Okładka książki - Landsberg. Miasto z mgły

Landsberg. Miasto z mgły


Ocena: 4.25 (4 głosów)

Przeszłość nigdy nie znika. Czeka tylko, by o sobie przypomnieć.

Wiosną 1933 roku w niemieckim Landsbergu nad Wartą dochodzi do serii porwań i morderstw dzieci. Śledztwo prowadzi komisarz Carl Faber. Wkrótce odkrywa, że prawda jest znacznie groźniejsza niż zbrodnia i prowadzi wprost do fundamentów rodzącego się nowego porządku. Wraz z dojściem nazistów do władzy zło przestaje się ukrywać - przenika do instytucji, prywatnych domów i ludzkich sumień. Świat całkowicie traci moralne hamulce, przemoc staje się normą, a milczenie strategią przetrwania.

We współczesnym Gorzowie Wielkopolskim młoda dziennikarka trafia na ślady historii, która nigdy nie została domknięta. Melodia starej pozytywki, zapomniane dokumenty i wspomnienia świadków splatają przeszłość i teraźniejszość w mroczną opowieść o pamięci, winie i cenie prawdy.

Informacje dodatkowe o Landsberg. Miasto z mgły:

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-05-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788328739888
Liczba stron: 384

Tagi: Thrillery i suspens

więcej

Kup książkę Landsberg. Miasto z mgły

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Landsberg. Miasto z mgły - opinie o książce

Avatar użytkownika - EMOL
EMOL
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 100 ksiażek 2026,

Książka „Landsberg. Miasto z mgły” autorstwa Macieja J. Dudziaka to mroczny kryminał historyczny z elementami thrillera psychologicznego, którego fabuła oparta jest na fikcyjnych wydarzeniach.

„Wydarzenia współczesne tworzą w powieści ramę kompozycyjną dla wątków historycznych, tworząc ciekawą całość i pokazując, że przeszłość potrafi przypomnieć o sobie w najmniej spodziewanym momencie, każąc zapłacić za winy przodków. Zasadnicza akcja powieści toczy się wiosną 1933 roku tuż przed świętami Wielkanocnymi w wówczas niemieckim mieście Landsberg an der Warthe (współcześnie Gorzów Wielkopolski). Autor bardzo realistycznie i wiarygodnie odtworzył realia zarówno historyczne jak i topografię miasta z tamtego okresu.

Rok 1933 w zapisał się w historii jako rok dojścia do władzy w Niemczech Adolfa Hitlera.  Konsekwencją tego był wzrost liczebności i znaczenia w państwie paramilitarnych bojówek Sturmabteilung (SA). Zaczyna się zwalczanie i terroryzowanie przeciwników politycznych, nasilają się także nastroje nacjonalistyczne i antysemickie. W tym właśnie czasie w Landsbergu dochodzi do morderstwa dziecka. Ciało pozostawiono pod kościołem starannie upozowane, a wraz z nim starą pozytywkę z hebrajskim znakiem oznaczającym „cztery”. Następny dzień przyniósł śmierć kolejnego dziecka, które martwe także znaleziono przy kościele. Tym razem oznaczono je jako „pięć”. Prowadzący śledztwo Carl Faber walczący z własnymi demonami błądzi po omacku szukając jakiegoś schematu. Kiedy trafia do kolejnego kościoła są w nim już kolejne ciała dzieci. Miejscowa ludność podburzana przez gazety kieruje podejrzenia na społeczność żydowską. Czy Faber odkryje kto stoi za bestialskimi zabójstwami? W jaki sposób to co się dzieje ma związek z ogólną sytuacją polityczną w Niemczech? We współczesnej linii czasowej młoda dziennikarka słucha opowieści o tych wydarzeniach opowiadanych przez żyjącą wówczas w Landsbergu Caroline Lehmann. Co łączy tamte wydarzenia z pewnym politykiem zdobywającej coraz większą popularność partii?

Największym autem książki jest znakomicie pokazane tło społeczne tamtego okresu i zmiany jakie dokonują się w konsekwencji dojścia do władzy Hitlera w sferze wpływów i władzy na przykładzie lokalnej społeczności. Autor pokazuje jaka była motywacja ludzi z różnych warstw społecznych do wstępowania w szeregi partii. Kolejny motyw to pokazanie strachu jako czynnika sterowania ludźmi i podsycania nastrojów antyżydowskich. Doskonale widoczne są też mechanizmy narastania nienawiści. Książka jest również swoistym ostrzeżeniem przed powtarzalnością historii, gdyż autor zarysowuje analogię między tamtym czasem a współczesnością w kontekście nasilania się haseł nacjonalistycznych.

Głównym bohaterem powieści jest prowadzący śledztwo komisarz Carl Faber. Nie jest to rodowity mieszkaniec miasta, więc nie jest wplątany w lokalne układy, co pozwala mu zachować autonomię i niezależność w jego pracy. Jednocześnie jest on przykładem człowieka tamtego czasu doświadczonego udziałem w I wojnie światowej. Te przejścia pozostawiły głębokie ślady w jego psychice. Niejasne są przyczyny jego „zesłania” z Berlina do Landsbergu. Ale pozostałości wojny i aktualna sytuacja życiowa powodują, że Faber coraz bardziej pogrąża się w odmętach samotności, depresji i alkoholizmu. Sprawa, którą przychodzi mu rozwiązać wywołuje w nim wspomnienia jego własnego dzieciństwa i niejasnego pochodzenia. Obok jednostkowego bohatera autor kreuje cały Landsberg na bohatera przestrzennego. Ukazuje go jako tętniący własnym życiem organizm. Przestrzeń ta przestaje być zwykłym tłem, stając się aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Landsberg jawi się tu jako miejsce wrogie, przytłaczające i spowite tajemnicą. Gęsta, wszechobecna mgła, która osacza mieszkańców, potęguje klaustrofobiczną i duszną atmosferę.

Styl Macieja J. Dudziaka w książce „Landsberg. Miasto z mgły” jest nastawiony na budowanie nastroju narastającej psychozy. Jest on plastyczny, obrazowy, gęsty i silnie klimatyczny. Nie ma tu dynamicznej akcji, dominuje narracja opisowa z rozbudowanymi opisami wyglądu miasta, obiektów architektury oraz monologi wewnętrzne postaci. Opisy te są pełne detali, realistyczne, oddziałujące wielozmysłowo na czytelnika. Uczucia strachu, niepewności, osamotnienia czy gniewu, obecne w monologach wewnętrznych postaci, udzielają się czytelnikowi. Warto docenić również samą strukturę opowieści. Płynne żonglowanie perspektywami postaci początkowo sprawia wrażenie niespójności, jednak z rozwojem fabuły wszystkie elementy łączą się w harmonijny i w pełni satysfakcjonujący obraz. Niezwykła w powieści jest rola wszechobecnej mgły. Jest ona ważnym elementem budowania atmosfery niepokoju i zagrożenia. Zniekształca obraz rzeczywistości, ukrywa i chroni zło.  Ale ma też znaczenie metaforyczne będąc symbolem tajemnicy, zagubienia i dezorientacji oraz splątania myśli utrudniających podjęcie decyzji i obranie właściwego kierunku.

Fabuła ma na celu nie tylko przedstawienie wciągającej intrygi kryminalnej, ale również wskazanie mechanizmów, za pomocą których grupy interesu manipulują rzeczywistością. Dzięki temu powieść zapewnia nie tylko rozrywkę czytelniczą, ale staje się pewnego rodzaju studium psychologicznym i społecznym skłaniającym do refleksji. 

Bardzo ujęło mnie, że autor pokusił się o zarysowanie portretów zamordowanych dzieci, opisał ich codzienne życie dzięki temu stały się one konkretnymi osobami. Ten zabieg sprawia, że popełnione zbrodnie stają się czymś więcej niż tylko tłem dla śledztwa – zyskują ludzki wymiar, który na długo zapada w pamięć.

„Landsberg. Miasto mgły” to powieść, która wyróżnia się wyjątkową atmosferą, solidnym tłem historycznym i umiejętnie prowadzoną zagadką do rozwikłania. Mimo odczuwalnej słabszej dynamiki, intrygująca fabuła łączy się tu z sugestywnym obrazem dawnej epoki, tworząc studium strachu, który odciska piętno zarówno na powieściowych postaciach, jak i całej społeczności, wpływając silnie na emocje czytelnika. Książka to dobry wybór dla czytelników poszukujących mrocznych thrillerów historycznych.


Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu LubimyCzytać oraz Wydawnictwa Muza

Link do opinii

"Landsberg. Miasto z mgły" Macieja J. Dudziaka to niesamowicie mroczna i wciągająca opowieść, od której trudno było mi się oderwać. Chociaż nie jest to zbyt łatwa lektura, która zmusza nie tylko do refleksji, ale na długo zostaje w pamięci. Zwłaszcza, że ja również mieszkam w miasteczku poniemieckim...
Wiele jest książek nawiązujących do wydarzeń z lat tuż przed i tych po II wojnie światowej. Jednak ta historia łączy kryminał z historią, z thrillerem psychologicznym i opowieścią o milczeniu, o zastraszeniu, o mrocznych tajemnicach, które mogą przerodzić się w zło.


"Nie jest to książka o winie jednego człowieka ani o jednej zbrodni. To opowieść o mechanizmach, o pęknięciach, o tym, jak rodzi się zło, i o tym, jak często zaczyna się od milczenia."
W Głogowie młoda kobieta spotyka przed restauracją dziwnie zachowującą się starszą kobietę. Ludzie obok nie przejmują się omdleniem, nazywają ją starą niemiecką wariatką. Jednak Ola podchodzi do starszej kobiety i próbuje jej pomóc. Odprowadza ją do domu, a potem słucha jej opowieści o tym mieście sprzed wielu lat... 
Landsberg w 1933 roku (obecnie Głogów) to niemieckie miasto, które spowija wszechobecna mgła. I właśnie w tej mgle czai się niepokój, który ogarnia całe miasto.
Fabuła rozwija się niespiesznie, powoli, lecz ciągle czuje się napięcie, które nie maleje, lecz narasta.
Na placu przed kościołem znaleziono zwłoki kilkuletniego chłopca, którego ktoś ułożył w specyficzny sposób. Obok chłopca znaleziono pozytywkę a w niej małą karteczkę z literą.
Co oznacza ten symbol? Dlaczego ktoś zamordował niewinne dziecko?


"Ktoś go tak ułożył, metodycznie, z zimną precyzją. Ciało miało być nie tyle ofiarą, co symbolem i zwiastunem."
Wcześnie dochodziło w mieście do kilku zaginięć dzieci i nie natrafiono na ich ślad. Czyżby to jedno z tych zaginionych dzieci? Dzieci znikały zazwyczaj o zmierzchu, zawsze wtedy, gdy miasto zaczynało się rozpuszczać we mgle. A od kilku dni ta gęsta i lepka mgła spowijała ulice miasta niczym wilgotny całun, wciskając się w każdy zaułek, każdą szczelinę bruku i we wszystkie fasady kamienic, przesiąkała przez ubrania, włosy a nawet i myśli. Zaginione dzieci ostatni raz były widziane w bocznych, cichych uliczkach, nikt nie słyszał ich krzyku.
Gdy w innej części miasta znaleziono kolejne zwłoki dzieci, sprawa robi się coraz bardziej poważna.
Śledztwo prowadzi doświadczony komisarz Carl Faber. Zauważa też, że tu nie chodzi tylko o zabójstwa dzieci, ale o coś, co zaczyna się rodzić w wielu ludziach, naziści po swojemu i za wszelką cenę chcą zyskać większą popularność kosztem innych. Podburzają mieszkańców przeciw sobie.


"Miasto stawało się powoli siedliskiem paranoi - każdy sąsiad mógł być podejrzany, każde stuknięcie brzmiało jak kroki, a każda zamknięta brama mogła skrywać kolejne ciało."
Autor zgrabnie przeplata historyczną opowieść z wątkiem współczesnym, co sprawia, że bardziej potrafimy zrozumieć stare, niezamknięte sprawy, które mają realny wpływ na teraźniejszość. Tak łatwo jest skrzywdzić kogoś rzuconym podejrzeniem i równie łatwo jest zburzyć porządek i spokój nie tylko w mieście, ale i w kraju.
Okazuje się, ze największymi potworami nie są wiedźmy i strachy, ale my sami, ludzie.

Ta książka jest jakby przestrogą, że przeszłość lubi o sobie przypominać i że historia kołem się toczy...

Po lekturze zostają emocje i nasuwa się wiele pytań i skojarzeń. Zastanawiam się też, czy autor pokusi się o ciąg dalszy...


Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa MUZA.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Agafitness
Agafitness
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2026,

W moje ręce trafiła lektura nieoczywista gatunkowo, bo trochę tu kryminału, trochę historii, ale i sporo pewnej metafizyki oraz horroru, a do tego nazistowskie Niemcy, brutalne morderstwa dzieci w Landsbergu czyli obecnym Gorzowie Wielkopolskim, który osnuty jest mgłą zarówno dosłowną jak i jakąś mroczną, przydymioną kotarą utworzoną z oparów szadzi, spod której na światło dzienne wychodzą ludzkie niegodziwości, mające wpływ zarówno na pojedyncze jednostki ludzkie jak i całą społeczność danego miasta, a nawet narodu.

 

Ukazane tu zło ma potrójne oblicze: po pierwsze narodziny nazizmu, który przybiera na sile, a wraz z nim prześladowania Żydów i niespotykana dotąd brutalność w stosunku do nacji uważanych przez nazistów za gorsze. Z drugiej zaś strony ktoś bestialsko morduje dzieci, układając ich ciała w sposób precyzyjnie upozowany, będący jakimś rytuałem, o czym świadczy również symbolika jaka pojawia się przy zwłokach czyli hebrajska cyfra i pozytywka. A propo's pozytywki, to jak sama nazwa wskazuje - zawsze kojarzyła mi się pozytywnie, natomiast w tej powieści jest ona złowieszcza, gdyż jej pojawienie się zwiastuje śmierć i te fragmenty książki, w których się występuje noszą znamiona horroru, gdyż często  filmach grozy taka z pozoru niewinna  melodia oznacza nadejście jakiejś katastrofy. I trzecim zwiastunem zła jest tytułowa mgła, zza której wyłania się cała zgnilizna ludzkiej natury i najbardziej zdegenerowane oblicza ciemnej strony ludzkiego charakteru. O takich ludziach można powiedzieć, że:" Bo w ich świecie moralność nie była już wartością - była luksusem."

 

Co do samej mgły, to autor słowo MGŁA powtarza wiele razy, odmieniając je chyba przez wszystkie przypadki, tak, iż może od tego zemglić, przepraszam - zemdlić. Taki zabieg jest w moim odczuciu zupełnie niepotrzebny, gdyż i bez tej powtarzalności, nastrój i tak jest mocno mglisty, a aura przyprawia o ciarki na plecach. Grozę potęguje hipnotyczna muzyka, wydobywająca się z makabrycznych pozytywek.

 

Warto też zwrócić uwagę na inne miejsce - symbolizujące zło, a jest nim Góra Hortsberga. Dzieci, które ją odwiedziły, wracały stamtąd całkowicie odmienione. Podobno w tym miejscu:" Ziemia zdawała się szeptać historie sprzed wieków, których znaczeń nie umiała zrozumieć." Co bardzo istotne, to fakt, iż te wszystkie zamordowane dzieci  łączy wyjazd na wycieczkę właśnie na Górę Hortsberg. I tu od razu na myśl przychodzi mi para bardzo specyficznych "lustrzanych" bliźniaczek rodem z horroru "Lśnienie" Stephena Kinga, które także pozbawiono życia w bestialski, rytualny sposób. O zbrodnie na dzieciach próbuje się obwinić Żyda, ale prowadzący śledztwo komisarz Carl Faber jest innego zdania i zaczyna mocno drążyć sprawę, aby złapać rzeczywistego - seryjnego zabójcę. Natomiast współcześnie na tę niedomkniętą wówczas sprawę sprzed lat, natrafia młoda i ambitna dziennikarka Ola a łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością okazuje się być pewna starsza pani oraz ... pozytywka.

 

To, co w powieści urzeka najbardziej, to właśnie owa nieoczywista aura rodem z Miasteczka Twin Peaks, gdzie wiele rzeczy nie jest takie jak się wydają na pierwszy rzut oka. W powietrzu wyczuwa się grozę, na którą składają się  ludzkie żądze i dewiacje oraz zbrodnicza ideologia, z każdym dniem rosnąca w siłę i zbierająca krwawe żniwa. Świetne posługiwanie się symboliką, zjawiskami przyrody, co razem stwarza poczucie zagrożenia i strachu o to, co się znowu wyłoni z tej mgły i jakie to będzie miało skutki. Podobał mi się malowniczy opis pewnego kabaretu, różnych zaułków miasta, ale też sugestywnie odwzorowanie różnych niuansów ludzkiej duszy. Nie zabrakło również wątków miłosnych. Miasto Landsberg to aktualnie Gorzów Wielkopolski, jednak:" Zmiana nazwy nie unieważnia przeszłości. Miasto ma pamięć dłuższą niż polityka." Tego wszystkiego jest w książce dosyć sporo, ale czytelnik nie ma wrażenia chaosu, gdyż sprawne pióro autora połączyło wszystko w zgrabną całość, co w efekcie przyniosło nam ciekawą i niebanalną lekturę, do której przeczytania gorąco zachęcam. Końcówka sugeruje, iż możemy liczyć na kontynuację.

Link do opinii

Uczciwie mówiąc, niezbyt przepadam za powieściami osadzonymi w tematyce okołowojennej. Mam wrażenie, że w tym temacie powiedziano już tak wiele, że kolejna powieść jest dla mnie niczym innym jak powieleniem romantyzacji pewnych charakterystycznych dla okresu wątków. Warszawa czy choćby mój Kraków są już wręcz ekstremalnie wyeksploatowane w tej tematyce. Mało kto bierze na tapet inne miasta i inne wątki. Miasta małe, mniej ważne, a jednak na wojennej mapie świata równie istotne, również ogarnięte dziejową zawieruchą, przeżywające swoją lokalną historię. Autor postawił na takie właśnie miasto - Landsberg am der Warthe, czyli nasz poczciwy Gorzów Wielkopolski. Miasto, które żyło swoim życiem, miało własny rytm i zapisywało własne dzieje. Było polem bitwy i rasowej segregacji.

 

 

 

To tu, w Wielkim Tygodniu 1933 roku dochodzi do tajemniczych zaginięć i mordów dzieci. Oprawca porzuca zmasakrowane zwłoki dzieci, układając je w pozach wskazujących na jakiś rytuał. Każde zabójstwo wydaje się być częścią większej układanki. Obok ciał sprawca pozostawia pozytywkę, a w niej ukrytą wiadomość. Komisarz Faber odkrywa, że sprawa wiąże się z przeszłością i pobliską górą Horstberg. W mieście szybko szerzy się niepokój, narastają panika i paranoja, a oczy wszystkich zwracają się ku Żydom. ,,Landsberg nie spał. Miasto pulsowało strachem, który sączył się z wąskich uliczek i kładł się ciężką warstwą na dachach kamienic".

 

 

 

Intryga kryminalna, mimo że dotyka trudnego tematu związanego z krzywdą dzieci, nie jest nastawiona na tanią sensację i wywołanie szoku. Zbrodnie są elementem ciągłości fabuły i mają swoje podłoże, które wyjaśnione jest w finalnych scenach. Te motywy zaś jasno dowodzą, że człowiek jest zdolny do każdego zła w imię naprawdę durnych ideałów. W imię słabych i miałkich ideologii, karmiony czczą propagandą. Za pomocą tych zbrodni autor pokazuje, do czego prowadzą polityczne doktryny i ślepa wiara w przywództwo jednego człowieka. Obnaża mechanizmy powstawania zła, ukazuje konsekwencje przemilczania i ukrywania i zakłamywania prawdy.

 

 

 

Przy tej książce chyba trochę zadziała się dla mnie magia, bo totalnie zniknęłam w tej powieści. Ona mnie wchłonęła w swoją kryminalną aurę noir, a wyczuwalne nuty grozy wciągnęły w swój mroczny rytm. Choć powieść składa się w większości z warstwy opisowej, za którą również w nadmiarze nie przepadam, choć czasem niektóre zdanie brzmiały zbyt współcześnie, to i tak powieść w pełni mną zawładnęła. Urzekła mnie właśnie wszystkim tym, czego zazwyczaj unikam. To niezwykłe, jak pięknie została ona napisana. Niewiele tu dialogów, a historia bazuje właśnie na opisach emocji, odczuć, myśli, doświadczeń i historii osobistych bohaterów. Cudowne są te wszystkie opisy, bajecznie oddają nie tylko atmosferę ówczesnego Landsberga, ale i mentalność multikulturowego społeczeństwa. To miasto i jego mieszkańcy ożyli na kartach tej książki. Tworzą tu wielki żywy organizm, który pulsuje w rytmie okrutnych zbrodni, który wyczuwa nadchodzące zmiany i nowy porządek, poddaje się dusznej, mrocznej, niespokojnej atmosferze. Klimat samego Landsberga przenika się z nastrojami ludzi, ich emocjami i niepokojami związanymi z nadchodzącą nową polityką. A zbrodnie dodatkowo naruszają i tak już kruchą tkankę miasta i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Nad wszystkim zaś unosi się mgła, która jest w zasadzie lejtmotywem powieści. Nigdy nie sądziłam, że tyle można powiedzieć o mgle. Zjawisku tyleż powszechnym, co uciążliwym. Mgła jest tu w zasadzie dodatkowym bohaterem, który nadaje ton całej narracji. Autor nieustannie wraca do mgły, podkreśla jej obecność i opisuje ją na milion sposobów. Założę się o kolejną powieść autora, że żaden z tych epickich opisów się nie powtarza... Coś pięknego po prostu. To się czuje, tego się dotyka, to się widzi. A w tej mgle po prostu dzieje się życie. Landsberg zasnuty mgłą pokazuje drugą twarz. Nierzeczywistą, odrealnioną, oniryczną. Mroczną i lepką. Brzydką i wykrzywioną strachem. Za mglistą zasłoną ręcznie ukrywa zło i wszystko to, co niepiękne w nim i w ludziach.

 

 

 

Nieco inna odsłona kryminału retro.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2026-05-21, Ocena: 4, Przeczytałam,

Obrazy ważniejsze od samej akcji? Takie określenie dobrze pasuje do powieści Macieja J. Dudziaka "Landsberg. Miasto z mgły". Pozornie jest to kryminał, jednak tak naprawdę to po prostu filmowa kreacja miasta coraz mocniej zanurzającego się w mgle nienawiści. Jest rok 1933, a Gorzów Wielkopolski nosi niemiecką nazwę Landsberg, Nastroje nazistowskie rosną w siłę, za coraz więcej krzywd zaczyna obarczać się Żydów. I tak makabryczne mordy Wielkiego Tygodnia stają się początkiem do zebrania społeczności w siłę - przeciwko jednemu, sztucznie wykreowanemu wrogowi. Zbrodnie popełniane na dzieciach, kryminalne śledztwo, wszystkie elementy fabularne powieści, jak i pojedyncze postacie tracą na znaczeniu przy samym obrazie miasta, które raz po raz pęka, w którym coraz wyraźniej wyczuwalny jest smród i brud. Symbolika powieści stoi więc wysoko, może nawet nadrzędnie nad tym, co widać faktycznie, a klimat, jaki autor stara się historii nadać, ma odpowiadać za odbiór lektury. I w moim przypadku właśnie to zawiodło - choć teoretycznie widzę ważne przesłanie, jakie niesie ta opowieść, o tym, by nie dać się pochłonąć jeszcze raz tak tragicznej, kompletnie bezsensowej historii, jaka pochłonęła ogromną liczbę istnień i ten pozornie gęsty klimat, jaki autor usiłował zbudować, to jednak styl snucia opowieści, który bardzo szybko staje się powtarzalny i sztuczny, odebrał mi całą przyjemność z lektury. Szkoda mi też wątków kryminalnych, które są tylko zasygnalizowane, a ich potencjał (jakże wielki!) pozostaje niewykorzystany. Komu więc może się historia spodobać? Na pewno czytelnikom, którzy nie przywiązują bardzo dużej wagi do sposobu konstruowania zdań, którzy raczej szukają obrazów niż akcji, symboliki niż szczegółowej fabuły. 

Link do opinii
Inne książki autora
Tomek na Alasce
Maciej Dudziak0
Okładka ksiązki - Tomek na Alasce

Jedna z najbardziej kultowych serii książek dla dzieci i młodzieży doczekała się wreszcie kontynuacji. Sprzedany w ponad 10 milionach egzemplarzy cykl...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy