"Korowód cieni" zbudowany jest z dziewięciu epizodów powiązanych osobami bohaterów, a przede wszystkim miejscem akcji, które jest jakby samodzielnym bohaterem literackim. Na każdej stronie powieści czujemy wszechobecną wilgoć, wodę, nieustanny deszcz, który sprowadza portugalską i galisyjską chandrę - saudade - mąci widzenie, prowokuje przeciwności losu.
•bardzo ciekawy przypadek w historii literatury: utwór napisany przez dwudziestokilkuletniego autora, a opublikowany, ze względów cenzuralnych, dopiero po 40 latach
•jedno zagubione miasteczko, dziewięć epizodów, a w każdym fascynująca kronika rodzinnych kłótni o spadek, historii miłosnych, okrucieństw wojny, aktów zazdrości i zemsty
•mistrzowska proza młodego pisarza porównywana do prozy Marqueza
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2010-02-02
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 140
Tytuł oryginału: Cortejo de sombras
Język oryginału: hiszpański
Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Ilustracje:Tadeusz Kazubek
" Korowód cieni" złożony jest z dziewięciu różnych opowieści o mieszkańcach hiszpańskiego miasteczka Tamoga. To miejsce nie jest ani przyjemne, ani piękne,ani nawet znośne biorąc pod uwagę wydarzenia, które od lat miały tu miejsce.
Historie te łapią za serce a każda z nich wciąga i sprawia, że na długo zapadają w pamięć. To nie są takie sobie opowiastki lecz niejednokrotnie szokujące historie ludzkie.
Znajdziemy tu nie tylko namiętności, lecz przede wszystkim porachunki z wojny domowej, ukryte dramaty, które ujawniają się na przełomie lat oraz zemsta, która dojrzewała przez kilkadziesiąt lat...
polecam!
Przeczytane:2026-07-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,
Książeczka niewielka, raptem 144 strony, tylko dziewięć krótkich opowiadań, a zdołowała mnie totalnie. Równie dobrze każde z tych opowiadań mogłoby nosić tytuł ze słowem "śmierć", chociaż w niektórych z nich nie do końca właściwie wiadomo, co się stało, jest ta śmierć, czy tylko wydaje nam się, że jest...
Rzeczywiście łącznikiem między tymi dziewięcioma opowiadaniami jest miasteczko Tamoga, "miasto dobre do umierania", a także niektóre postacie. Trzeba uważnie czytać, by zauważyć te powiązania, w przypadku postaci, bo jeśli chodzi o miasteczko, to wszystko jest jasne.
Wszystkie te opowiadania, mimo że tak krótkie, są niesamowite, jednak mi najbardziej zapadło w pamięć opowiadanie ósme w kolejności, jak mi się zdaje, najdłuższe o tytule "... Lecz prochem kochającym". Zakończenie jego wbiło mnie w fotel i długo nie potrafiłam zamknąć otwartych z wrażenia ust. Polecam, chociaż może nie róbcie sobie tego, co ja sobie zrobiłam, nie czytajcie tych opowiadań jednym ciągiem, na raz...