Okładka książki - Kryształowy deszcz

Kryształowy deszcz


Ocena: 5 (8 głosów)

KIEDY MÓWIĄ CI, ŻE JESTEŚ SAM PRZECIW WSZYSTKIM, UWAŻASZ, ŻE MASZ JESZCZE SZANSĘ. ALE KIEDY WSZYSCY SĄ PRZECIWKO TOBIE, ZNIKA NAWET JEJ CIEŃ.

Późna jesień 1938 roku. III Rzesza u szczytu potęgi. Radca kryminalny Eilhard Kurtz próbuje pozostać sobą w systemie podporządkowanym SS i nazistowskiej ideologii. Tymczasem w Stettinie zostaje zamordowany emerytowany generał Ernst von Mannschwitz. Gwiazda Dawida wydrapana na ścianie jego mieszkania, przesądza o kierunku śledztwa. Kurtz ma jednak wątpliwości. Trop prowadzi go do tajemniczej organizacji będącej zalążkiem NSDAP, a kolejne rytualne morderstwo w Berlinie tylko komplikuje sprawę. W obliczu zbliżającej się wizyty Hitlera w Stettinie, Kurtzowi kończy się czas. A gdy najbliższemu współpracownikowi i przyszłemu zięciowi radcy zaczyna grozić niebezpieczeństwo, ten musi dokonać wyboru, który może odebrać mu wszystko.

Informacje dodatkowe o Kryształowy deszcz:

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788384410219
Liczba stron: 400

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

więcej

Kup książkę Kryształowy deszcz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Nazista z przekonania, prezentował poglądy bliskie ludziom jemu podobnym, choć w jego przypadku zmierzały do skrajności. Biurokrata i karierowicz, miałem pewność, że wykonałby każdy rozkaz bez zastanawiania się, czy ma sens, właśnie dlatego, że był rozkazem.


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
REKLAMA

Zobacz także

Kryształowy deszcz - opinie o książce

Dla bliskich jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dużo i kiedy tylko pojawia się niebezpieczeństwo, zaczynamy działać i uruchamiamy wszystkie możliwe środki i walczymy o nasze zwycięstwo.
Eilhard Kurtz jest radcą kryminalnym ze świetnym dorobkiem życiowym, jednak wciąż namawiany jest do wstąpienia w szeregi SS i to sprawia, że coraz gorzej czuje się w swoim miejscu pracy. Całkiem przypadkiem zostaje wplątany w sprawę dziwnych morderstw i kiedy wydaje mu się, że to on prowadzi śledztwo i odkrywa karty, ktoś wodzi go za nos i podrzuca mu wskazówki, które mają wprowadzić go w całkiem inną sprawę. Pewnego dnia okazuje się, że życie jego córki jest zagrożone, a żeby ona przeżyła, Kurtz musi zabić kogoś innego, życie za życie, a wybór pomimo tego, że powinien być prosty, wcale taki nie jest.
Znam już zarówno twórczość tego autora, jak i Eilharda Kurtza i czytając, czułam się tak, jakbym po prostu wróciła w to samo miejsce i poznawała dalsze losy bohaterów. Historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca, jednak akcja rozgrywa się w roku 1939, więc dawno temu, przez co musimy wczuć się w ten klimat, gdzie ludzie nie mieli telefonów komórkowych, nowoczesnych aparatów oraz szybkich samochodów. Znaczącą postacią jest tutaj również pewien Niemiec znienawidzony raczej przez wszystkich Polaków, co sprawia, że od razu pojawiają się w czytelniku emocje raczej negatywne takie jak złość, gniew i obrzydzenie. Za to główny bohater jest postacią, której nie da się nie lubić ambitny, mądry, sprytny oraz bardzo opiekuńczy, myśląc o nim, zdecydowanie pojawiają się w mojej głowie same miłe skojarzenia.
Ta historia jest pełna smutku, który towarzyszy nam od początku aż do końca, nawet pomimo tego, że kończy się ona zwycięstwem, to jest ono raczej złudne, coś zostało odzyskane, coś trzeba stracić. Jeżeli jeszcze kiedyś ten bohater pojawi się w innej opowieści, na pewno po nią sięgnę, bo polubiłam jego sposób prowadzenia śledztwa, bystre riposty oraz dedukcję, którą pewnie chciałby mieć nie jeden detektyw.

Link do opinii

„Kryształowy deszcz” Marka Stelara to drugi tom serii, kontynuacja książki "Ołowiane żołnierzyki", której bohaterem jest radca kryminalny Eilhard Kurtz. Mimo tego, że książka jest chwilami dość trudna w odbiorze, to czyta się ją szybko, chcąc jak najszybciej poznać jej zakończenie.

Szczecin, a właściwie wtedy Stettin, rok 1938.
Radca kryminalny Kurtz prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa emerytowanego generała. Na pierwszy rzut oka ślady wskazują na rytualne żydowskie morderstwo, tym bardziej, że dodatkowo na ścianie namalowano gwiazdę żydowską. Jednak Kurtz nie daje się zwieść śladom, i podejrzewa, że zabójca (lub zabójcy) celowo tak upozorował zarówno samo morderstwo jak i pozostałe wskazówki, żeby wzniecić jeszcze większą nienawiść do ludności żydowskiej. Szef Kurtza mimo wcześniejszej pewności, że sprawcy tej zbrodni należy szukać wśród Żydów, daje się przekonać, że nie zawsze to, na co wskazują tropy, jest prawdą. Daje Kurtzowi szansę na odnalezienie sprawcy.
Gdy jednak wkrótce dochodzi do podobnej masakry w Berlinie, od razu wezwano tam Kurtza, który podejrzewa, że te dziwnie wyglądające morderstwa musi coś, lub ktoś łączyć.
Nie podejrzewa nawet, jak bardzo to śledztwo zmieni jego życie...


"Widziałem w robocie naprawdę straszne rzeczy. Widziałem i czułem wszystkimi pozostałymi zmysłami, jak potworne cierpienie potrafi zadać człowiek drugiemu człowiekowi."
Okazuje się, że obie ofiary nie dość, że znały się wcześniej, to łączyła je jeszcze przynależność do tajnej organizacji. Czy to miało znaczenie? Nie wiadomo, lecz zawsze to jakiś ślad.
Eilhard Kurtz zawsze stara się rzetelnie wykonywać swoją pracę, jest szanowany bo ma też duży dorobek, lecz jego szefowie nie mogą pogodzić się z tym, że nie chce wstąpić do partii. On sam czuje się źle z tym, że go ciągle ktoś do tego namawia. Lecz on nie daje się omamić nazistowskiej ideologii, wystarcza mu już samo bycie Niemcem, i nie widzi potrzeby żeby mieszać się w politykę.


"Nie rozumiałem tego szaleństwa. Nie wyobrażałem sobie, bym mógł uwielbiać tak bardzo jakiegoś polityka, a zwłaszcza dzielącego naród, któremu przewodził, na lepszych i gorszych."
Do Stettina ma przybyć z oficjalną wizytą sam Adolf Hitler, więc bardzo mało czasu zostało Kurtzowi na rozwikłanie zagadki obu zabójstw. Żeby nie było zbyt łatwo, w podobny sposób zostaje zamordowany jego współpracownik. Kto stoi za tymi morderstwami?
Tym razem Kurtz będzie musiał się zmierzyć z ogromnym wyzwaniem, którego stawką jest życie jego córki i narzeczonej. Do czego będzie zmuszony, żeby ratować życie bliskich?
W takich przypadkach jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele, czy jednak poświęcenie radcy nie pójdzie na marne?

Ta opowieść pokazuje, jak łatwo wzbudzić nienawiść i żądzę zemsty, ale też jak trudno być sobą wśród osób, którzy mają całkiem odmienne poglądy.
Zakończenie zaskakujące nieco, lecz pozostawia czytelnika w refleksji. Myślę też, że seria jeszcze będzie miała ciąg dalszy.

Polecam, zwłaszcza tym czytelnikom lubiącym kryminały retro.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2026-02-10, Ocena: 6, Przeczytałam,

Niemal przed rokiem „Ołowiane żołnierzyki” pod każdym względem podbiły moje czytelnicze serce, trafiając do wąskiego grona najlepszych książek 2025 roku. I szczerze powiedziawszy nie obawiałam się kontynuacji, bo Marek Stelar od lat jest dla mnie gwarantem dobrej (nie tylko kryminalnej) literatury. Nie spodziewałam się jednak, że po lekturze „Kryształowego deszczu” zaniemówię z wrażenia i zabraknie mi skali, by ocenić ten jakże wyborny tytuł! Bo choć uwielbiam wszystkie książki autora, to właśnie kryminały retro wychodzące spod jego pióra urzekły mnie najbardziej.

To, że autor jest Szczecinianinem czujemy w opisie każdej ulicy, czy kamienicy, a klimat Stettina u progu wojny, gdy świat zaczyna gnić od środka, udało mu się oddać z ogromnym autentyzmem. Umiejętnie połączył wielką historię z osobistymi celami i losami bohaterów pokazując dramatyczny wpływ rosnącego w siłę nazizmu i antysemityzmu na ich życie.

W tych trudnych realiach 1938 roku, radca kryminalny Eilhard Kurtz prowadzi delikatną sprawę śmierci niemieckiego generała. Mimo śladów nadających wygodny kierunek śledztwu i presji zwierzchników, Kurtz wierny swym ideałom nie dąży do zamknięcia sprawy, a poznania prawdy. Tym bardziej że na jednej ofierze się nie kończy.

Czy gdyby podejrzewał w jak niebezpieczną sytuację uwikła siebie i swoich bliskich, podążając tropem tajnego Towarzystwa Thule, wybrałby inaczej? Nie sądzę, bo Kurtz nie byłby sobą, gdyby nie walczył do końca, a na wycofanie się, podobnie jak na wiele innych spraw, było już za późno. W pewnym momencie jednak prowadzone dochodzenie przestaje być zwykłym śledztwem, a staje się walką o przetrwanie jego rodziny.

Autor zbudował zawiłą intrygę z wielką i tragiczną historią w tle. I wątki te wplótł w fabułę tak naturalnie, że książka staje się przy okazji lekcją historii, o której trudno zapomnieć. Pogrom Żydów w „kryształową noc”, brutalne przesłuchania gestapo, urągające ludzkiej godności warunki w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, spiski na najwyższych szczeblach władzy i planowana wizyta Hitlera w Stettinie tworzą złowrogą atmosferę strachu, i bezsilności. Bo wielkie koło historii już się toczy i nic nie jest w stanie zatrzymać mrocznej machiny nazizmu rozprzestrzeniającego się jak najgorsza zaraza, i tak jak ona zbierającego ofiary.

Śledztwo prowadzone w pierwszej połowie ubiegłego wieku różni się od współczesnych zarówno tempem, jak i metodami, ale nie brak mu dynamiki. Dostrzeganie tych różnic jest równie fascynujące, jak podążanie za błyskotliwymi wnioskami Kurtza prowadzącymi do prawdy. Ta część jest w mojej ocenie nie tylko doskonała pod względem warsztatowym, ale też spójnej fabuły i głębokich emocji, które budzi. Marek Stelar udowodnił tym samym, że jest w życiowej formie jako pisarz i zazdroszczę tym z Was, którzy tę lekturę mają dopiero przed sobą!

Link do opinii
Avatar użytkownika - olgamajerska
olgamajerska
Przeczytane:2026-02-18, Ocena: 5, Przeczytałam,

ten deszcz

pada we mnie 

na mnie

kryształowy...

drobiny kruche i ciężkie 

ta cisza...

rani mnie i dotyka 

to nie krzyk

to ból i wspomnienie 

na moich ramionach 

w drżących ukłonach 

 

ten deszcz 

rany zostawił 

na wspomnieniach 

i słowach, które się chwiały

tamtym dreszczem 

drobnym i zimnym 

i czymś jeszcze...

może to winy szept

duszne to odczuwanie 

myśli nazywanie 

 

ten deszcz

to ja pośród szarości 

i ludzkich czerni 

to ja, na złudnej wolności 

stoję pokruszony

jak w cichym pokoju 

to jedno westchnienie...

jak w rozbitym szkle 

to jedno złudzenie...

w imię sprawiedliwości 

w nazistowskiej ciemności 

 

ten deszcz 

to zrozumienie 

wciąż nieuniknione 

ten deszcz 

to oczyszczenie 

wciąż nieukojone

 

Wierzyć można w sprawiedliwość. W imię prawa. W to, że zawsze prawda na sztandarze powinna stać. Pośród nazistowskich mgieł zawisłych nad starym Szczecinem można wierzyć. Choć ktoś trafia do obozu, bo tak chce hitlerowska ideologia. A tutaj już nie ma imion. Są tylko numery. Ktoś musi uciekać, bo nie ma tu miejsca dla żydowskiej krwi. Tutaj rzeczywistość to „Heil Hitler” wygłaszane. I ogień, który trawi żydowskie synagogi. Jeszcze można wierzyć. 

 

Cisza przed burzą. I ten strach, co osadził się w ludziach. Nieuchronny, rytmiczny stukot. Półmroki, cienie. Szepty niepokoju i cisza, którą można usłyszeć. Jest zbr0dnia, jest śledztwo. Ale nie w tym leży ciężar tej opowieści. To, co tutaj ważne, to walka o prawdę, kiedy wszystko wokół jest czarne. A kiedy z nieba spadnie deszcz, każda kropla będzie pytaniem bez odpowiedzi. Ciszą bez krzyku. 

 

Jak się w tej części zrobiło emocjonalnie. Poruszająco też bardziej niż poprzednio. Bo to znów niemiecki Stettin i nazistowska rzeczywistość. Niełatwo iść tutaj w stronę prawa, nie zahaczając o politykę. A jednak Kurtz to potrafi. Wciąż brnie naprzód, myśląc o sprawiedliwości. Lubię tę jego niezłomność i determinację. Tutaj jeszcze więcej w nim emocji. Choć gdzieś tam skrzętnie je ukrywa, to powoli wypływają na wierzch jego duszy. Takie kryminały retro to ja poproszę zawsze. Polecam bardzo. 

Link do opinii

 "My Niemcy, mamy we krwi karność i posłuszeństwo. Wpajają nam je od dziecka, nasiąkamy nimi i to dlatego jesteśmy w stanie na rozkaz wyjść z okopów i pójść na pewną śmierć, dlatego dajemy sobą rządzić garstce szaleńców, dlatego nic nie robimy, gdy zabierają nam bliskich. Wszystko zaczyna się od ślepego posłuszeństwa, strach pojawia się dopiero potem, kiedy jest już za późno."

"Kryształowy deszcz" to druga część kryminałów retro. Pierwsze były "Ołowiane żołnierzyki". I muszę przyznać, że druga część o wiele bardziej mi się podobała niż pierwsza. 

Jeden naród. Jedna Rzesza. Jeden człowiek, który może zmienić wszystko.

Przenosimy się znowu do przedwojennych Niemiec. Jest późna jesień 1938 roku. III Rzesza jest u szczytu potęgi. Żydzi są prześladowani, zamykani w obozach koncentracyjnych, zabierane są im ich majątki W państwie robi się nieciekawie. W tym całym systemie podporządkowany SS i nazistowskiej ideologii są ludzie, którzy próbują pozostać sobą i być wierni swoim przekonaniom. Jedną z takich osób jest radca kryminalny Eilhard Kurtz.

Kurtz ma znowu do rozszyfrowania zagadkę kryminalną. W Stettinie zostaje zamordowany emerytowany generał Mannschwitz. Ale na jednej ofierze się nie kończy. Kto stoi za tymi morderstwami? Na dodatek zbliża się wizyta Hitlera w mieście. Kurtz niebawem przekona się, jaką będzie musiał odegrać rolę w tym wydarzeniu, a jaką jego najbliżsi. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Kto wygra? Kto jest katem, a kto ofiarą? 

Książka ukazuje bardzo dobrze realia tamtej epoki. Prześladowania Żydów, chaos w mieście i na świecie. Nie wszyscy Niemcy dają się porwać uwielbieniu dla swojego "kochanego wodza". Ale są też tacy, którzy traktują go jako Boga, a jego książka jest odpowiednikiem Biblii.  

W powieści bardzo dużo się dzieje. Są morderstwa i zagadki z tym związane. Jest miłość, która nie powinna się wydarzyć z powodu różnic rasowych. Jest planowany zamach na wodza Rzeszy oraz tajemnicze porwanie. Tajemnica goni tajemnicę. Wiele wątków, które na koniec się ze sobą wiążą. Nie ma nudy. 

Jeśli lubicie powieści z historią w tle to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Mam nadzieję, że autor szykuje kontynuację bo chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów. Bo wojna jest już tak blisko...

Link do opinii
Avatar użytkownika - matkawiedzma
matkawiedzma
Przeczytane:2026-02-14, Ocena: 5, Przeczytałem, 2025-2026 PRZECZYTANE,

Są takie kryminały retro, które oferują czytelnikowi elegancką zagadkę i klimat minionej epoki. I są takie, które pod płaszczem śledztwa przemycają coś znacznie cięższego - diagnozę czasu, który właśnie traci resztki człowieczeństwa. ,,Kryształowy deszcz" należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

 

Rok 1938. Jesień. III Rzesza stoi u progu wojennego obłędu, choć jeszcze wielu udaje, że to tylko polityczna zawierucha. Propaganda działa jak precyzyjna maszyna, a system coraz szczelniej zaciska się wokół jednostki. W takim świecie próbuje pozostać sobą radca kryminalny Eilhard Kurtz - człowiek starej daty, wierzący w prawo, logikę i porządek. Tyle że porządek właśnie zmienia znaczenie.

 

Obok niego stoi Kurt Klinge - już nie tylko podwładny, lecz samodzielny śledczy. Prywatnie przyszły zięć Kurtza. Ta relacja dodaje historii dodatkowej temperatury. Między mężczyznami jest szacunek, jest napięcie pokoleń, jest też cicha świadomość, że nadchodzą czasy, w których uczciwość może stać się luksusem.

 

Stelar prowadzi narrację dynamicznie, niemal filmowo. Kryminalna intryga płynnie przechodzi w sensację o szpiegowskim zabarwieniu, a tło historyczne nie jest dekoracją - jest żywym, dusznym powietrzem tej opowieści. Czuć napięcie przed wizytą Hitlera w mieście, czuć strach i konformizm, czuć, że każdy gest może zostać odczytany jako deklaracja lojalności albo zdrady.

 

Największą siłą powieści jest jednak postać Eilharda Kurtza. To bohater zmęczony światem, ale wciąż próbujący zachować kręgosłup. Z wiekiem maleje jego cierpliwość do ludzkiej głupoty i oportunizmu. Coraz częściej dopada go gorzka refleksja, że cywilizacja, w którą wierzył, stoi na krawędzi. Intuicja i doświadczenie każą mu patrzeć na rzeczywistość bez złudzeń - a to spojrzenie boli.

 

,,Kryształowy deszcz" nie jest więc tylko opowieścią o morderstwie. To historia o samotności w systemie, który wymaga bezwarunkowego posłuszeństwa. O wyborach, które kosztują więcej, niż jesteśmy gotowi zapłacić. O czasie, którego nie da się zatrzymać ani cofnąć.

 

 

Link do opinii

Nie wiem jak wy, ale ja jestem pod wrażeniem najnowszej powieści Marka Stelara pod tytułem "Kryształowy deszcz". Uwielbiam klimat, który tutaj panuje. Autor przeniósł nas do jesieni 1938 roku. Przedstawił nam obraz potęgi III Rzeszy.  Pomału zaczynały się prześladowania Żydów. Dochodzi tutaj do morderstw, między innymi emerytowanego generała Ernesta von Mannschwitz. Komu się aż tak bardzo naraził, że zasłużył na śmierć? Wszystko wskazuje na to, że jest to robota pewnej narodowości. Tylko czy na pewno? Do śledztwa wkracza główny bohater, radca kryminalny, Eilhard Kurtz. Nie będzie to dla niego łatwa sprawa. Powiem nawet tyle, że to go dotknie osobiście. Tropy prowadzą... no właśnie tego wam nie powiem. Dowiecie się tego, podczas czytania.
Wątki służbowe mieszają się z wątkami osobistymi Eliharda. Przyznam się bez bicia, że bardzo poruszyła mnie jego historia. Czytałam ją z zapartym tchem. W pewnym momencie byłam kompletnie przerażona. Wiem jedno, nie chciałabym być na jego miejscu. Ta postać stanie przed niełatwym wyborem. Aż serce boli. Ten niemiecki radca okazał się prawdziwym człowiekiem, a nie zwykłym esesmanem. Ma głowę na karku. I w każdej sytuacji potrafi logicznie myśleć. Wydaje mi się, że nie popiera tego, co jego społeczeństwo wyprawia z Żydami. Marek Stelar w idealny sposób przedstawił jego postać.
Oprócz Kurtza poznałam tutaj między innymi inspektora Kurta Klinga. Jego historia może was lekko, a nawet bardzo przerazić. Czy dla tej osoby zaświeci jeszcze słońce?
Nieznajomość pierwszej części nie przeszkodziła mi w zrozumieniu drugiego tomu. Jednak mimo wszystko, z przyjemnością ją nadrobię.
Okładka jest bardzo wymowna i taka mroczna, jak nastroje w tej historii. Akcja jest w miarę wartka. Powoli nabiera tempa. Pod koniec przyspiesza, wywołując tym chwilowe zatrzymanie serca. I to mi się bardzo podobało. Mam nadzieję, że Marek Stelar tworzy już trzecią część.
Kolejna jego powieść, która udowodniła mi, że warto czytać jego powieści.
Jeżeli tak jak ja lubicie cofać się w czasie do lat przedwojennych, chcecie dowiedzieć się, jakie wtedy panowały nastroje u naszych sąsiadów i lubicie bohatera, który staje przed ogromnym wyzwaniem być albo nie być, to śmiało sięgnijcie po tę powieść. Miłośnicy twórczości Marka Stelara nie będą zawiedzeni. 

Link do opinii

Autor zabiera nas do roku 1938, gdzie zostaje zamordowany emerytowany generał Ernst von Mannschwitz. Na ścianie jego pokoju zostaje wydrapana gwiazda Dawida. Symbol tej pokazuje kierunek śledztwa, ale nasz Eilhard uważa inaczej. Jego tajne śledztwo doprowadza go do tajnej organizacji. To nie jedyne m0rderstwo. Wkrótce dochodzi do kolejnego, a z czasem nasz bohater i jego przyszły zięć znajdą się w nie małym niebezpieczeństwie.

 

Akcja książki jest dynamiczna i pełna zwrotów akcji, które sprawiają, że nie można oderwać się od książki. Posiada ona również ciekawy klimat lat 30 ubiegłego wieku. Śledztwo Kurtza i wybory jakich musi dokonać wzbudzają napięcie. Autor świetnie tutaj połączył typową zagadkę kryminalną z pytaniem o moralność.

 

Dużym plusem tej powieści są bohaterowie. Są to barwne postacie, które potrafią dostarczyć wielu emocji. A ich tajemnice i dylematy sprawiają, że od książki nie można oderwać się.

 

Chociaż mamy tutaj duszny i mroczny klimat, książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. A wszystko to zasługa lekkiego stylu pisania pana Marka.

 

Jeśli lubicie retro kryminały to bardzo polecam zarówno ,,Ołowiane żołnierzyki" jak również ,,Kryształowy deszcz".

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Euka
Euka
Przeczytane:2026-03-16, Przeczytałem, 52 Książki w 2026 ,
Inne książki autora
Kameleon
Marek Stelar 0
Okładka ksiązki - Kameleon

Mikołaj Borzym jest złodziejem w drugim pokoleniu, w dodatku mistrzem w swoim fachu, choć na mistrza zdecydowanie nie wygląda. To właśnie sprawia, że razem...

Sekta
Marek Stelar0
Okładka ksiązki - Sekta

CO MUSI SIĘ STAĆ, ŻEBY CZŁOWIEK ZMIENIŁ SIĘ W POTWORA? Jesień 2020 roku. Nadkomisarz Rędzia prowadzi sprawę morderstwa: w opuszczonych pomieszczeniach...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy