Brutalna psychologiczna opowieść o bohaterze, który działa po swojemu - bez kompromisów i fałszywego uśmiechu, za to z surową sprawiedliwością.
Marc Spector wypowiedział wampirom wojnę w samym sercu Nowego Jorku. Teraz musi toczyć ją na dwóch frontach: na ulicach miasta i... w zakamarkach własnego, na wpół obłąkanego umysłu. Na domiar złego ktoś właśnie rozpoczął krwawe polowanie na ludzi powiązanych z Moon Knightem. Czy Marc zdoła dopaść mordercę, zanim straci wszystkich, którzy mieli odwagę stanąć u jego boku? Jaką rolę odegra w tej intrydze najsłynniejszy z wilkołaków? Kogo Tigra tropi w miejskiej dżungli? I co się stanie, kiedy Misja Midnight przyjmie niezapowiedzianego gościa w potrzebie - Venoma?
Scenariusz tego albumu napisał Jed MacKay, autor doskonale przyjętych serii o Avengers, Czarnej Kotce i Doktorze Strange'u. Rysunki stworzyli Alessandro Cappuccio (,,Strange Academy", ,,Ultimate Wolverine") i Federico Sabbatini.
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach ,,Moon Knight" (2021) #13-24 i ,,Moon Knight Annual" (2022) #1.
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2026-01-21
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 300
Tytuł oryginału: Moon Knight vol. 3: Halfway to Sanity, Moon Knight vol. 4: Road to Ruin
Trzeci tom pełnych humoru przygód dla dzieci o krasnoludzie Napie z magicznej krainy. Krasnolud Nap wraz z gadającym psem Azą żyją sobie w bogactwie...
Przepisy i porady, dzięki którym pokochasz swój ryżowar Niezależnie od tego, czy właśnie nabyłeś nowy ryżowar, czy już go posiadasz i chcesz znaleźć...
Przeczytane:2026-02-15, Ocena: 5, Przeczytałem,
Za sprawą nowego albumu Moon Knight chodzimy w mrok jeszcze głębiej, gdzie psychologiczna ciasnota gra pierwsze skrzypce, a to wszystko w klimacie noir. Co najważniejsze, ten album znakomicie kontynuuje zapowiedz tego, co spotkało mnie w części pierwszej.
Spector musi stawić czołowa największemu zagrożeniu, jakim jest dla niego jego własny umysł, pokiereszowany, pełen obsesji i poczucia winy. Wojna z przeciwnikami stanowi tylko pretekst, bo kluczem jest widok człowieka, który próbuje nadać sens przemocy, którą się posługuje, by wygrała ,,sprawiedliwość".
Sam tytułowy bohater mnie niezmiennie fascynuje, ponieważ nie ma on w sobie wiele z klasycznego herosa, bardziej to człowiek misji i to o tyle dziwnej, że sama misja stopniowo go wyniszcza, a kasza kolejna batalia jest niczym innym jak zagłuszeniem własnych problemów psychicznych.
Graficznie jest znakomicie, plansze niemal atakują swoją ostrością i potęgują klimat ciasnoty psychicznej bohatera. Ich kontrast niemal kłuje w oczy co ma w sobie coś hipnotyzującego. Najmocniejsze dla mnie są sceny gdzie następuje introspekcja Spectora, za sprawą rozbitych kadrów, zaburzonej perspektywy, i mglistych cieni, te momenty mogą niepokoić i robią to bardzo sugestywnie.
Ja mam olbrzymią słabość do Moon Knight (niech spłonie ten, kto anulowała serial), a tutaj dostaje na talerzu wizje tego, co dzieje się z człowiekiem gdy zbyt długo spogląda w otchłań ciemności i staje się ona dla niego jedynym sensem. Ten album zadaje z pozoru proste, ale i złożone pytanie, a mianowicie czy warto ratować świat kosztem samego siebie.