskuje przytomność, odkrywa najgorsze. Odkrywa, że nie wie, kim jest. Nikt jej nie szuka. Nikt nie zgłasza zaginięcia. Jakby nigdy nie istniała.
I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.
Ta książka jest szybka. Dynamiczna. Tu ciągle coś się dzieje. Bohaterka jest zdeterminowana, by odzyskać pamięć. Czuje, że jej dawne życie było życiem na pełnych obrotach... niebezpiecznym, intensywnym, pełnym mroku. A żeby je odzyskać, musi być jeszcze szybsza. Sprytniejsza. Silniejsza. Bo ktoś chciał ją zabić… i może spróbować ponownie.
Najbardziej wciągnęły mnie momenty, gdy strzępy wspomnień zaczynały przebijać się przez pustkę. Wizje płytkiego grobu w lesie. Martwi ludzie. Koszmarna dziewczynka z przeszłości. Potwór bez imienia. I to pytanie, które nie dawało mi spokoju, czy ona jest ofiarą… czy kimś znacznie gorszym?
Relacja z lekarzem, który ją ratuje i pomaga jej odzyskiwać pamięć, to jeden z ciekawszych wątków. On jest jej jedynym punktem zaczepienia w świecie obcych twarzy. Ale czy może mu ufać? Czy ktokolwiek w tej historii jest tym, za kogo się podaje?
Autorka stopniowo odsłania prawdę i razem z bohaterką poznajemy jej przeszłość kawałek po kawałku. I mimo że pewne tropy są subtelnie podsuwane, zakończenie i tak było dla mnie wielkim WOW. Takim prawdziwym. Z tym momentem zatrzymania, kiedy odkładasz książkę i myślisz: „Nie… tego się nie spodziewałam”.
Jakie emocje na Ciebie czekają? Niepokój. Napięcie. Ciekawość, która rośnie z każdą stroną. Chwilami lęk, bo instynkt podpowiada, że prawda nie przyniesie ukojenia. A potem niedowierzanie i szok, gdy wszystkie elementy zaczynają wskakiwać na swoje miejsce.
Mnie zachwycił rozwój akcji i sposób, w jaki autorka buduje atmosferę zagrożenia. Nie było tu miejsca na nudę. Ta historia nie pozwala się zamknąć. Każdy rozdział kończy się tak, że „jeszcze tylko jeden”… i nagle jest druga w nocy.
Najbardziej spodobało mi się to, że ta książka nie jest tylko thrillerem o amnezji. To historia o tożsamości. O tym, że przeszłość, nawet ta zapomniana, wciąż ma nad nami władzę. I że czasem największym zagrożeniem nie jest ktoś, kto nas ściga… ale prawda o nas samych.
Polecam Wam tę książkę z całego serca. Jeśli lubicie dynamiczne historie, silne, choć poranione bohaterki, napięcie i zakończenia, które wywracają wszystko do góry nogami, „Kim jestem” zdecydowanie jest dla Was.
Kiedy gra toczy się o życie, nie ma miejsca na zasady. Magda Karska – zwyczajna dziewczyna z małego miasteczka – po raz kolejny staje w samym...
Przeczytane:2026-03-18, Ocena: 6, Przeczytałem,
⚜️⚜️⚜️ Recenzja patronacka ⚜️⚜️⚜️
A. A. Milewska – „Kim jestem?”
@agnieszka_anna_milewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Brda
@wydawnictwo_brda
⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️⚜️
" Zacisnęłam powieki, skusiłam się i zaczełam kołysać się w łóżku. Tyle lat o tym nie myślałam. Aleks mi o tym przypomniał,
Był tam wtedy. Razem ze mna. Ojciec kazał mu stać z tytu i obserwować. Pokazać, jak kończą zdrajcy. To był moment,w którym zmieniło się absolutnie wszystko..."
„Kim jestem?” to historia, która nie kończy się na ostatniej stronie. Ona zostaje w głowie jak echo, które wraca w najmniej spodziewanym momencie.
Od pierwszych stron wchodzimy w świat, który jest rozbity na kawałki. Kobieta bez imienia. Bez przeszłości. Bez punktu zaczepienia. A jednak jej ciało pamięta więcej, niż powinno pamięta strach, przemoc… i coś jeszcze. Coś, co nie daje spokoju.
To nie jest zwykła opowieść o utracie pamięci. To duszna podróż w głąb siebie, gdzie każdy fragment wspomnienia boli, a każda odpowiedź rodzi kolejne pytania. Tu nie ma komfortu. Jest napięcie, które powoli narasta i nie odpuszcza.
🔸Co znajdziemy w książce:
🔹amotyw utraconej tożsamości i próby poskładania siebie od nowa
🔹urywane wspomnienia, które bardziej ranią niż pomagają
🔹ciężki, mroczny klimat i poczucie ciągłego zagrożenia
🔹psychologiczną grę, w której nic nie jest pewne
🔹emocje: lęk, niepokój, dezorientację i napięcie
🔹motyw polowania, ktoś szuka jej… albo ona kogoś
🔹bohaterkę, której nie da się jednoznacznie ocenić
🔹relację z lekarzem, jedyne światło w tym chaosie
🔹konfrontację z przeszłością, od której nie da się uciec
🔹zakończenie, które zostawia więcej niż tylko odpowiedzi
Autorka świetnie prowadzi czytelnika przez tę historię niepewności. Tu wszystko jest kruche – wspomnienia, relacje, nawet własne myśli. Momentami miałam wrażenie, że razem z bohaterką gubię granicę między tym, co prawdziwe, a tym, co podsuwa jej umysł.
Relacja z lekarzem daje złudne poczucie bezpieczeństwa, ale nawet ono nie jest w pełni stabilne. W tej historii spokój nigdy nie trwa długo.
Najmocniejsze jest jednak to, że to nie jest ucieczka przed kimś. To ucieczka przed własną przeszłością. Przed prawdą, która zamiast przynieść ulgę… potrafi zniszczyć wszystko, co jeszcze zostało.
Styl autorki jest bardzo obrazowy i intensywny emocjonalnie. Nie potrzebuje dynamicznej akcji, żeby przyciągnąć uwagę – robi to klimatem, napięciem i tym, co dzieje się w głowie bohaterki.
To książka, która momentami przytłacza. Zostawia w czytelniku niepokój i zmusza do zatrzymania się na chwilę. I właśnie dlatego działa.
Bo kiedy kończysz czytać… nie masz poczucia zamknięcia. Raczej ciszę, w której próbujesz zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.
Jeśli lubicie thrillery, które bardziej wchodzą w psychikę niż opierają się na akcji to zdecydowanie coś dla Was.
Ale uprzedzam to nie jest historia, o której łatwo zapomnieć.