Kłopoty mnie kochają

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2018-01-31
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788379768295
Liczba stron: 304

Tom 1 cyklu Kronika pechowych wypadków

Ocena: 5.2 (10 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Zojka jest początkującą dziennikarką i marzy o tym, żeby wreszcie zainteresowała się nią redakcja jakiejś popularnej gazety. Ale nie jako podejrzaną o zabójstwo!

Pędząc na pociąg, tylko na chwilę spuszcza z oka torebkę, a potem znajduje w niej osobliwy dowód zbrodni wciśnięty do ciasta z kremem. Zojka ląduje na pierwszym miejscu listy podejrzanych i musi czym prędzej wyplątać się z tej afery. Niestety, wyjątkowo irytujący redaktor lokalnej gazety już zwęszył sensację…

Jakby tego było mało, Zojka musi jeszcze zażegnać konflikt z przystojnym, choć gburowatym sołtysem i przekonać kuzynkę, że wcale nie zamierzała podrywać jej narzeczonego.

Kup książkę Kłopoty mnie kochają

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Kłopoty mnie kochają

Z twórczością Joanny Szarańskiej spotkałam się po raz pierwszy rok temu czytając klimatyczną powieść "Cztery płatki śniegu". Zanim sięgnę po tegoroczną świąteczną książkę autorki postanowiłam rozpocząć miesiąc czymś lekkim i z humorem. Czy "Kłopoty mnie kochają" spełniły moje oczekiwania?

Zojka opuściła dom rodzinny i usiłuje znaleźć w Krakowie wymarzoną pracę w dziennikarstwie. Niestety graniczy to z cudem, jednak dziewczyna nie zamierza się poddać. Nie słucha próśb rodziców, którzy od kilku tygodni proszą ją o powrót. Dopiero gdy wspomną o kłopotach z babcią a ona sama trafi na dość osobliwą ofertę pracy, nie wytrzymuje... Wsiada w pociąg i jedzie do Lipówki, by sprawdzić, co zmalowała babcia Tuszyńska.

A trzeba Wam wiedzieć, że choć wiekowa (siedemdziesiąt dwa lata) to niezmiernie sprytna, rezolutna i butna kobieta z tej babci... Uwielbia pokazywać swój upór, humor i charakterek. Wcale się na tamten świat nie wybiera i potrafi poradzić sobie z rodzinką czyhającą na jej majątek. Dlatego nie dziwne, że Zojce trudno znaleźć źródło paniki rodziców... Choć kiedy dowiaduje się o aferze z biciem nic nie rozumie... A potem zostaje wysłana do Wadowic z podejrzanie pachnącą przesyłką i rozpoczyna się afera... kryminalna. Bowiem krótko mówiąc w jej torebce a dokładniej cieście z kremem znajduje się... ludzka dłoń!

Chyba nie muszę mówić, że zacznie się śledztwo, Zojka nic na ten temat nie wie, nikt jej nie wierzy... Na horyzoncie pojawia się przyjęcie o którym nie wiedziała, przystojny sołtys, wredny dziennikarzyna a także tajemnice rodzinne. Zojka daje się wciągnąć w tajne układy mające na celu schwytanie winnych. Poznajemy również przeszłość rodziny Tuszyńskich, genezę nadania wnuczkom Zofii jednakowych imion oraz powód sporu o ziemię.


"- Czego właściwie szukacie? (...)
- Wszystkiego, co wygląda na niebezpieczne.
- W kuchni mamy noże - (...) - W kojcu siedzi pies. A babunię już pan poznał." *


Podsumowując - "Kłopoty mnie kochają" to świetna komedia kryminalna lub inaczej - kryminał z przytupem. Kłopoty same znajdują Zojkę, jest ona chodzącą katastrofą, czego się dotknie skutkuje problemami... Powieść obfituje w zabawne sytuacje, czeka na czytelnika zaskakujące wyjaśnienie, nie wspominając o tym, że osoba mordercy była dla mnie całkowitym szokiem! W żadnym momencie nie spodziewałam się takiego finału! Duet Zojka plus babcia polecam Wam na rozchmurzenie :)

* J. Szarańska, "Kłopoty mnie kochają", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 138/139


recenzja pochodzi z mojego bloga:

Link do opinii

„Kłopoty mnie kochają” - ten tytuł od razu przyciągnął moją uwagę. Ogromnie zaintrygowana z wielką ciekawością sięgnęłam po tę powieść.
To moja pierwsza przygoda z autorstwem Joanny Szarańskiej. Wstyd się przyznać, ale „Cztery płatki śniegu” od grudnia na półce stoją i czekają na swoją kolej.


Zojka jest początkującą dziennikarką i marzy o tym, żeby wreszcie zainteresowała się nią redakcja jakiejś popularnej gazety. Ale nie jako podejrzaną o zabójstwo!
Pędząc na pociąg, tylko na chwilę spuszcza z oka torebkę, a potem znajduje w niej osobliwy dowód zbrodni wciśnięty do ciasta z kremem. Zojka ląduje na pierwszym miejscu listy podejrzanych i musi czym prędzej wyplątać się z tej afery. Niestety, wyjątkowo irytujący redaktor lokalnej gazety już zwęszył sensację…
Jakby tego było mało, Zojka musi jeszcze zażegnać konflikt z przystojnym, choć gburowatym sołtysem i przekonać kuzynkę, że wcale nie zamierzała podrywać jej narzeczonego.


„Kłopoty mnie kochają” to powieść, której nie da się przeczytać w tydzień. Dlaczego? 
Z prostego powodu, mianowicie od pierwszej strony czytelnik wciągnięty zostaje w wir pechowych przypadków, które nie dają wytchnienia, ani Zojce – głównej bohaterce, ani samemu odbiorcy. Ciekawość: co dalej? - zżera człowieka od środka., jak nie przymierzając głodny tasiemiec, więc niemożliwe jest odłożenie książki na później.


„Kłopoty mnie kochają” napisana jest lekkim językiem, zabawnym tonem i nie brakuje w niej prześmiesznych dialogów. Do tego powieść emanuje ciepłem, pomimo swego kryminalistycznego tła. Autorka naszpikowała tę historię nie tylko komizmem sytuacyjnym czy zabawnymi dialogami, ale również sporą dawką emocji, tajemnicy i niesamowitego uroku.Czyta się ją z prawdziwą przyjemnością i uśmiechem na twarzy.


Bohaterowie powieści są mocno realistyczni, żyją i oddychają pełną piersią. Autorka nie idealizuje ich w żaden sposób, pozwala im na swobodę i niedociągnięcia – jak choćby okruchy bułki na brodzie czy plamy na ubraniu. Zmagają się z tym co przynosi rzeczywistość, która nie zawsze jest różowa, mocują się z założeniem łańcucha rowerowego, dokarmiają cichaczem peronowe koty, wyrabiają swojską kiełbasę i zdani na łaskę PKS'u sterczą godzinami na przystanku. To wszystko jest nad wyraz zwyczajne i codzienne, ktoś inny rzekłby: nudne i przewidywalne. A moim zdaniem to właśnie w tej prostocie znajduje się całe serce, pompujące życie w tę powieść.
Żeby zwykłą codzienność, paskudny pech i pokrętność losu, przekuć w powieść przepełnioną uczuciami, ciepłem, śmiechem i tajemnicą – to trzeba posiadać ogromny dystans wobec świata i niezwykłe poczucie humoru. Wygląda na to, że Joanna Szarańska ma ten niezwykły dar i wspaniale potrafi go wykorzystać. 


„Kłopoty mnie kochają” to cała ja. Przykładów nie należy szukać daleko, ot parę dni temu pojechałam do miasta, korzystając z możliwości, że miałam transport samochodowy, poprosiłam o postój pod sklepem spożywczym. Wszystko fajnie i pięknie by było – gdyby się przy kasie nie okazało, że portfel wraz z kartą w domu sobie pozostał w najlepsze. Żenada nie z tej ziemi! :)
A teraz pomyślcie – o tym, że Zojka – bohaterka powieści z jednych tarapatów popada w kolejne i kolejne...a to wszystko – w myśl zasady – chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle! :)
 
„Świnia pozostanie świnią i żadna dyrektywa tego nie zmieni.
Nawet unijna.
(…)
Dość powiedzieć, że od świni wszystko się zaczęło i bynajmniej na świni skończyć się nie chciało.”
Ten mocno nieszablonowy wstęp  od razu zapowiada, że czytelnika czeka niebanalna przygoda.
A potem...potem zaczyna się akcja :)


Kto - co - i dlaczego podrzucił Zojce do torebki?
Czy redaktor Kordecki faktycznie jest niebezpieczny?
Kogo chciała ubić babunia Łyczakowa?
I dlaczego Sołtys ją do tego namawiał?
Co mają do tego wszystkiego świnie i swojska kiełbasa?
Wszystkiego dowiecie się sięgając po najnowszą powieść Joanny Szarańskiej „Kłopoty mnie kochają”. 
Jestem pewna, że spędzicie przy niej kilka fantastycznie zabawnych godzin i z przyjemnością pomożecie uroczemu aspirantowi Chochołkowi rozwiązać śledztwo, znaleźć winnego i utrzeć nosa pani prokurator, która chyba ze trzy kije połknęła.
Ta książka, to zabawa murowana, mnóstwo przygód, beczka śmiechu, a to wszystko posypane  najlepszą  kruszonką ugniecioną z tajemnicy i odrobiny niebezpieczeństwa. :)
Do tej pory zaczytywałam się w komediach kryminalnych innych autorów – a teraz do tego grona dołączyła Joanna Szarańska, bo nie ma nic lepszego niż dobry humor okraszony niezwykłymi wydarzeniami i zagadkami kryminalistycznymi.
 
Ja się w perypetiach Zojki zwyczajnie zakochałam, dlatego już teraz niecierpliwie czekam na kolejną część z cyklu.

Link do opinii

No i zaczynamy kolejną serię. Tym razem mają to być Kroniki pechowych wypadków.

Główna bohaterka Zojka (w odróżnieniu od kuzynki Zosi i babci Zofii) po skończeniu studiów nie moż znaleźć pracy, więc pojawia się w rodzinnej miejscowości. Pech jednak chciał, że w drodze do tej małej miejscowości w okolicach Wadowic, w swojej torbie odkrywa ludzką rękę. Wiadomo pollicja, prasa. Jak to się wszystko skończy?

Na poprawę humoru na pewno polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2019-08-12, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Trzeba być naprawdę ogromnym pechowcem, aby we własnej torebce, a w dodatku w ciastku z kremem, którym miano się delektować, znaleźć osobliwy dowód zbrodni! Zojce się właśnie to przydarzyło, gdy niespodziewanie swoją torebkę zostawiła bez opieki, a z której następnie ów dowód, którego nie można było nie zauważyć, przez przypadek wypadł w pociągu. Wielkie zdziwienie było podróżujących, oj wielkie! Zaczyna się dochodzenie, a dziewczyna trafia na samą górę listy podejrzanych, ale jest zdeterminowana i chce udowodnić swą niewinność. Jej największym wrogiem jest pewien redaktor, który wywęszył wielką sensację.
Na tym jednak kłopoty Zojki się nie kończą. Musi jeszcze przekonać swą kuzynkę, że wcale nie zamierzała podrywać jej narzeczonego.
I gdyby ktoś myślał, że na tym koniec, to się grubo myli. Dziewczynę spotka jeszcze kilka ciekawych sytuacji. Oczywiście ciekawych i śmiesznych dla nas czytelników, gdyż bohaterce nie zawsze będzie do śmiechu.

Zdecydowanie nie chciałabym znaleźć się na miejscu głównej bohaterki. Ten lekki kryminał, pełen poczucia humoru sprawił, że niejeden raz się uśmiechnęłam, a nawet zaśmiałam. Mimo że wszystko trzeba brać z przymrużeniem oka, podejść do tej historii z dystansem, to i tak z Zojką za nic w świecie bym się nie zamieniła. Oj ma dziewczyna pecha i z łatwością wpada w kłopoty. Wiele osób wie, że komedie i kabarety zupełnie nie są dla mnie. Jednakże odkąd tak naprawdę polubiłam czytać i zaczęły trafiać w moje ręce książki i to takie typowo do pośmiania się, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zaczęłam je czuć i naprawdę mnie bawią. Ale uwaga! Muszą to być takie komedie, w których nie czuć sztuczności, takie przez które po prostu płynę, wyobrażam sobie te wszystkie sceny i się śmieję. W tym przypadku tak było, faktycznie książka jest zabawna i pełna poczucia humoru. Bohaterowie powieści są bardzo różni, a jednym co ich łączy jest fakt, że potrafią czytelnika czasem irytować, a główna Zojka jest w tym mistrzem. Oczywiście pomimo tego, da się tę dziewczynę lubić.

Każdy kto czyta moje opinie na temat książek wie, że uwielbiam w powieściach postacie babć, które po prostu kradną moje serce. Uwielbiam je poznawać, słuchać ich rad, a nawet wyobrażać sobie te wszystkie szaleństwa, które potrafią zrobić w swoim wieku, tak jak na przykład babcia głównej bohaterki. Uwielbiam ją i nie ukrywam, że jest to moja ulubiona postać z książki.

Podsumowując stwierdzam i oznajmiam Wam, że jest to komedia z wątkiem kryminalnym, który trzeba traktować z przymrużeniem oka i oczywiście dla śmiechu, bo ze sztywnym podejściem do sprawy przesłanie autorki straci sens. A podczas czytania mamy się dużo uśmiechać, śmiać, czerpać dobry humor i modlić się aby takie perypetie nas nie spotkały (to ostatnie, to tak dopisane dla żartu).

W domu czekają na mnie już kolejne dwie części. Sięgnę po nie niebawem, ponieważ jestem ciekawa czy pech Zojkę opuści.

 

biblioteczkamoni.blogspot.co.uk

Link do opinii

Świetna, oszałamiająca. Babcia Łyczakowa i jej siekiera wymiata, Zojka ( Zosia) i jej kłopoty śmieszne. Chochołek trochę gapowaty. Redaktor kłócący się z Zoją jak pies z kotem? Czyżby nienawiść początkiem miłości? Mam nadzieję. 

Link do opinii
Inne książki autora
Choinka cała w śniegu
Joanna Szarańska0
Okładka ksiązki - Choinka cała w śniegu

Chwytająca za serce opowieść o ludziach, których w święta połączy wyjątkowa więź.W bloku przy ulicy Weissa prym wiedzie pani Michalska – dozorczyni...

Coś tu nie gra
Joanna Szarańska0
Okładka ksiązki - Coś tu nie gra

Teatr w Lipówce? Tego jeszcze nie grali!Gdy Zojka zabiera się do pisania artykułu o amatorskiej grupie teatralnej, to musi oznaczać kłopoty. Już...

Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Strasznie fajna wichura
Katarzyna Sobczak
Strasznie fajna wichura
Kochankowie miasta
Anna Stryjewska;
Kochankowie miasta
Pokaż wszystkie recenzje