Okładka książki - Luneta z rybiej głowy

Luneta z rybiej głowy


Ocena: 5 (1 głosów)

Brzuch Bałtyku unosi się ciężko. Wdech, wydech, wdech, wydech. Na dnie żyją olbrzymy, choć tak naprawdę nikt ich nie widział. A w nadmorskiej wsi dziwy: ksiądz, który zgubił czarnowłose dzieci, Basia, która stała się polną myszą, Gienio, który chciał wypłynąć za horyzont, pies, nad którym było tylko niebo. Narrator i bohater w jednej osobie prowadzi nas przez kolejne opowieści niczym kronikarz spisując prowincjonalne losy. Miraże, senne mary, wytwory wyobraźni, a może po prostu codzienność, która kryje w sobie więcej tajemnic, niż może się wydawać.

Debiut Patryka Zalaszewskiego to czarujące i pełne melancholii literackie zaproszenie do nadbałtyckiej wioski. Nad tymi pulsującymi niepokojem historiami nieustająco unosi się pytanie o istotę życia: i to już wszystko?

 

Informacje dodatkowe o Luneta z rybiej głowy:

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2024-11-13
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788381919920
Liczba stron: 152

Tagi: Współczesna proza literacka Beletrystyka - charakterystyczna lokalizacja Morze Bałtyckie

więcej

Kup książkę Luneta z rybiej głowy

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Jak żyć obok tej nie­zno­śnej bo­skiej ciszy? Za­wsze my­śla­łem, że w echu moich myśli tkwi to, co chce mi prze­ka­zać Bóg. Ale moje myśli za­czę­ły żyć bez echa. Moje myśli roz­cią­gnę­ły się w długą ciem­ność


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
REKLAMA

Zobacz także

Luneta z rybiej głowy - opinie o książce

Avatar użytkownika - Apeiron
Apeiron
Przeczytane:2025-07-07, Ocena: 5, Przeczytałem,

Bałtyk mam w głowie od zawsze - ten mroczny i groźny, ten niebezpieczny, ten niepostrzeżenie hipnotyzujący najpiękniejszymi ciemnymi barwami morskich głębi. A teraz - po lekturze debiutanckiego zbioru opowiadań Patryka Zalaszewskiego "Luneta z rybiej głowy" - teraz mam go bardziej.

 

Oto 12 historii o znikaniu, a także zanikaniu (pewnej nadmorskiej społeczności i kultury), o których nie będzie łatwo zapomnieć. Każda dotyczy innego braku, innego rodzaju pustki, która spotyka bohaterów - z ich winy, bez ich działania, a może to tylko dopust boży? Bo niby rządzi tu natura (żywioł niczym prabóstwo i prazasada istnienia wszystkiego), niby wszechpotęgą jest morze, ale to ludzie przecież tworzą swój świat: ze swoich wartości i wad, nieprzystosowań i zachcianek, czynów wartych pochwały i takich, o których sami woleliby nie wiedzieć.

 

Bo co widać przez lunetę z rybiej głowy? Przede wszystkim obiekty naziemne. Obserwujemy nadmorskie miejsca, w których przyroda wyznacza rytm dnia i życia ludzi, mających sekrety i tajemnice - jak wszędzie. Ten zamknięty mikrokosmos nadbałtyckiej wioski wymaga (choćby z definicji) istnienia siły porządkującej, nadrzędnej. I może jest nią Bóg, a może nie - bo zbyt często milczy. A człowiek zostawiony sam sobie nie przestaje jednak pytać: dlaczego? Ciągle poszukuje odpowiedzi, by swoje życie doprowadzić do ładu, by utrzymać w ryzach, bo tylko tak można żyć.

 

Patryk Zalaszewski zaserwował nam mity swojego (?) dzieciństwa profesjonalnie ubrane w literaturę. I jest to literatura piękna, która o niepięknych rzeczach, sprawach i ludzkich postawach traktuje. Co kilka stron każe się w lekturze zatrzymać i ościami nieszczęścia, niesprawiedliwości i niezgody w mózgu staje. I choć te opowieści nadawane są tonem sprawozdawczym, to jednak w oniryczny, poetycki sposób. Wspomnieniowo, ale z dystansu. Nie dziwi zatem brak happy endu. Ten statek nie wróci do portu; nie ma latarnika, który by czuwał nad jego powrotem. Brakuje światła, do którego można podążać. Pozostaje tylko pustka.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy