Ksin na Bagnach Czasu


Tom 6 cyklu Saga o Kotołaku
Ocena: 3.67 (3 głosów)

,,Ksin na Bagnach Czasu" to ostatnia część ,,Sagi o kotołaku", napisana przez Konrada T. Lewandowskiego po 27 latach od rozstania z serią. W ten sposób dobiega końca jedno z najciekawszych przedsięwzięć literackich w historii polskiej fantasy.

Po Bagnach Czasu snują się cienie rzeczy, które były lub przynajmniej być mogły... Kotołak spotyka tam samego siebie, a to musi zmienić wszystkie jego plany. Pod wpływem tego doświadczenia postanawia wraz z całym swoim ludem wrócić do Suminoru i założyć na Międzykontynencie kolejne już państwo. Wymaga to jednak przeniesienia fragmentu Pierwszego Świata, co może się skończyć magicznym kataklizmem na miarę drugiego upadku Onego. Pewne jest, że nie można ufać magom ani tym bardziej zaangażowanym w szalony projekt demonom. Co jednak nastąpi, gdy władcy koczowników przyjdzie się zmierzyć z samym królem Redrenem?

Konrad T. Lewandowski jest autorem poczytnych kryminałów historycznych, powieści historyczno-przygodowych, SF i fantasy, w tym wznawianej obecnie w poszerzonej wersji ,,Sagi o kotołaku".

Informacje dodatkowe o Ksin na Bagnach Czasu:

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2017-03-15
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788310128553
Liczba stron: 320
Język oryginału: Polski

więcej

Kup książkę Ksin na Bagnach Czasu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Ksin na Bagnach Czasu - opinie o książce

Avatar użytkownika - Dizzy
Dizzy
Przeczytane:2017-06-13, Ocena: 3, Przeczytałam, 80 książek 2017,

"Ksin na Bagnach Czasu" jest ostatnią częścią "Sagi o kotołaku". Byłam ogromnie ciekawa tego tomu, ponieważ został on napisany po 27 latach od rozstania autora z serią. Nie będę ukrywać, że spodziewałam się epickiego zakończenia serii, łączącego w sobie najlepsze jej elementy - a więc humor, przygodę i fascynujące rozwiązania (przede wszystkim w kreacji światów).

Tytuł książki nawiązuje do przesuwania Amarsin poprzez strumień czasu. Obserwujemy tu spotkania z kolejnymi "pokoleniami" mieszkańców, gdzie niektóre z nich zmuszają bohaterów do sięgnięcia po broń, a inne kończą się pokojowo. Ksin wyjątkowo dobrze odnajduje się w nowej roli i... w zasadzie niemal wszystko przychodzi mu z zadziwiającą łatwością, a Amarsin, które odnajduje swoje miejsce, rozwija się z prędkością światła. Prawdę mówiąc, wszystko w tej powieści dzieje się niezwykle szybko i w wielu miejscach odniosłam wrażenie, że autor chce zwyczajnie jak najszybciej zakończyć swoją sagę...

Na tym zabójczym tempie ucierpiała zarówno kreacja świata (albo raczej światów), jak i bohaterów. Rozwój Amarsin został opisany jedynie wzmiankami, a postaci - poza bohaterami z wcześniejszych tomów - nie zapadają w pamięć. Zdają się być jedynie pionkami w nowej powieści Konrada T. Lewandowskiego, dla czytelnika są obojętni, nie mają znaczenia. Znane postaci również nie zostały jakoś specjalnie rozwinięte, może poza moją ukochaną Arpią, przemianą Amarelis i historią miłosną Sarema. Reszta... po prostu jest. I tyle. 

Elementem "Ksina na Bagnach Czasu", który ogromnie mi się spodobał, była przemiana samowystarczalnego miasta i popadłych w stan zobojętnienia mieszkańców. Amarsinianie, którzy mieli wszystko niemal od tak, popadli w letarg i pokonały go dopiero spotkania z "mieszkańcami" z innych czasów, które zmusiły ich do działania. Nowe wyzwania i realne zagrożenie obudziły ich ze "śpiączki", pokonały rutynę. Bardzo przypomina mi to obecne czasy - współczesne udogodnienia często wpędzają nas w ramiona marazmu i samozadowolenia, których zazwyczaj nie zauważamy...

Finał "Sagi o kotołaku" zawiódł mnie. W ostatni tom wkradła się dziwna schematyczność, a niebezpieczeństwa, którym stawiają czoła Ksin i jego sojusznicy, rozwiązane są w zbyt prosty dla bohaterów sposób - z łatwością wychodzi im nawet przechytrzenie demonów. Nie rozumiem również pośpiechu autora z fabułą. Ironicznie podsumowując: "Ksin na Bagnach Czasu" potrzebował więcej czasu...

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2017-03-28, Ocena: 4, Przeczytałem,
ZAGUBIONY W CZASIE Saga o Kotołaku to zdecydowanie jedna z najlepszych polskich serii fantasy. Kiedy Konrad Lewandowski 26 lat temu wydał jej pierwszy tom był zaledwie debiutantem, utalentowanym, ale nie do końca panującym nad literacką materią. Dlatego też po ponad dwóch dekadach rozpoczął pracę nad wznowieniem opowieści o Ksinie, poprawionym i opowiedzianym zgodnie z chronologią zdarzeń. I był to strzał w dziesiątkę. Cykl nabrał wreszcie właściwych kształtów, w pełni wykorzystując różne wcześniej nieeksploatowane elementy, a teraz, po trzech latach publikacji w końcu pojawia się ostatni tom. Lewandowski rozwija w nim do formy powieści wątki znane z opowiadania ,,Ludzkie ciepło", w świetnym stylu kończąc swoją i naszą przygodę z Kotołakiem. Ksin i jego ludzie dotarli do celu wędrówki i zamieszkali nad brzegiem Morza Czasu. Miasto Amarsin, nazwane tak na cześć królewskiej pary, to miejsce niezwykłe, jego mieszkańcy mają pod dostatkiem wszystkiego, czego tylko potrzebują, a wszelkie niezwykłości dziejące się na Bagnach Czasu nie wydają się nieść szczególnego zagrożenia. Ludzie nauczyli się wykorzystywać specyfikę miejsca, w którym podstawowym wymiarem jest czas do własnych celów, tu plony rosną w ciągu tygodnia, morze wyrzuca mnóstwo przydatnych przedmiotów... Raj? Utopia? Ksin czuje to zupełnie inaczej i nie chodzi tylko o fakt, że nie ma tutaj czym rządzić. Zastały stan rzeczy rozleniwił ludzi, na domiar złego pozostaje otwarta kwestia poprzednich koczowników, którzy znaleźli to miejsce. Nie powrócili z wieściami o nim, a zarazem nie ma tu ich ciał. Wprawdzie w przestrzeni już dalej udać się nie mogli, jednak w czasie to zupełnie inna sprawa. Póki co jednak ważniejsze rzeczy zaprzątają głowę Ksina. Jego małżonka jest w ciąży, powinno już dojść do rozwiązania, jednak klątwa przeszła na dziecko i powoli dokonuje się jego przemiana w łonie matki. Do tego siostra królowej musi zmagać się z równie długo trwającym stanem błogosławionym, bowiem nie może urodzić przed żoną Kotołaka. Wkrótce pojawia się sposób rozwiązania obu problemów, ale jak zawsze ma on swoją cenę. I to bardzo wysoką. Pierwotna Saga o Kotołaku (że określę ją takim właśnie mianem), ukazywała się w latach 1991-2006 i zamknęła się na pięciu tomach. Rok później Lewandowski w magazynie ,,Fantastyka: Wydanie specjalne" opublikował opowiadanie stanowiące zwieńczenie opowieści. Historia ta lepiej sprawdza się jednak jako pełnoprawna powieść. Tak, jak to było w przypadku poprzednich książek o Kotołaku, tak i tu autor w pełni wykorzystuje jej fabularne możliwości. Najciekawsza jest oczywiście sama koncepcja miejsca, które mierzy się nie odległością, a czasem, pod pewnymi względami przypomina ona to, co widzieliśmy w zaświatach w trzecim tomie ,,Diabłu ogarek" tego pisarza. Podobieństwa kończą się jednak na wykorzystaniu niezwykłych właściwości obu miejsc wbrew ludzkiej percepcji, reszta to zupełnie nowe, fascynujące pomysły, którym warto przyjrzeć się bliżej. Mocną stroną powieści Lewandowskiego jak zwykle pozostaje ich lekkość stylu. Jest prosto, jest z humorem, nie znajdziecie tu literackich fajerwerków czy głębi, ale tym bardziej nie zostaniecie zanudzeni. Poza tym w pisarstwie autora nie czuć płytkości, jaka cechuje większość rozrywkowych pozycji dostępnych na rynku. W skrócie, warto Ksina poznać. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/03/28/ksin-na-bagnach-czasu-konrad-t-lewandowski/
Link do opinii

Jakby nie patrzeć, następuje tu zwieńczenie pewnych wątków, ale jak na ostatnią część serii spodziewałam się czegoś więcej. Fabuła w przypadku "Ksina na bagnach czasu" została potraktowana trochę po macoszemu, właściwie te wątki, które najbardziej mnie w jakiś sposób poruszyły, zostały okrojone do minimum, jakby zupełnie się nie liczyły. Napomknięcie w pewnym momencie o elfach wzmogło do granic możliwości moje zainteresowanie, a tu kicha. Zero wyjaśnienia w tej materii. No i to zakończenie. Zazwyczaj taki zabieg stylistyczny stosuje się jak się chce zachęcić czytelników do kupna następnego tomu. Trochę to nie w porządku wobec fanów. No chyba że Lewandowski chce po kolejnej dekadzie podjąć wątek. Jeśli tak, to udzielam błogosławieństwa. Ksinowi i Irian coś się jeszcze należy.

Link do opinii
Inne książki autora
Ksin koczownik
Konrad T. Lewandowski0
Okładka ksiązki - Ksin koczownik

Wielki powrót kultowej ,,Sagi o kotołaku"! W tym tomie Konrad T. Lewandowski łamie konwencję fantasy i przenosi swojego bohatera z Międzykontynentu...

Perkalowy dybuk
Konrad T. Lewandowski0
Okładka ksiązki - Perkalowy dybuk

Nadkomisarz Jerzy Drwęcki usiłuje pogodzić obowiązki młodego ojca z obowiązkami zawodowymi. Ale na przeszkodzie stają przebudzone wojenne demony. Podwładni...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Alfabet polifoniczny
Tomasz Jastrun
Alfabet polifoniczny
Cienie dawnych grzechów
Mieczysław Gorzka ; Michał Śmielak
Cienie dawnych grzechów
Sekrety domu Bille
Agnieszka Janiszewska
Sekrety domu Bille
Morderstwo z malinką na deser
Monika B. Janowska
Morderstwo z malinką na deser
Witajcie w Chudegnatach
Katarzyna Wasilkowska
Witajcie w Chudegnatach
Freudowi na ratunek
Andrew Nagorski
Freudowi na ratunek
Do roboty!
Katarzyna Radziwiłł
Do roboty!
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy