reklama

McDusia

Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2012-10-03
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 15-18 lat
ISBN: 978-83-62199-93-8
Liczba stron: 291
Język oryginału: Polski
Tłumaczenie: brak

Tom 19 cyklu Jeżycjada

Ocena: 4.7 (30 głosów)

Długo wyczekiwana kolejna część „Jeżycjady” pozwala znów zajrzeć do przyjaznego domu Borejków, akurat w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przybycie Magdusi, córki Kreski, powoduje piorunujące zmiany w spokojnym życiu rodziny, a ślub Laury uruchamia działanie osławionego Fatum.

Śmieszna, miła, ale i refleksyjna powieść Małgorzaty Musierowicz jak zwykle podnosi na duchu i krzepi, bawi do łez i uczy, skłania do zastanowienia nad sprawami wielkiej wagi.

Kup książkę McDusia

REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - McDusia

Avatar użytkownika - ManicPixieDreamG
ManicPixieDreamG
Przeczytane:2014-06-19, Ocena: 4, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014, Mam,
Przeczytałam "McDusię" drugi raz i sądzę, że dopiero teraz mogę się wypowiedzieć. Muszę odwołać się przy tym do nieprzychylnych opinii rozsianych po netosferze, bo bardzo pogardliwie potraktowały dwudziestą część Jeżycjady, a mimo iż mnie za pierwszym czytaniem książka nie porwała na 102, to jednak teraz trochę dla mnie jej ranga wzrosła. To są powieści obyczajowe, oparte na życiu- a jako takie mają swe wymogi- przecież życie nie zawsze toczy się wartkim nurtem górskiego rwącego strumienia, czasem szemrze potok, czasem ciurka strużka... Dajcie mi jeno więcej czasu, a dam Wam recenzję na pół strony :] Nikt mi tu nie będzie obrażał MM! ------ Bo wydanie McDusi odbiło się gromkim echem. Po części dlatego że wszyscy (i ja też) tak długo, strasznie długo, po "Sprężynie" czekali na kontynuację, a i czy po MDusi coś jeszcze nastąpi też było niewiadome, a nawet wątpliwe. W każdym razie czekali-śmy, czekali, aż się myśmy doczekali. I nastał pogrom i ogromny wysyp w Internecie opinii, jaka to McDusia felerna, jak nie pasuje, a fe. I tak pojawiła się recenzja w "Książkach", gdzie sobie ludziska ośmielili imputować iż ,,Musierowicz jest w złym humorze,, i że Jeżycjada na psy schodzi. A czy wy macie pojęcie, że niejednokrotnie najlepsza przygoda to "przygoda pod psem"? ;) I w gazecie.pl pojawił się fanfik taki wstrętny pod tytułem "Łusia Pałusia", no litości. Że się im nie podoba- NAPISALI. Fanfik paskudny NAPISALI. I jeszcze coś było, w rodzaju że dawna fanka zagorzała po latach przeczytała Musierowicz i że się rozczarowała, NAPISAŁA, i że czasy nie te itd. No to rozczarowała się- życie jest pełne rozczarowań- ale po co zaraz o tym w eter, opinię pani Małgosi psuć, bobu zadawać i kij w mrowisko wtykać; no po co? Czy od tego jest się lepszym człowiekiem {skąd to cytat? ;)} ? Nie jest się, a od Jeżycjady- w tomie i w tonie jakimkolwiek- jest się. To jasne, że tempo zwolniło. Że Magdusię trudno lubić, ale jest jak jest. A za drugim razem jest nawet lepiej. I żebyście mnie dobrze zrozumieli. Może i nie wartko, ale warto.
Link do opinii

Małgorzaty Musierowicz i jej twórczości nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, zajmę się więc od razu powieścią. McDusia jest dziewiętnastym tomem słynnej Jeżycjady. Nazwę dla cyklu, przypomnę, wymyślił profesor Zbigniew Raszewski, a pochodzi ona od poznańskiej dzielnicy Jeżyce. Na McDucię czytelnicy musieli czekać cztery lata, zapewnie właśnie dlatego sfinalizowanie prac nad książką urosło do rangi wydarzenia, a wydanie poprzedzały liczne dyskusje na forach internetowych. Fanów, głównie jednak fanek, wiele, głównie niezadowolonych, ale recenzje pojawiały się kilka dni po premierze, mało tego, wszyscy już opowiadają o kolejnym tomie cyklu, spekulują, domyślają się, wręcz niecierpliwią. Jak ona to robi?

Przejdę może lepiej do książki, będzie bezpieczniej. Tytułową McDusią jest Magdalena Ogożałka, córka Kreski. Dziewczyna przyjeżdża do Poznania, aby posprzątać mieszkanie po zmarłym pradziadku, profesorze Dmuchawcu. Nie trudno się domyślić, że dostarcza to wielu wzruszeń osobom, które profesora znały i ceniły. W opuszczonym domu pojawiają się bohaterowie poprzednich powieści Musierowicz i z perspektywy dorosłych ludzi wspominają lata młodości. Magdusia zatrzymuje się, oczywiście, w mieszkaniu Borejków, gdzie wszyscy żyją ślubem Laury, młodszej córki Gabrysi. Sama oblubienica jest świetnie zorganizowana. Zamówiła suknię oraz tort, kupiła dwie pary butów, rodzinę trzyma z daleka od przygotowań, żeby uniknąć tradycyjnego Fatum ślubnego. To, co musi się stać i tak się jednak stanie. Tym razem nieszczęście wkracza do domu wraz z niesławnym Januszem Pyziakiem, który wyprowadza córkę z równowagi oraz wiecznie roztargnionym Bernardem Żeromskim. O przebiegu wydarzeń nie napiszę, gdyż nie chcę odbierać czytelnikom przyjemności obcowania z książką. Musierowicz nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wplotła w powieść wątku miłosnego. Para Magdusia, nie lubująca się w poezji, zraniona realistka i wiecznie zaczytany romantyk Ignacy Grzegorz? Przeciwieństwa się przyciągają.

W książkach denerwowało mnie zawsze, że jest szczęśliwy finał i nie wiem, co po nim. Musierowicz, poprzez osadzenie akcji swoich powieści niejako w kręgu jednej rodziny i jej przyjaciół, łamie tę zasadę, pozwala chociaż na chwilę zobaczyć, co dalej działo się w życiu bohaterów i chyba dlatego lubię Jeżycjadę i z uporem maniaka czytam kolejne tomy, chociaż przecież wyrosłam już z książek dla młodzieży. Otwierając każdą kolejną powieść, czuję się, jakbym po latach odwiedzała przyjaciół, muśniętych palcem czasu, dojrzalszych, bogatszych w doświadczenia. Miło, że dorastają wraz ze mną. Miło znów wejść w wesoły, ciepły świat ludzi myślących pozytywnie. Miło usiąść wraz ze znajomymi przy kubku dobrej herbaty i posłuchać, co nowego wydarzyło się w ich życiu. Może to nieco za mało na literaturę, pisaną przez wielkie „L”, ale dość, żeby spędzić miły wieczór albo dwa.

Wielkim atutem McDusi jest żywy język. Warstwa słowna może nie została wymuskana, ale na pewno odpowiednio wyważona. Maksymy łacińskie tym razem nie kłują w oczy i nie denerwują. Pojawiają się, trącą dydaktyzmem, ale można je strawić. Opisy nie są bardzo szczegółowe, dzięki czemu można przez nie przebrnąć bez znudzenia, a jednocześnie zostaje zachowane osadzenie akcji w konkretnym miejscu przestrzeni. Odpowiednio dozowane są również emocje. Chwile smutku i wzruszeń równoważą sceny zabawne, sentymentalizm rozładowuje racjonalne myślenie oraz ból codziennych zawodów.

Jeśli miałabym ocenić McDusię przez pryzmat innych powieści Musierowicz, musiałabym przyznać, że po Opium w rosole oraz świetnie skonstruowanej Kalamburce wypada dość blado, niepozornie, może nawet za zwyczajnie. Na pewno jednak czyta się ją lepiej niż Język Trolli czy Czarną polewkę. Po lekturze McDusi można powiedzieć, że przecież autorka nie napisała i nie pokazała niczego nowego. W książce jest jednak coś, co nakaże rzeszom czytelników po nią sięgnąć, co każe sięgnąć po następny tom i jeszcze jeden. Cóż to takiego? Jeszcze nie wiem.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - alutkakosson
alutkakosson
Przeczytane:2014-03-19, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2014,
Czytałam z wypiekami na twarzy. Wzruszająca, pięknie napisana, wyszukany język.
Link do opinii
Avatar użytkownika - takahe
takahe
Przeczytane:2013-05-31, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2013, pożyczone ;),
Serie "Jeżycjada" zaczęłam czytać od końca, właśnie od McDusi. Książka przedstawia losy cztero pokoleniowej rodziny Borejków. Jak w każdej rodzinie są sprzeczki i chwile rodzinnej sielanki. Mała Łucja, mała mądralińska dla czytelnika jest zabawną postacią natomiast dla rodziny bywa jednak męcząca np. gdy poucza dziadka że pomylił cytaty. Akcja kręci się wokół trzech głównych wątków: sporu Ignacego Grzegorza Stryby z Józefem Pałysem, rozwijającego się uczucia między Ignacym Grzegorzem a McDusią oraz ostatni główny wątek przygotowania Laury do wesela.
Link do opinii
Avatar użytkownika - nasturia
nasturia
Przeczytane:2013-09-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
http://ksiazkapolapkach.blox.pl/2012/12/McDusia-Malgorzata-Musierowicz.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - aspazjaa
aspazjaa
Przeczytane:2013-01-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 tygodnie,
Uwielbia Jeżycjadę i Małgorzatę Musierowicz za jej stworzenie - wykreowanie ciepłych, dobrych, mądrych postaci, a zwłaszcza za Idę. Niestety, za "McDusię" najmniej, to najgorsza z wszystkich książek poznańskiej autorki. Tytułowa bohaterka, wnuczka profesora Dmuchawca, nie wiedzieć czemu nie ma z nim nic wspólnego - brak jej jego (czy wręcz - jakiejkolwiek) inteligencji, zrozumienia ludzkich charakterów. O ile to drugie być może nabywa się z wiekiem, o tyle nie wyposażono Magdy w cechy, którymi mogłaby zdobyć czytelnika. W książce trudno znaleźć główną postać, wokół której ogniskowałyby się wydarzenia, przeskakujemy z wątku do wątku, nie mogąc wybrać osoby, której losy śledzilibyśmy z wypiekami na twarzy. A to Madzia, a to Laura, a to Józinek... Ciągle jednak jest to "Jeżycjada" i choćby dlatego warto po "McDusię" sięgnąć. Ciepło rodzinne, humor (choć czasem wcale niby- i na siłę śmieszny) i stare dobre bohaterki oraz cała plejada ich pociech utwór ratują.
Link do opinii
Tytułowa „McDusia” wcale nie jest główną bohaterką – główne role grają tym razem dwaj kilkunastoletni już kuzyni: Ignacy Grzegorz oraz Józef (zwany Józinkiem). W historii Jeżycjady jest to drugi tego rodzaju przypadek – inny, to „Język Trolli” – gdzie główną postacią jest Józinek. Mocno męską obsadę ma też, moja ulubiona, „Noelka” gdzie tytułowej bohaterce i jej młodemu partnerowi (Baltona bodajże) towarzyszy dwóch (starszych) Panów (plus równie niemłoda Perpentula). W „McDusi” mamy aż trzy przeplatające się wątki: Józef vs Ignacy, Józef vs Janicka, przygotowania do ślubu Laury. Józinek to samiec alfa, mocny facet: uprawia sport, jest odważny, nie mówi dużo – za to szybko i skutecznie działa, ma zamiłowanie do spraw technicznych, różnych napraw na przykład, jest bardzo honorowy. Jego przeciwieństwem jest Ignacy Grzegorz (zwany też Miągwą): dużo czyta, dużo mówi, filozofuje, wobec Pań nieśmiały, choć czuły na ich wdzięki, słaby fizycznie, przygarbiony, zamyślone spojrzenie, łagodne oczy itd. Józinek od razu spodobał się McDusi (pocałowała go znienacka) ale zdecydowanie bez wzajemności. Za to MacDusia spodobała się bardzo Ignacemu – także bez wzajemności. Mamy więc klasyczny trójkąt. Z czasem okaże się, że i ciaparajda Ignacy ma jaja: rozbija nos Józinkowi! Co więcej – stopniowo zyskuje także wzajemność McDusi. Józinek (cóż za niefortunne zdrobnienie, z kolei Józef brzmi bardzo pompatycznie) podoba się też innej dziewczynce (dziewczynie) – koleżance z klasy. Musierowicz ujawnia tylko jej nazwisko: Janicka. No cóż – jest twardzielem – a za takimi kobiety przepadają przecież. Wątek Józef – Janicka przeplata się zwolna z innymi wątkami i wszystko zmierzałoby do szczęśliwego końca – czyli do powstania kolejnej męsko-damskiej pary – gdyby nie przypadkowe zupełnie zajście: Janicka śmieje się z Józefa, który znalazł się w dość niezręcznej sytuacji. Zapewne z sympatią i zupełnie niezłośliwie, ale Józef bierze to bardzo na poważnie – traktuje jej śmiech jako straszny afront i oddala się obrażony. Wątek ten będzie prowadzony zapewne dalej w kolejnym tomie. Nieporozumienie zostanie wyjaśnione i będą „żyli długo i szczęśliwie”… Trzeci wątek – przygotowania do ślubu Laury jest mocno nudnawy a do tego, nawet jak na standardy Jeżycjady, strasznie przesłodzony. Jest tu jednak jeden ciekawy rys: Laura, mimo, że zakochana, ma do końca wątpliwości czy powinna wychodzić za mąż. Odczuwa chyba coś w rodzaju metafizycznego niepokoju, że „to już na zawsze”, że coś się bezpowrotnie skończyło i zaczyna nowy, nieznany etap w życiu. Jest w tym bardzo ludzka, prawdziwa (choć mało oryginalna przecież). Akcja „McDusi”, rozbita aż na trzy wątki, jest mocno niemrawa. Podobnie jak i w poprzednim tomie serii „Sprężynie”. Musierowicz najwyraźniej zwolniła tempo. Dwóm ostatnim tomom Jeżycjady daleko do wartkiej akcji kilku innych, wcześniejszych tomów, z których najbardziej dynamiczne, wciągające od pierwszej strony to, moim zdaniem: „Ida sierpniowa”, „Brulion Bebe B.”, „Córka Robrojka” czy „Żaba”. W „McDusi” jest mocno zaznaczony motyw pożegnań, zakończeń, podsumowań: 1. Umiera profesor Dmuchawiec i bohaterowie – jego byli uczniowie i rodzina – porządkują jego mieszkanie wspominając go w nastroju bardzo refleksyjnym. Jest to jeden z lepszych wątków „McDusi”. Występuje tu też, modne ostatnio (znane choćby z filmu) tak zwane „wychowanie zza grobu” – profesor pozostawia swoim wychowankom wielce znaczące prezenty. 2. Główny szwarz-charakter serii Janusz Pyziak, po doznaniu kolejnego pasma upokorzeń (na granicy sadyzmu) odjeżdża mówiąc „żegnaj”. 3. Trolla zjawia się przelotnie, aby … powiedzieć „żegnaj” Józinkowi. 4. Laura wyprowadza się z domu, bo wychodzi za mąż. I „McDusia” i poprzedni tom – „Sprężyna” są trochę jak serial: ci sami bohaterowie (rodzina Borejków z przyległościami) zestawieni w różnych konfiguracjach. Podobne klimaty mieliśmy już w poprzedzającym je bezpośrednio tomie „Czarna polewka”. Jest to już trochę nużące. Charakterystyczne, że najciekawsze tomy Jeżycjady, to te, w których rodzina Borejków tworzy tylko tło. Sama „McDusia”, czyli Magda lubiąca jeść w fast-foodach, to postać mało wyrazista, o której niewiele można powiedzieć. Ważne, że Magda nie jest przez Musierowicz krytykowana za obżarstwo – autorka akceptuje tę jej cechę, a także wynikające z niej mocno zaokrąglone kształty. Tytuł jest więc tu nieco mylący – spodziewamy się po nim, że książka będzie krytyką konsumpcyjnego stylu życia – a tu nic z tego. Mylący jest też dlatego, że Magda nie jest wcale główną bohaterką powieści. Dziwne jest pierwsze zdanie powieści: „Pokazało się już kilka gwiazd, ale księżyc świecił jedynie absencją”. Gdzie był redaktor?! W „McDusi” jest już zapowiedź kolejnego tomu: „Wnuczka do orzechów”. Moim zdaniem będzie to tom ostatni.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna3005
Justyna3005
Przeczytane:,
W końcu możemy podziwiać tak wyczekiwane kolejne dzieło Pani Musierowicz..:)
Link do opinii
Avatar użytkownika - everyman
everyman
Przeczytane:,
Co z tego, że jestem facetem. Zawsze chętnie wracam do "Jeżycjady". To, jak poszczególne tomy doskonale oddają klimat czasów, w jakich się rozgrywają jest niesamowite.
Link do opinii
tak tak tak!!!! Kocham całą Jeżycjadę - kojarzy mi się z okresem "nastu" lat ... cudowną beztroską młodością ....
Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka22
stokrotka22
Przeczytane:2020-08-27, Ocena: 6, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - MagdaMc
MagdaMc
Przeczytane:2019-02-18, Ocena: 3, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - zakrecona8
zakrecona8
Przeczytane:2017-08-29, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytane, 26 książek 2017,
Inne książki autora
Łasuch literacki czyli Ulubione potrawy moich bohaterów. Przepisy kulinarne i wnikliwe komentarze
Małgorzata Musierowicz0
Okładka ksiązki - Łasuch literacki czyli Ulubione potrawy moich bohaterów. Przepisy kulinarne i wnikliwe komentarze

Ulubiona autorka nastolatek uzupełnia swoją serię powieści zbiorem przepisów kulinarnych. Są to autentyczne przepisy na potrawy zjadane z takim...

Dla zakochanych
Małgorzata Musierowicz0
Okładka ksiązki - Dla zakochanych

Po znakomicie przyjętej, bestsellerowej gawędzie kulinarnej Małgorzaty Musierowicz pt. "Na Gwiazdkę", proponujemy Czytelniczkom i Czytelnikom kolejną pozycję...

Zobacz wszystkie książki tego autora