Okładka książki - Lokatorka

Lokatorka


Ocena: 5 (1 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Uważaj, kogo wpuszczasz pod swój dach…

Blake Porter ma wszystko: świetną pracę, piękną narzeczoną i niedawno kupioną kamienicę, która miała stać się ich wspólnym domem. W jednej chwili cały ten świat rozpada się na kawałki. By ratować swoje finanse, mężczyzna postanawia wynająć jeden z pokoi.

Kandydaci okazują się jednak dalecy od ideału… aż do momentu, gdy zjawia się Whitney. Urocza, uprzejma, niemal perfekcyjna. Wymarzona lokatorka – przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Wkrótce po tym, jak kobieta zamieszkała w kamienicy, zaczynają dziać się w niej niepokojące rzeczy. Sąsiad odnosi się do Blake’a z rosnącą niechęcią. Dom wypełnia słodkawy zapach rozkładu, którego źródła nie sposób namierzyć. Nocami Blake słyszy odgłosy, które nie pozwalają mu spać, a jego relacja z narzeczoną wyraźnie się psuje. Wkrótce mężczyzna zaczyna się bać, że ktoś zna jego najmroczniejsze sekrety…

Niebezpieczeństwo czai się bliżej, niż Blake mógłby przypuszczać. A kiedy zrozumie, kogo tak naprawdę wpuścił do domu… może być już za późno.

Informacje dodatkowe o Lokatorka :

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788368692846
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: The Tenant
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Elżbieta Pawlik

więcej

Kup książkę Lokatorka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Lokatorka - opinie o książce

Avatar użytkownika - AnnaBook
AnnaBook
Przeczytane:2026-04-17, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2026,

Zawsze, kiedy na wykładach z historii były zajęcia o tematyce przymusowego zakwaterowania, włos jeżył mi się na karku. Nie mogłam sobie wyobrazić, co musiała czuć rodzina, która została przymuszona przyjąć pod swój dach zupełnie obce osoby. Miałam cichą nadzieję, że mnie to nigdy nie spotka. Na szczęście mogłam rozpocząć studia w rodzinnym mieście, więc nie musiałam się nigdy martwić o to, kto będzie moim współlokatorem i czy się z tą osobą dogadam. Sytuacja życiowa głównego bohatera najnowszego thrillera Freidy McFadden nie pozwoliła mu na rozważanie za i przeciw przyjęciu lokatora. Blake Porter musiał kogoś znaleźć, by móc wiązać koniec z końcem.

Mogłoby się wydawać, że Blake miał wszystko: uroczą narzeczoną, z którą planował ślub, wygodne mieszkanie w kamienicy, awans w pracy na poważne i prestiżowe stanowisko, aparycję, która mogłaby być przedmiotem zazdrości wielu. Jednak pewnego dnia wszystko pękło jak bańka mydlana. Stracił pracę, a żeby utrzymać narzeczoną i kamienicę, musiał poszukać kogoś, kto będzie partycypował w kosztach. Wybór padł na miłą, cichą, spokojną dziewczynę. Wszystko powinno ponownie zacząć się układać, a jednak wokół mężczyzny zaczęły się dziać niepokojące rzeczy. Przytłoczony kłopotami, które co rusz spadały mu na barki, Blake czuł, że powoli stacza się na skraj załamania i zbliża do granicy wytrzymałości. Całą winę i rosnącą nienawiść skierował na współlokatorkę…

„Lokatorka” nie jest thrillerem bez wad, tak samo, jak nie jest to najlepsza książka autorki. Było i
trochę przewidywalnie, i niestety schematycznie. Wiele sytuacji wzbudzało moje zastrzeżenia co do realizmu, bo niektóre bardziej nadawałyby się do pozycji z gatunku fantastyki. Zbyt dużo zaistniało też absurdalnych, śmiesznych i drażniących jednocześnie zachowań bohaterów, szczególnie Blake’a, który momentami był mocno infantylny. Freida to jednak Freida. Thriller czytało się więc szybko i przyjemnie. Odstresowałam się. Autorka posiada dar do tworzenia dusznej, niepokojącej atmosfery, która oplata czytelnika niczym pajęczyna spacerowiczów w babie lato. Potrafi również trzymać czytelnika w stałym napięciu. Nowością było wprowadzenie narracji od strony mężczyzny, bo zwykle McFadden opowiada historię z perspektywy kobiety. Myślę, że to była ciekawa próba i według mnie dość udana. Pod jednym względem jej książki już nudzą – wiem, że na koniec „odpali rakietę”, która zmieni sytuację o 180 stopni. Nie inaczej było i w tej historii. Zakończenie bardzo mi się podobało i na szczęście niwelowało minusy, które zauważyłam w trakcie lektury. W trochę przerysowany sposób ukazała, że każda, nawet najmniejsza decyzja ma swoje konsekwencje w przyszłości.

Mam do pisarki słabość i nic na to nie poradzę. Połknę nawet i jej słabsze książki. Mnie „Lokatorka” „odmóżdżyła” i to najważniejsze, bo i takie thrillery są czasem potrzebne. Czekam już na kolejną historię, ale tytuł ten polecam tylko tym, co szukają w literaturze po prostu szybkiej i przyjemnej rozrywki, bez większej głębi czy emocji. Inni mogą sobie ten tytuł spokojnie darować.

Z jakimi tym razem pytaniami zostawia nas autorka? Czy łatwo jest doprowadzić kogoś na skraj
obłędu? Jak często oceniamy kogoś i sytuacje po pozorach nie bacząc na fakt, że mogą nas zmylić?
Czy rzeczywiście uważamy na to, kogo wpuszczamy pod swój dach i do swojego życia?

Link do opinii

Problematyczna lokatorka... Problematyczna, jako osoba, z którą się mieszka pod jednym dachem oraz, jak w tym wypadku, również jako powieść... a przynajmniej z początku tak to odczuwałam... Ale po kolei...

Blake Porter jest na szczycie. Ma wymarzoną pracę, wspaniałą narzeczoną i kupę forsy. Z dnia na dzień traci stanowisko szefa marketingu i z wilczym biletem wylatuje z firmy. Krista stoi przy nim murem, ale żeby pokryć niemałe wydatki, muszą przyjąć pod dach Lokatorkę... Tak oto życia Blake'a zamienia się w koszmar...

Freidy McFadden raczej przedstawiać nie trzeba, choć dla mnie Lokatorka jest pierwszą jej powieścią, jaką przeczytałam... Przyznam, że początkowo mi nie szło. Powieść w nurcie domestic noir, z narracją pierwszoosobową, którą prowadzi Blake, facet... hm, powiedzmy, że specyficzny, i to głównie za jego sprawą nie mogłam wczuć się w fabułę, bo mnie gość po prostu śmieszył, ale o Blake'u za chwilę...

Freida przyznaje, że jest to jej pierwsza powieść napisana z perspektywy mężczyzny, więc pewno też jest to i dla niej jakiś rodzaj eksperymentu... ale do mnie to nie bardzo trafiło, głównie dlatego, że i charakterystyka i konstrukcja tego bohatera jest jakaś taka... no, mało męska... Blake jest fantastyczny, przystojny, a przy tym jakże porządny facet z pokaźnym bicepsem... Porządny, jeśli oczywiście komuś nie przeszkadza, że notorycznie myśli o biuście swojej lokatorki i analizuje, jakaż to w sumie fajna i ładna babka. Ponadto ma rozbuchane ego w kwestiach swojej męskości... w mniej lub bardziej zawoalowanej formie lubi się przechwalać, jakiż to z niego ogier, bo "wymęczył" swoją narzeczoną... ach! I śpi w jak najmniejszej ilości ubrań, bo "może mu się poszczęści"... bardzo to przaśne, nie powiem... Zwłaszcza w kontekście zakończenia, które pokazało Portera jako totalnego miękiszonka...

Ale abstrahując od Blake'a, to muszę przyznać, że intryga kryminalna, choć chwilami może nieco na wyrost, była świetna. Freida z pewnością umie zaciekawić. Umie też stworzyć ciężki, duszny klimat, który oblepia niepokojem i sprawia, że czasem trudno pozbyć się impulsu, żeby obejrzeć się za siebie.

Powieść pod płaszczykiem dramatycznej intrygi pokazuje prawdę starą jak świat: Hell hath no fury like a woman scorned, bo w gruncie rzeczy o tym właśnie jest ta książka... Mimo że Blake'a nie polubiłam, to jednak uczciwie przyznaję, że znalazł się naprawdę w krytycznej sytuacji. Uważaj, kogo kochasz. Uważaj, kogo wpuszczasz pod swój dach. Uważaj, co jesz. Uważaj w ogóle, bo zło nie śpi i może mieć piękną twarz pozornie fantastycznej kobiety... A zemsta jest przecież kobietą...

To bardzo amerykańska powieść o karze niewspółmiernej do winy, o wielowarstwowym kłamstwie, szantażu, manipulacji i o tym, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie...

No dobre to było. Nie wiem, czy całkiem ulegnę czarowi powieści Freidy, ale coś jeszcze z pewnością przeczytam...

Dla przyszłych czytelników mam radę: nie patrzcie do spisu treści, bo jest tam taki spojler, że Wam się odechce... koleżanka (Aniu, pozdrawiam ?), zapytała mnie, gdzie czytam i czy już dotarłam do cz. II., więc chcąc jej porządnie odpowiedzieć, zajrzałam do spisu i... no i się zdenerwowałam ? Ale przynajmniej wiem, że częściowo podążałam dobrym tropem, samodzielnie rozkminiając wątki... ? bo zakończenie i tak zaskakuje.

Link do opinii
Inne książki autora
Oddział D
Freida McFadden0
Okładka ksiązki - Oddział D

Nocna zmiana to nie tylko praca. To walka o przetrwanie. Amy od dawna obawiała się nocnego dyżuru na Oddziale D - szpitalnej jednostce całodobowej opieki...

Skazany
Freida McFadden0
Okładka ksiązki - Skazany

Istnieją   trzy zasady, których Brooke Sullivan musi przestrzegać jako nowa pielęgniarka   w męskim zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze: Traktować wszystkich...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy