Kultowa powieść jednego z najwybitniejszych przedstawicieli literatury brazylijskiej XX wieku. Pełna uroku historia o trudnym dzieciństwie nadwrażliwego chłopca. Powieść o charakterze autobiograficznym, przetłumaczona na 15 języków. Widziana oczami dziecka urzeczonego magią kina Brazylia lat 30-tych XX wieku, z jej rosnącym bezrobociem, postępującą pauperyzacją, kontrastami społecznymi. Powieść znakomicie oddaje klimat tamtych czasów, nic więc dziwnego, że od razu po opublikowaniu odniosła wielki sukces i do dziś cieszy się olbrzymią popularnością na całym świecie. Klimatem, urokiem i życiową mądrością przypomina "Małego Księcia" Antoine'a de Saint - Exupery'ego.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2008-02-06
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 192
Tytuł oryginału: O Meu pe de Laranja Lima
Język oryginału: Portugalski
Tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
Lektura rozdzierająca serce. Zniszczyła mnie emocjonalnie. Rzadko płaczę przy książkach, a tu owszem. Jest taka przeraźliwie przygnębiająca! Z perspektywy niespełna sześcioletniego dziecka są przedstawiane sprawy... bardzo trudne i bardzo dorosłe. Jakim cudem to się zakwalifikowało do serii "Cała Polska czyta dzieciom"? O.o Jakbym przeczytała to dziecku, to by teraz potrzebowało wsparcia psychologa.
Nie żałuję, że przeczytałam, przeciwnie, cieszę się bardzo - jest to najlepsza książka jaką przeczytałam od wielu tygodni. Ale też bardzo trudna. Czujcie się ostrzeżeni.
,,Teraz wiedziałem naprawdę, co to ból.
Ból to nie znaczy brać w skórę aż do nieprzytomności. To nie znaczy skaleczyć nogę odłamkiem szkła i
dostać zastrzyk w aptece.Ból to znaczy, że boli calutkie serce i że człowiek od tego umrze, i nikomu nie może powierzyć swojej tajemnicy.
Ból to nie chcieć poruszyć ręką ani głową, i nawet nie mieć ochoty odwrócić głowy na poduszce." To najpiękniejszy, ale jednoczesnie najsmutniejszy cytat z tej niewielkiej książeczki, która mimo swojej objętości dostarczyla mi masy emocji: od złości i poczucia niesprawiedliwości, po podziw i uznanie, radość, smutek i łzy. A mały Zeze -główny bohater pozostanie obok Malego Ksiecia i Oskara (Oskar i pani Róża) na zawsze w mojej pamięci, jeśli chodzi o dzieciecych bohaterów. Jeśli podobal wam sie Mały Książę bardzo zachęcam do zapoznania się z historią Zeze, gdyz nie brakuje tu elementów magizmu literackiego. Nie tylko dlatego, gdyz mamy tu piękną historię przyjaźni, ktora rodzila sie w "bólach" i która..no właśnie nie mogę wiecej zdradzic, gdyż zepsulo by to całą przyjemność czytania. Polecam
„Moje drzewko pomarańczowe” to historia o małym, pięcioletnim chłopcu Zeze – dziecku bardzo inteligentnym, który pomimo swojego bardzo młodego wieku dużo wie o życiu . Poznał już co znaczy głód, bieda, smutek i cierpienie.
Czy można być dorosłym mając pięć lat?
Chłopiec jest wrażliwy i szalony oraz jak każde dziecko raz bywa łobuziakiem, innym razem aniołem. Mały Zézé stara się rozumieć problemy swojego bezrobotnego ojca i oczekiwania maleńkiego brata, ale jego potrzeb nie dostrzega prawie nikt. Pięciolatek na całe dnie znika z domu, ale jeśli ma ze sobą skrzyneczkę pucybuta, nikt go nawet nie szuka, nie zastanawia się gdzie jest – przecież idzie do pracy. Przez ruchliwą ulicę przeprowadza go czasem dziewięcioletni brat, jeśli akurat ma wolny czas, jeśli nie – maluch musi radzić sobie sam.
Zézé jest dzieckiem bitym i poniżanym. Nie dzieje się tak z braku miłości, a raczej z powodu tego, że dorośli nie radzą sobie z własnymi problemami. Jego ojciec załamał się psychicznie z powodu utraty pracy, matka pada ze zmęczenia, a siostry musiały rzucić szkołę dla wykonywania zajęć domowych (prania, prasowania). Jedynie jedna z sióstr i młodszy braciszek okazują mu trochę uczucia. W szkole Zézé pilnie się uczy i uwielbia swoją nauczycielkę. Chłopiec jest zbyt dojrzały jak na swój wiek, nie ma przyjaciół wśród rówieśników, ponieważ szuka ich wśród dorosłych, a emerytowany wujek Edmundo jest jego autorytetem. Zézé tak bardzo chciałby być do niego podobny, nosić muszkę, być poetą i… emerytem. Chłopiec docenia każdy przejaw dobroci, ciepły, miły gest wykonany w jego stronę – rozmowy z wujem Edmundo, przyjazną dłoń nauczycielki, sympatię sprzedawcy piosenek oraz przyjaźń z Portugalem, w towarzystwie którego czuje się szczęśliwy. Znajomość ta odmienia jego smutne życie, które odtąd nabiera kolorów.
Zézé ma niezwykłą wyobraźnię, w jego piersi wibruje głos ptaszka, stworzył sobie własny świat, w którym rozmawia z drzewkiem pomarańczowym – powiernikiem najgłębszych tajemnic, dla swego młodszego braciszka Króla Louisa ze zwykłego kurnika stworzył kolorowe ZOO. Tam czarna kwoka, którą potem zjadł w rosole była panterą, a ogród na czas zabawy zamieniał się w Europę. Te wyimaginowane miejsca pomagały mu oderwać się od smutnej rzeczywistości i stwarzały namiastkę beztroskiego dzieciństwa. Chłopiec ofiaruje innym swą miłość, ale niewiele dostaje w zamian. Zézé jednak się nie poddaje i pragnie ocalić w sobie dziecięcy zachwyt nad światem.
„Moje drzewko pomarańczowe” to piękna, przejmująca opowieść o tym, jak rodzi się czułość, jak ważne jest dobre słowo, miły gest w życiu każdego człowieka, tym bardziej dziecka. Już odrobina dobroci potrafi przywrócić chęć do życia, spowodować aby nabrało ono kolorów. Okazane dziecku uczucie może zmienić trudne, smutne dzieciństwo w namiastkę nieba.
„Zabijać to nie znaczy wyjąć rewolwer jak Buck Jones i zrobić pif-paf! To wcale nie tak. Można zabijać w sercu. Po prostu przestać kogoś kochać. I wtedy ten ktoś umiera.”
Książka swoim klimatem, urokiem i życiową mądrością przypomina „Małego Księcia”. Mnie wzruszyła do łez i zapadła głęboko w serce. Przeczytajcie ją koniecznie, jeśli dotąd nie
mieliście okazji. Naprawdę warto. Dalsze losy Zézé znajdziecie w powieści pt. „Rozpalmy słońce”.
Polecam.
Kontynuacja losów Zezé, bohatera "Mojego drzewka pomarańczowego" Pełna uroku opowieść o trudnym dojrzewaniu wrażliwego nastolatka Przetłumaczona...
Trzecia po "Moim drzewku pomarańczowym" i "Rozpalmy słońce" książka, opisująca młodzieńcze lata autora. Ważne wybory życiowe, kariera, studia, życie prywatne...