Po rozwodzie rodziców Wojtek i jego siostra Ania mieszkają na zmianę u ojca i matki.
Chłopak źle zniósł rozstanie rodziców, czuje się niekochany i odrzucony. W przeciwieństwie do swojej siostry, która stara się być jak najmilsza dla wszystkich, jest obrażony na cały świat. Często przez swoją drażliwość pakuje się w kłopoty, co kończy się kłótnią w domu i wizytą u szkolnej pani psycholog. Pewnego dnia, po kolejnej kłótni z matką, chłopak ucieka do ogrodu i spotyka tam tajemniczego starszego pana, który daje mu sadzonkę wyjątkowego drzewa.
Po wyrośnięciu drzewo okazuje się portalem, za którym Wojtek znajduje – wydawałoby się lepszą wersja świata, z którego przybył. Takiego, w którym jest kochany, a inni spełniają każdą jego zachciankę. Wszystko się zmienia, kiedy do świata za portalem przypadkiem trafia jego młodsza siostra Ania.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2025-11-25
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 171
Język oryginału: polski
Dziewięcioletni Wojtek mieszka w patchworkowej rodzinie. Ma o rok młodszą siostrę Anię, ale ich rodzice się dawno temu rozeszli i każde z nich ma nowych partnerów i kolejne dzieci. Wojtek, jako ten najstarszy nie potrafi się pogodzić z sytuacją i sprawia różne kłopoty. A rodzice i ojczym z macochą, ta cała czwórka widzi same problemy w chłopcu. On natomiast chciałaby z ich strony więcej uwagi, czułości i zrozumienia, a nie ciągłych oskarżeń i wyznaczania jemu przeróżnych kar. Na dodatek siostra naszego bohatera jest bardzo łagodna, ugodowa i przymilna, co działa na Wojtka dodatkowo jak zapalnik, by tylko coś przeskrobać. Pewnego dnia chłopiec otrzymuje tajemniczą sadzonkę drzewka, które wsadza, a ono później przenosi naszego bohatera do takiego równoległego świata, ale w tym świecie to Wojtek jest w centrum uwagi dla wszystkich, jest tam kochany, wysłuchany i każdy robi to, o co on poprosi. Fajnie mieć taki alternatywny świat, gdzie wszyscy Ciebie rozumieją, jak chcesz to i przytulą, doradzą, ach... Tylko wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I wtedy... wtedy dzieją się dziwne rzeczy. Nieoczekiwanie w tym lepszym świecie Wojtka pojawia się jego siostra Ania i burzy się wszystko. A Wojtek odkrywa prawdziwe oblicze swoich "dobrych i miłych" rodziców. Będzie musiał razem z Anią stanąć do walki o przeżycie w nowym świecie, ale i nie tylko. Bo za chwilę może się okazać, że ta dwójka zniknie z obu światów! Co tutaj się wydarzy? Jakie zadania dzieci będą miały do wykonania? Czy wrócą do prawdziwego świata? I przede wszystkim - czy Wojtek coś w końcu zrozumie?
" -... Nie jestem zmęczony, tylko zdeterminowany. Najbardziej na świecie chcę wrócić do domu. Przytulić mamę i siostrę, i brata, a nawet tatę i jego nowe dziecko. Cieszyć się spokojem, jaki miałem. Teraz to doceniam, wiem, ile straciłem i dlatego chcę to odzyskać..."
Wojtek, ach ten Wojtek! Kiedy zaczęłam czytać o tym chłopcu, to przypomniało mi się moje dzieciństwo i zazdrość, kiedy miałam 7 lat, a mama urodziła mojego najmłodszego brata. Non stop nim się zajmowała, a dla mnie już nie miała tyle czasu. Dodam, że pomiędzy mną a wspomnianym bratem mam jeszcze dwoje rodzeństwa, ale miałam wrażenie, że kiedy ten najmłodszy się pojawił, to dwójka rodzeństwa i ja zostaliśmy trochę odsunięci na boczny tor. Dziś rozumiem dlaczego - brat był wcześniakiem z porażeniem mózgowym, więc wymagał większej uwagi od rodziców. Ale wtedy tego nie rozumiałam. Podobnie jest tutaj z Wojtkiem. Niby rozumie dlaczego rodzice się rozwiedli i dlaczego mają nowych partnerów, i nowe dzieci, ale ... Jego, jako najstarszego odsunęli na boczny tor. Brakuje mu bliskości rodziców, ale że jest dumny to nie poprosi ich o jakiś czuły gest. I kółko się zamyka. Tym sposobem nasz bohater często wpada w różne kłopoty, a rodzice zamiast z nim wyjaśnić sprawę, wolą go nie słuchać i dać mu karę, myśląc, że to da mu do myślenia i przestanie się źle zachowywać. Niestety nie tędy droga! To działa wręcz odwrotnie na Wojtka. Dlatego, kiedy może przenosić się do równoległego świata, w którym to on jest pępkiem świata dla swoich rodziców, ale i dla ojczyma również - to chłopiec jest jak w siódmym niebie! Tutaj ma wsparcie, zrozumienie, dobre słowo, przytulasy. Jednak zawsze po takiej wizycie w tym "lepszym świecie" nadchodzi czas na powrót do realnego świata. Pewnego razu nie może wrócić do świata realnego, na dodatek w tym drugim świecie pojawiła się jego siostra i wszystko zaczyna się psuć. Chłopiec czuje niepokój, nawet strach, chce wracać do prawdziwej mamy, ale nie może. A później przeżywa razem z siostrą niezwykłe przygody, spotykają niezwykłe postacie i będą musieli robić rzeczy, których do tej pory nie robili. Jestem pod wrażeniem, jak Maja Szanecka-Żołdak sprytnie w tej historyjce przemyciła tak trudne tematy, jak rozwód, rodzina patchworkowa, uczucia odsuniętego na boczny tor dziecka. Ale mamy tutaj też zazdrość, miłość, nienawiść i chęć zemsty. Ogrom uczuć, ale i całą masę wydarzeń, które mogą skończyć się dobrze lub wręcz przeciwnie. Jest tutaj też ogromna niesprawiedliwość. Bo przecież, gdyby rodzice porozmawiali z Wojtkiem, wysłuchali go, to może nie widzieli by tylko winy w nim. A co z samymi rodzicami, którzy od zawsze nie potrafili się dogadać i przez to się rozeszli? Może to oni powinni najpierw pójść po pomoc do specjalisty, a nie tylko chcieć wysłać tam syna??? W każdym razie, zachęcam dużych i małych, młodszych czytelników, ale i tych starszych, aby sięgnęli po tę niewielką książeczkę. Naprawdę warto poczytać, jak niesprawiedliwie czasem traktujemy własne dzieci, zamiast ze zrozumieniem i cierpliwością podejść do sprawy i wszystko wyjaśnić. Sama z własnego doświadczenia wiem, że czasem jak jest przyklejona łatka łobuza do dziecka, to zwala się na niego różne sprawki, nawet czasem i takie, w których nasze dziecko nie mogło brać udziału ;) Więc powinno to dać do myślenia rodzicom.
*współpraca reklamowa*
Kolejna książka dla dzieci, która trafiła w moje ręce. Opis był zachęcający a okładka cudowna i taka magiczna. Pierwszy raz spotkałam się z twórczością autorki, powieść choć dla dzieci, obrazuje różne aspekty, także takie, nad którymi i dorosły czytelnik będzie się musiał zastanowić.
Po rozwodzie rodziców Wojtek i Ania krążą między dwoma domami. Chłopak źle zniósł rozstanie rodziców, czuje się odrzucony i niekochany, zaczyna sprawiać problemy wychowawcze, zaczyna też dostrzegać niesprawiedliwość świata. Pewnego dnia, po kolejnej awanturze, chłopak ucieka do ogrodu gdzie spotyka tajemniczego nieznajomego, który nakazuje mu zasadzić sadzonkę wyjątkowego drzewa. Wkrótce później Wojtek odkrywa, że drzewko to magiczny portal, który zabiera go do magicznego świata, gdzie wszytko jest tak jak według niego powinno. Gdy chłopak przepadł, Ania zaczyna go szukać i podobnie jak on trafia do alternatywnego świata. W tym innym świecie oboje stają twarzą w twarz z niebezpieczeństwem, wyzwaniami i trudnymi wyborami, a ich przygodna może odmienić świat i ich życie.
Książka dla dzieci, ale choć opowiada o przygodach dziewięciolatka i jego młodszej siostry, to jednak powiedziałabym, że to lektura dla ciut starszych dzieci. Dlaczego? Z kilku względów, po pierwsze bardzo dużo tekstu i to dosyć drobnego. Dziecko, które zaczyna przygodę z czytaniem jednak nie do końca będzie sobie mogło z tym tekstem poradzić samodzielnie. Druga kwestia, brak obrazków, moja siedmiolatka, a już prawie ośmiolatka, wciąż jeszcze potrzebuje ilustracji, a ja jako mama też uch wypatruję w pozycjach dla dzieci. Kolejna sprawa to sama opowieść jest ona złożona, niby lekka i magiczna, ale opowiadająca też o trudnych tematach, takich jak rozwód rodziców, nowe sytuacje, nowe rodzeństwo, skomplikowane emocje, ucieczka z domu itp. Dlatego pomimo wieku bohaterów ja jednak polecałabym ją dzieciom ciut starszym niż oni.
Historia zaczęła się bardzo dobrze, a autorka w wyśmienity sposób oddała szalejące w fabule emocje, choć nie wiem czy ten mały czytelnik aż tak to dostrzeże, choć na pewno zwróci uwagę na pewne kwestie. Początek był pełen emoji, konkretów i budowania ciekawych wątków, których rozwinięcia oczekiwałam. Kiedy akcja zaczyna się wahać pomiędzy jednym światem i drugim, pojawia się jeszcze większa ciekawość, ale też niepewność co dalej. W momencie zaś, gdy Wojtek i Ania jednocześnie wkraczają do magicznej krainy, sprawy zaczynają się komplikować, fabuła zaczęła się zagęszczać, autorce niejednokrotnie udało się mnie zaskoczyć, a baśń czy bajka zamieniła się w pełnowymiarową przygodówkę.
Niby wszystko fajnie, niby się działo, niby akcja była dynamiczna, styl dosyć prosty i zrozumiały, to mimo wszystko ja mam wrażenie, że jednak coś w tej historii poszło nie tak. Po bardzo dobrym początku, fabuła się mi tak jakby rozjechała, emocje gdzieś przyklapły, wkradł się jakiś chaos, z całości zrobiła się przygodówka, taką trochę z walką na śmierć i życie. Ogólnie mam wrażenie, że fabuła przekręciła się o sto osiemdziesiąt stopni, dając mi w mniej więcej w połowie książki całkiem inną historię, w której już zabrakło mi konkretów i głębi, gdzie pozostało bardzo wiele niedomówień, gdzie fabuła pomimo całej otoczki była jakaś ni jaka. Co też mocno mnie rozczarowało to koniec, taki trochę ni z tego, ni z owego, gdzie rozpoczęte na początku wątki, które mnie osobiście mocno zaciekawiły nie zostały w pełni domknięte, a nawet nie zostały jakoś szerzej rozwinięte. Ta przygoda w magicznej krainie zdominowała fabułę, narobiła zamieszania, chaosu i bałaganu, który później zostawiła. Koniec nie przyniósł mi upragnionych odpowiedzi, książka zostawiła mnie w zawieszeniu, mam wrażenie, że nie została dokończona, zabrakło mi tutaj domknięcia, jakiejś puenty, jakiegoś wartościowego zakończenia, którego oczekiwałam po tak dobrym początku.
Książkę oceniam jako dobrą, jako czytelniczka mam do niej sporo uwag, choć dobrze spędziłam przy niej czas, to odczuwam ogromny niedosyt. Jako mama na razie wstrzymuję się z czytaniem tej książki dzieciom, bo wydają mi się na nią jeszcze za małe. Może młodszym czytelnikom spodoba się ona bardziej, bo będą zwracać uwagę na dynamikę, na magię czy zwroty akcji, ale starszy czytelnik zdecydowanie zwróci uwagę na niedociągnięcia. Było ok, ale moim zdaniem mogło być lepiej.
? Czy starsze rodzeństwo częściej czuje się mniej kochane od młodszego?
Tak właśnie było u Wojtka. Chłopiec zaledwie 9 lat czuł, że jest gorszy od młodszej siostry, rodzice już go nie kochają i widzą ciągle jego błędy oraz że wina zawsze jest po jego stronie.
Wojtka rodzice są po rozwodzie i już oboje znaleźli swoją drugą połówkę. Przez to on z siostrą krążą między dwoma domami. Czuł, że mama bardziej kocha jego młodszą siostrę, że on jest ten gorszy, nikt nie chciał wysłuchać jego wersji, zawsze była jego wina. A ojciec? U niego wcale nie było lepiej... Również ciągle był na niego zły i obwiniał swoją byłą żonę, że źle go wychowała.
Pewnego dnia dostał od nieznajomego magiczną roślinkę. Posadził ją a ona szybko zaczęła rosnąć. Odkrył, że przenosi go do zupełnie innego świata, tego wymarzonego gdzie jest kochany, rodzice go przytulają i dają mu wszystko czego zapragnie. Ale czy ten świat naprawdę jest lepszy? Niestety jedna ucieczka w której jego siostra również wpada do tego świata i wtedy okazuje się jaka jest prawda...
Jest to książka, którą czytało się naprawdę dobrze, daje do myślenia i u niektórych z pewnością przywróci wspomnienia. Książka pokazuje, że ucieczka do lepszego świata nie kończy się dobrze. Mimo że rodzeństwo czasem nas denerwuje jednak jest to więź do końca życia o którą warto dbać. Może nie zawsze jest kolorowo jednak warto doceniać to co mamy. Tutaj jest potrzebna rozmowa, zrozumienie i bliskość. Jednak właśnie tej rozmowy brakowało co wywoływało agresje u Wojtka i jego złe zachowanie. Pokazuje, że wsparcie dorosłych w życiu dziecka jest bardzo ważne, bez tego sami sobie nie poradzą. Książka idealnie sprawdzi się dla młodzieży jak i dla dorosłych. Jednak dla małych dzieci nie będzie to dobry wybór ze względu na dużą ilość tekstu, brak obrazków i jakby nie patrzeć trudne tematy takie jak rozwód, brak akceptacji, bunt oraz emocje które dziecko przeżywa. Dla niektórych ta książka może być krokiem do zmian w życiu, poprawieniu relacji z dzieckiem i zrozumienia.
Jak wygląda ludzki świat oglądany psim okiem? I do czego doprowadzą rodzinne perturbacje?Choć Timon nie jest buldożkiem z rodowodem, jego właściciel zrobi...
Przeczytane:2026-03-31, Ocena: 5, Przeczytałem,
(czytaj dalej)