Czerwony Dom od piętnastu lat stoi pusty. I taki powinien pozostać...
Maja, agentka nieruchomości, przyjeżdża na podlaską wieś wraz z nastoletnią córką Gabrielą. Planuje odrestaurować starą posiadłość i przygotować ją do sprzedaży. Szybko jednak okazuje się, że Czerwony Dom jest zupełnie inny, niż się spodziewała. Wszystko zostało tu porzucone w pośpiechu - meble, ubrania, nawet talerze z niedojedzonym posiłkiem. Jakby mieszkańcy wyszli... i nigdy nie wrócili. Wkrótce wychodzi na jaw, że przed laty zaginęła mieszkająca tu nastolatka. Ostatnią osobą, która ją widziała, była jej młodsza siostra.
Zaintrygowana Gabriela rozpoczyna własne śledztwo. Im głębiej zanurza się w przeszłość domu, tym bardziej chwiejna staje się teraźniejszość. Nocami po korytarzach niosą się kroki, w mroku pojawiają się sylwetki, zewsząd dobiegają dziwne dźwięki.
Bo Czerwony Dom pamięta wszystko. A dawne tajemnice, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne, właśnie zaczynają się budzić.
Mrokowisko to kolejna powieść autorki klimatycznego Rykowiska.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026-04-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
“Znasz to dziwne uczucie? Gdy możesz przysiąc, że coś za tobą idzie…”
Od piętnastu lat Czerwony Dom stoi opuszczony. Mieszkańcy okolicy omijają go szerokim łukiem, jakby samo to miejsce budziło w nich lęk. Maja, agentka nieruchomości, przyjeżdża na podlaską wieś razem z nastoletnią córką Gabrielą. Kobieta planuje odnowić starą posiadłość i wystawić ją na sprzedaż. Szybko jednak odkrywa, że dom skrywa coś znacznie bardziej niepokojącego niż kurz i ślady upływającego czasu. Wnętrza wyglądają tak, jakby życie urwało się tu nagle, zastawiony stół, rzeczy porzucone w pośpiechu. Jakby dawni mieszkańcy wyszli tylko na chwilę… Na jaw wychodzi historia zaginięcia nastoletniej dziewczyny, która przed laty mieszkała w Czerwonym Domu. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą, była jej młodsza siostra. Zafascynowana tajemnicą Gabriela zaczyna szukać odpowiedzi na własną rękę. Im mocniej zagłębia się w sekrety tego miejsca, tym bardziej granica między przeszłością a teraźniejszością zaczyna się zacierać.
Autorka umiejętnie gra na naszych emocjach. Ta historia wymaga skupienia, wyłapywania drobnych szczegółów i cierpliwego łączenia rozsypanych fragmentów w całość. A kiedy prawda zaczyna się odsłaniać, robi się naprawdę niepokojąco. I jeszcze język. Piękny, sugestywny, momentami wręcz hipnotyzujący. Julia Halladin potrafi budować obrazy, które zostają w głowie długo po skończonej lekturze. Maja i Gabriela, jedna próbuje patrzeć racjonalnie, druga coraz mocniej zanurza się w tajemnicę domu. Rozsądek ściera się tu z obsesją odkrycia prawdy.
Historia, która wślizguje się pod skórę powoli, niemal niezauważalnie. Najpierw pojawia się delikatny niepokój, później napięcie, a w końcu uczucie, że coś obserwuje bohaterów z ciemności i cierpliwie czeka. Na co? Czerwony Dom to stary budynek stojący na uboczu podlaskiej wsi. To on staje się tu niemal osobnym bohaterem. Miejscem opuszczonym, owianym tajemnicą i niedopowiedzeniami. Jakby miał pamięć, sekrety i ciężar dawnych tragedii. I ten klimat małej, zamkniętej społeczności. Wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie mówi całej prawdy. Nad bohaterami nieustannie unosi się ciężar przeszłości, rodzinnych ran i wydarzeń, które nigdy nie zostały przepracowane.
Zdecydowanie chcę więcej takich historii. Bardzo polecam, Tartiasza i jej książki.
Czy macie czasem uczucie bycia obserwowanym, choć w pobliżu nikogo nie ma?
"Mrokowisko" Julii Halladin to świetne połączenie kryminału z powieścią grozy. Prolog powieści wprowadza nas w gęsty klimat książki, ukazując przeszłość mrocznej posiadłości zwanej "Czerwonym domem". Od początku wyczuwalna jest tu atmosfera niepokoju, która z każdym rozdziałem coraz głębiej wdziera się pod skórę, tym samym powodując, że sami do końca nie jesteśmy pewni, co jest prawdą, a co fikcją.
Szczerze mówiąc, lubię w książkach motyw nawiedzonego domu, jednak tu w tej powieści nie jestem do końca pewna tego, czy to zjawy czy też zobrazowały się tu traumy i demony z przeszłości bohaterki. Ciężko jest to określić, jednak fragmenty ukazujące intensywne emocje postaci wydają się tak realistyczne, że obie opcje byłyby możliwe i tak samo straszne...
Pogrążając się w atmosferze panującej w powieści, czułam narastające napięcie, szczególnie czytając ją pod osłoną nocy- wtedy wyobraźnia działała na zwiększonych obrotach i każdy najmniejszy szelest wywoływał we mnie niepokój...
Uwielbiam, gdy miejsce akcji staje się jednocześnie bohaterem powieści i to takim, który milczy i obserwuje niczym najgroźniejszy stalker czekający na "swój moment".
"Mrokowisko" to historia, która nie daje od siebie odpocząć. Jest mroczna, duszna i niepokojąca, a zakończenie sprawia, że książka nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Chętnie sięgnę po kolejną jej książkę, pod warunkiem że będzie w tym samym, mrocznym klimacie 😁.
Polecam!
Czy zdarzyło Ci się kiedyś wejść do miejsca, które od pierwszej sekundy wydawało się... złe? Takiego, gdzie cisza nie uspokaja, tylko ostrzega?
,,Mrokowisko" Julii Halladin to jedna z tych historii, które najpierw powoli otaczają czytelnika mgłą niepokoju, a później zaciskają ją coraz mocniej wokół gardła. I muszę przyznać, że dawno żadna książka nie wywołała we mnie tak dziwnego uczucia jednoczesnej fascynacji i dyskomfortu.
Już sam motyw Czerwonego Domu działa na wyobraźnię. Opuszczona posiadłość stojąca od piętnastu lat w środku podlaskiej wsi brzmi jak klasyczny punkt wyjścia dla horroru. Ale to nie jest historia oparta wyłącznie na straszeniu. Tu groza sączy się powoli. Z niedomkniętych drzwi. Z kroków słyszanych nocą. Z niedojedzonego posiłku zostawionego na stole, jakby ktoś wyszedł tylko na chwilę... i nigdy nie wrócił.
Maja i Gabriela wchodzą do tego domu z zupełnie innym nastawieniem. Jedna widzi nieruchomość do sprzedania, druga tajemnicę do rozwiązania. I chyba właśnie ten kontrast podobał mi się najbardziej. Racjonalność kontra ciekawość. Rozsądek kontra obsesja poznania prawdy. A pomiędzy nimi dom, który zdaje się żyć własnym życiem.
Bardzo lubię historie, w których miejsce staje się pełnoprawnym bohaterem i tutaj dokładnie to dostałam. Czerwony Dom nie jest tłem wydarzeń. On oddycha tą historią. Obserwuje. Pamięta. Momentami miałam wręcz wrażenie, że ściany nasłuchują rozmów bohaterów, a mrok wypełniający korytarze jest czymś znacznie więcej niż tylko brakiem światła.
Julia Halladin świetnie balansuje na granicy thrillera psychologicznego, kryminału i horroru. I najciekawsze jest to, że bardzo długo nie wiadomo, w którą stronę autorka ostatecznie pójdzie. Czy w tym domu naprawdę dzieje się coś nadprzyrodzonego? Czy może największym potworem od początku byli ludzie? To pytanie wracało do mnie przez całą lekturę.
Ogromnym plusem była dla mnie atmosfera zamkniętej społeczności i podlaskiej wsi, gdzie wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie chce powiedzieć za dużo. Sekrety wiszą tu w powietrzu ciężej niż wilgoć unosząca się nad lasem. Do tego dochodzi historia zaginionej nastolatki, rodzinne traumy i poczucie, że przeszłość wcale się nie skończyła - tylko cierpliwie czekała.
I choć początkowo akcja rozwija się spokojniej, to z każdą kolejną stroną coraz mocniej wpadałam w tę opowieść. Były momenty, kiedy autentycznie czułam niepokój. Takie lekkie napięcie pod skórą, kiedy odkłada się książkę na chwilę i patrzy w ciemny przedpokój trochę bardziej podejrzliwie niż zwykle ?
Bardzo podobało mi się też to, że autorka nie podaje wszystkiego na tacy. Trzeba łączyć elementy, obserwować bohaterów i wyłapywać drobiazgi. A kiedy w końcu elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce... robi się naprawdę mocno.
Jednak muszę przyznać, że nie jest to książka idealna, bo momentami miałam wrażenie lekkiego chaosu w przeskokach narracyjnych i kilka razy musiałam się na moment zatrzymać, żeby uporządkować wydarzenia. Ale jednocześnie totalnie nie przeszkodziło mi to w odbiorze całości. Klimat tej historii rekompensuje wszystko.
,,Mrokowisko" to jedna z tych książek, które nie straszą tanimi scenami, tylko atmosferą i świadomością, że największy mrok często siedzi tam, gdzie najmniej chcemy zaglądać - w ludziach, wspomnieniach i przemilczanych krzywdach.
I zdecydowanie chcę więcej takich historii od Julii Halladin.
Ocena: 8,5/10
Co to była za historia! Dla mnie sztos. W skrócie: duszny thriller pełen momentów grozy, wywołujących dreszczyk emocji. Rewelacyjne wyczucie chwili daje niezłego kopa w newralgicznych momentach fabuły. To był dobrze spędzony czas.
Główna bohaterka to Maja, agentka nieruchomości i mama nastoletniej Gabrieli. Kiedy w życiu kobiety coś zaczyna się psuć, decyduje się ona na przeprowadzkę z Sopotu do małej podlaskiej wsi, gdzie otrzymuje zlecenie na odnowienie starego domu. W okolicy jest on nazywany Czerwonym Domem i okrywa go bardzo zła sława. Mieszkańcy wsi uważają, że jest przeklęty i nikt nie ma odwagi tam zaglądać. Maja jednak nie wierzy w świat nadprzyrodzony i postanawia przeprowadzić remont, licząc na to, że pomoże jej to stanąć na nogi i po jakimś czasie wrócić na stare śmieci. Gabrysia nie jest szczególnie zadowolona z zachodzących w jej życiu zmian. Po przyjeździe na miejsce orientuje się, że jej sopoccy przyjaciele szybko zaakceptowali nieobecność koleżanki i wrócili do swojego życia. Dziewczyna czuje się samotna i opuszczona, nie mówiąc o tym, że straciła również możliwość realizowania pasji, jaką było prowadzenie bloga o tajemniczych wydarzeniach, które wraz z kolegami badała. Kiedy zdała sobie z tego sprawę, postanowiła wykorzystać sytuację i założyć nowy blog, a jej pierwszą sprawą miało być rozwiązanie zagadki zaginięcia Liliany Wagner, która kiedyś mieszkała z rodziną w Czerwonym Domu. Pewnego dnia szesnastolatka zniknęła i przez piętnaście lat nie udało się odkryć, co się z nią stało. Gabrieli w śledztwie zaczyna pomagać mieszkający w wiosce chłopak, Sebastian. Jak wyjdą na tym śledztwie? Czy Czerwony Dom faktycznie jest nawiedzony? Kto straszy Maję i Gabrielę po nocach? Gdzie podział się jeden z przyjaciół Oskara Wagnera, który również zniknął bez śladu w czasie, gdy trwały poszukiwania Liliany? Pytań jest naprawdę wiele, bo i tajemnic wychodzi na jaw coraz więcej. Gabrysia z Sebastianem powoli odkrywają kolejne elementy układanki. Czy zdążą poznać prawdę, zanim komuś stanie się coś złego?
Świetnie zarysowany klimat podlaskiej wsi pozwala czytelnikowi wtopić się świat jej mieszkańców. Nie brakuje informacji o ciągle żywych wierzeniach, zwyczajach czy zabobonach. Jedną z bohaterek jest Szeptucha, która również ma do odegrania swoją rolę, potęgującą atmosferę grozy.
Rozwój wypadków obserwujemy z kilku perspektyw i różnych linii czasowych. Podobało mi się rozdzielenie ich przy pomocy innej czcionki. Mamy do dyspozycji pamiętnik Oskara Wagnera, ojca Liliany i Idy, narrację z perspektywy całej rodziny Wagnerów, a w szczególności Idy, dręczonej przez starszą siostrę, a także spojrzenie współczesne, gdzie prym wiodą Maja, Gabriela i Sebastian. Wszystkie narracje płynnie się przenikają i uzupełniają, dzięki czemu zyskujemy kolejne informacje do rozwiązania ukrytych w fabule tajemnic. A jest ich trochę, nie da się ukryć.
Autorka dużo pracy włożyła w opisanie relacji między siostrami, starszą Lilą i młodszą Idą. Początkowa siostrzana miłość zmieniła się w horror, kiedy Lila rozpoczęła prywatną wendetę przeciwko Idzie, którą uważała za sedno wszystkich swoich problemów. To jeden z głównych wątków tej historii, na którym opiera się współczesna część fabuły.
Gabriela nawet nie spodziewa się, co czeka ją po tym, jak postanawia zabrać się za rozwiązanie zagadki zaginięcia starszej Wagnerówny. I Wy również się tego nie spodziewacie, zaufajcie mi :) I sięgnijcie po ten thriller. Nie będziecie żałować.
62/52/2026
"Mrokowisko" Julia Halladin Zysk #recenzjapremierowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #czerwonydom
#premiera
W jej sercu czai się mrok
"Mrokowisko" to książka, która po lekturze pozostanie na długo w głowie czytelnika. Autorka buduje nastrój grozy, z każdej strony wypływa napięcie, lęk, niepokój, lecz najgorsze zostawia nam na koniec, to nie pozaziemskie siły zła, lecz zło ludzkie przeraża tu najbardziej i gra główne skrzypce. Zło kryjące się w sercu, umyśle, w człowieku.
Czerwony Dom, dom nad którym podobno wisi klątwa, klątwa śmierci, z ust do ust przekazywana jest tragiczna historia o krwawym weselu w czasach II wojny światowej podczas którego SS- mani rozstrzelali obecnych tam mężczyzn, kobiety, dzieci. Z masakry uratowała się jedynie dwójka dzieci i para młoda, której nie było wtedy w domu. Ten dom po latach trafił w ręce rodziny Wagnerów. Ale dom naznaczony piętnem śmierci da znać o sobie ponownie.
Piętnaście lat później do Czerwonego Domu przyjeżdża agentka nieruchomości, Maja, wraz z córką Gabrielą. Ma ona zamiar odrestaurować posiadłość i wystawić ją na sprzedaż. Czerowny Dom skrywa w sobie wiele tajemnic, które wraz ze śledztwem Gabrysi zaczynają wychodzić na światło dzienne. Co zdarzyło się 15 lat temu w tym domu? Gdzie podziała się zaginiona nastolatka, córka Wagnerów? I czy nad Czerwonym Domem naprawdę wisi piętno śmierci?
Ta książka to prawdziwy rollercoaster! Mieszanka thrillera, kryminału, powieści grozy, powieści psychologicznej. Akcja biegnie dwutorowo, przedstawiając losy Liliany i Idy i ich rodziców, a także 15 lat później z perspektywy Mai i Gabrieli. Dodatkowym smaczkiem są zapiski z pamiętnika Oskara, ojca Idy i Lili.
W pewnym momencie czytelnik już sam nie wie co jest prawdą a co nie, co jest rzeczywistością, a co złudzeniem, halucynacją, senną marą. Czytelnik czuje się jakby oblepiała go coraz gęstsza pajęczyna. Powieść wywołuje lęk, niepokój, ale przede wszystkim wszeocharganiający smutek. A powieść można podsumować jednym zdaniem, że to nie miejsc, ale ludzi powinniśmy bać się najbardziej. Bo to w ludzkich sercach kryje się mrok, nie w domostwach.
Czy polecam? Tak, książka wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do zaskakującego finału, ale miejcie na uwadzę, że zawiera ona dość brutalne treści.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk.
W Rogatym Lesie, jeśli raz zboczysz ze ścieżki, możesz zginąć bez śladu... Podczas jednej z listopadowych nocy w otoczonej lasem Czarnej Górze nie...
Przeczytane:2026-06-13, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2026,
Stare, opuszczone domostwa skrywające tajemnice. Miejsca, w których zasnęło zło i czuje się mroczne fluidy w każdym pomieszczeniu. Czy ściany pamiętają krzywdy mieszkańców? Czy będą potęgować złe nastawienie, mrok w ludzkich duszach, nawiedzać niewinnych? Czy są miejsca przeklęte, których ściany emanują złem? Mówi się czasem, że nie należy patrzeć na niektóre budynki zbyt długo, ponieważ coś z ich środka może spojrzeć na nas… Czy są osoby, za którymi podąża śmierć? Na te pytania próbowałam znaleźć odpowiedzi w thrillerze Julii Halladin „Mrokowisko”.
„Czarny wiatr, ptaków brak, gęsta mgła, to jest znak, śmierci smak”.
Czerwony dom. Piękna duża rezydencja, która swoją nazwę wzięła z widoku zachodzącego słońca, sprawiającego, że budynek na jego tle wyglądał, jakby płonął. Maja, agentka nieruchomości, wraz z córką Gabrysią przeprowadzają się na Podlasie i zaczynają remont Czerwonego Domu z zamiarem późniejszej sprzedaży. Piękna posiadłość powinna przynieść spory zysk. Jednak nie wszystko układa się po ich myśli. Rezydencja wydaje się jakby żyła swoim własnym życiem, oddychała i była bardzo niechętna wobec nowych mieszkanek. W nocy słyszą rzeczy, których nie powinny, widzą coś, co nie ma racji bytu, czują, że nie są same. Czy to dom jest nawiedzony, czy raczej ktoś bardzo nie chce, by mieszkały w posiadłości i ją remontowały?
W związku z tym, że lubię motyw domów strzegących tajemnic, uważanych za nawiedzone, niebezpieczne lub obarczone krwawą historią, zainteresowałam się „Mrokowiskiem”. Dom od piętnastu lat stojący pusty, omijany szerokim łukiem przez mieszkańców to miejsce okryte złą sławą i historią krwawego mordu z czasów II wojny światowej. Ostatnio zaś zamieszkały przez rodzinę, którą spotykała tragedia za tragedią. Nic dziwnego więc, że wokół budynku krążyło mnóstwo legend i mrożących krew w żyłach opowieści, ale czy jednak wszystko było zmyślone? Czy Czerwony Dom żyje własnym życiem i strzeże tajemnic dawnych mieszkańców? Historia opisana w „Mrokowisku” pochłonęła mnie bez reszty, straciłam przy niej poczucie czasu. Odczuwałam niepokój i lekki dyskomfort, zabierając się za lekturę wieczorową porą, gdy wszystko już układało się do snu. Ogromna w tym zasługa autorki, która plastycznymi opisami stworzyła niesamowity, pełen napięcia klimat. Ciemność rozpełzła się po pokoju zbyt szybko. Skrzypiąca podłoga w powieści zaskrzypiała i u mnie, w okno uderzała nagle gałąź, a koty, niespokojnie się kręcące, które normalnie grzecznie przysypiały na kolanach, dopełniły tego mrożącego krew w żyłach obrazu… Nie wierzę w złe moce, ale tu dałam się ponieść emocjom, a to wielki plus dla opisywanej historii. Świetna duszna, klaustrofobiczna atmosfera potęgowana przez mrok i siły natury oraz przez hermetyczną społeczność wioski na Podlasiu. Wydarzenia były przedstawione z różnych perspektyw, a oliwę do ognia dolewał pamiętnik poprzedniego właściciela. To wszystko sprawiało, że momentami traciłam orientację, kto odpowiada za to całe szaleństwo. Albo może „co” za nie odpowiada… Przestałam ufać nawet najbardziej wiarygodnym bohaterom. Próbowałam samodzielnie złożyć kawałki układanki, ale nagłe zwroty akcji czy niedopowiedzenia zmieniały obraz sytuacji o 180 stopni. Zakończenie było dla mnie absolutnym hitem. Dawno nie dostałam takiego niesamowitego, zaskakującego i mięsistego finału, który wzbudził jeszcze większe emocje niż sama powieść. Wiem, że zostanie w mojej głowie na długo.
„Mrokowisko” to thriller, kryminał i groza w jednym. Studium mrocznych dusz i wydarzeń z przeszłości rzutujących na rzeczywistość. Dajcie się wciągnąć w mroczną przygodę!