Mężczyzna, który gonił swój cień

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2017-09-07
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788380153844
Liczba stron: 424
Tytuł oryginału: MANNEN SOM SÖKTE SIN SKUGGA

Tom 5 cyklu Millennium

Ocena: 4.31 (16 głosów)
Inne wydania:

Lisbeth Salander, dziewczyna, która igrała z ogniem, nigdy w pełni nie odkryła, kto stał za koszmarem jej dzieciństwa. Gdy Holger Palmgren opowiada jej o starych dokumentach, Lisbeth czuje, że nareszcie ma szansę poznać całą prawdę o machinie, która zniszczyła jej rodzinę. Jednak im bliżej jest rozwiązania tajemnicy, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo. Wraz z Mikaelem Blomkvistem dotrze tam, gdzie szaleństwo naukowca i brutalne nadużycia władzy splotły się w jedno. Nie wszyscy wyjdą z tego cało.

Mężczyzna, który gonił swój cień, piąta książka w serii Millennium, to złożona i wciągająca powieść osnuta wokół kwestii honoru, tajemnic badań genetycznych i zaawansowanych ataków hakerskich - współczesnego sposobu prowadzenia wojny. To także wyjaśnienie zagadki, skąd się wziął i co oznacza słynny tatuaż ze smokiem.

Kup książkę Mężczyzna, który gonił swój cień

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:,
Szwecja w ruinie W powieści Mężczyzna, który gonił swój cień David Lagercrantz, kontynuując wątki zawiązane przez Stiega Larssona w trylogii „Millenium”, zdaje się wciąż szukać klucza do sukcesu książek szwedzkiego dziennikarza. I publikuje skrojony na miarę thriller, który wydaje się zarazem jedynie wstępem do naprawdę nieźle zapowiadającego się finału cyklu. Lisbeth Salander jest w poważnych tarapatach. Zamiast zostać nagrodzoną za pomoc niewinnemu dziecku, którego historię poznaliśmy za sprawą powieści Co nas nie zabije, trafiła na kilka miesięcy do więzienia, bo już nie po raz pierwszy złamała prawo. Nie, żeby jej to przesadnie przeszkadzało - właściwie jest jej wszystko jedno, gdzie będzie przebywać, wystarczy, by mogła skupić się na rozwiązywaniu złożonych szarad naukowych. Tyle że więzienie opanowane jest przez stronników jednej z osadzonych - groźnej więźniarki, której zlecono zamordowanie pewnej kobiety. A, jak wiemy, Lisbeth nie potrafi biernie przyglądać się przemocy wobec słabszych. Jakby tego było mało, jej dawny kurator, Holger Palmgren, znajduje trop, który może rzucić nowe światło na przeszłość dziewczyny. A pewien nierozważny ruch sprawia, że staje w obliczu ogromnego niebezpieczeństwa. Ujawnienie kolejnych szczegółów dotyczących piątego już tomu „Millenium” nie tylko nie jest konieczne - mogłoby nawet odebrać czytelnikom ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Mężczyzna, który gonił swój cień

Doskonała kontynuacja poprzednich części gdzie ukazano że życie może stać się lepsze .Wartościowi ludzie zawsze są wokół nas a przeszłość można zakopać.

Link do opinii

Mężczyzna, który gonił swój cień jest to kontynuacja sagi Millennium Stiega Larssona. Jeśli tutaj jesteś, a nie czytałeś tej sagi, to polecam najpierw sięgnąć po pierwszą część :) 


Mikael Blomkvist po raz kolejny trafia na zagadkę, której rozwiązanie pochłania go w całości i jak zwykle sprowadza na niego kłopoty. Dziennikarz dostał zadanie od przyjaciółki hakerki Lisbeth Salander. Poleciła mu dowiedzieć się czegoś na temat pewnego finansisty. Sama Lisbeth niewiele może zdziałać, gdyż przebywa w więzieniu, jednak nie wydaję się tym faktem przejęta. Dopiero, gdy dociera do niej, że jedna z osadzonych Faria jest dręczona przez postrach więzienia - Benito, zaczyna czuć złość i próbuje znaleźć sposób, aby jej pomóc. Sama nie zwraca uwagi na zaczepki Benito kierowane w jej stronę, dopiero krzywda niewinnej w jej oczach osoby budzi w niej złość i siłę do działania. Dlaczego to właśnie ją sobie upatrzyła? 
Któregoś dnia odwiedza ją dawny kurator Holger Palmgren i podczas rozmowy pyta ją o tatuaż smoka. Lisbeth odpowiada mu wymijająco, ale przez to pytanie wraca myślami do swojego dzieciństwa i postanawia odkryć kto stoi za zniszczeniem jej rodziny. Jak zawsze zachowanie Lisbeth jest nieco dziwne, nikt nie zna dokładnie powodów, dla których interesuje się pewnymi ludźmi lub zleca zadania swoim przyjaciołom. Holgerowi poleciła zająć się sprawdzeniem jej starej dokumentacji, którą przekazała mu pewna kobieta. Trafia na pewien trop, znajome mu nazwisko człowieka, z którym kiedyś pracował, postanawia do niego zadzwonić, nie zdając sobie sprawy, że sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. Poznajemy paru innych bohaterów, którzy mają jakiś związek ze sprawą, którą bada Lisbeth, lecz tak naprawdę nie wydają się powiązani ze sobą w jakikolwiek sposób. Niebawem wnikliwy jak zawsze Mikael wpada na trop tajnej instytucji, która rzekomo badała bliźniaków. Ludzie działający legalnie nie starają się za wszelką cenę zatrzeć za sobą śladów, więc o co w tym wszystkim chodzi i jaki ma z tym związek Salander? 
Czy Lisbeth uda się wyjść z więzienia wcześniej? Czy uratuje osadzoną? I przede wszystkim, czego dowie się Mikael oraz Holger? Jakie niebezpieczeństwa czekają na naszych bohaterów? Po raz kolejny pasuje mi tutaj stwierdzenie „im mniej wiesz, tym lepiej śpisz”, gdyż jak widzimy zbyt duża wiedza może sprowadzić na nas kłopoty. 


Ciężko jest streścić książkę tak obszerną i nie mówię tu o ilości stron, ale wątków i bohaterów. Wprowadzając nową postać autor opisuje jej życie w większym lub mniejszym stopniu, tak aby bohater stał się dla nas bliższy, a nie przypadkową osobą, którą tak czy siak uśmierci. Przez taki zabieg, każda śmierć w książce staję się bardziej doniosła i czytelnik nigdy nie ma pewności kto przeżyje. 
Do recenzji tej książki podchodzę drugi raz, po paru dniach od jej przeczytania lekko zmieniłam o niej zdanie. Z początku czytało mi się ją trochę ciężej niż Millennium Stiega Larssona i chciałam dać jej niższą ocenę niż teraz. Byłam przekonana, że oryginał był lepszy, ale może takie odczucia miałam dlatego, że zazwyczaj jest tak, że pierwsza część sagi jest po prostu ciekawsza niż kolejne tomy. Tutaj Lagercrantz musiał się trochę nagimnastykować, aby utrzymać przy życiu głównych bohaterów, gdyż powiedzieć, że problemy ich lubią to nie powiedzieć nic. Koniec końców, uważam, że warto jest przeczytać wszystkie pięć części, chociażby dla poznania Mikaela i Lisbeth, są to bardzo ciekawe postacie. Książka jest napisana łatwym językiem, lecz może mogłoby być w niej trochę mniej „suchych faktów”, przez które ciężko było mi przebrnąć.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - Northman
Northman
Przeczytane:,

Kolejny tom "Millenium"... dzieło Larssona nie ma się wcale najgorzej :)

Nieodżałowanej pamięci Larsson pozostawił po sobie pewien fenomen w postaci pierwotnej trylogii "Millenium"; fenomen, wydawałoby się, zamknięty jako całość... lecz wciąż ze sporym potencjałem. Zwłaszcza co do postaci (!) Lagercrantz kontynuuje to dzieło i... nie jest wcale tak źle!

"Mężczyzna, który gonił swój cień" to opowieść, głównie, o przeszłości Lisbeth Salander. Przeszłości, która być może nie zaskakuje, jednak... prowadzi do kolejnej, pełnej niebezpieczeństw i zagrożeń historii... ze sporą rolą w całości pewnego tatuażu w kształcie smoka ;) A jako, że w historię zaangażowany jest i Mikael Blomkvist, możemy być pewni sporej dawki emocji ;)

Ok, zgoda... to już z całą pewnością nie jest pierwotna trylogia. Inny autor, inny styl pisania... to widać. Inaczej się to po prostu czyta. Jeśli coś chwilami razi, to takie trochę... spłycenie postaci. Tych pełnych charakteru przez duże "ch" postaci, które czytelnicy pokochali dzięki Larssonowi. Mam wrażenie, że Lagercrantz nie wykorzystuje w pełni ich potencjału... Lub nie potrafi do końca go wykorzystać (?), co może - kto wie? - wynikać właśnie z nieco odmiennego stylu pisania obydwóch autorów. W każdym razie... to wciąż fajne kryminały :) I nie są one stratą czasu - niniejsza część również.

Zawsze znajdą się zwolennicy i przeciwnicy "Millenium" w nowych odsłonach, pod banderą innego pisarza... Zamiast wieszać jednak na tym wszystkim psy, proponowałbym wyrobić sobie zdanie samemu - poprzez najzwyczajniejsze w świecie przeczytanie tego samemu. Będzie bolało? Nie sądzę... Dla mnie nowe części są ok... To już nie to samo, to prawda, ale... wciąż jest dobrze. W inny może sposób... ale wciąż ok :)

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

Recenzja znajduje się także na moim blogu:
https://cosnapolce.blogspot.com/2017/12/mezczyzna-ktory-goni-swoj-cien-david.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

DZIEWCZYNA Z PRZESZŁOŚCIĄ

 

Zanim Stieg Larsson odszedł z tego świata w roku 2004, mając zaledwie 50 lat, pozostawił po sobie trylogię „Millennium”, która wydawała się być skończoną opowieścią. W rzeczywistości jednak w jego komputerze pozostał manuskrypt niedokończonej czwartej części przygód Lisbeth i Mikaela – a to przecież nie był koniec; autor chciał bowiem, żeby całość zamknęła się na dziesięciu książkach. I kto wie czy tak nie będzie, skoro kontynuator jego literackiej spuścizny – mimo wywoływanych kontrowersji i zapewniania, że ten tom będzie finałowym – nie tylko dobrze się sprzedaje, ale przede wszystkim całkiem dobrze pisze. I chociaż „Mężczyzna, który gonił swój cień” swoje minusy posiada, jest to dobra kontynuacja serii, lepsza nawet niż „Co nas nie zabije”.

 

Lisbeth Salander trafiła do więzienia. Po ostatnich wydarzeniach oskarżona została między innymi o pozbawienie wolności i skazana na dwa miesiące w zakładzie. Jednakże miejsce, do którego trafiła, choć otwarte, okazało się nie być najbezpieczniejszym dla jej osoby, dlatego została przeniesiona do jednego z najlepszych – przynajmniej pozornie – ośrodków. To, co dzieje się w jego murach dalekie jest od doskonałości, a służby tylko pozornie mają władzę nad tym miejscem. Kiedy Lisbeth od Holgera Palmgrena dowiaduje się o znalezieniu starych dokumentów na jej temat, w dziewczynie rozbudza się zainteresowanie własną przeszłością. Czyżby kryły się tam jeszcze jakieś sekrety, które nie wyszły na światło dzienne? Salander zaczyna własne śledztwo, do pomocy angażuje Mikaela Blomkvista, a ten szybko wpada na trop kolejnej afery, tajemnic i zbrodni, które mogą sprowadzić śmiertelne zagrożenie na wszystkich zainteresowanych tematem. Jakie sekrety kryją się za tatuażem w kształcie smoka? I do czego może doprowadzić obecna sytuacja?

 

Część miłośników „Millennium” wiesza na książkach Davida Lagercrantza psy, część się nimi zachwyca – choćby tylko na zasadzie możliwości powrócenia do tego świata i bohaterów. Kto ma racje? Obie grupy. Bo to, co stworzył kontynuator serii różni się od trylogii Larssona, ale nadal ma swój urok.

 

Zacznę może od minusów. Pierwszym z nich jest zdecydowanie styl, jakim posługuje się Lagercrantz. Mniej płynny i lekki, na szczęście wciąż przyjemny w odbiorze, czasem różni się naprawdę mocno od prac Larssona, co widać szczególnie w tym właśnie tomie. Podobnie jest z treścią. Jak to było w przypadku „Co nas nie zabije”, tak i tutaj fabuła zawiera wiele elementów i pomysłów, których poprzednik raczej by nie napisał – czasem miałem wręcz wrażenie czytania przygód Jasona Bourne’a (mamy w końcu i islamistów, i tajną organizacją etc.), a nie Lisbeth i Mikaela. Poza tym Lagercrantz zmienił nieco postacie. Spłycił? Często słyszę taki zarzut, ale nie oszukujmy się, Larsson nie zrobił głębokich, wiernych psychologicznie bohaterów – Lisbeth była ciekawa, ale na zasadzie nietypowości, kontrastu z innymi jej podobnymi heroinami, nie ambitnej kreacji literackiej; resztę osób zaludniających powieści Stiega można śmiało przemilczeć. Autor kontynuacji „Millennium” zmienił ją nieco, uczynił prawdziwą twardzielką jakby żywcem wzięta z kina akcji lat 80. XX wieku. Skupił bardziej na powierzchowności. Jednych zmiana ta rozczaruje, innym się spodoba – każdy musi zdecydować sam.

 

Ale powieść ma też sporo plusów. Akcja jest ciekawa, przeszłość Lisbeth tak samo. Nie ma tu wielkich zaskoczeń, ale całość czyta się dobrze, bez znudzenia, a szansa poznania sekretów najciekawszej bohaterki „Millennium” na pewno pociąga. I chociaż „Mężczyzna…” nie jest wybitną pozycją, jako lekka powieść kryminalna dla niewymagających czytelników sprawdza się naprawdę nieźle. Jeśli należycie do tej grupy, spodoba się Wam; tak samo jeśli lubicie trylogię Larssona – szczególnie gdy nie pozostajecie ślepi na jej minusy, a tych przecież nie brakowało. Ja cieszę się, że mogłem wrócić do tego świata i dowiedzieć się więcej o Lisbeth i mam też nadzieję, że to jeszcze nie koniec serii.

 

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/09/16/mezczyzna-ktory-gonil-swoj-cien-david-lagercrantz/

Link do opinii
Avatar użytkownika - Fretka
Fretka
Przeczytane:2019-07-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Nie jest to proza mistrza Larssona, ale całkiem poprawnie napisana dalsza część losów bohaterów Millennium. Naprawdę dobrze mi się czytało i cieszę się, że dane mi było poznać historię Lisbet Salander od samego początku. Od pierwszego słowa przeczytanego w Millennium Lisbet stała się moją ulubienicą. Mimo okrucieństwa jakiego doświadczyła w życiu do końca była wrażliwa na ludzką krzywdę. Każdemu życzę takiej siły do przeciwstawiania się złu, chociaż nie popieram niektórych sposobów jej realizacji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2018-06-28, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2018, Mam,
Inne książki autora
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz0
Okładka ksiązki - Ta, która musi umrzeć

Ostatnia część serii Millennium! W centrum Sztokholmu znaleziony zostaje martwy mężczyzna. Z pozoru wygląda to na tragiczną śmierć bezdomnego, jednak...

Co nas nie zabije
David Lagercrantz0
Okładka ksiązki - Co nas nie zabije

Fabuła 500-stronicowej kontynuacji trylogii Stiega Larssona zaczyna się w trudnym dla Mikaela Blomkvista momencie. Czasopismo Millennium zmienia właściciela...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Dzieci, których nie ma
Renata Piątkowska;
Dzieci, których nie ma
Raptus
Magdalena Kulus
Raptus
Zamieć
Gabriel Dylan
Zamieć
Złodziejka truskawek
Joanne Harris
Złodziejka truskawek
Piętno dzieciństwa
Katarzyna Kielecka;
Piętno dzieciństwa
Indigo
Patrice Lawrence
Indigo
Baba Blaga
Joanna Wachowiak
Baba Blaga
Nasz azyl
Marta Józefczyk
Nasz azyl
Pokaż wszystkie recenzje