Autorka The Clique powraca z historią z motywem strangers to lovers!
Dziewiętnastoletnia Cadence Hill postanawia odciąć się od toksycznych rodziców oraz byłego chłopaka. Rzuca studia w Nowym Jorku i mimo sprzeciwu bliskich wraca do rodzinnego miasteczka Wildermoor w stanie Vermont.
Dziewczyna pragnie zacząć od nowa i zostawić za sobą traumatyczną przeszłość. Szybko odnawia znajomość z Maeve Bennett, przyjaciółką z dzieciństwa, która niemal od razu ostrzega ją przed Hardinem Withersem – motocyklistą, niecieszącym się w miasteczku zbyt dobrą opinią.
Choć Cadie bierze sobie słowa Mae do serca, wszystko komplikuje się w chwili, gdy po raz pierwszy spotyka Hardina. Pewnej jesiennej nocy niebezpiecznie przystojny chłopak zatrzymuje się przy niej i proponuje podwózkę, a ona – wbrew rozsądkowi – wsiada na jego motocykl.
Czy Withers naprawdę jest tak zły, jak twierdzą wszyscy wokół?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 395
Język oryginału: polski
Historia Damiena Cadella – bohatera powieści The Clique i The Clique 2. Luna Allister nie sądziła, że kiedykolwiek wróci do Anglii. Ostatnie dwa...
Po powrocie z Edynburga Rain ma pełną świadomość, kim tak naprawdę jest Gabriel. Okazuje się również, że chłopak wie o niej znacznie więcej, niż mogłaby...
Przeczytane:2026-06-14, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
*współpraca reklamowa*
Twórczość autorki jest mi znana, ale bardziej z tej ciemniejszej i odważniejszej strony, dlatego też byłam niezwykle ciekawa jak radzi sobie ona w takich lekkich historiach i powiem wam, że było naprawdę fajnie, a ja bawiłam się przednio. Choć nie dałam książce maksymalnej oceny, bo jak to ja doszukuję si problemów tam gdzie ich nie ma, ale jakbym czytała tę książkę mając dziesięć lat mniej to z pewnością oceniłabym ją wyżej, bo w tamtym czasie takie książki właśnie chciałam czytać. Komedia romantyczna w tonie new adult, z trudnymi tematami i szukaniem właściwej drogi.
Cadence przed laty opuściła rodzinne miasto i wraz z rodzicami zaczęła życie w Nowym Jorku. To miało być życie jak z bajki, ale ta bajka zamieniła się dla niej w koszmar, który postanowiła w końcu przerwać. Rzuca studia, rzuca chłopaka, odcina się od tamtego życia i toksycznych rodziców, którzy nie dają się przekonać argumentom dziewczyny, która w akcie desperacji opuszcza wielkie miasto i wraca do Wildermoor. Cadence chce zacząć od nowa, szuka pracy, odnawia dawne kontakty i nawiązuje nowe relacje, w tym z Hardinem, który nie cieszy się dobrą opinią, ale zyskuje przy bliższym poznaniu. Pomiędzy tą dwójką bardzo szybko zaczyna się coś dziać, a co najważniejsza dla Cadence, wbrew wszystkiemu i wszystkim, przy nim czuje się bezpiecznie.
Jak wspomniałam na samym początku, gdybym tą książkę czytała mając naście, czy dwadzieścia kilka lat, ocena z pewnością mogłaby być najwyższa z możliwych. Bo to tego typu historia, przy której człowiek dobrze spędza czas, trochę się pośmieje, trochę zdenerwuje, zobaczy w bohaterach jakąś nutkę powiązania z samym sobą, ale też popatrzy na to, że warto walczyć o siebie, o swoje marzenia i swoje zdanie, a każda przeszoda jest do przejścia. Historia prosta, lekka, niosąca ze sobą ogromną dawkę pozytywnego myślenia, wartości i optymizmu. Dla młodszych czytelników, czyli jak sugeruje okładkowy wiek, czyli 16+ to moim zdaniem lektura idealna.
Jako, że jednak jestem już trochę starsza i trzydziestka mi nie straszna, i z wieloma wcześniej wymienionymi aspektami się zgadzam, to jednak ta obecna ja czuje tutaj spory niedosyt. Po pierwsze zabrakło mi tutaj większej ilości czasu poświęconego na relacji Cadence z rodzicami, ten wątek choć niby obecny przez cały czas trwania historii, był bardzo powierzchowny, i zabrakło mi w nim konkretów czy kluczowych informacji by ogarnąć o co z tą rodzinką chodzi. Kolejna rzecz, choć lubię od czasu do czasu sięgnąć po lekką lekturę, to jakość wydaje mi się, że wszystko co się tutaj zadziało, było zbyt lekkie, za proste, nawet solidnej dramy nam autorka tutaj nie dała, bo choć pojawiły cię ciekawe elementy, trudne tematy, czy jakieś zalążki dramaturgii, to jednak ten impuls został zgaszony w zarodku. Choć bardzo wiele kwestii można określić jako realistyczne, to jednak moim zdaniem fabuła jest ciut za bardzo podkoloryzowana i przesłodzona.
Powiedziałabym, że to literatura młodzieżowa, czy dla młodych dorosłych, którzy potrzebują porządnego kopa, żeby zacząć żyć po swojemu. To lekka, przyjemna, zabawna i romantyczna historia, przy której można przepaść, która czyta się sama, a człowiek nie zwraca uwagi na mijający czas. Ja przeczytałam ją za jednym zamachem, bo naprawdę mocno się wkręciłam w tą opowieść i nie potrafiłam się od niej oderwać, nawet pomimo tego, że czasami czułam frustrację, że jakiś wątek nie został szerzej rozbudowany.
Okładka jak i tytuł sugerują, że to jesienna historia i po części tak jest, ale książkę można czytać niezależnie od pory roku, bo to tylko jakieś tam tło. Powieść przyjemna, wartościowa, optymistyczna i zdecydowanie warta przeczytania. W szczególności polecam ją fanom lekkich komedii romantycznych, czy fanom powieści z motywem new adult, czy strangers to lovers.