Kolekcjoner kości

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2018-06-07
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381232890
Liczba stron: 376
Tytuł oryginału: The Bone Collector
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Konrad Krajewski

Tom 1 cyklu Lincoln Rhyme

Ocena: 5.36 (14 głosów)
Inne wydania:

W Nowym Jorku giną ludzie. Dopóki są to bezdomni, policja działa dosyć opieszale, gdy jednak ofiarą szaleńca padają tak zwani praworządni obywatele, wybucha panika. Morderca pozostaje nieuchwytny. W tej sytuacji może pomóc tylko jeden człowiek, Lincoln Rhyme - błyskotliwy kryminalistyk, znany czytelnikom z powieści ,,Tańczący Trumniarz".

Sparaliżowany Rhyme wraz z detektyw Amelią Sachs podejmują śledztwo. Zabójca prowadzi z nimi swoistą grę, podrzucając informacje, które mają wskazać miejsce ukrycia następnej ofiary. Rozpoczyna się wyścig z czasem, a jego stawką jest ludzkie życie.

,,Kolekcjoner Kości" to pełna napięcia i grozy bestsellerowa powieść Jeffery'ego Deavera, na której oparto scenariusz znakomitego thrillera pod tym samym tytułem.

Jeffery Deaver: autor ponad dwudziestu thrillerów psychologicznych. Z wykształcenia dziennikarz i prawnik. Przez kilka lat współpracował z dziennikami ,,New York Times" i ,,Wall Street Journal". Był także doradcą prawnym jednej z większych firm na Wall Street. Zaliczany jest do grona najbardziej poczytnych i nagradzanych pisarzy amerykańskich, wiele z jego powieści doczekało się ekranizacji, były także tłumaczone na kilkadziesiąt języków. Światową sławę przyniósł mu "Kolekcjoner Kości" - pierwsza powieść, w której pojawiła się para detektywów: Lincoln Rhyme i Amelia Sachs.

Kup książkę Kolekcjoner kości

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Kolekcjoner kości

Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2018-07-28, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

"Każda dusza ludzka w końcu cię oszuka. Możesz wierzyć nienawiści. Możesz wierzyć kościom. Wszystko inne jest zdradą."

Odmiana kryminału, która bardzo mi odpowiada. Detektywistyczna zagadka opleciona elementami thrillera. Dynamiczne i pełne energii rytmy. Wnikając w fabułę wkraczamy w ciemny i mroczny świat ludzkiego umysłu, psychicznych wypaczeń doprowadzających do obsesji i morderstw. Jak zatrzymać strumień obłędu, nienawiści i okrucieństwa? Jak odkryć motywy zbrodni, dotrzeć do źródła zła, przewidzieć posunięcia oprawcy? Lecz przede wszystkim jak zinterpretować pozostawione przez mordercę ślady?

Od razu widać, że to złożona gra psychologiczna prowadzona na wysokim poziomie, z wyjątkowo inteligentnym i przebiegłym mordercą, a stawić jej czoło może jedynie nieprzeciętnie uzdolniony detektyw. Ale co jeśli jest on sparaliżowany od ramion w dół, niegdyś bardzo aktywny w policji, teraz za sprawą nieszczęśliwego wypadku, zamknięty w czterech ścianach domu i popadający w depresję? Ciekawy pomysł na profil głównego bohatera, nietuzinkowa postać, z jednej strony wzbudza podziw dla wiedzy i sprytu, a z drugiej uświadamia ograniczenia ciała człowieka. Wyrazistość kluczowych bohaterów jest niewątpliwie atutem powieści.

Lincoln Rhyme, czterdziestolatek, dawniej szef nowojorskiego wydziału badań i zasobów informacji, błyskotliwy ekspert kryminalistyki, wciąż cieszy się uznaniem i szacunkiem wśród stróżów prawa, byłych współpracowników. Na prośbę burmistrza i komendanta policji zostaje przydzielony jako lider do priorytetowego śledztwa w sprawie zabójstwa Johna Ulbrechta, współwłaściciela stacji telewizyjnych i gazet, oraz zniknięcia Tammie Jean, negocjatorki, maklerki giełdowej. W śledztwie pomaga mu skryta, nieco wycofana z życia społecznego, młoda funkcjonariuszka, Amelia Sachs. Morderca dopiero się rozkręca, to początek dramatycznych zdarzeń, inscenizowanych miejsc przestępstw, presji czasu wywołanej próbą ocalenia ludzkiego życia, uniknięcia efektów brutalności i prawdopodobnych politycznych konsekwencji.

Sporo przystępnie przedstawionych szczegółowych opisów technik śledczych, procedur badania śladów, metod pozyskiwania informacji, wyłapywania najmniejszych wskazówek pozwalających na dotrzymanie kroku mordercy i wyprzedzenie jego zamysłów. Spodobał mi się styl narracji, może nie do końca płynny, lekko szarpany, ale wytwarzający mroczny klimat i podsycający napięcie. Zapętlenie detektywistycznej zagadki, sprytnie rozkręcona intryga, zaskakujące zakończenie, przemawiają na korzyść książki. Wyłapałam kilka drobnych nieścisłości w fabule, ale nie mają one większego wpływu na pozytywny odbiór przygody czytelniczej.

bookendorfina.pl

Link do opinii

Posterunkowa Sachs odnajduje zwłoki mężczyzny w tunelu pod torami. Ciało denata w większości przysypane jest ziemią, a z niej wystaje oskalpowana ręka z pierścionkiem na palcu. Bezradna wobec zagadkowego morderstwa policja zwraca się do będącego w cywilu Rhyme, byłego kryminalistyka.
Rhyme dzięki pomocy Sachs odkrywa, że sprawca oprócz zwłok, zostawił także wskazówki dotyczące kolejnej ofiary i miejsca zabójstwa. Rozpoczyna się walka z czasem i sprawcą.


“Kajdanki i linka wrzynały jej się w skórę, ale najbardziej przerażał ją hałas” (*¹)

AKCJA I FABUŁA

Fabuła prawie do samego końca toczy się dwutorowo, ponieważ oprócz samego wątku śledztwa, autor umożliwia śledzenie bieżących poczynań sprawcy. Znajdujemy też wątek związany bezpośrednio z Lincolnem Rhyme, ale jest on sprytnie wpleciony w toku prowadzonej przez niego sprawy.
Akcja zaś od samego początku nabiera mrocznego klimatu i cóż autor podsyca w niej atmosferę.

JĘZYK I STYL

Tu działa magia słowa. Autor uwodzi ciekawymi, budującymi spore napięcie opisami. Posługuje się terminami z dziedziny kryminalistyki i sprytnie wplata do teksu ich objaśnienie.

“Nie ma pomieszczeń rzeźnych na Manhattanie” (*²)

POSTACIE

Kolekcjoner kości

Mimo że jest to bardzo dobrze stworzona postać, to, to co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że ze swoim przydomkiem niewiele ma wspólnego. Spodziewałam się, że ta postać w jakiś wyraźny sposób będzie utożsamiała się z tym pseudonimem.
Ponadto autor stworzył geniusza zbrodni, choć dokładność jego działań, troszeczkę mnie denerwowała z biegiem akcji.

Pozostałe postacie

Oczywiście podobnie jak tytułowy Kolekcjoner pozostałe postacie są stworzone do samego końca. Pojawiające się postacie są genialne, ale już nie każdą da się polubić, a dodatkowo niektóre mogą też wydać się zbędne w fabule.

Jestem oczarowana w pewien sposób “Kolekcjonerem kości", bo wywarła na mnie dość intrygujące wrażenie. Mam na myśli to, że czytając książkę, miałam wrażenie uczestnictwa w przebiegu akcji, tym właśnie Jeffrey Deaver zaskarbił sobie moją sympatię do swojej twórczości i zachęcił do sięgnięcia po kolejne swoje książki.
Bardzo się podobał mi pomysł na książkę, bo przywołał mi na myśl serial kryminalny „Kości“, który ubóstwiam po dziś dzień. Jednak zawsze musi się pojawić jedno „ale", myślę, że autor potencjał tego pomysłu nie wykorzystał na 100%,a na jakieś 98%, bo wg mnie dałoby jeszcze coś z tego wyciągnąć.

Link do opinii
Powiem wprost - bardzo dobra książka. Dawno lektura powieści sensacyjnej tak mnie nie wciągnęła. Owszem, trafiały mi się ciekawe, a nawet bardzo ciekawe, pozycje obyczajowe i SF, ale kolejne podejścia do powieści sensacyjnych kończyły się nieprzystojnym ziewnięciem i konstatacją, że wszystko już było. Nie wiem, czy miałam pecha, czy rzeczywiście w dziedzinie sensacji zapanowała jakaś moda na wtórne, przegadane i przekombinowane utwory. Tak czy siak, zdesperowana postanowiłam sięgnąć po powieść z końca ubiegłego wieku (1996) i nie zawiodłam się. Jakie cechy powinien mieć dobry thriller? Przede wszystkim intrygę, wartką akcję i niebanalne postaci. ,,Kolekcjoner kości" ma to wszystko. Zacznijmy od intrygi. Nie jest może odkrywcza ani rewolucyjna, tym niemniej jest niezła, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę iż powstała dwadzieścia lat temu. W Nowym Jorku grasuje szaleniec. Porywa ludzi po czym morduje ich w wyjątkowo okrutny sposób. Chciałoby się wręcz powiedzieć w sposób wyszukany, gdyby nie to, że to określanie niesie w sobie pozytywne przesłanie, a ,,wyrafinowanie" przestępcy żadnych pozytywnych uczuć nie budzi. W zachowaniu mordercy zwraca uwagę jeden szczegół - pozostawianie przy ofiarach wskazówek, które mogą (choć wcale nie muszą) pomóc policji w uratowaniu kolejnych nieszczęśników. Takie swoiste rebusy, które policja musi rozwiązać. Gra, w której stawką jest życie. I tak oto stajemy się świadkami zaciętego pojedynku intelektualnego. Na scenę wkracza błyskotliwy kryminalistyk Rhyme. Robi co w jego mocy by rozszyfrować wskazówki, zinterpretować ślady i przewidzieć kolejne posunięcia zbrodniarza. Wnioski przekazuje swej pomocnicy - funkcjonariuszce Amelii Sachs, a gdy ona bierze się do roboty, cóż... Rozpoczyna się wartka akcja, czyli to, co w thrillerach lubimy najbardziej: wyścig z czasem, pogoń, strzelanina, porwania. Cały czas coś się dzieje - od pierwszej do ostatniej strony nie można narzekać na nudę. Duet Rhyme i Sachs. Im też chciałabym poświęcić kilka słów. Nie ma dobrej powieści bez wyrazistych bohaterów (może nie być akcji, ale bohater musi być!). A ta dwójka wyszła autorowi wielce udatnie. Lincolna Rhyme. Obdarzony nadzwyczaj błyskotliwym umysłem, przykuty do łóżka inwalida, jest mimo swych ograniczeń nietuzinkowa osobowością. Trzeba przyznać Deaverowi, że kreując tę postać zachował wszelkie proporcje i uniknął pułapki poprawności politycznej nie ulegając przy tym modnemu obecnie trendowi przesadnego hiperrealizmu. Nie jest Lincoln ani herosem, co to bez słowa skargi zmaga się z przeciwnościami losu, ani też pogrążonym w depresji alkoholikiem. Jest człowiekiem, który ma zarówno wady, jak i zalety. Człowiekiem, któremu zdarzają się lepsze i gorsze dni, wzloty i upadki, przypływy entuzjazmu i momenty zniechęcenia. Swego czasu pisałam o innym kryminale, w którym główny bohater także jest inwalidą. O ile jednak w "Jedwabniku" (bo o nim mowa), kalectwo detektywa jest niejako przylepione na siłę (odniosłam wrażenie, że autorka nie miała lepszego pomysłu na ,,wyróżnik" postaci), o tyle u Deavera ten wątek ,,gra". Ma znaczenie zarówno dla rozwoju akcji, jak i dla kreowania Rhyme'a. Miło zaskoczyła mnie Amelia Sachs. Spodziewałam się ,,klasycznej" super-womem, takiej co to każdego chłopa rozłoży na łopatki, nie zna strachu ani zmęczenia, a do tego powala seksapilem każdego napotkanego mężczyznę. Tymczasem nic z tych rzeczy! Amelia Sachs to dręczona przez artretyzm kobieta w średnim wieku, mająca powyżej uszu służby na ulicach, starająca się po prostu rzetelnie wykonywać swoją pracę. Kobieta, w której istnienie można bez trudu uwierzyć. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że kartach powieści spotykamy wiele ciekawych, drugo- i trzecioplanowych postaci. Intryga, akcja, bohaterowie... Mamy już wszystko. Czy można w powieści sensacyjnej zmieścić coś więcej? Okazuje się, że można! Bo poza warstwą rozrywkową jest ,,Kolekcjoner kości" głosem w dyskusji o eutanazji. Muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu sposób zaprezentowania problemu. Autor, choć nie ukrywa swoich przekonań, nie przemawia jednak do czytelnika ex cathedra. Co więcej, obiektywnie (na ile to możliwe przy tak działającym na emocje temacie) prezentuje argumenty obu stron. A że potem opowiada się za jedną z nich? Trudno, żeby było inaczej, na tym polega literatura zaangażowana, nawet jeśli to zaangażowanie pojawia się niejako przy okazji dostarczania rozrywki.
Link do opinii
Bardzo dobra książka. Najbardziej podobał mi się pomysł stworzenia postaci sparaliżowanego policjanta, który obmyśla swoje samobójstwo i policjantki, która później pomaga mu w śledztwie. Książkę przeczytałam w jeden dzień, była bardzo ciekawa, wręcz ja wchłonęłam. Mogę sie jedynie przyczepić to zbyt szybkiej akcji, a co za tym szło zbyt niedokładnych opisów, zupełnie tak jakby autor się gdzieś spieszył.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Monika2000
Monika2000
Przeczytane:2021-02-13, Przeczytałem, 26 książek 2021,

Mroczna i niezwykle ciekawa historia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2021-01-03, Ocena: 4, Przeczytałam,

Lubię książki pana Jeffery'a Deavera, zawsze mnie czymś zaskoczą raczej na in plus, niż na in minus. Pomyślałam sobie więc, że zakończę rok 2020 i rozpocznę 2021, książką tego autora którą zawsze chciałam przeczytać, dobre opinie, niezłe noty i wydawało się, ciekawy pomysł. Zabrałam się więc za czytanie i tak było w istocie, jednak mnie zaczęło gdzieś coś dzwonić że ja skądeś znam tę historię. Poszperałam w swoich różnorakich zapiskach i stwierdziłam że jednak nie, nie czytałam tej książki wcześniej, jednak wrażenie znajomości jej treści wciąż nie dawało mi spokoju. W końcu doszłam o co kaman. Oglądałam film, ale tak dawno go oglądałam, że zupełnie nie skojarzyłam że to na podstawie właśnie tej książki, właśnie tego autora. Film był niezły, jednak to co najbardziej z niego zapamiętałam, to wcale nie gwiazdorską obsadę, tylko mniej gwiazdorskiego Eda O'Neilla, w jego najbardziej charakterystycznej roli, Ala Bundy'ego ?.

 

Ale przecież ja miałam o książce. No więc jak już doszłam do tego skąd znam tę historię, czytało mi się znacznie spokojniej. Cóż mogę powiedzieć o tej ksiażce, na pewno kiedy miała swoją premierę, była pewnym powiewem świeżości. Śledztwo prowadzone przez sparaliżowanego super glinę ze swojego pokoju i ze swojego łóżka, było czymś zupełnie innym niż tradycyjne kryminały. Jednak rzeczywiście jak już czytałam w innych opiniach i ja się do nich przychylam, dzisiaj już ten pomysł nie robi takiego wrażenia i przyznaję że trochę się nudziłam. Za dużo było tych dziwnych długich nazw specjalistycznych badań i aparatów do przeprowadzania tych skomplikowanych badań. Coś jak mikrospektrofotometr, to dla laika nazwa trudna do wymówienia, a co mówić do zapamiętania. A była w tej książce tego sporo.

 

Dobrze też, iż w przedmowie autor zaznaczył że metody pracy amerykańskiej policji i innych agencji kryminalistycznych ukazane w książce, sam wymyślił i z rzeczywistością mają zdecydowanie niewiele wspólnego, bo gdyby nie ta uwaga, trochę bym się zdziwiła i zastanawiała, czy aby na pewno to właśnie tak wygląda. Jednak ogólnie gdybym miała zsumować wrażenia i odczucia i zdecydować się na jedną ocenę tej lektury, to stawiam jej "czwórkę", czyli cztery gwiazdki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Aksyd
Aksyd
Przeczytane:2019-11-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2019,

Dobrze, że czytając poprzednią książkę równocześnie sięgnęłam po "Kolekcjonera kości". Książka mocno mnie wciągnęła chociaż ma już swoje lata i metody pracy kryminalistyków zostały unowocześnione. Wcześniej oglądałam oczywiście film, ale zdecydowanie ( jak prawie zawsze) wolę słowo pisane. Do tego zupełnie niestandardowy i nieobliczalny bohater Lincoln Rhyme. Mózg kryminalistyki niemalże całkowicie sparaliżowany. W dotychczas przeczytanych kryminałach nie spotkałam się z taką postacią. I jeszcze Amelia Sachs, która swoją buńczuczną postawą podbiła moje serce. Myślę, że duet Amelia - Lincoln rozwiąże jeszcze wiele teoretycznie nierozwiązywalnych spraw.

Link do opinii

Dobry i momentami przerażający kryminał. Opisy przetrzymywania ofiar przyprawiające o dreszcze. Sposoby badania miejsc przestępstw intrygujące. Wątek"romansu" minimalnie zarysowany i zachęcający do poznania jego dalszego rozwoju.

Koniec zaskakujący - zapewne kiedyś przeczytam kolejny tom serii, aby dowiedzieć się jak zakończył się wątek, który nie był poruszany w ekranizacji filmowej.

Link do opinii
Inne książki autora
Puste krzesło
Jeffery Deaver0
Okładka ksiązki - Puste krzesło

Małym, sennym miasteczkiem wstrząsa seria tragicznych wydarzeń. Kilkunastoletni Garret, znany z odrażającego, dziwacznego hobby - hodowli owadów...

Rozbite okno
Jeffery Deaver0
Okładka ksiązki - Rozbite okno

W Greenwich Village ginie kobieta. O jej zamordowanie policja oskarża kuzyna Lincolna Rhyme"a, Arthura, który mimo niezbitych dowodów, nie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Dom marionetek
Natasza Socha
Dom marionetek
Oszukany czas
Kinga Tatkowska
Oszukany czas
Szukając nadziei
Adrianna Klara Kłosińska
Szukając nadziei
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Pani z wieży
Magdalena Wala
Pani z wieży
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy