Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2017-05-24
Kategoria: Romans
ISBN: 987-83-276-2959-3
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: Nothing Left to Lose
Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki

Ocena: 4.42 (19 głosów)

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.

Kup książkę Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2017-07-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki na 2017, Mam,

Kirsty Moseley ma swój charakterystyczny styl i nie zawaha się go użyć. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno przez część czytelników został przyjęty za ogromnym zachwytem, przez innych... zdawkowym sceptycyzmem. Kolejna powieść tej autorki wzbudziła podobne emocje. A jak będzie z kontynuacją Nic do stracenia? Czy i tym razem autorka zjedna sobie część odbiorców... koszem tych mocniej stąpających po ziemi? A może przyjemne zaskoczy swoich zaciekłych krytyków?

Ojciec Anny już niedługo ma zostać zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna z dnia na dzień stanie na świeczniku mediów. Powoli jednak odzyskuje równowagę psychiczny. Obok niej stale jest Ashton, wierny, kochający, opiekuńczy... Jak długo może trwać ta sielanka? Na dnia ma się odbyć proces jej oprawcy, ale... nie wszystko idzie zgodnie z planem. Życie Anny znowu jest zagrożone. Czy i tym razem Asthononowi uda się ją ochronić? Czy w ogóle będzie w stanie?

Ah, jakże mi było słodko. Nic do stracenia. Nareszcie wolni to propozycja dla osób, które nie cenią przesadnie realizmu. Anna jest dziewczyną prawie idealną. Co jakiś czas wpada na głupi pomysł, ale poza tym jest słodka, mądra, piękna i wysportowana. Ale to nic w porównaniu z Ashtonem. Już samo jego imię brzmi niczym początek wzdychania. Oh! Jest... również słodki, mądry, przystojny i wysportowany. Stanowi skrzyżowanie księcia z bajki z Bondem. I jednocześnie jest spełnieniem marzeń każdej kobiety, dużej i małej. Ale takich marzeń na pograniczu absurdu, które dochodzą do głosu, gdy pozwaliśmy zamilknąć zdrowemu rozsądkowi. To jest styl Moseley, można go lubić lub nie. Na podstawie jej trzech książek mogę stwierdzić, że bohaterów konstruuje w podobny sposób i nie zamierza tego zmieniać.

Nie spodziewajcie się rewolucji również w zakresie romantycznych scen. Pierwsza część książki to jeden wielki pobudzacz westchnień, podczas którego niewiele się dzieje. Buziaczki, przytulania, niespodzianki, ah jakże nam jest dobrze, sielsko i anielsko.

Dużym plusem pozycji są sceny z przeszłości oraz wszystkie wątki akcji. Chociaż w tych drugich sceptycy znowu mogą narzekać na brak realizmu, to zdecydowanie nadają całości dynamiki. Są strzały, wybuchy i walka. Oraz dynamiczne zwroty akcji, sprawiające, że historia z minuty na minutę zmienia się nie do poznania.

Czego mi zabrakło? Paradoksalnie zauważę, że zakochanym było zdecydowanie zbyt łatwo. Tak wiem, jeden prześladowca to dość problemów, ale wszystko pozostałe sprzyja młodej parze. Media jakieś takie przyjemne, ojciec dziewczyny nie robi żadnych trudności (a przecież mógł), kłopotliwy nie są nawet znajomi (a to w końcu studenci). Miałam też nadzieję, że w tym tomie pojawi się chociaż odrobina polityki, może coś w stylu Pamiętnika księżniczki. Okazało się jednak, że na Annie nie spoczywają żadne nowe obowiązki. Cóż... może faktycznie tak jest?

Cala książka kończy się w klasyczny dla Moseley sposób. Jest słodko, uroczo i zupełnie niepotrzebnie. Może w ten sposób pisarka daje wyraźny znak, że nie zamierza tej historii kontynuować, jednak ja nie przepadam za tak prosto zwizualizowanym happy end'u.

Nic do stracenia. Nareszcie wolni. to książka utrzyma dokładnie w tym samym stylu co poprzednie. Jest lekka, bardzo romantyczna, momentami aż ckliwa. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, jednak jego wykonanie nie każdemu przypadnie do gustu. Autorka stawia przede wszystkim na ciepłe i miłe emocje, co w pewien sposób stanowić może terapię po ciężkim dniu. Z zaciekawienie poznałam tę odprężającą historię. Polecam ją jednak przede wszystkim młodym czytelniczkom oraz zdeklarowanym miłośniczką harlequinów, oczekującym ujrzeć na papierowych stronach księcia z bajki.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - majeczka241
majeczka241
Przeczytane:2017-07-03, Ocena: 4, Przeczytałam,
Strach ma wielkie oczy, ale gdy się go okiełzna- obawy mijają, a my możemy żyć pełną piersią i cieszyć się szczęściem, które nas otacza. Przed Anną czeka ciężka próba. Już nie będzie anonimową osobą, skrytą przed otaczającym światem- po tym jak jej ojciec zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ochranianie jej osoby staje się niebywale trudne. Do tego dziewczynę czeka proces jej prześladowcy Cartera Thomasa. Anna coraz bardziej ufa Asthonowi, w jego intencje i miłość, jednak ciągłe obawy przed odrzuceniem spędza sen z powiek. Druga część przygód Anny i Asthona podobała mi się o wiele bardziej od poprzedniej. Autorka tym razem posiliła się, by dodać nieco więcej dreszczyku emocji i uczyniła akcję bardziej dynamiczną. Fabuła rozwinęła się dzięki temu a nie tkwiła nieznośnie w martwym punkcie. Tym razem, związek bohaterów niknie, schodzi na dalszy plan, by zrobić miejsce walce o przetrwanie. Zagrożenie, strach, niepewność, to jest to, na co najbardziej czekałam! Nie zabrakło też przesłodzonej, dość przewidywalnej opowieści, jednak tym razem nie dało się tego tak bardzo odczuć jak w pierwszej części. Jeśli chodzi o bohaterów uważam, że tym razem zostali lepiej przedstawieni i nawet zapałałam do nich sympatią. Można zauważyć ich metamorfozę. Asthon - z delikatnego chłopaka, staje się twardym mężczyzną, a Anna bardziej otwiera się na świat i ludzi a dzięki miłości i zaangażowaniu Asthona, zapomina o przerażającej przeszłości. Wszyscy bohaterowie stają się bardziej wyraziści, dojrzalsi, przez co udało się ich polubić. Nie denerwowali, nie irytowali, więc to na plus. Tym razem się nie nudziłam, wciągnęłam w fabułę i udało mi się przy niej nawet trochę odprężyć. To kolejny argument na tak, wobec tej historii. Więcej emocji, wartka akcja sprawiły, że lekturę szybko mi się czytało. A dodatkowo udało mi się zrelaksować. To zdecydowanie lepsza kontynuacja losów Anny i Asthona, która ciekawi i wzbudza zainteresowanie. Mogłam ich obserwować, poznawać ich myśli, przeżycia, emocje jakie im towarzyszą. To typowa młodzieżówka, która w ostateczności przypadła mi do gustu, pomimo, że pierwsza część mnie nie zaciekawiła jak tego oczekiwałam. Posiada wady, ale tym razem nie raziły mnie one aż tak bardzo. Jest przyjemna, miła, pełna miłości bijącej od dwójki bohaterów, czasami dość cukierkowa i przesłodzona, ale do zniesienia. Dobra na lato, by zapomnieć o codziennych obowiązkach.
Link do opinii
Avatar użytkownika - przychylnymokiem
przychylnymokiem
Przeczytane:2017-06-26, Ocena: 3, Przeczytałem,
Minęło już kilka miesięcy, odkąd w życiu Annabelle Spencer pojawił się przystojny komandos SWAT, Ashton Taylor, który pomógł jej uporać się z traumatycznymi przeżyciami i rozpocząć życie na nowo. Mimo troskliwości i opiekuńczości jej ochroniarza, który nie widzi poza nią świata, dziewczynę wciąż jednak dręczą koszmary o jej prześladowcy i sekret, który boi się wyjawić, a który ciąży jej coraz bardziej. Wszystko się tym bardziej komplikuje, gdy jej ojciec zostaje wybrany na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, a Anna i Ashton zaczynają ściągać na siebie uwagę mediów i paparazzich, którzy śledzą każdy ich krok. Dziewczyna z przerażeniem zaczyna też sobie uświadamiać, że jej ochroniarzowi udało się nie tylko zburzyć mury obronne, które postawiła wokół siebie, ale i zdobyć jej serce… „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to kontynuacja historii miłosnej dziewczyny, która zmaga się z demonami przeszłości i jej ochroniarza, który przywraca ją do życia i pomaga uporać się z dręczącymi ją wspomnieniami. Poprzedni tom nie wywarł na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale mimo to, nie lubię zostawiać niedokończonych historii i byłam ciekawa jak zakończy się sprawa z Carterem, dlatego postanowiłam również zapoznać się i z tą częścią. Ta pozycja tak naprawdę nie różni się zbytnio od poprzedniej (na co wpływ ma z pewnością fakt, że w oryginale jest to jednotomowa powieść) i mogłabym w sumie napisać o niej to samo; prym wiedzie wyidealizowany, banalny i przesłodzony związek głównej pary bohaterów, spychając na dalszy plan nieliczne wątki poboczne, które miałyby szansę podnieść nieco poziom i rozmaicić historię, gdyby autorka poświęciła im nieco więcej uwagi. Kirsty Moseley udało się mnie nieco zaskoczyć w kwestii tajemnicy, którą skrywa główna bohaterka w związku z jej prześladowcą, Carterem i wstrząsnąć wspomnieniami Anny, w których się pojawiał, ale to niestety jeden z niewielu plusów tej pozycji. Na szczęście brytyjska pisarka posługuje się prostym i łatwym w odbiorze stylem, dzięki czemu książkę przeczytałam w szybkim tempie, jednak nie sądzę, żebym jeszcze do niej kiedyś wróciła. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to lekka i niezobowiązująca historia miłosna z happy endem, którą mogę polecić osobom, którym przypadła do gustu poprzednia część i fanom twórczości Kirsty Moseley.
Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2017-06-20, Ocena: 4, Przeczytałam,
Wydawać by się mogło, że dzięki Ashtonowi, Anna może powrócić do normalnego życia. Jednak to tylko chwila szczęścia, ponieważ tata Anny zostaje prezydentem, więc ona znowu znajdzie się w centrum uwagi. Dodatkowo, jak na złość, nieubłaganie zbliża się proces Cartera i dziewczyna musi stawić temu czoła. Tylko czy da radę? Czy młodzi będą mieli możliwość na spokojną przyszłość? Czy Carter osiągnie swój cel?

"Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował." Tego tomu byłam bardzo ciekawa, bo w pierwszym pozostało dużo niewiadomych. Jednak czegoś mi zabrakło. Opis sugerował, że tutaj skupimy się bardziej na wyborach Pana Spencera i sprawie sądowej Cartera, a szczerze mówiąc prawie cała książka opierała się na myślach Anna i Ashtona "jak to oni się kochają, ale ta druga osoba nic do mnie nie czuje". Naprawdę?  To mnie irytowało najbardziej, zamiast skupić się na tym najważniejszym wątku, to autorka postawiła na uczucia bohaterów. Oczywiście, wątek miłosny był bardzo słodki i wręcz cukierkowy, ale do umiaru. Co mogę powiedzieć o bohaterach? Autorka ma tendencje do stwarzania idealnych bohaterach męskich, wiecie idealna budowa ciała, wysportowany, umięśniony, czuły, zabawny, uroczy itp. Łatwo, więc wywnioskować, że znalazłam tu nowego książkowego męża. Anna za to bardzo podobała mi się, jako postać żeńska. Autorka dobrze zarysowała jej portret psychologiczny i widać, że nie ma takiego czegoś, że nagle pojawia się chłopak i wszystkie troski znikają, tylko jest to powolny proces, który nie zawsze przynosi zamierzone efekty.  Tę pozycję, jak każdą tej autorki, czyta się błyskawicznie i lekko. Tutaj, mimo że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to czyta się to wyjątkowo szybko  i nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy przewracamy ostatnią stronę. Jednak najlepszy moment z książki to epilog ♥ Tyle to się dawno nie uśmiałam. Ta scena wyszła autorce przegenialnie! :D Dlatego, jeżeli przeczytaliście pierwszy tom to koniecznie sięgnijcie po drugi, bo tu znacznie więcej się wyjaśnia. A jeżeli nie czytaliście jeszcze tej dylogii w ogóle, to wakacje są świetną okazją by to nadrobić. Lekka i wciągająca historia skrzywdzonej nastolatki i ambitnego chłopca. Urocza, słodka i momentami naprawdę straszna!
Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia6202
natalia6202
Przeczytane:2017-06-22, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,

"Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował."
Ojciec Anny został prezydentem, a jej życie zmieniło się drastycznie. Zaczęli pojawiać się dookoła niej reporterzy, a jej tożsamość została odkryta. Teraz musi zmierzyć się z nowym życiem, a jest to dla niej bardzo trudne doświadczenie, ze względu na przeszłość, która przyniosła jej wiele bólu. Jednak teraz nie jest samotna, zawsze przy niej jest Ashton, agent SWAT oraz jej najlepszy przyjaciel. Oboje przyciąga do siebie niewidzialny magnes, ale Anna próbuje bronić się przed uczuciami, które nią zawładnęły. A na domiar złego w ich życie wkracza Carter. Anna i Ashton będą musieli zawalczyć o życie i miłość. Jedna zła decyzja może zmienić wszystko. Ashton, jak ja uwielbiam tego bohatera! Dlaczego nie ma tak diabelsko seksownych i jednocześnie kochanych facetów w naszym świecie? Ten jego cudowny i idealny charakter! Po prostu bajka. No może i jest zbyt idealny, ale cóż, w końcu możemy zaznać ideału chociaż w wersji papierowej. To jego oddanie wobec Anny! Można jej tylko zazdrościć. A Anna, cóż... jest mi obojętna, jednak momentami irytowała mnie swoją nieświadomością. Oczywiste było, że Ashton ją uwielbia, a ta kobieta udawała, że niczego nie wie, a przecież na pierwszy rzut oka było widoczne uczucie między nimi. To było nieco zbyt przesadzone, bo zrobiło z niej trochę głupawą lalkę, ale zakończenie wynagrodziło mi wszystko. "Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć." Kirsty Moseley jest autorką, która zawsze zaskakuje mnie swoimi powieściami. I chociaż wiem, że na końcu zawsze jest happy end, a jej powieści są cukierkowe, to nie brakuje momentów zaskoczenia. Tym razem również tak było, a lektura niesamowicie mocno wciągnęła mnie i pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin. Autorka zabrała mnie ponownie do świata przepełnionego bólem, problemami, ale także szczerą miłością. Od samego początku, aż do końca powoli budowała relację, która połączyła głównych bohaterów. Ogromnie spodobał mi się sposób poprowadzenia wątku Anna-Carter-Ashton. Ich spotkanie było emocjonujące i przyprawiło mnie o dreszcze. To był moment, kiedy obudziły się we mnie ukryte emocje i wybuchły z pełną mocą. Autorka doskonale wiedziała, kiedy należy uderzyć w czytelnika i co zrobić, żeby historia przedstawiona w jej powieści na długo zapadła w pamięć. To niesamowite, jak wiele emocji może przynieść jedna chwila, jeden błąd. Spodobał mi się bardzo sposób, w jaki Moseley dodawała kolejne wątki, budowała całą fabułę i rozkręcała całą akcję. Kiedy myślałam sobie, że główna para nareszcie będzie razem, to moje myśli szybko zmierzały ku innej drodze.
I chociaż wiem, że cała historia jest zbyt idealna, cukierkowa, a nawet i przewidywalna, to bardzo spodobała się mi, bo czasami warto sięgnąć po książkę, która pokaże świat pełen idealnych zakończeń, świat, w którym ból i cierpienie zawsze przegrywają, świat, w którym po burzy zawsze wychodzi słońce. Dlatego też uważam, że warto zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley, która ocieka słodkością, ale zapewnia także pewien dreszczyk emocji. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni." to książka, którą czytałam z uśmiechem na ustach. Wielokrotnie śmiałam się z przekomarzania bohaterów, ale był także moment, kiedy uroniłam łzę, ale przede wszystkim uwielbiam ją za fabułę. Historia w niej zawarta po prostu pochłania i zatrzymuje na kilka dobrych godzin. Nie odrywa się od niej, aż się całej nie przeczyta.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2017-06-19, Ocena: 2, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2017,
Nic do stracenia. Wreszcie wolni to romans jakich wiele, nie wyróżnia się niczym. Akcja jest mozolna, a emocje bohaterów niewyczuwalne. Na zakończeniu odrobinę ruszyła akcja, coś zaczęło się dziać, ale był to na tyle szybki zryw, że jeszcze nie pozwoliłam się mu ponieść, a on już się skończył. Polecić mogę tę powieść tylko osobom, które są w stanie zaakceptować naiwność historii, niewyrazistość bohaterów i połowiczne ukazanie emocji. http://www.ksiazkomiloscimoja.pl/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - Katarzyna_Dudek
Katarzyna_Dudek
Przeczytane:2017-06-12, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Na Nic do stracenia. Wreszcie wolni czekałam z ogromną niecierpliwością od momentu kiedy tylko przeczytałam pierwszą część, czyli Początek. Ojciec Annabell w końcu zostaje Prezydentem, jej uczucie wobec Ashtona coraz bardziej się rozwija. Jednak mimo tego, że Anna jest zakochana w Ashtonie to nadal, uczucie do Jack'a nie daje o sobie zapomnieć, a pamięć o jego śmierci coraz bardziej uświadamia jej to, że Ashtona również może stracić. Przez zbliżający się proces Cartera Thomasa, Anne zaczynają dręczyć koszmarne wizje ukazujące śmierć Ashtona z ręki Cartera. Kiedy Anna w końcu dowiaduje się o listach pisanych do niej przez Cartera, a później o tym, że Carter został wypuszczony na wolność z braku niewystarczających dowodów, dziewczyna decyduje się na dramatyczny dla niej krok. Postanawia odesłać Ashtona z dala od siebie, aby go chronić. Jednak chłopakowi wmawia, że już go nie kocha i nie chce go widzieć. Po wyjeździe Ashtona wydarzenia przybierają tragiczny obrót, a koszmar Anny, którego tak się obawiała spełnia się. Pierwsza część, czyli Nic do stracenia. Początek czytało mi się tak fantastycznie, że pozostawiła po sobie wielki niedosyt, dlatego też wobec jej kontynuacji Nic do stracenia. Wreszcie wolni miałam ogromne oczekiwania. Niestety dla mnie przeważająca większość książki była monotonna i nużąca, przez powtarzające się schematy. Po tej części spodziewałam się większej akcji i dramatyzmu przez zbliżającą się rozprawę Cartera Thomasa, jednak taka interesująca i trzymająca w napięciu akcja pojawiła się dopiero pod koniec książki. Jednak nie spisuję tej książki na straty, bo warto ją przeczytać i poznać dalsze losy Anny i Ashtona - to obie części to świetna propozycja na gorące, wakacyjne dni ?
Link do opinii
Avatar użytkownika - malineczka74
malineczka74
Przeczytane:2017-06-18, Ocena: 5, Przeczytałem,
Najnowsza powieść Kirsty Moseley, która ukazała się na polskim rynku to książka opowiadająca dalsze losy Anny Spencer i Ashtona Taylora będąca kontynuacją "Nic do stracenia. Początek". Wobec tego tytułu miałam pewne oczekiwania. Chciałam by lektura była lepsza od jej poprzedniczki, by temperatura emocji wzrosła, by zakończenie poruszyło do głębi i mocno zaintrygowało. Czy się rozczarowałam? Czy książka ma słabe punkty? Czy można było ją napisać lepiej? Odpowiedzi brzmią: Troszkę tak. Owszem. Myślę, że tak. Ta powieść to typowa młodzieżówka adresowana do nastolatek. Ta grupa wiekowa młodych dziewczyn z pewnością skupi się na głównym wątku, którym jest wątek miłosny i nie za bardzo dostrzeże tło. Starsze Czytelniczki z pewnością zwrócą uwagę na odrobinę za dużo słodkości, przewidywalności i nastoletniej infantylności. Bohaterowie, którzy już są pełnoletni powinni być odrobinę poważniejsi, ale może to skutek motyli w brzuchu i miłości? Anna staje córką prezydenta elekta. Musi radzić sobie z zainteresowaniem mediów i byciem osobą publiczną. To trudne a na dodatek jej prześladowca znów ma szansę po procesie na odzyskanie wolności. Czy Annie i Ashtonowi uda się pokonać lęki i koszmary z przeszłości? Czy ułożą sobie wspólne życie i stworzą szczęśliwy związek mimo przeciwności losu? Tę powieść czytało mi się miło i dość przyjemnie. Zakończenie okazało się najmocniejszym elementem i podobało mi się bardziej niż leniwy początek. To idealna propozycja jeśli marzy Wam się książka idealna na relaks, odprężająca dla duszy i umysłu. Jej bohaterowie to typowe postacie ze słodkiego romansów tła. On idealny, bez skazy, zapatrzony tylko w ukochaną, mądry, zdolny i czuły, odgadujący czego pragnie jego wybranka. I ona słaba, skrzywdzona przez los i złych ludzi, potrzebująca męskiego ramienia, młoda kobieta. Niestety agenci na służbie prezydenta światowego mocarstwa są już bardzo "wadliwi" i łatwo ich oszukać. Popełniają błędy, które są groźne w skutkach. A sam prezydent jako głowa państwa i tata też jest niczym ciepła klucha. I takie przedstawienie postaci z drugiego planu nieco mnie raziło i irytowało. Ale... przecież w tej książce chodzi głównie o siłę miłości, o moc uczucia, które góry przenosi. I to jest uchwycone na medal. Polecam przede wszystkim nastolatkom, dziewczynom, które przeżywają lub czekają na swoją pierwszą miłość. Pokoleniu ich mam już mniej rekomenduję, chyba że lubią słodziutkie jak miód romanse.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:2017-06-16, Ocena: 3, Przeczytałem, Mam,
Początek mojej przygody z Kirsty Moseley rozpoczął się wraz z książką ,,Chłopak, który chciał zacząć od nowa". Historia ta zyskała moją przychylną opinię, dlatego też, gdy wkrótce na rynku wydawniczym ukazała się kolejna książka tej autorki, bez wahania po nią sięgnęłam. ,,Nic do stracenia. Początek" mimo świetnego początku, nie zachwyciło mnie aż w tak dużym stopniu jak poprzednia pozycja. Nie mniej jednak ciekawość wzięła górę i tak oto w moje ręce wpadła kontynuacja przygód Ashtona i Anny. Jak wypadł II tom w porównaniu do pierwszej części? Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. W II tomie autorka niestety wciąż kontynuuje swój błąd. Kirsty Moseley po raz kolejny skupiła się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym. Ja rozumiem, że jest to romans dla młodzieży, ale jednak jeśli autor wplata w fabułę motyw sensacyjny: gangi, mafie, morderstwa; to jednak to do czegoś zobowiązuje. Podczas czytania I tomu nie mogłam się doczekać jakiegoś nagłego zwrotu akcji, który przyprawiłby mnie o szybsze bicie serca. Niczego się jednak nie doczekałam. Nie skreśliłam jednak tej autorki, bo byłam pewna, że w II tomie zwali mnie z nóg. Coś jednak nie wypaliło. Dużym rozczarowaniem był dla mnie również fakt, iż autorka zepchnęła postać Cartera na zupełny margines. Pani Moseley wykreowała naprawdę ciekawą i intrygującą postać. Niestety kompletnie nie potrafiła wykorzystać jej potencjału. Ogromna strata. Gdy jednak dotarłam do wątku sensacyjnego (któremu autorka poświęciła zaledwie kilka rozdziałów), spotkało mnie kolejne rozczarowanie. W pewnym momencie za głowę się łapałam, gdy autorka przedstawiała tak nierealny bieg zdarzeń. Postrzał w obojczyk? Żadne zagrożenie! Ledwo draśnięcie! Postrzelony i brutalnie pobity facet pokonujący sześciu dorosłych i naprawdę groźnych facetów? Rozumiem, że autorka chciała stworzyć odważnego i silnego bohatera, ale trzeba znać pewne granice. Styl pisania autorki nie uległ zmianom. Jej historie czyta się lekko i przyjemnie. Problem tkwi jednak w kompletnie nieprzemyślanej fabule. Odnoszę wrażenie, jakby ta część powstała ,,na siłę". Czy tylko mnie dziwi to, że II tom ukazał się już miesiąc później po oficjalnej premierze I tomu? Na miejscu autorki nie dzieliłabym tej historii na dwie części. Wystarczyło zrobić z tej historii jeden, porządny tom. Bardziej urzeczywistnić całą fabułę: pokazać głównych bohaterów w niedoskonałym świetle, a ich cukrowo - bajkową miłość przedstawić tak, by czytelnik wiedział, że ma do czynienia z dojrzałym autorem, a nie fantazjującym nastolatkiem. ,,Nic do stracenia. Wreszcie wolni" zdecydowanie nie zaspokoiło moich oczekiwań. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Dobrze, że autorka zdecydowała się zakończyć całą historię przy drugim tomie. Nie jestem pewna czy zdołałabym się zmusić do sięgnięcia po kontynuację. Moja ocena: 6/10
Link do opinii
Avatar użytkownika - carsi1906
carsi1906
Przeczytane:2017-06-12, Ocena: 6, Przeczytałem,
Na wstępie powiem, że książka jest jedną z tych, po których bardzo ciężko się otrząsnąć. Mowa oczywiście o "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" - Kirsty Moseley. Nie pierwszy raz ta autorka zachwyciła mnie swoją opowieścią i muszę przyznać, że z uczuciami czytelników robi co tylko chce. Śmiejesz się, a za moment oczy zalewają Ci się łzami. Książka, o której mowa, jest kontynuacją "Nic do stracenia. Początek". Kolejny raz spotykany się z Anabelle Spencer i Ashtonem Taylorem, a także ich bliskimi. Ojciec Anny zostaje prezydentem, co sprawia, że chłopak jeszcze bardziej musi przyłożyć się do jej ochrony. Robi to do tego stopnia, że bez opamiętania zakochuje się w "jego dziewczynce". Nie chce jednak naciskać, ponieważ doskonale wie co Anna przeszła i nie chce wystraszyć jej swoimi uczuciami. Wie również, że nadal jej serce jest wypełnione miłością do Jacka. Dlatego czeka na odpowiedni moment. Anna zaczyna czuć się dobrze, w końcu czuje, że ma po co żyć. Jednak choć żywi takie same uczucia boi się ich okazać, bo nie wie czy są odwzajemnione, nadal twierdzi, że nie jest dla niego dość dobra. Nie ma ona pojęcia, że to nie koniec i że wszystko zacznie się od nowa. Carter ciągle wysyła jej listy z więzienia, wszyscy wierzą, że mężczyzna tam zostanie. Nie mają pojęcia co stanie się potem. Akcja nabiera tempa, a uczucie pomiędzy Ashtonem a Anną jest coraz silniejsze. Do procesu Cartera zostają 2 tygodnie. Do zakończenia przydziału Ashtona 4. Jak potoczą się losy tej pary? Czy Ashton wraz z końcem przydziału zakończy przygodę z Anną? Jak będzie wyglądała sytuacja z Carterem? Przyznam szczerze, że ta historia mnie zmiażdżyła. Tak, tak możecie pomyśleć, że znowu zachwycam się przesłodzonym romansidłem, ale to właśnie takich cukierkowych, wyimaginowanych i wyidealizowanych historii jestem ogromną fanką. Autorką zachwyciłam się po przeczytaniu bestsellera "Chłopak, który zakładał się do mnie przez okno" od razu po niej stwierdziłam, że muszę sięgnąć po wszystkie jej książki. Tak też zrobiłam. Cała seria autorki jest cudowną odskocznią od życia codziennego. Sytuacje wręcz zapierają dech w piersiach. Czyta się lekko, dziwi mnie tylko dlaczego autorka nie zdecydowała się na połączenie serii i wydanie jej jednotomowo. Uważam, że miłość dwojga młodych ludzi zawsze jest wręcz magicznym doświadczeniem, no bo przecież każdy przeżywał i doskonale pamięta swoją pierwszą poważną miłość. Cała seria autorki jest cudowną odskocznią od życia codziennego. Sytuacje wręcz zapierają dech w piersiach. Czyta się lekko, dziwi mnie tylko dlaczego autorka nie zdecydowała się na połączenie serii i wydanie jej jednotomowo. Uważam, że miłość dwojga młodych ludzi zawsze jest wręcz magicznym doświadczeniem, no bo przecież każdy przeżywał i doskonale pamięta swoją pierwszą poważną miłość.
Link do opinii
Avatar użytkownika - redgirl_books
redgirl_books
Przeczytane:2017-06-12, Ocena: 5, Przeczytałem,
''Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował.'' Ojciec Anny Spencer zostaje zaprzysiężony na prezydenta. Dziewczyna, która ceniła swoją prywatność od tej chwili przestaje być anonimowa. Wraz z Ashtonem pojawiają się na okładkach gazet i w mediach jako para. Jednak chłopak obawia się tego, co zrobi Carter, do którego dojdą te informacje. Koszmar Anny jeszcze się nie skończył. Niebawem odbywa się kolejny proces jej prześladowcy podczas, którego nic nie idzie jak powinno. Mężczyzna zostaje wypuszczony na wolność, a życie Anny znów jest w niebezpieczeństwie. Carter chce odzyskać ją, nie wiadomo do jakich czynów się dopuści. Anna powoli zaczyna ufać w uczucia Ashtona. Jednak trudno jest jej wyprzeć z głowy, że kiedyś był podrywaczem. Dziewczyna nie potrafi uwierzyć, że ktoś ją może pokochać - złamaną i skrzywdzoną osobę, która ma pewne rysy na duszy i psychice. Nie mogłam się doczekać, aż znowu wejdę w świat Anny i Ashtona. Pokochałam obydwu bohaterów. Anna w końcu przekonała się do Ashtona, chociaż z pewnym uporem, co mnie niekiedy wkurzało. Jak dla mnie zbyt długo bawili się w kotka i w myszkę. Wystarczyło tylko ze sobą szczerze porozmawiać. Akcja w tej książce jest ciekawsza niż w poprzedniej części, ale są dwie rzeczy, których jak dla mnie, w którymś momencie było za dużo. Było za słodko i za mało realnie. Nie przeszkadza mi taki zabieg w książkach, bo naprawdę lubię czasem oderwać się przy takich książkach, ale uważam, że co za dużo to nie zdrowo - nawet dla mnie. Jednak to nadal ulubiona przeze mnie historia. Postacie Anny i Ashtona przeszły metamorfozy. Jemu przybyło zdecydowania, a ona w końcu odnalazła chęć do życia. Jej stosunki z rodzicami się poprawiły. ''Nic do stracenia'' pokazuje, że po najgorszej tragedii można odnaleźć się na nowo. Wzrusza, rozbawia, momentami irytuje, ale jeśli ktoś potrzebuje czegoś odmóżdżającego to warto po tę książkę sięgnąć. Pomimo poruszanych w niej trudnych tematów, jest to książka napisana w lekkim stylu, którą czyta się błyskawicznie. Ponownie nie mogłam się oderwać i to głównie przez postać Ashtona, którą najbardziej polubiłam. Moim skromnym zdaniem, całą tę historię można było zmieścić w jednej części, ale i tak miło było ponownie spotkać się z tą parą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Karmelek3
Karmelek3
Przeczytane:2017-06-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Anna zostaje pierwszą córką nowego prezydenta, Toma Spencera. Czas nieubłaganie mknie do przodu, a więc sprawa Cartera zbliża się wielkimi krokami. Wraz z wybraniem senatora Spencera na prezydenta Stanów Zjednoczonych, zarówno Anna jak i Ashton mają dosłownie przechlapane. Prasa, dziennikarze, fotografowie - nikt nie daje im chwili spokoju. Tym samym prywatność tych dwojga ulega zmniejszeniu. Wszystko do pewnego momentu niemal przypomina bajeczną idyllę, z kilkoma delikatnymi wadami. Gdy jednak Anna dowiaduje się o pewnych sprawach wszystko się kończy. Los znów wystawi ją na próbę. A oboje będą musieli walczyć o swoje życie. Okładka utrzymana w bardzo podobnym stylu co jej pierwsza część. Widzimy dziewczynę i chłopaka, czarne tło, białe i tym razem niebieskie napisy. Wszystko do siebie pasuje. Również grzbiet jest śliczny i utrzymany w minimum z minimum, który świetnie prezentuje się na mojej dość zapakowanej półce. Niestety nie posiada skrzydełek, a szkoda, ponieważ stanowiłoby to dodatkową ochronę przed uszkodzeniami. Literówek nie spotkałam, a czcionka jest na tyle duża, że ułatwia szybsze czytanie. (jakbym wcale nie była ciekawa i nie czytała jej z prędkością światła) Odstępy między wierszami oraz marginesy zostały zachowane. Moja Droga Kirsty Moseley... Kochana, co Ty ze mną zrobiłaś! Postaram się nie pisać w tym akapicie o moich odczuciach wyniesionych z tej lektury, chociaż wiem, że będzie mi ciężko. Otóż chciałabym Wam bardzo polecić tę powieść, chociażby ze względu na lekki i przystępny styl, jakim posługuje się pisarka. Wszystko napisane jest jasno, przejrzyście. Autorka potrafi zaczarować nas swoim piórem i uważam, że każda kolejna książka wciąga jeszcze bardziej. Jestem pewna, że i Was zaczaruje swoim piórem i sprawi, że nie odejdziecie dopóki nie skończycie czytać jej całej. Niestety ta część jest krótsza od pierwszej, ale niczego jej nie brakuje. Wiem, że są osoby, które nie uległy książkom Pani Kirsty, ale nie każdy musi lubić to co inni, to jest normalne. Ale już tutaj, chcę polecić wszystkim tym, którzy jeszcze nie czytali nic tej autorki, aby sięgnęli po pierwszą część tej serii. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, a jak nie to możecie mnie skrzyczeć. :) Gwarantuje Wam, że już po kilku pierwszych zdaniach nagle wpadniecie do świata bohaterów i razem z nimi będziecie wszystko przeżywać i odczuwać. Pióro autorki jest jednym z plusów tejże powieści. Niestety wielkim minusem była dla mnie tutaj Anna. Wiem, że niektórzy burzyli się na jej temat już po pierwszej części i nie mogli znieść jej zachowania. Ja ją broniłam. Ale to, co wyprawiała tutaj przerosło wszystkie możliwe oczekiwania, naprawdę. Nawet nie miałam siły jej tutaj usprawiedliwiać. Bardzo irytowała mnie swoim zachowaniem. Sama nie wiedziała, czego chce. Zachowywała się jak wredna suka i nie mam nic na jej obronę, nie chce jej bronić, bo mocno mnie wkurzyła. Nawet to, co chciała zrobić niby dobrze, nie jest jej obroną. Tutaj zawiodła mnie na całej linii. Z kolei Ashton to mój książkowy któryś tam już mąż i chyba nie tylko mój. :D Jest to ideał faceta, bo tak też pisałam o nim w poprzedniej recenzji. Miałam nadzieję, że dalej pozostanie takim mądrym i odpowiedzialnym facetem. No i spisał się na medal. I po części chwilami było mi go szkoda. W pewnych chwilach w jakich był postawiony on, ja straciłabym dawno cierpliwość, a on trzymał nerwy na wodzy. Na prawdę, kolega wielki podziw i ukłon w Twoją stronę. Reasumując uważam, że postacie są wykreowane świetnie, ponieważ dostarczają nam mnóstwo emocji nie tylko tych dobrych, ale i złych. Nie są stworzeni na jedno kopyto, bo mają swój charakter, swoje wady i zalety charakterystyczne tylko dla siebie, ale nie jakieś nadzwyczajne, których nie można zauważyć u prawdziwych ludzi. Stwierdzam więc, że są to bohaterowie z krwi i kości, których polubiłam, mimo iż czasami chciałam rozszarpać główną bohaterkę, Annę. :) Emocje przedstawione w tej książce, to naprawdę istna bomba. Czytając tę powieść w bardzo szybkim tempie, spowodowanym ciekawością, doświadczałam naprawdę przeróżnych emocji. Od tych złych po te dobre. UWAGA! Pojawiły się nawet łzy. Myślałam, że tego nie zniosę. Jak doczytałam kilka fragmentów, łzy same się pojawiły, a ja nie potrafiłam ich powstrzymać. Gula w gardle, której nie potrafiłam przełknąć. Czułam ogromną złość i w pierwszej chwili nie byłam w stanie się ruszyć, odezwać. Chciałam w myślach zabić, unicestwić tę powieść. Bo tak nie mogło być. Nie mogło się wydarzyć. Nie chciałam tego. Ale dzielnie zniosłam te brzydkie myśli i próby. Doczytałam do końca. Teraz wiem, że było warto poznać kontynuację losów Anny i Ashtona, ponieważ doświadczyłam wielu różnych emocji, a one są w powieściach jak dla mnie najbardziej pożądane. To ich oczekiwałam bardziej niż wszystko inne. Uczucia niemal wyczuwalne są w powietrzu - o ile tak mogę określić klimat tej książki. Nie wiemy, czego się spodziewać po wydarzeniach, jakie następują, chociaż przyznam się, że w pewnym momencie zrobiłam krótką przerwę i pomyślałam, że może się stać to i to. I tak się zdarzyło. Ale nie przeszkodziła mi ta jednorazowa przewidywalność. Jestem przekonana, że emocje są tutaj dużym atutem. Akcja jest tutaj rozłożona. Przez chwilę nic się nie dzieje, można pomyśleć, ot takie zwykłe, spokojne życie dwojga ludzi. Jednak gdy tylko coś się wydarzy, coś nawet nic bardzo istotnego, akcja powoli rośnie, a w kulminacyjnych momentach nie szło nadążyć za bohaterami. Jednak pokonałam ten sprint za nimi i towarzyszyłam im cały czas, niemal bez przerwy, gdy już dobrałam się za nią na dobre. Trudny temat, opisany z nadzwyczajną lekkością. Jestem godna podziwu dla Pani Moseley, za takie pióro, które potrafi zabrać się za taki trudny temat i z taką łatwością go przelać na papier. Naprawdę jestem w szoku i pełna podziwu, brawo! Teraz zostaje czekać na kolejne książki autorki, jedna już niebawem trafi do księgarń, również kontynuacja, ale Chłopaka, który chciał zacząć od nowa. Jej recenzję możecie przeczytać już teraz, a kontynuacji myślę, że również niebawem. :) Reasumując chciałabym polecić Wam z całego serca tą lekturę. Chciałabym Wam gorąco polecić tę powieść. Wiem, że ma grono swoich fanów oraz antyfanów, ale mimo wszystko. Autorka dostarczy Wam emocjonalną bombę, sprawi, że polubicie bohaterów, może nie wszystkich, ale kogoś na pewno. Sprawi, że odizolujecie się od rzeczywistego świata i przeniesiecie się do Anny i Ashtona i razem z nimi, będziecie walczyć o każdy dzień, o normalność i o życie. Zdecydowanie mocno polecam! Cieszę się, że jest w mojej biblioteczce, istna Perełka. Kocham przepełnione emocjami lektury, a ta ma wszystko, czego potrzebuję. ?
Link do opinii
Avatar użytkownika - LaylaA
LaylaA
Przeczytane:2017-06-10, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Recenzje na blogu, Egzemplarz recenzencki,

" Wiedziałem, że będę czekać tak długo na nią, jak długo będzie trzeba. I że nic tego nie zmieni. "    
Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.
Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać kolejną książkę Kirsty Moseley, a dokładniej "Nic do stracenia. Początek". Do tej pory przeczytałam już trzy książki tej autorki, i doszłam do wniosku, że dzieła tej autorki, albo się lubi, albo nie. Moje pierwsze spotkanie z jej twórczością nie było zachwycające, chociaż książka nie należała do najgorszych, mimo to oczekiwałam po niej czegoś więcej. A jako, że ja lubię dawać kolejne szanse autorom to postanowiłam, że sięgnę po jej nowość i teraz cieszę się ogromnie, że tak szybko nie skreśliłam autorki i sięgnęłam po jej kolejną powieść, gdyż był to strzał w dziesiątkę. 

Oglądał ktoś z was film Córka Prezydenta ? Jeżeli w takim stopniu uwielbiacie tej film co ja, to książka tej autorki was oczaruję. Nic do stracenia. Początek to książka, która od samego początku wciąga swoją fabułą. Autorka stworzyła historię, która na początku mrozi w żyłach, ale potem mamy cudowny romans, pełen uczuć i miłosnych uniesień. Takie połączenie jak najbardziej mi odpowiada i myślę, że wam również się spodoba. Główną bohaterką historii jest Anna Spencer, która wyobrażała sobie, że jej szesnastoletnie urodziny będą najlepsze w życiu. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż większość z nas przeżywała swoją szesnastkę. Jednak Annie nie było dane cieszyć się z urodzin, gdyż był to najbardziej koszmarny dzień w jej życiu. W jeden dzień straciła miłość swojego życia, przyjaciela i wolność. Przetrzymywana przez kryminalistę traci wszystko co cenne, rodzinę, swobodę i szacunek. Udaję jej się uwolnić spod tyrani jednak dziewczyna jest wycofana z życia towarzyskiego, nie może sobie poradzić z otaczającym ją światem, czuję się osaczona i bez życia, Jednak pojawia się w jej życiu ktoś wyjątkowy, kto sprawi, że znowu zaświeci dla niej słońce, a ona przestanie postrzegać wszystkich jako zagrożenie i zacznie się cieszyć z tego że żyje. 
" Życie jest o wiele prostsze, kiedy nie ma się nic do stracenia. "  
Nic do stracenia. Wreszcie wolni to ciąg dalszy tej historii. Anna zaczyna się czuć dobrze, zaczyna nabierać powiewu świeżego powietrza i pierwszy raz od dawna czuję że ma po co żyć. Nie wie ona jednak, że to nie koniec i że wszystko zacznie się od nowa. Carter ciągle wysyła jej listy z więzienia, jednak wszyscy uważają, że mężczyzna tam pozostanie, jednak nie na długo i wróci po swoją ukochaną. Akcja nabiera tempa, a uczucie pomiędzy Ashtonem i Anną jest coraz silniejsze. 
Szczerze to na miejscu autorki nie dzieliłabym tej książki, tylko zrobiła jednotomową historię. Cała fabuła jest naprawdę ciekawa i wciąga czytelnika od początku do końca. Postać Anny jest trochę za bardzo wyreżyserowana, ale o tym pisałam już w recenzji pierwszego tomu, że spodziewałam się postaci, która cierpi i naprawdę jest nieufna wobec innych, a tak naprawdę nie wykazuje zbytniej niechęci do Ashtona. Drugi tom trochę gorszy od pierwszego, ale dalej była to historia, którą czytało mi się przyjemnie.  http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html#more

Link do opinii
Avatar użytkownika - posredniczkaa
posredniczkaa
Przeczytane:2017-06-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2017, Mam,
Mimo że zakończenie pierwszej części cyklu Kirsty Moseley "Nic do stracenia. Początek", nie zachęcało do niezwłocznego sięgnięcia po kontynuację, to niewyjaśnione wątki jej powieści wciąż nie dawały mi spokoju. Byłam strasznie ciekawa, jak potoczy się rozprawa Cartera oraz tego, czy Anna pozwoli sobie na szczęści u boku Ashtona.

Kirsty Moseley mieszka z mężem i synem w Norfolk w Anglii. Od najmłodszych lat oddawała się czytaniu. Po sukcesie swojego opowiadania na platformie Wattpad, w kwietniu 2012 roku opublikowała swoją debiutancką powieść pt. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno". Jak sama o sobie mówi, jest niepoprawną romantyczką, marzycielką i dumną czekoladoholiczką.

Muszę przyznać, że gdy wzięłam do rąk tę powieść, nie wiedziałam, że jest ona kolejną częścią z cyklu. Gdy zaczęłam czytać, od razu stwierdziłam, że chyba coś mnie ominęło. Autorka starała się nakreślić fabułę poprzedniej części, ale to było zdecydowanie za mało dla kogoś, kto jej nie czytał. Nie pozostało mi nic innego jak odłożyć ją na półkę i zabrać się do sprawy od początku. To była bardzo dobra decyzja. Druga część bez pierwszej, nie poruszyłaby mnie tak bardzo. Tylko delikatnie nakreślona fabuła nie sprawiłaby, że zżyta z bohaterami, odczuwałam ich radości i porażki w tak emocjonalny sposób.

"Nic do stracenia. Wreszcie wolni" zdecydowanie różni się od swojej poprzedniczki. Tu autorka postawiła na akcję i dreszczyk niebezpieczeństwa. Rozwijający się związek bohaterów schodzi na dalszy plan, a walka o przetrwanie staje się priorytetem. Zagrożenie ze strony Cartera stało się bardzo realne, a konfrontacja wisi w powietrzu.

Podoba mi się, że postać Ashtona przeszła pewną metamorfozę. Przeistoczył się z delikatnego i uczuciowego chłopca w twardego i seksownego ochroniarza. Anna również się zmieniła. Za sprawą Ashtona, odzyskała chęć do życia i otworzyła się na świat i ludzi. Przez te zmiany bohaterowie stali się bardziej wiarygodni i realni.

W poprzedniej części bardzo zawiodłam się na zakończeniu, tu otrzymałam całkowite zadośćuczynienie. Po zakończonej lekturze towarzyszyło mi uczucie żalu, że to już koniec mojej niezwykle emocjonującej przygody z bohaterami.

"Nic do stracenia. Wreszcie wolni" jest bardzo dobrą kontynuacją opowieści o losach Anny i jej ochroniarza. Emocjonująca i pełna niebezpieczeństw, wciąga na długie godziny. Uwaga, od tej historii nie można się oderwać!!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Psotka88
Psotka88
Przeczytane:2017-06-08, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Kirsty mimo iż pisze książki młodzieżowe to została jedną z moich ulubienic. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czyli debiut Moseley zdecydowanie przekonał mnie do autorki. I choć każda kolejna historia ma w sobie coś z poprzedniej, jakby kanwa była jedna to każda ma w sobie to coś. "Nic do stracenia" to drugi już cykl autorki, który składa się z więcej niż jednej książki. Obie zapowiadały się ciekawie, ale czy utrzymały poziom? Anabelle Spencer ma zaledwie 20 lat, ale przejścia o jakie nie posądził by jej nikt - do póki jej nie pozna. Jest nerwowa, wystraszona, nie toleruje nawet własnych rodziców. Ma za sobą porwanie, przetrzymywanie i znęcanie fizyczne oraz psychiczne. Lada dzień ma się odbyć proces jej prześladowcy i mordercy jej pierwszego chłopaka. O jej ochronę dbają ochroniarze asystujący i ten jeden spędzający z nią wyjątkowo dużo czasu. A ten czas wymaga kontaktu nie tylko słownego. Co ciekawe Anna od pierwszego dnia zaufała Asthonowi, otwarła się i choć niejednokrotnie wykorzystała go dla własnego widzimisię to zaczyna przyznawać przed samą sobą, że nie traktuje go już tylko jako ochroniarza czy przyjaciela. Mimo, że obiecała kochać zamordowanego Jacka to jej serce reaguje na agenta Taylora za każdym razem, gdy go widzi, słyszy czy... dotyka. Wszystko się komplikuje w momencie, gdy ojciec Anabelle zostaje wybrany na prezydenta. Dziewczyna nie ma już szans na życie w ukryciu, bycie anonimową i ukrywanie się. Ochrona zostaje wzmożona, Ashton nie odstępuje jej na krok, a ona ciągle myśli, że to w związku z wyborami, a nie Carterem Thomasem. Nadchodzi jednak dzień kiedy Taylor wraz z ojcem Anny muszą jej powiedzieć skąd ochrona i dlaczego jest ona tak ważna. Co zrobi Anna z uczuciami do Ashtona? Czy pozwoli na rozwinięcie się znajomości czy wręcz przeciwnie i postanowi ja zakończyć? O co prócz serca Anabell będzie musiał walczyć agent SWAT? Czy pisane im będzie żyć razem i czy w ogóle przeżyją? Historia brzmi ciekawie i tak też się zapowiadała. Nie liczyłam na nic wielkiego skoro to młodzieżówka - choć pod tym względem zostałam zaskoczona nie raz. Niestety drugi tom Guarded Hearts został zniszczony przez zbyt wybujałą wyobraźnie Kristy. Coś co mogło być ciekawe, momentami wzruszające zostało obrócone w komedię, która nawet śmieszna niestety nawet nie była śmieszna. Ale jedno jest pewne - ja daje Moseley jeszcze jedną szansę. Bo już wyszła druga część kolejnego cyklu, więc zobaczę na co stać Kirtsy właśnie tam. Powieści Kirsty jak jedna nadają się na letnie wypady, weekendy czy chwilkę odrealnienia. Choć każda z nich ma elementy dramatu i to niejednokrotnie któreś z bohaterów zmaga się z traumatycznymi przeżyciami to książki są lekkie, napisane łatwym językiem i zdecydowanie szybkie do czytania. Bohaterowie praktycznie każdej powieści są sympatyczni i do polubienia - tu mniej polubiłam Anabelle za jej egoizm i wykorzystywanie Asthona, ale może dzięki temu oni okazali się bardziej ludzcy, bo mają jednak jakieś wady. Zachęcam do zapoznania się jako przerywnik od cięższej literatury. Więcej na: www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Link do opinii

Ta książka bardziej trzyma w napięciu. Z niecierpliwością czekałam kiedy bomba wybuchnie w postaci Carrera. Pierwsza połowa to mocny romans między Ashtonem a Anną a od drugiej części zaczynają się schody. Annie grozi niebezpieczeństwo i żeby nie mieć kolejnej osoby na sumieniu którą kocha odsyła Ashtona do jego domu żeby więcej jej nie chronił. Wie że Carter w zemście by go zabił. Jednak Ashton nie poddaje się i kiedy dowiaduje się że Anna jest porwana sam jej poszukuje. Niby wydaje się że to koniec i ich szczęście a nawet życie się skończy. Jednak Ashton miał jeszcze trochę siły żeby uratować ich i zlikwidować zagrożenie. Kiedy Anna wie że nic jej nie grozi może żyć spokojnie i planować swoje życie u boku ukochanego Ashtona

Link do opinii
Avatar użytkownika - kaczucha
kaczucha
Przeczytane:2018-12-12, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 Książki 2018,
Avatar użytkownika - Roksana
Roksana
Przeczytane:2017-07-04, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017, Obyczajowe,
Inne książki autora
Chłopak, dla którego kompletnie straciłam głowę
Kirsty Moseley0
Okładka ksiązki - Chłopak, dla którego kompletnie straciłam głowę

Zagorzała singielka Amy Clarke jest dumna z trzech rzeczy w swoim życiu: różowych włosów, kolekcji conversów oraz zdolności do wypicia dużej ilości margarity...

Nic do stracenia. Początek
Kirsty Moseley0
Okładka ksiązki - Nic do stracenia. Początek

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Trzecia strona medalu
Dariusz Grochal
Trzecia strona medalu
Drogi Edwardzie
Ann Napolitano
Drogi Edwardzie
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Pokaż wszystkie recenzje