Okładka książki - Matka śmierci i świtu

Matka śmierci i świtu


Ocena: 5 (1 głosów)

Powiedz, motylku, co takiego zrobisz dla miłości?

Tisaanah i Maxantarius ponieśli druzgocącą porażkę i zostali rozdzieleni. Bohaterka za wszelką cenę stara się uwolnić Maxa z niewoli, nawet jeśli w tym samym czasie ludzie, na których jej zależy, coraz zacieklej walczą o wolność. W murach Ilyzath umysł Maxa stał się tylko cieniem dawnego siebie - skrywając jego przeszłość w mroku, a przyszłość pozostawiając na łasce okrutnej nowej królowej Ary.

Aefe, dzięki władcy, który przysięga zniszczyć dla niej całe cywilizacje, ponownie trafia na ziemie Feyów. Nawet jeśli upomina się o nią przeszłość, dziś jest już zupełnie inną osobą.

Tisaanah, Max i Aefe zostają wrzuceni w sam środek katastrofy rozgrywającej się pomiędzy światem ludzi a krainą Feyów. Niezwykła magia, która ich łączy, stanowi klucz do zwycięstwa w tej wojnie... albo do zagłady.

Niestety moc żąda ofiary. Tisaanah może stanąć w obliczu wyboru pomiędzy miłością a obowiązkiem. Max nie odzyska przyszłości, nie mierząc się z tym, co kryje jego przeszłość. Aefe natomiast musi zdecydować, czy wrócić do tego, kim była, czy może postawić na tę, którą się stała.

Ich decyzje albo na zawsze zmienią ten świat... albo doprowadzą do jego upadku.

Informacje dodatkowe o Matka śmierci i świtu:

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788384410387
Liczba stron: 688
Tytuł oryginału: Mother of Death & Dawn

Tagi: fantasy

więcej

Kup książkę Matka śmierci i świtu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Matka śmierci i świtu - opinie o książce

 Tisaanah i Maxantarius ponieśli druzgocącą porażkę i zostali rodzieleni. Bohaterka za wszelką cenę stara się uwolnić Maxa z niewoli, nawet jeśli w tym samym czasie ludzie, na których jej zależy, coraz zacieklej walczą o wolność. W murach Ilyzath umysł Maxa stał się tylko cieniem dawnego siebie - skrywając jego przeszłość w mroku, a przyszłość pozostawiając na łasce okrutnej nowej królowej Ary.

Tisaanah stoi przed dylematem - musi wybrać czy uwolnić Maxa z więzienia czy pozostać tak jak obiecała i pomóc rebeliantom. Jej decyzje są bardzo brane pod uwagę, ale gdy wysyła kolejny oddział, który ma uwolnić jej ukochanego staje się porażką. Giną kolejni dobrze wyszkoleni wojownicy, którzy tak bardzo są potrzebni w innych walkach.

Do tego bohaterowie nie pamiętają nic z przeszłości. Czasami w różnych sytuacjach mają przebłyski, ale to tylko tyle.

Maxowi udaje się wydostać z więzienia i spotyka swojego brata Brayana. Udaje sie im uciec dalej zdala od więzienia. Niestety zostają złapani i ponownie umieszczeni w osobnych celach, ale tym razem Max staje się przynętą dla Tisaanah.

Tisaanah na wieść o ucieczce i złapaniu ukochanego, nie waha się i udaje się na ponowne odbicie go. Niestety on jej nie pamięta, ale w głębi serca czuje że ona dla niego wiele znaczy. 

Więcej Wam nie opowiem bo bym bardzo popsuła przyjemność z czytania. Osobiście zdarzały mi się momenty w których byłam w szoku, uroniłam łzę albo niedowierzałam, że coś się stało. Całość książki napisana bardzo dobrze i dla mnie jest to idealne zakończenie serii. Środek trzyma w napięciu, a zakończenie jest takie jakie powinno być. Bardzo się z tego zakończenia cieszę - nie mogło być inaczej. Zatem, nie wahajcie się czy zacząć czytać tę książkę - warto!

Link do opinii
Avatar użytkownika - goszaczyta
goszaczyta
Przeczytane:2026-03-22,

”ᴍᴀᴛᴋᴀ śᴍɪᴇʀᴄɪ ɪ śᴡɪᴛᴜ” ᴄᴀʀɪꜱꜱᴀ ʙʀᴏᴀᴅʙᴇɴᴛ #ᴡᴏᴊɴᴀ ꜱᴛʀᴀᴄᴏɴʏᴄʜ ꜱᴇʀᴄ ᴛᴏᴍ 𝟥 💫

 


 Ich decyzje albo na zawsze zmienią ten świat… albo doprowadzą do jego upadku. 

 


▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪

 


Wreszcie nadszedł czas, by podsumować serię, która w ostatnim czasie zawładnęła całym moim światem. Mowa tutaj oczywiście o serii Wojna Straconych Serc.

 


Pierwszy tom nie od razu mnie wciągnął, trochę mi zajęło zaznajomienie się ze światem wykreowanym przez autorkę i całkowite zaangażowanie się w rozgrywające na kartach tej powieści wydarzenia. Ale jak już poczułam vibe tej historii, przepadłam. Drugi tom już pochłaniałam z większym zainteresowaniem, autorka rozwinęła wiele wątków i fajnie było wrócić do ulubionych bohaterów. To właśnie fabuła tej książki jest jej największym atutem. Wydarzenia pełne niebezpieczeństw, które wciągają już od pierwszych stron. Intrygi polityczne, dynamiczna akcja i niesamowicie wykreowani bohaterowie to wszystko składa się na naprawdę dobrą powieść fantasy. Klimat tej książki oczywiście nie rozczarowuje, wciąż jest cudownie mistyczny i tajemniczy.

 


Bohaterowie zostali wykreowani tak, jak lubię najbardziej. Tisaanah to niezwykle silna bohaterka, nie zawsze wszystko szło po jej myśli, ale właśnie dlatego budzi tak duży podziw. Jej determinacja, gotowość do poświęceń i walka o lepszy świat robią ogromne wrażenie. Jest w stanie zrobić wszystko, by wyzwolić swój lud i osiągnąć cel, nawet jeśli oznacza to powrót do miejsca, które kiedyś było dla niej piekłem.

 


Max z kolei jest idealnym kontrastem. Nie dlatego, że jest silniejszy, ale dlatego, że on zawsze wierzy w nią bardziej niż ona sama w siebie. Nawet kiedy są rozdzieleni, nawet kiedy wszystko się wali, jego pewność, że Tisaanah dopnie swego, jest czymś niesamowicie poruszającym. 🫶🏼

 


Wątek romantyczny odgrywa tutaj dużą rolę. Ich relacja jest niezwykle silna, pełna wzajemnego wsparcia i lojalności. Oboje są gotowi rzucić się w ogień, jeśli drugie tego potrzebuje. Nie potrafią istnieć osobno, tylko razem tworzą jedność, która wydaje się nierozerwalna.

 


Od samego początku czytelnik drży na myśl o wojnie, o walce dobra ze złem, o intrygach. Z jednej strony spodziewałam się, że będzie to emocjonalny rollercoster, a była to jazda bez trzymanki. Z każdą stroną napięcie rosło, akcja ani na chwilę nie zwalniała. Ciągle coś się działo i nie można się było pozbyć tego uczucia niepokoju- co też wymyśli Carissa i zrzuci na bohaterów?

 


To jak została przedstawiona ta część jest niesamowite. Po raz kolejny autorka wciągnęła mnie na całego w wykreowany przez siebie świat. Sprawiła, że nie mogłam wyjść z podziwu, jak przebiegała cała akcja "Matki śmierci i świtu". Sceny walki były godne podziwu, ostatnie strony książki połknęłam wręcz. Narracja Carissy jest tak przyjemna w odbiorze, że książkę czyta się ekspresowo. Czasami musiałam sobie dawkować emocje, że by aż tak szybko nie rozstawać się z bohaterami. Czy polecam tę serię? Jak najbardziej, jeśli jeszcze nie czytaliście Wojny Straconych Serc, to musicie to szybko zmienić, ponieważ nawet nie wiecie co tracicie! ❤

Link do opinii
Avatar użytkownika - ilovebook26
ilovebook26
Przeczytane:2026-03-14, Ocena: 5, Przeczytałam,

"Powiedz, motylku, co takiego zrobisz dla miłości? 
Powiedz, motylku, co takiego zrobisz, aby go odzyskać? 
Powiedz, motylku, co takiego zrobisz dla miłości? 
Cokolwiek. Wszystko"

Śmierć. Wojna. Okrucieństwo. Intrygi. Zdrada. Już od pierwszych stron bardzo wiele się tutaj dzieje. A im dalej? Jest tego więcej. Byłam naprawdę bardzo ciekawa w jaki sposób ta cała seria się zakończy. Co nowego autorka wymyśli, bo w każdej części zawsze szokuje. Zaskoczenia? Zwroty akcji? To jest to co uwielbiam i tutaj tego naprawdę nie brakuje. Zdecydowanie jedna z lepszych serii. Serii, w których nie ma co do czego się doczepić.

Jest brutalnie, naprawdę bardzo brutalnie. Krwawo i nie brakuje tortur, nawet dosyć szczegółowych opisów. To co jest najlepsze? To to, że nie da się oderwać i że tak naprawdę nie wiadomo co za chwilę się stanie. Pojawiają się ciągłe pytania, odpowiedzi brak, a jak wydaje się, że coś jednak już jest jasne, wszystko zaczyna się ze sobą łączyć, to jednak okazuje się, że nic nie jest takie proste, bo za chwilę pojawia się nieoczekiwany zwrot akcji. Każda kolejna przeczytana kartka, każdy rozdział to jest coś nowego i tak naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać, nic nie jest oczywiste. Do tego pełno intryg, zdrady. Każdy ma swój własny plan i niestety nie nie ma na celu czynienia dobra, jak bohaterka pragnie. Każdy staje przeciwko każdemu. Jedyni chcą zlikwidować drugich. Walka o władzę, wpływy, kosztem niewinnych. I magia. Zła i tajemnicza. Wszędzie wrogość, okrucieństwo, ale nie brakuje też nadziei. Nadziei na lepszy świat, a to wszystko niewolnicy widzą w bohaterce. Do samego końca nie wiadomo jak cała historia się potoczy, bo rzeczywistość naprawdę nie jest optymistyczna, a wręcz dosyć przygnębiająca i wydaje się, że tak naprawdę nie ma szans na dobre zakończenie. Pojawiają się ciągle to nowe zagrożenie, dziwne istoty, nawet wizja zagłady świata? Tylko czy do tego dojdzie? Na bohaterach spoczywa ogromny ciężar.  Tylko oni mogą to powstrzymać, ale czy dają radę? Im bliżej końca, tak naprawdę coraz bardziej się obawiałam tego w jaki sposób historia się skończy. Czy znajdzie swoje szczęśliwe zakończenie? Co stanie się z bohaterami?

"Życie było o wiele trudniejsze niż śmierć. Ból pochłaniał mnie od środka. 

Jednak dałam się uwieść biciu serca. Pochyliłam się ku niemu i pozwoliłam sobie na upadek. Pomachałam do śmierć, które nie chciała się pożegnać

Jeszcze się spotkamy, szepnęła"

Wątek Aefe? Nie ukrywam, że bardzo mnie interesowała jej historia od kiedy pojawiła się w drugiej części. Zdecydowanie ta kwestia jest tutaj bardzo intrygująca, a bohaterka musi wybrać drogę. Po której stronie się opowie? A przede wszystkim - jak wróciła? Jestem bardzo usatysfakcjonowana jej wątkiem, bo podobało mi się to w jaki sposób jej historia została zakończona. Naprawdę idealne. Prawidłowy sposób, jedyny właściwszy. Nie widzę tutaj innego rozwiązania. Przede wszystkim bardzo podobało mi się to, że mimo tego okropieństwa, tego cierpienia co doświadczyła to jednak znalazły się dobre chwile, chwile pełne miłości.

Relacja Maxa i Tisaanah już w pierwszej części skradła moje serce, a tutaj jeszcze bardziej. Uwielbiam, naprawdę uwielbiam. Tisaanah to silna bohaterka, której nie zawsze wszystko się udaje, ale przede wszystkim naprawdę podziwia się ją za to, co robi. Za całe jej poświęcenie, za całe jej działania. Nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swój cel, żeby wyzwolić swój lud, żeby uczynić świat znacznie lepszym. Jest gotowa zapłacić każdą cenę. Dosłownie każdą. Nawet powrócić do swojego dawnego piekła. To piękne, jak każdy jej czyn powoduje, że ludzie wierzą, wierzą że im się naprawdę uda. A dla Maxa? Jest gotowa zrobić wszystko. Początkowo bohaterzy są rozdzieleni, ale bohaterka robi wszystko żeby zmienić ten stan rzeczy. Nie poddaje się. A Max? Robi to samo i przede wszystkim nigdy, nigdy nie wątpi w to, że dziewczyna osiągnie swój cel. Relacja jest silna, pełna wsparcia i każde z nich jest gotowe wkroczyć za drugim ogień. Oni nie istnieją osobno. Tworzą całość. Perfekcyjną całość. Jeden bez drugiego nie istnieje. Tylko... Czy świat pozwoli im na szczęśliwe zakończenie? Czy będzie im dane żyć długo i szczęśliwie?

Zakończenie? Jedyne słowo które przychodzi mi na myśl myśląc o zakończeniu to: idealnie. Jestem w pełni usatysfakcjonowana i mimo, że nie dla wszystkich postaci historia zakończyła się w szczęśliwy sposób, to jednak uważam że tak być powinno. 

To co? Wkroczysz do świata Wojny Straconych Serc?

Link do opinii

,,Matka śmierci i Świtu" to ostatni tom Wojny  Straconych Serc. Jest to seria z gatunku romantasy, która skradła nie tylko moje serce, ale również cały mój wolny czas.

 

Nie brakuje w niej emocji, magii, intryg, wyborów politycznych. Mamy tutaj również świetnie wykreowanych bohaterów, z którymi na pewno nie ma mowy o nudzi.

 

Tisaanah to postać bardzo barwna. Jest odważna, lojalna i nie da się jej nie lubić. W tej części stanie przed bardzo trudnym wyborem. Czy wybierze miłość czy obowiązek?

 

Maxantarius został uwięziony. Tisaanah stara się go uwolnić, ale żeby to się udało chłopak musi sam zmierzyć się ze swoją przeszłością.

 

Książka pełna jest przygód i miłości. Wątek miłosnych został tutaj bardzo dobrze poprowadzony. Mamy tutaj dużo chemii, a sama relacja pomiędzy bohaterami nie jest banalna. Nie jedne raz ta dwójka sprawiła, że w moich oczach pojawiły się łzy.

 

Książka ma prawie 700 stron, ale wcale nie czuć tej obojętności. A wszystko to za sprawą stylu jakim została napisana. W książce znajdziemy narracje z perspektywy trzech bohaterów, zwroty akcji, i tempo akcji, które nie pozwala złapać tchu. Wszystko to sprawia, że od książki nie można oderwać się.

 

,,Matka śmierci i świtu" to finalny tom, który zamyka wiele wątków, a jej zakończenie na długo zostaje w głowie. Dla mnie była to najlepsza część tej serii i bardzo ją polecam każdemu, kto lubi romantasy.

 

 

Link do opinii
Inne książki autora
Upadły i pocałunek mroku
Carissa Broadbent0
Okładka ksiązki - Upadły i pocałunek mroku

Czwarty tom zapierającego dech w piersiach romantasy z serii "Królestwa Nyaxii". Mische poniosła najwyższą ofiarę, aby ocalić tych, których kochała -...

Zabić wampirzego najeźdźcę
Carissa Broadbent0
Okładka ksiązki - Zabić wampirzego najeźdźcę

Dostała rozkaz, by zabić go jednym ciosem w serce. Nie spodziewała się, że własne serce ją zdradzi. Sylina poświęciła wszystko dla swojej bogini - duszę...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy