Mali bogowie: O znieczulicy polskich lekarzy

Wydawnictwo: Czerwone i czarne
Data wydania: 2017-04-11
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN: 9788377002827
Liczba stron: 296
Język oryginału: Polski
Tłumaczenie: brak

Tom 1 cyklu Mali bogowie

Ocena: 5.17 (30 głosów)

Dlaczego lekarze nie widzą w tobie człowieka? Paweł Reszka, wybitny dziennikarz, autor świetnie przyjętej książki „Chciwość“, opowieści o tym jak nas naciągają banki, tym razem wszedł za kulisy szpitali. Zatrudnił się jako sanitariusz. To, co tam usłyszał i to, co zobaczył przeraziło nawet jego. Obojętność wobec cierpienia jest wszechogarniająca.

Kup książkę Mali bogowie: O znieczulicy polskich lekarzy

REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Mali bogowie: O znieczulicy polskich lekarzy

Nie przepadam za książkami napisanymi w formie wywiadów czy też krótkich anegdot. Kiedy jednak co rusz zaczęłam na trafiać na zdjęcia i opinie o książce "Mali bogowie", to z czystej ciekawości otworzyłam ją na Legimi. Tematyka książki jest dla mnie o tyle ciekawa, że z racji przewlekłej choroby sama często krążę od jednego lekarza do drugiego. Dodatkowo mam również kilku znajomych pracujących w służbie zdrowia, którzy niejednokrotnie raczyli mnie różnymi opowieściami. Chciałam więc skonfrontować moje osobiste doświadczenia i to co do tej pory słyszałam z tym, co zostało opisane w książce "Mali bogowie"

Specyficzna forma książki "Mali bogowie" niekoniecznie każdemu przypadnie do gustu. Rozmowy z różnymi lekarzami, rezydentami przeplatane są, w sumie bardzo krótką, historią autora. Zatrudnił się on incognito w jednym z polskich szpitali. Obraz polskiej służby zdrowia jaki się z książki wyłania naprawdę daje do myślenia, a wręcz budzi przerażenie.


Z jednej strony widzimy tragiczną sytuację młodych lekarzy, lekarzy z powołania, którzy po latach ciężkiej pracy, po latach kosztownych studiów czy szkoleń otrzymują śmieszne pieniądze. Dla mnie to po prostu paranoja, że osoba z taką wiedzą, biorąca na siebie tak cholerną odpowiedzialność za nasze zdrowie i życie - za normalny, 8-godzinny etat zarabia mniej niż pierwszy lepszy pracownik z innego sektora. Pracownik ze zdecydowanie niższym wykształceniem, którego odpowiedzialność wobec innych ludzi, społeczeństwa jest wręcz żadna. Na pewno największym problemem jest tragiczna organizacja całej służby zdrowia. Rozmaite wytyczne z NFZ, które mają na celu nie dbanie o przeciętnego obywatela, lecz szukanie choćby złotówki oszczędności.

Z drugiej strony "Mali bogowie" pokazują obraz wypalonych, sfrustrowanych i zmęczonych lekarzy. Chcąc zarabiać - jak dla mnie zupełnie słusznie - pieniądze rekompensujące czas, trud i inwestycje włożone w szkolenia: przenieśli się do sektora prywatnego. Często jednak w pogoni za godnym wynagrodzeniem stracili zainteresowanie pacjentem. Stał się dla nich kolejnym "klientem", który zapłaci i zaczęli iść nie na jakość lecz na ilość.

Książka jest według mnie obowiązkową pozycją dla osób, które narzekają na podejście personelu państwowej służby zdrowia do nas, pacjentów. Równocześnie powinna to być przymusowa lektura dla wszystkich urzędników NFZ. De facto to oni decydują o tym kogo i jak leczyć, za jakie pieniądze. A tak naprawdę nie mają bladego pojęcia o tym jak wygląda proces leczenia danej choroby.

W moim przekonaniu to również my, pacjenci, powinniśmy zacząć działać.  W kierunku tego, żebyśmy zostali objęci taką opieką medyczną, jaka jest w danym momencie potrzebna, a nie taką, na jaką stać konkretną jednostkę organizacyjną. Dopóki kornie będziemy godzić się na takie funkcjonowanie NFZ, dopóki z bezsilności, braku czasu będziemy wyciągać z kieszeni dodatkowe pieniądze na leczenie prywatne - nie zmieni się nic.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Basia94
Basia94
Przeczytane:2018-02-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Doskonale odzwierciedla funkcjonowanie naszego systemu zdrowia. Daje do myślenia. Przedstawia smutną ,polską rzeczywistość. Polecam każdemu do przeczytania.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Carnival
Carnival
Przeczytane:2017-09-19, Ocena: 6, Przeczytałam, 2017,

Mając w rodzinie (i to najbliższej) lekarza oraz będąc okazjonalnie klientem systemu marki NFZ człowiek myśli, że zna ten świat. Jestem zszokowana lekturą tej książki - niby samej treści niewiele, ale sens spozierający spomiędzy liter, wyrazów i zdań jest powalający. System jest chory, a my chorujemy razem z nim. Z jednej strony nie dziwię się lekarzom, że traktują nas jak numerki, z drugiej - jako odbiorca usługi jaką jest powrót do zdrowia - oczekuję, że będę traktowana z zainteresowaniem i szacunkiem. Pogodzenie interesów lekarzy i pacjentów nie idzie w parze z lobbystami i Ministerstwem Zdrowia. Od dawna na lekcji biologii w szkole podstawowej uczono mnie, że lepsza (w domyśle - tańsza) jest profilaktyka, niż leczenie. Niestety dostęp do specjalistów z roku na rok jest coraz bardziej utrudniony, a cierpi na tym całe nasze społeczeństwo, które w zastraszającym tempie umiera. Anonimowi lekarze, stażyści i rezydenci w wypowiedziach w książce dali wiele pomysłów jak naprawić system, obawiam się jednak, że nie idzie to z interesem naszego Państwa. Szkoda, bo zdrowy naród to silny naród, ale nie mnie to osądzać. 

Absolutne must-read dla każdego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2017-07-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
kingaczyta.blogspot.com Już jako pięcioletnia dziewczynka marzyłam o zostaniu lekarzem. Właściwie to ta myśl towarzyszyła mi przez wiele, wiele lat, ale zawsze też studia medyczne wydawały mi się nieosiągalne. Teraz kończę szkołę średnią i jeszcze do niedawna ta medycyna mi się marzyła, miałam wysokie ambicje. Ale przeczytałam tę książkę.... Różne są pobudki ludzi, którzy chcą zostać lekarzami. Jedni chcą wykonywać ten zawód tylko dla pieniędzy, inni mają powołanie, a jeszcze inni idą na studia medyczne, by podtrzymać rodzinną tradycję. Niezależnie od motywów, warto wiedzieć, jak to naprawdę wygląda od kuchni. A wygląda to, niestety, bardzo źle. Autor skrupulatnie przygotował się do napisania tej książki. Zatrudnił się nawet jako sanitariusz, by zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje. Najważniejsze są tu jednak słowa lekarzy, którzy anonimowo, ale za to szczerze, zdradzają, jak naprawdę wygląda ich praca, płaca i kontakt z pacjentami. Niskie płace to jedno, ale wspomnieć o tym koniecznie trzeba, bo wiele osób chce studiować medycynę tylko i wyłącznie dla pieniędzy, licząc na opływanie w luksusie. A to tak wcale nie wygląda. Haruje się (zwłaszcza na początku) za marne grosze, biorąc pod uwagę lekarskie poświęcenie, odpowiedzialność i wieloletnią naukę. Dyżur za dyżurem, potem przychodnie i prywatne praktyki, bo inaczej nie starcza na opłacenie rachunków. A gdzie czas dla siebie, dla rodziny, gdzie czas na sen? A potem pacjent trafia na lekarza po 36 godzinach ciągłej pracy. Czy można się dziwić, że taki lekarz jest opryskliwy, że popełnia błędy? To jednak nie tylko książka dla studentów medycyny, czy przyszłych kandydatów. Warto po nią sięgnąć nawet gdy jesteśmy tylko pacjentami, bo pozwala pewne rzeczy lepiej zrozumieć i zdecydowanie otwiera oczy. Ja od teraz na pewno inaczej będę patrzeć na lekarzy, z większą wyrozumiałością. Niewiele jest książek, które coś w moim życiu zmieniły, ale ta do nich należy. To ona pozwoliła mi podjąć decyzję o mojej przyszłości, a konkretnie o tym, że medycyna nie jest dla mnie. Że pomimo mojego zainteresowania ludzkim organizmem i człowiekiem, nie dałabym rady w takiej pracy. Pokonałyby mnie nie niskie płace, ale system i organizacja pracy, która zaczyna przypominać jakiś obóz. Po prostu moje życiowe wartości nigdy nie dopasują się do ciągłej harówki i przepracowania. Ale wiecie, to tylko moje przemyślenia. Warto przeczytać i stworzyć własny obraz. Do tego Was zachęcam!
Link do opinii
Doskonały reportaż w postaci krótkich wypowiedzi lekarzy, rezydentów, chirurgów itp. przeplatany opowieściami autora, który zatrudnił się w szpitalu jako sanitariusz, aby zobaczyć jak wygląda ten świat "od podszewki". Strach; odpowiedzialność; brak dopuszczania kolegów "po fachu" do specjalistycznej wiedzy, aby nie robić sobie konkurencji; brak snu; frustracja; oszczędności i masa papierkowej roboty. Codzienność polskich lekarzy, studentów i rezydentów. Pasja, która wygasa. I nasz strach; strach pacjentów, którzy uwikłani w ten sam co lekarze system, usiłują walczyć o swoje zdrowie i życie. Przerażająca lektura.
Link do opinii

Oceniając książkę, a nie temat...
... jedno na pewno trzeba oddać Autorowi: jest konsekwentny i to dzięki temu osiąga sukces i popularność.

Zarówno w tej pozycji, jak i w późniejszych, Reszka do starej jak świat formy wywiadu wprowadza własną niewielką modyfikację: wypowiedzi wszystkich rozmówców są ,,znormalizowane" pod kątem składni i leksyki, sam Autor-dziennikarz praktycznie nie występuje, brakuje też pytań dziennikarskich, które by tworzyły ramy poszczególnych wypowiedzi. Efekt jest taki, że czyta się jak wypowiedź jednego człowieka(lub jakiegoś tworu/masy), który opowiada czytelnikowi o systemie służby zdrowia. To trochę tak jakby słuchać opowieści dobrego znajomego (sfrustrowanego znajomego) przy niedzielnym popołudniowym piwie. Ta forma się sprawdza (rosnąca popularność książek Reszki) bo temat naprawdę trudny jest wytłumaczony jak w obrazkowym elementarzu.

Tak, książka miała być o zapaści i beznadziejności służby zdrowia i nią jest. Po takiej lekturze strach iść do lekarza. To jedna z tych książek które obnażają absurdy naszej codzienności.

Link do opinii

Intrygująca, smutna książka. Spisanie tych historii, rozmów pokazuję całą perspektywę problemu polskiej służby zdrowia. Z jednej strony brak pieniędzy dla przedstawicieli tej opieki, z drugiej strony zepsucie historyczne wielu osób. Wykorzystywanie, problemy piętrzące się, jest to trudna sytuacja. W której nie da się znaleźć złotego środka. Pacjenci też są różni, częściowo i ich można w to wciągnąć. Ale im więcej złości w miejscach publicznej opieki zdrowia, tym więcej złości przechodzi na pacjentów. Jest to takie zamknięte koło, z którego nie wiem jak można wyjść bez diametralnej zmiany czyli działania i tworzenia systemu od początku. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Grzegorz74
Grzegorz74
Przeczytane:2020-02-25, Ocena: 5, Przeczytałem, 2020, 52 książki 2020,

O polskiej służbie zdrowia można powiedzieć i napisać wiele, po każdy z nas czy chce czy nie spotyka się z nią na każdym kroku i w każdym momencie swojego życia. Ile systemów politycznych, ile partii, stowarzyszeń i ruchów tyle pomysłów na uzdrowienie chorej służby zdrowia.
Aby się przekonać jak naprawdę wygląda temat od środka autor Paweł Reszka wcielił się w rolę sanitariusza i postanowił na własnej skórze przekonać się o co chodzi.
Książka podzielona jest na rozdziały, poświęcone różnym sprawom. Zaczynamy od pacjentów. I tu z jednej i z drugiej strony grzechów jest co niemiara my czekając w kolejce chcemy być przyjęci jak najszybciej i to jest zupełnie zrozumiałe. Ale z drugiej strony też jest człowiek, który ma swoje potrzeby choćby fizjologiczne. Najlepszym przykładem konfliktów na linii pacjent lekarz jest pobyt na oddziale SOR, gdzie tak naprawdę powinni trafiać tylko ci z zagrożeniem życia. Stąd  nazwa oddział ratunkowy. Ale gdzie tam tu są wszyscy od kataru po ofiary wypadków. A i autor przytacza wypowiedź lekarza, który doskonale wie, że lekarze POZ radzą swoim pacjentom aby wezwać karetkę, wtedy szybko zostaną przyjęci i zrobione zostaną im badania.
Marzenia - " Zauważyłam, że z czasem pacjenta staje się numerkiem...Powołanie traci się dość szybko" to kwintesencja całego rozdziału, Student trafia na medycynę pełen ambicji i marzeń, które bardzo szybko zmieniają się, bo zderza się z rzeczywistością zwłaszcza w czasie stażu, gdzie jest traktowany jako zapchaj dziura od wszystkiego.  Sprawa finansowa to już kolejne odarcie z marzeń.
Początek - " jestem tylko stażystką, miałam uczyć się ginekologii a uczę się papierologii" . według rozporządzenia ministerstwa zdrowia to czas na pogłębienie wiedzy teoretycznej i praktycznej, autor w rozmowach zarówno ze stażystami jak i rezydentami pokazuje jak to wygląda naprawdę i nie ma podstaw do tego aby mu nie wierzyć.
Codzienność - polska służba zdrowia to system feudalny, a każdy wie co to znaczy po lekcjach historii masz miejsce w swoim trybiku i małe szanse na wybicie się. Starsi koledzy boją się konkurencji.
I nietrudno się domyśleć, że taki system musi rodzić frustrację. trudne studia, specjalizacja, staż w międzyczasie założenie rodziny, na którą nie ma czasu. Stąd bardzo trudne związki lekarsko - lekarskie albo lekarsko inne. Mijanie się między dyżurami, w przelocie wychowywanie dziecka o ile jest czas na posiadanie go. Do tego dochodzi strach czy aby wszystko zostało wykonane odpowiednio, oczekiwanie na telefon ze szpitala.
Autor bardzo solidnie wypełnił swoją rolę zarówno jako zatrudniony sanitariusz i przekonał się na swojej skórze jak wygląda codzienność pracy w szpitalu. Zebrał mnóstwo wypowiedzi pracowników służby zdrowia różnych szczebli, z różnych miejscowości różnych specjalizacji. Czy znalazł rozwiązanie sytuacji, panaceum na bolączki - raczej nie, ale bardzo dosadnie wskazał grzechy zarówno lekarzy jak i nas pacjentów. A oczekiwania raczej nie pokrywają się

Link do opinii
Cytaty z książki

„Na studiach nie uczą nas o pacjencie, ale o jego budowie. Człowiek jest dla nas jak silnik samochodowy. Składa się z jakichś części. Te części pracują albo się psują. Jak się zaczynają psuć, to można je naprawić, albo wymienić. I na tym polega nasza rola. Mamy naprawiać silnik. I stąd bierze się wszystko. No bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach zastanawia się, co czuje silnik?”


Więcej