Okładka książki -  Naznaczeni traumą. Droga ku wolności

Naznaczeni traumą. Droga ku wolności


Ocena: 5 (2 głosów)

Niektórzy zbyt wcześnie uczą się, jak przetrwać. Potem muszą nauczyć się, jak żyć.

Wstrząsająca opowieść o dorastaniu w miejscach, które miały być schronieniem – a okazały się przedsionkiem piekła.

Dzieciństwo Patryka, Laury, Dominika i Joanny upłynęło na czujnym obserwowaniu nastrojów dorosłych i gaszeniu pożarów, których sami nie wzniecili. Wychowywani w cieniu przemocy, milczenia i uzależnień – nawet po opuszczeniu raniących domów – wciąż noszą w sobie cierpienie.

Ich historie pokazują, jak trauma wrasta w ciało, w relacje i w to, kim się stajemy po latach. Nie ma tu prostych zakończeń ani sentymentalnych uniesień. Jest za to prawda – czasem bolesna, ale konieczna.

„Naznaczeni traumą” to lektura dla tych, którzy niosą niewidzialne blizny, i tych chcących zrozumieć, skąd się one biorą. Bo nazwanie bólu to często pierwszy krok, by zacząć żyć naprawdę.

Informacje dodatkowe o Naznaczeni traumą. Droga ku wolności :

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-10-03
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788384230152
Liczba stron: 146
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Naznaczeni traumą. Droga ku wolności

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Naznaczeni traumą. Droga ku wolności - opinie o książce

To krótka książka, ale emocjonalnie potrafi dobrać się do największego twardziela. Trudno jest ją opisać, gdyż smutek aż krzyczy z każdej strony. Tu był przykład matki, która za swoje niepowodzenia krzywdziła niczemu nie winne dzieci. Winiła je za wszystko, za to, że nie są zdrowe, za to, że same nie potrafią się sobą zająć, za to, że skończyły jej się zapasy alkoholu i chyba nawet za to, że w ogóle się urodziły. Ukazana została od strony kobiety zmęczonej i słabej, która nie ma czasu odpocząć, jednak trudno jest jej współczuć, gdyż nadużywa alkoholu i sama nie potrafi zmierzyć się ze swoimi problemami. Chowała się nie tylko w sobie, ale i nawet za kapturem, jakby ludzie mieli ujrzeć jej mniejszy kawałek i w tym zaprzestać oceny jaka sama nasuwała się na jej widok. To jej małe dzieci mogły być tylko dla siebie oparciem. Jedna z nich nawet marzyła, że kiedy dorośnie, to zbuduje takie miejsce do którego upchną wszystkie swoje traumy i nie pozwolą, aby ktokolwiek mógł je otworzyć. A jeśli już, to później, bo najgorszy koszmar rozgrywał się dla nich teraz. Nigdy bowiem nie wiedziały za co zostaną skarcone i kiedy to nastąpi. Z delikatnością próbowały przekonać matkę, by poszła spać, bo następnego dnia czekała na nią praca. To było dziwne, bo albo tak mocno ją kochały, że nie zważały na to jak je biła, albo tak bardzo jej współczuły, że ta rozpacz aż przebijała się przez ich serduszka wywołując uczucie opieki nad nią.
Przed wami pięć opowiadań o ludziach, którzy stoczyli się na dno. Zamiast opieki, to krzywdzili tych na których powinno im zależeć. Co ciekawe, nie ma tutaj wątku typowo oceniającego, tylko pokazanie jak w niektórych domach za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się tragedie o których nawet byśmy sami nie pomyśleli. Wiele razy też ludzie wiedzą gdzie ta tragedia się rozgrywa, ale nie reagują. Być może po przeczytaniu tej książki zobaczą, że swoim milczeniem dokładają im bólu. Odmawiają cichej pomocy.
Szczerze ją polecam, gdyż każda z postaci jest niemal autentyczna. Słowa dostosowane do wieku bohaterów nadają jej prawdziwości. Przekonajcie się sami:-) Dziękuję Klubowi Recenzenta za książkę do recenzji z serwisu nakanapie.pl.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zapiskimola
zapiskimola
Przeczytane:2026-01-08, Ocena: 4, Przeczytałem,

"Naznaczeni traumą. Droga ku wolności" - Urszula Rauba

 

4/5 ?

 

"Przemoc to tak szerokie pojęcie, że nie mieści się ono w żadnej ramie. Fizyczna, psychiczna, ta lepsza, ta gorsza. Klaps to nie przemoc. To było tylko ścierką, ręką, kapciem. Kijem, kablem, łapką na muchy, pasem, pięścią, przypadkowym przedmiotem w pobliżu."

 

Niektórzy zbyt wcześnie uczą się, jak przetrwać. Potem muszą nauczyć się, jak żyć.

 

Myślicie, że da się napisać dobrą książkę, która ma jedynie 140 stron? Która porusza temat bardzo trudny i delikatny zarazem?

 

Otóż.. da się, a ta historia jest tego przykładem.

 

Okładka od razu podpowiadała mi, że będzie ciężko. Że będzie boleśnie..

 

Potem przeczytałam opis, który utwierdził mnie w przkeonaniu, że ta opowieść chociaż krótka, to mnie przeczołga..

 

I przeczołgało..

 

Patryk, Laura, Dominik i Joanna - czwórka bohaterów, która chociaż ma odmienne charaktery, to łączy ich jedno - trauma. 

Każde z nich w dzieciństwie przeżywało swój własny koszmar, a to.. niestety odbiło się na ich dorosłym życiu. 

 

Autorka nie koloryzuje. Nie ubarwia, nie stara się na siłę pokazać czegoś, czego nie ma. Za to daje nam prawdę, choć bolesną. Pokazuje, jak dzieciństwo, szczególnie trudne, odciska piętno na naszej psychice. Pokazuje, że trauma zostaje w człowieku na lata, chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

 

Ale pokazuje też, że to wszystko jest do przepracowania. Jasne, potrzeba naprawdę dużo czasu, często terapii i zrozumienia, ale na końcu.. wyjdzie słońce. 

 

Podobno po każdej burzy w końcu wychodzi słońce, prawda?

 

To jest.. naprawdę bolesna historia, ale jakże prawdziwa. No bo przecież to wszystko dzieje się wokół nas, codziennie. A często nawet o tym nie wiemy. Być może takie rzeczy dzieją się nawet tuż za ścianą, u twojego sąsiada.. to przerażające. Tak po prostu, przeraża mnie skala przemocy psychicznej i fizycznej w wielu domach..

 

Pani Urszula pisze w taki sposób, że nie oceniamy żadnej z postaci. A przynajmniej ja tak miałam. Nie oceniałam, a.. próbowałam zrozumieć. 

Tworzy bohaterów, w których naprawdę się wierzy. Którym się współczuje, całym swoim sercem. 

I sprawia, że każda emocja wydaje się ważyć tonę. Wciąga nimi czytelnika do książki i nie wypuszcza nawet długo po tym, gdy ostatnia strona zostanie już przeczytana.

 

A jeśli chociaż jedna osoba po tej lekturze uzna, że widzi w tej historii siebie i zgłosi się na terapię, żeby to przepracować.. to autorka naprawdę będzie mogła przebić sobie piątkę ?

 

Nie będę się tutaj za bardzo rozgadywać - w końcu tak jak mówiłam, to tylko 140 stron, a ja nie chciałabym wam o niej wszystkiego powiedzieć. To co musicie wiedzieć, już wiecie. I myślę, że to właśnie moje emocje najbardziej was skuszą.

 

Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. I cieszę się, że mogłam podzielić się nią z wami. A jeszcze bardziej się ucieszę, kiedy po nią sięgniecie..

 

"Atak Laury minął. Pozostawił po sobie ciężkie, prawie ołowiane powietrze. Matki w pokoju już nie ma. Nie chce patrzeć na Laurę. To by się liczyło z tym, że musiałaby wtedy spojrzeć na siebie."

 

Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_novaeres

Link do opinii
Reklamy