"Listy" Kurta Vonneguta to opracowany przez Dana Wakefielda, jego wieloletniego przyjaciela, bogaty zbiór korespondencji obejmujący całe dorosłe życie pisarza. Kolekcję otwiera wiadomość do rodziny napisana przez 22-letniego Vonneguta z Europy tuż po oswobodzeniu z hitlerowskiego obozu jenieckiego. Na ponad czterystu stronach Wakefield zgromadził – w większości niepublikowane wcześniej – listy do bardzo różnych adresatów: do rodziny, przyjaciół, krytyków, cenzorów i przeciwników. W korespondencji, opatrzonej notatkami redaktora, które wyjaśniają czytelnikowi ewentualne wątpliwości, amerykański pisarz w swym charakterystycznym ironicznym stylu szczerze komentuje rzeczywistość, dzieli się troskami, narzeka na niesprawiedliwość i brak zrozumienia wobec własnej osoby, wspomina bombardowanie Drezna, walczy o wolność słowa.
Czytelnik znajduje w zbiorze uwagi Vonneguta na temat najważniejszych wydarzeń w jego życiu prywatnym i zawodowym, a szeroka tematyka korespondencji w połączeniu z oddzielnymi wstępami Dana Wakefielda do każdej dekady sprawia, że Listy można czytać zarówno swoisty zbiór esejów, jak i – w pewnym sensie – nigdy nienapisaną autobiografię twórcy.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2015 (data przybliżona)
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 528
Tytuł oryginału: Letters
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
W przypadku Kurta Vonneguta nic nie może być „normalnie”, chciałoby się zaśmiać, kiedy patrzymy, jak promowany jest wydany przez wydawnictwo Zysk i s-ka zbiór jego korespondencji. Podkreśla się, że pisarz nie popełnił autobiografii, a te listy mogą pełnić taką rolę. W sumie racja, bo między wierszami codziennych spraw można wyczytać, jakim człowiekiem był ich autor. Co i jak myślał. Pamiętajmy, że w przypadku Vonneguta to jest jest równie ważne. W listach widzimy jak naturalny jest jego styl pisania. To co znamy z powieści to nie poza, to nie stylistka, a jego przenikliwość i specyficzne poczucie humoru, które chyba czasami zaskakiwało też jego bliskich.
Jak wydać taki materiał, aby był ciekawy i czytelny? Jak sprawić, żeby z codziennych spraw, z komentarzy do lokalnych zdarzeń wyłoniło się to, co czytelnik interesuje? Trzeba to jakoś opisać. Korespondencję Vonneguta opatrzył objaśnieniami Dan Wakefield, przyjaciel autora. Fantastyczna, przemyślana sprawa, bo kontekst jest bardzo ważny w czytaniu tego typu publikacji. Dzięki temu jeszcze lepiej rozumiemy, co frapowało pisarza, a ten – jak się przekonamy odkrywając „Listy” - chętnie się swoimi poglądami dzielił.
„Listy” to niewątpliwie lektura ciekawa i dopełniająca obraz pisarza, którego nota bene uwielbiam. Obraz wyjątkowo szczery, naturalny. Obraz przybliżający nas do człowieka, którego cenimy za błyskotliwość i cięty humor. Być może obraz mało uporządkowany, coś jak kolaż zlepiony ze wspomnień i sytuacji. Obraz do odkrywania fragment po fragmencie. Dla tych, którzy mają chęci to zrobić.
Podstarzały pisarz Kilgore Trout z przerażaniem odkrywa, że pewien handlarz samochodami ze Środkowego Zachodu odbiera jego fikcję literacka jako prawdę...
Pianola, debiutancka powieść Kurta Vonneguta, to znakomicie napisana antyutopia w kostiumie science fiction i mimo upływu półwiecza od jej publikacji...