Labirynt Śniących Książek

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2014-09-15
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788324591244
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: Das Labyrinth der Traumenden Bucher
Język oryginału: niemiecki
Tłumaczenie: Katarzyna Bena
Ilustracje: Walter Moers

Tom 6 cyklu Camonia

Ocena: 4 (3 głosów)

Zaintrygowany zagadkowym listem Hildegunst powraca do Księgogrodu. Odbudowane z przepychem miasto przeistoczyło się w tętniącą życiem metropolię literacką i mekkę księgarstwa, pełną wszelkiej maści zbzikowanych pasjonatów książek. Podążając tropem tajemniczej przesyłki, Rzeźbiarz Mitów zostaje wciągnięty w wir przygód, ledwo przekroczy granice miasta. Spotyka dawnych znajomych, m.in. kolegę po piórze, Owidiosa, któremu udało się osiągnąć Orma, eydetę Hachmeda Ben Kibicera i przeraźnicę Inaceę Anacaci. Natyka się też na wielu nowych mieszkańców, fenomeny i cuda; tajemniczych librinautów, osławionych lalalistów, a przede wszystkim poznaje najmłodszą i zarazem najpotężniejszą z atrakcji Księgogrodu – Lalacircus Maximus oraz jego Niewidziany Teatr, w którym skonfrontowany zostaje z własną historią.

Kup książkę Labirynt Śniących Książek

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:2014-12-23, Przeczytałam,
Wyobraźmy sobie krainę, w której władzę absolutną sprawują książki. Wyobraźmy sobie miasto, które ma domy zbudowane ze skamieniałych książek, wszyscy mieszkańcy zajmują się wyłącznie literaturą - od pisarzy, poetów, krytyków przez księgarzy, antykwariuszy, sprzedawców papieru, wyrabiających klej i obwoluty. Księgogród jest mekką wszystkich książkoholików. Ciągną tu pielgrzymki z całej Camonii, by spotkać ulubionych pisarzy, posłuchać lektorów czytających książki, kupić stare woluminy, pamiątki, rzeźby przedstawiające literatów. Pod Miastem Książek, głęboko w podziemiach rozciągają się katakumby, cmentarzysko starych, zapomnianych książek, miejsce pełne pułapek i niebezpieczeństw, do którego zapuszczają się wyłącznie najodważniejsi łowcy książek, by z podziemnych grobowców wydobyć bezcenne pozycje ze złotej listy.   W tym świecie najwyższą pozycję zajmuje pisarz. A najznamienitszym z nich jest Hildegunst Rzeźbiarz Mitów. Osiągnął w swoim zawodzie już wszystko, co było do osiągnięcia. Wszelkie nagrody, tytuły, pochwały. Jego książki rozchodzą się w rekordowych nakładach, należą do klasyki literatury, doczekały się licznych opracowań, a sam autor jest bożyszczem tłumów, z jego ust spijane jest każde słowo, a każdy gest z miejsca staje się kultowy. Nie powinno być zatem zaskoczeniem, że Hildegunst jest… smokiem w średnim wieku, ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Labirynt Śniących Książek

Walter Mores jest niemieckim pisarzem, autorem nie tylko książek dla dzieci młodzieży, ale także komiksów i scenariuszy, oraz malarzem. Wydał cały cykl Camonia, którego „Labirynt Śniących Książek” jest szóstym tomem.
Na początek można się zastanowić, czy ma sens sięganie po tę książkę bez znajomości poprzednich opowieści z tej serii. Z jednej strony jest to zupełnie odrębna przygoda od pozostałych. Mimo to radziłabym zapoznać się z samym „Miastem Śniących Książek”. Labirynt opowiada bowiem o tym samym bohaterze wiele lat później i znajduje się w nim wiele odniesień do poprzedniej części. Z całą pewnością jest też jej spojlerem.
Wracamy do Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów, którego poznaliśmy wcześniej jako młodego smoka, marzącego dopiero o rozpoczęciu kariery pisarskiej. Wszystkie bowiem smoki mają wrodzony talent do pióra. Teraz jest już dorosły i faktycznie spełniła się przepowiednia jego ojca poetyckiego. Został on wielkim i sławnym pisarzem. Nikogo nie zdziwi fakt, że to właśnie na opisie swoich przygód w katakumbach, pod wpływem Orma (wielkiej wpływającej na artystę weny, porównywalnej niemal z darem jakiejś wyższej siły) zyskał swoją sławę. Jak to zwykle bywa po tak znakomitej książce, każde jego kolejne dzieło zostało okrzyknięte mianem bestsellera. Nic dziwnego, że bohater powoli zaczął popadać w próżność i starał się coraz mniej, chełpiąc się tylko swoją sławą.
Wszystko zmienia się, gdy wśród listów od wielbicieli dostaje tajemniczy tekst. Zupełnie jakby napisany przez niego samego jednocześnie zdradzający wszystkie jego literackie błędy. Najbardziej jednak przerażający jest postscriptum: „Król Cieci powrócił”.
Ta wiadomość zmusza go, by ponowie udać się do Księgogrodu. Jak to jednak możliwe? Przecież pamiętamy, co stało się z tym wyjątkowym miastem. Można się naprawdę zaskoczyć, czytając, w jaki sposób miasto zostało odbudowane. Jeśli już wcześniej marzyliście, by wybrać się w to miejsce, teraz zapragniecie tego z całego serca.
Tu właśnie po raz kolejny zaczyna się przygoda. Niestety muszę przyznać, że trochę się zawiodłam, a sam pisarz znacznie przesadził. „Miasto Śniących Książek” faktycznie było przygodą. Dużo się działo. Nasz bohater był ciągle narażany na niebezpieczeństwo. Zarówno dorośli fani literatury, jak i dzieci szukające w książce akcji nie mogli narzekać na nudę. Jednak wtedy Hildegunst był młody, chciał coś odkryć i choć bywał też strachliwy, to rzucił się w cały wir przygód. Teraz mamy do czynienia z dorosłym osobnikiem, który tak panicznie boi się labiryntu, że co chwilę oblewa się w Księgogrodzie zimnym potem. Ta zmiana bohaterze może nie przeszkadzałaby tak bardzo, w końcu jest jak najbardziej uzasadniona. Jednak nasz bohater zamiast w wir przygód rzucił się w nurt filozofii i opisów.
Takie rzeczy miały miejsce również w poprzednim dziele. Teraz mamy okazję jeszcze lepiej poznać przedstawiony świat, w którym literatura odgrywa niewiarogodną rolę. Poznamy wiele zmyślonych dzieł, a jednak inspirowanych prawdziwymi artystami. Znów można pobawić się w detektywa, przestawiając literki, by dotrzeć do nazwisk autorów. Znów pojawią się zarówno znane nam postacie, jak i zupełnie nowe ciekawe stworzenia, niektóre budzące niepokój. Okazuje się też, że w mieście książek powstała nowa ważna dziedzina kultury, czyli teatr. Tutaj duże pole do popisu miał autor, przedstawiając nam historię, rodzaje lalek, rodzaje spektakli. Dużo, dużo opisów. Wyjaśnione zostało też, jak teraz wyglądają katakumby i czym zajmują się groźni Łowcy Książek.
Wszystko to sprawia, że prawie cała powieść staje się podręcznikiem po świecie wymyślonym przez autora. Dorosły czytelnik o ile lubi takie rzeczy, może się w tym odnaleźć. Forma nie jest trudna, pozycja w miarę lekka, ale niestety już nie dla młodszego odbiorcy. Jeśli chcecie, by wasze dziecko szybciej poszło spać, możecie mu poczytać „Labirynt Śniących Książek”. Na pewno zaśnie.
Akcja zaczyna się dopiero pod koniec powieści. Wtedy robi się naprawdę ciekawie. Przez chwilę przestajemy żałować, że sięgnęliśmy po ten cały niemal naukowy monolog i pochłaniamy z zaciekawieniem treść, która nagle się urywa.
Tak niestety Labirynt jest tylko częścią drugiej przygody Rzeźbiarza Mitów. Najgorsze jest to, że do tej pory nie słychać o tłumaczeniu części kolejnej. Miejmy nadzieję, ze się pojawi, bo mimo wszystko myślę, że warto przeczytać. Może czasem warto pominąć niektóre treści, gdy zaczynają przynudzać. Sam autor to proponuje, jakby dobrze wiedział, że przesadził. Oczywiście zwala winę na Hildegunsta. W końcu to on napisał tę książkę, a Walter Mores tylko przetłumaczył z camońskiego na niemiecki.

Link do opinii
Jest to kontynuacja przygód Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów. Smok po zdobyciu wielkiej sławy obrósł w piórka, zaczął pisać byle co i byle jak. Pewnego dnia otrzymał list, którego treść oburzyła go i zaintrygowała. Pod jego wpływem postanowił odwiedzić jeszcze raz Księgogród. Od jego ostatniej wizyty wiele się zmieniło, miasto zostało odbudowane, a mieszkańców i zwiedzających pochłonęła zupełnie nowa pasja. To opasłe tomisko nie stanowi całości tej smoczej przygody. Według mnie historia jest za długa i mnóstwo w niej niepotrzebnych, nużących opisów, zbędnych szczegółów, które bardzo spowalniają akcję. To najsłabsza z czytanych przeze książek tego autora.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2014-10-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Każdy zapalony mól książkowy zapytany o swoje ulubione powieści potrafiłby wskazać przynajmniej kilka tytułów, które odcisnęły głębokie piętno zarówno w jego sercu jak i w pamięci. Gdyby to pytanie skierowane było do mnie, bez wahania odpowiedziałabym, że do takich dzieł zalicza się "Cień wiatru" Carlosa Ruiza Zafona opowiadający o młodym Danielu Sempere, magicznej Barcelonie i tajemniczym Cmentarzu Zapomnianych Książek. Ale jest jeszcze jedna taka powieść, o której nigdy nie zapomnę, gdyż nie tylko opowiada ona wspaniałą historię, ale również stanowi dla mnie pamiątkę po pewnym ważnym dniu mojego życia. W 2007 roku od mojego ówczesnego chłopaka, obecnie męża, otrzymałam w prezencie "Miasto Śniących Książek" Waltera Maersa - książkę, w której zakochałam się bez pamięci i która po przeczytaniu dołączyła do grona tych wybranych, wyjątkowych, naprawdę ulubionych tytułów, do których jeszcze nie raz powrócę w swoim życiu. Bo cóż piękniejszego może być dla książkoholika od książki opowiadającej o książkach? Od historii przesiąkniętej na każdym kroku literaturą? Do tego tak pełnej zapierającej dech w piersi przygody? Z bólem rozstawałam się z nią, kiedy dotarłam do ostatniej strony. Pocieszałam się jednak myślą, że stanowi ona przecież moją własność, dzięki czemu będę mogła powrócić do niej w przyszłości. Wyobraźcie więc sobie teraz moją radość, kiedy w zapowiedziach Wydawnictwa Dolnośląskiego ujrzałam informację, że oto już niedługo na półeczkach księgarń pojawi się kontynuacja historii, którą przed siedmiu laty miałam przyjemność przeczytać po raz pierwszy i która już na zawsze zawładnęła moim sercem. Kiedy więc "Labirynt Śniących Książek" trafił w końcu w moje ręce, zasiadłam do lektury pełna optymizmu i nadziei na kolejną niezapomnianą literacką podróż... Od wydarzeń rozgrywających się w "Mieście Śniących Książek" minęło ponad 200 lat. Główny bohater, Hildegunst Rzeźbiarz Mitów, nie jest już tym samym nieopierzonym i nieśmiałym smokiem co niegdyś, z nadzieją spoglądającym w przyszłość, marzącym o karierze pisarskiej. Dziś jest powszechnie znanym i cenionym autorem dziesiątek dzieł, które z księgarskich półek znikają szybciej niż się na nich pojawiają, na podstawie których wystawiane są teatralne sztuki i które stanowią wzór do naśladowania dla początkujących pisarzy. Sława, której dorobił się nasz bohater, niestety doprowadziła do tego, że stał się on zadufanym w sobie, narcystycznym, patrzącym na wszystko i wszystkich z góry egoistą, a na domiar złego strasznym hipochondrykiem. Prawda jest jednak taka, że mimo tego, iż jest on największym pisarzem w całej Camonii, opuścił go Orm (wena), przez co nie jest w stanie już tworzyć. Zmęczony wszechobecnym uwielbieniem, powraca do swych korzeni - Twierdzy Smoków, gdzie ma nadzieję odpocząć. Jednak pewnego dnia otrzymuje tajemniczy list, po przeczytaniu którego prawie schodzi z tego świata. Wystarczyły zaledwie trzy słowa, aby na nowo ożyły w jego pamięci wydarzenia sprzed dwustu laty, kiedy to podstępem został uwięziony w katakumbach Księgogrodu, z których udało mu się na szczęście wydostać dzięki pomocy tajemniczego Króla Cieni tylko po to, by być świadkiem jak całe miasto płonie. "Król Cieni powrócił"... słowa te sprawiają, że mimo wszystkich obietnic, jakie złożył sobie Hildegunst, powraca on do Księgogrodu, miasta, któremu od czasu największego w historii pożaru udało się podźwignąć z popiołów, by odnaleźć tego, kto wysłał mu ów nieszczęsny list i dociec prawdy, czy Król Cieni faktycznie żyje. Jednak na miejscu dociera do niego, że obecny Księgogród znacząco różni się od tego, który zapisał się w jego pamięci. Bo czymże jest biblionizm albo lalaizm? Do czego służą żywe gazety historyczne albo zadymiarnie? Kim są librinauci, którzy kojarzą mu się z łowcami książek - bezwzględnymi mordercami i szubrawcami, których swego czasu miał nieszczęście spotkać na swej drodze? I jaką zagadkę skrywa w sobie Lalacircus Maximus? Nowy Księgogród to prawdziwy labirynt czekający tylko na to, aż Hildegunst odkryje właściwe ścieżki, które doprowadzą go nie tylko do odkrycia wielu tajemnic, ale też do początku wielkiej przygody... Autorem "Labiryntu Śniących Książek" jest Walter Moers, człowiek zagadka, o którym wiadomo tyle, co nic, gdyż pilnie strzeże on swoich tajemnic zarówno zawodowych, jak i dotyczących życia prywatnego. Pewne jest jednak to, że to on stoi za powieściami z cyklu Camonia, choć sam upiera się, iż prawdziwym ich twórcą jest nie kto inny jak Hildegunst Rzeźbiarz Mitów - on jedynie je przetłumaczył. Gdzie by nie leżała prawda, fakt pozostaje faktem - książki te są niesamowite. Wpierw "Miasto Śniących Książek", a teraz jego kontynuacja (choć jeśli mam być szczera, poprzednia część wciągnęła mnie o wiele bardziej, ale o tym za chwilę). Trzeba przyznać autorowi, że ma niebywałą wyobraźnię. Potrzeba nie lada talentu, by stworzyć tak zawiłą, pełną zagadek i przeróżnych niuansów historię i nie pogubić się gdzieś po drodze. Tu każde A ma swoje B i nic, absolutnie nic nie jest dziełem przypadku. Moers bawi się słowem i to widać dosłownie na każdym kroku. Biblionizm, biblioman, bibliokista, bibliomat, biblioci, biblioklepa, bibliogania, bibliotekci... to zaledwie czubek góry lodowej tego, na co natknąć się można podczas lektury. Poza tym w tekście odnajdziemy wiele anagramów imion i nazwisk sławnych pisarzy oraz (czego w "Mieście Śniących Książek " nie było) kompozytorów. Niektóre z nich są całkiem proste w odszyfrowaniu (np Herles Olmshock - Sherlock Holmes), inne zaś stanowią nie lada wyzwanie dla czytelnika. I tu dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa, do której zachęca nas nie tylko autor, ale również tłumaczka Katarzyna Bena - odkryć, kto się pod jakim anagramem kryje. Jestem świadoma tego, że powieść Moersa nie przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, chociażby z tego względu, iż nie ma tu typowej akcji - żywiołowej i z nagłymi zwrotami. Lektura "Labiryntu Śniących Książek" przypomina bardziej spokojną wędrówkę krętymi uliczkami, podczas której zaglądamy w kolejne witryny księgarń czy antykwariatów, by krok po kroku zgłębić wszystko to, co mają nam one do zaoferowania oraz to, co przed nami jeszcze skrywają. Z tego też powodu prędzej wspomniałam o tym, że poprzednia część wciągnęła mnie o wiele bardziej niż ta - w "Mieście Śniących Książek" czekała na mnie jedna wielka przygoda, podczas gdy tu mamy zaledwie jej uwerturę. Bo wiedzieć musicie, że omawiana dziś powieść to zaledwie pierwszy tom "Labiryntu Śniących Książek" (o czym nie ma informacji w nocie wydawcy, a szkoda), z końcem którego zaczyna się właściwa historia, którą jednakże poznamy dopiero wówczas, gdy sięgniemy po część drugą. Zakończenie zaś sprawia, że jestem właściwie pewna, iż to, o czym przeczytamy w kolejnej części "Labiryntu..." będzie doprawdy niezapomnianą historią... Moja ocena: 4/6 http://magicznyswiatksiazki.pl/?p=14669
Link do opinii
Inne książki autora
Rumo i cuda w ciemnościach
Walter Moers0
Okładka ksiązki - Rumo i cuda w ciemnościach

Imponujące dzieło, zrywające z konwencjami współczesnej prozy, należące, jak Miasto Śniących Książek (2006), do kręgu opowieści Moersa o fantastycznym...

Kot alchemika
Walter Moers0
Okładka ksiązki - Kot alchemika

W Sledwayi, gdzie zamiast kwiatów rosną jedynie brodawki i czyraki, mały krotek Echo, tzn. kot, który mówi, umiera z głodu, gdy nagle...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
W głębi lasu
Harlan Coben
W głębi lasu
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Małgorzata Czerwińska-Buczek
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Letnie marzenie
Cathy Cassidy;
Letnie marzenie
Ulica Pazurkowa. Na tropie Ogryzka
Aleksandra Struska-Musiał;
Ulica Pazurkowa. Na tropie Ogryzka
Pokaż wszystkie recenzje