TO NIE JEST ATAK NA WIARĘ. TO GŁOS W OBRONIE OFIAR
Szymon Piegza, nagradzany dziennikarz śledczy, dociera do osób skrzywdzonych przez egzorcystów. Z reporterską precyzją dokumentuje ludzkie dramaty.
Natalia była godzinami przytrzymywana i wiązana pasami. Miała porwane rajstopy i leżała we własnym moczu, bo egzorcysta zabronił jej iść do toalety. Ze strachu dostała niedowładu nóg. Agnieszkę egzorcyzmowano z ,,psychotycznych wizji", które okazały się... skutkiem złośliwego nowotworu.
Paweł po czterech latach odszedł z kapłaństwa. Fiksacja na szukaniu diabła doprowadziła go na skraj załamania.
DLACZEGO EGZORCYŚCI POZOSTAJĄ BEZ KONTROLI?
Piegza opisuje przypadki manipulacji, przemocy psychicznej i fizycznej. Stawia pytania o odpowiedzialność Kościoła, w którym egzorcyzmy stały się swoistą szarą strefą. A ta pozbawiona prawnych mechanizmów kontroli, daje szerokie pole do nadużyć.
O EGZORCYZMACH POWIEDZIANO WIELE. O SKRZYWDZONYCH PRZEZ EGZORCYSTÓW NIC. PIEGZA ODDAJE IM GŁOS.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 320
„Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów” Szymona Piegzy to wstrząsająca książka reporterska, która z ogromną precyzją i empatią odsłania historie ludzi skrzywdzonych przez osoby, które miały nieść pomoc. To nie jest opowieść o wierze ani jej krytyka, ale o nadużyciach, manipulacji i dramatach, które przez lata pozostawały w cieniu.
Autor prowadzi czytelnika przez historie kilku bohaterów – Natalii, Agnieszki, Pawła i innych osób, które w różnym momencie swojego życia trafiły pod „opiekę” egzorcystów. Każda z tych opowieści to osobny dramat, ale wszystkie łączy jedno: bezradność ofiar i niemal całkowity brak kontroli nad tym, co dzieje się w przestrzeni uznawanej za duchową praktykę. Natalia, która godzinami była unieruchamiana i pozbawiana podstawowych praw. Agnieszka, której „wizje” okazały się objawem nowotworu, a nie rzekomego opętania. Paweł, były ksiądz, który w obsesyjnym poszukiwaniu zła prawie zatracił siebie. Piegza opisuje te losy z ogromnym szacunkiem – nie ocenia ofiar, nie upraszcza, nie koloryzuje. Pozwala im mówić.
To, co najmocniej wybrzmiewa w książce, to emocje – zarówno te zapisane w historiach, jak i te, które towarzyszą czytelnikowi. Jest tu lęk, poczucie uwięzienia, dezorientacja, ból i upokorzenie. Ale jest też gniew, kiedy widzimy, jak łatwo kilka osób może przekroczyć granice, zanim ktokolwiek zareaguje. Czytelnik odczuwa narastającą niesprawiedliwość, a momentami wręcz niedowierzanie, że takie praktyki mogły odbywać się bez jakiejkolwiek kontroli. To emocjonalny ciężar, który długo zostaje w pamięci.
Pod względem gatunkowym książka jest solidnym reportażem śledczym – rzetelnym, udokumentowanym, opartym na rozmowach, faktach i analizach. Piegza nie ucieka od trudnych pytań dotyczących odpowiedzialności Kościoła i systemowych zaniedbań, ale przede wszystkim oddaje głos tym, którzy dotąd byli milczeni.
To lektura dla osób, które interesują się reportażem, tematami społecznymi, nadużyciami władzy i psychologią człowieka, a także dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć, jak łatwo można skrzywdzić osobę szukającą pomocy. Nie trzeba być specjalistą ani znawcą tematyki religijnej – książka jest przystępna, a jednocześnie bardzo głęboka.
To poruszająca, potrzebna i świetnie napisana książka, która otwiera oczy i zmusza do refleksji nad granicami duchowej opieki oraz odpowiedzialnością instytucji. Zdecydowanie warto ją przeczytać – zarówno ze względu na jej wartości społeczne, jak i literacką jakość. Polecam.
Książka bezkompromisowa, wstrząsająca i ukazująca mroczne kulisy praktyk egzorcystów, o których raczej się nie mówi, to i świadomość ludzka jest marginalna. Autor obnaża system, który latami przekraczał ramy okrucieństwa, upokorzenia i manipulacji, a to wszystko robione w sposób bezrefleksyjny pod przykrywką walki ze złem.
Autor pokusił się o rekonstrukcje historii osób, które trafiły ,,pod skrzydła" tych niosących pomoc, będąc przy tym przekonanymi o własnej nieomylności. Każda historia to kolejna warstwa emocjonalnego ciężaru, jednak wspólnym mianownikiem każdej jest dramat jednostki.
Same opisy ,,rytuałów" miały w sobie coś z osaczenia psychicznego, którego następstwem w mojej opinii były tortury, a ludzie byli traktowane jak ,,kukły". Najbardziej uderzające było jednak to, że tutaj nie trzeba było jakkolwiek koloryzować, bo same fakty są przerażające, bolesne i absolutnie oburzające.
Historie ofiar tego bezrefleksyjnego systemu są boleśnie prawdziwe, surowe, ociekające wstydem i poczuciem winy i przyznaje szczerze, że mnie te fragmenty przeczołgały emocjonalnie okrutnie. To wszystko pokazuje obraz tego jak instytucja kościoła stworzyła ,,szarą strefę", gdzie egzorcysta był osoba decydująca o wszystkim bez procedur, nadzoru a często i edukacji.??Autor nie mierzy jednak bezpośrednio w kościół, a bardzo precyzyjnie wskazuje nadużycia i wypaczenia, ukazuje konkretne mechanizmy, które formowały patologie, która bazuje na ludzkim strachu i niewiedzy.?Książka jest trudna, jednak potrzebna, nastawia pytania, które już dawno powinny paść, a latami były lekceważone, ponieważ w tym systemie przemoc i duchowość przenikają się wykorzystując osoby słabsze, będące w kryzysie psychicznym, czy emocjonalnym.
Mam nadzieję, że ta książka przebije się szeroko do świadomości społecznej, a może i kościelnej, bo sprzeciw wobec okrutnych praktyk powinien być powszechny i dosadny. To silny głos tych, którzy powinni być wysłuchani, tak by inni nie musieli przechodzić piekła.
Witam Was bardzo serdecznie moi drodzy książkomaniacy. Co sądzicie o książkach, reportażach w których porusza się temat nadużyć księży wobec zwykłych ludzi?
Tutaj mamy taki przykład, który pokazuje nam manipulacje jakie stosują księża egzorcyści tylko po to żeby wmówić osobie, która potrzebuje pomocy, że została opętana przez złego ducha. Tylko dlatego, że ubierała się na czarno, słuchała ciężkiej muzyki, czytała książki o Harrym Potterze, wyznawała zasadę feng shui, ćwiczyła wschodnie sztuki walki. To tylko ułamek zachowań, które kwalifikowały się do odprawienia egzorcyzmów niekiedy bardzo brutalnych i niejednokrotnie prowadzących do prób samobójczych ofiar takowych praktyk.
Zdaję sobie sprawę, że będzie tyle samo zwolenników co i przeciwników tej książki ale warto ją przeczytać żeby mieć szansę poznać uczucia osób które przetrwały tę trudną próbę w walce o własne życie, a brak kontroli zwierzchników nad całym procederem niejednokrotnie doprowadzał do ogromnych ludzkich tragedii.
MIELI NAS ZA OPĘTANYCH
Szymon Piegza
Wydawnictwo Znak
"Mieli nas za opętanych" to reportaż na temat nadużyć egzorcystów. To głos oddany osobom, które zostały poddane egzorcyzmom, a bardziej skrzywdzone niż uleczone.
Historie o których pisze autor wydarzyły się naprawdę, a nazwiska zostały zmienione na prośby bohaterów książki.
Ponieważ boją się zemsty księży i obrońców Kościoła. Brzmi dosyć mocno i przyznam, że jeszcze bardziej chciałam poznać ich historie.
Autor przybliża nam historię kilku osób, które zostały poddane egzorcyzmom. Jednak nie wyglądało to jak mamy w głowie, a była to wręcz przemoc.
Natalia była godzinami wiązana pasami, miała porwane rajstopy i leżała we własnym moczu, bo egzorcysta zabronił jej iść do toalety. Ze strachu dostała niedowładu nóg.
Egzorcyzmy Agnieszki miały podłoże psychologiczne, a okazało się, że są skutkiem nowotworu.
Muszę przyznać, że historie bohaterów są szokujące i aż ciężko uwierzyć, że ci ktorzy mieli pomóc tak mocno zaszkodziło tym ludziom.
To brzmi jak manipulacja. Bardzo mnie dziwi to zachowanie, ponieważ, aby zostać egzorcystą trzeba przejść odpowiednie szkolenia. Czytając o tym wszystkim mam wrażenie, że tak nie było.
Książka wywołała we mnie wiele sprzecznych emocji i chyba mam więcej pytaj niż odpowiedzi.
Jednak zawsze powtarzam, aby samemu przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie.
Przeczytane:2025-12-07, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, 12 książek 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025,
Szymon Piegza w swoim najnowszym reportażu Mieli nas za opętanych podejmuje temat, o którym mówi się mało, niechętnie, a najczęściej wcale. Egzorcyzmy – rytuał istniejący na styku wiary, tradycji i ludzkich lęków – wciąż funkcjonują w Polsce jako tajemnicza, niepodlegająca zewnętrznej kontroli przestrzeń. Piegza uzbraja się w reporterską cierpliwość i bezkompromisową dociekliwość, by wejść w obszar, gdzie nadużycia często przykrywa religijny autorytet, a dramaty rozgrywają się w ciszy zakrystii i zaciemnionych sal modlitwy.
To, co najbardziej uderza w tej książce, to fakt, że nie jest ona wymierzona w wiarę. Piegza z ogromną ostrożnością oddziela Kościół jako wspólnotę duchową od praktyk, które wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli. To nie jest manifest antyklerykalny, ale głos w obronie ludzi, którzy trafili w tryby systemu pełnego luk, przemilczeń i braku odpowiedzialności.
Reportaż tworzą przede wszystkim ludzie — nie statystyki, nie zasłyszane opinie, ale osoby z krwi i kości. Piegza pozwala im mówić, nie przerywając, nie upiększając, nie cenzurując emocji.
Natalia, młoda kobieta poddana brutalnym „zabiegom duchowym”, jest jednym z najbardziej wstrząsających przykładów. Godziny spędzone w pasach, w brudzie, w bólu, z zakazem korzystania z toalety, doprowadziły ją do niedowładu nóg. Co najbardziej dojmujące – w oczach egzorcysty jej cierpienie było dowodem na „działanie złego”, nie sygnałem alarmowym wskazującym na przemoc.
Agnieszka, której psychozę egzorcyści „wypędzali” modlitwami i krzykiem, podczas gdy prawdziwą przyczyną jej wizji był rozwijający się nowotwór. Diagnoza medyczna przyszła zbyt późno, bo zaufano rytuałom zamiast lekarzom.
Paweł, były ksiądz, stanowi zupełnie inny, ale równie porażający wymiar tej historii. Wychowany w systemie, w którym lęk przed demonem staje się obsesją, po latach praktykowania egzorcyzmów sam zaczyna doświadczać załamania nerwowego. Wypala się, traci stabilność psychiczną i odchodzi z kapłaństwa – z poczuciem, że został sam ze swoim koszmarem.
Każda z tych opowieści jest jednocześnie indywidualna i przerażająco uniwersalna. Pokazuje, jak łatwo człowieka w kryzysie – chorego, zagubionego, zdesperowanego – można przekonać, że jego cierpienie ma nadprzyrodzoną naturę. A kiedy w grę wchodzi autorytet duchowny, granica między pomocą, a nadużyciem znika.
Na pochwałę zasługuje metoda Piegzy. Autor nie zadowala się powierzchownymi opisami – on rekonstruuje sceny niemal minuta po minucie. Rozmawia z ofiarami, ich rodzinami, księżmi, specjalistami. Prostuje mity, zderza relacje, sprawdza dokumenty medyczne i kościelne.
Jego styl pozostaje wyważony, choć temat aż prosi się o emocjonalną ekspresję. Piegza wie jednak, że siła tej książki tkwi w faktach. To właśnie rzeczowość reportera sprawia, że dramaty stają się jeszcze bardziej przejmujące. Bez krzyku, bez publicystycznego wzmożenia – tylko prawda.
Jednym z kluczowych wątków książki jest pytanie o brak nadzoru nad egzorcystami. Choć Kościół oficjalnie reguluje, kto może pełnić tę funkcję, praktyka ujawnia ogromne niekontrolowane pole działań. Piegza wskazuje na: brak mechanizmów prawnych chroniących osoby poddawane rytuałom, niechęć do zgłaszania nadużyć, zamiatanie skandali pod dywan, zderzenie religijnych praktyk z medyczną niewiedzą, atmosferę strachu, która sprawia, że ofiary milczą latami. Egzorcyści stają się w tej książce figurami niejednoznacznymi – część z nich działa w dobrej wierze, część ulega manii, część wykorzystuje władzę. Ale system, w którym działają, sprzyja nadużyciom. Bo Piegza oddaje głos tym, których latami nikt nie słuchał. Bo pokazuje obszar tabu, w którym krzywdzeni ludzie byli przedstawiani jako narzędzia diabła, a nie jako osoby potrzebujące pomocy medycznej i psychologicznej. Bo wreszcie ktoś zadaje pytanie: Jak to możliwe, że w imię wiary dochodzi do czynów, które w każdym innym kontekście nazwalibyśmy przemocą?
Mieli nas za opętanych to nie tylko świetny reportaż – to ważna społecznie interwencja, która powinna wywołać dyskusję na szeroką skalę. Książka boli, wstrząsa, bulwersuje, ale przede wszystkim uświadamia, że problem nadużyć w obszarze praktyk egzorcystycznych jest realny i wymaga natychmiastowych zmian systemowych.
To lektura dla tych, którzy szukają prawdy — nawet jeśli jest niewygodna. Dla tych, którzy wierzą, ale nie godzą się na milczenie. Dla tych, którzy chcą rozumieć, a nie tylko słuchać.
To reportaż, który powinien przeczytać każdy, komu leży na sercu człowiek — i jego godność.