Możesz nie wierzyć w miłość. Ale ona i tak cię znajdzie.
Abigail Gladen potrafi poruszyć wnętrza milionów czytelników, pisząc o miłości jak nikt inny. Problem w tym, że… ona sama w nią nie wierzy.
Po serii nieudanych związków jej serce rozpadło się na kawałki, a szczęśliwe zakończenia wydają jej się tylko fatamorganą – kuszącą, lecz nieosiągalną.
Adam Hunt kiedyś pisał felietony bez wytchnienia. Teraz nie może znaleźć w sobie iskry. Kiedy jednak trafia w telewizji na wywiad przeprowadzany z Abigail, coś się w nim budzi.
Postanawia stworzyć o niej artykuł. Nie wie jeszcze, że wkroczenie do jej świata i skruszenie murów, które wokół siebie wzniosła, okaże się najtrudniejszym wyzwaniem w jego karierze… a być może i w całym życiu.
Szczere, głębokie rozmowy, pogrzebane uczucia i przeszłość, która nie chce odpuścić – „Nie ma we mnie m…” to pełna emocji historia o odwadze, zaufaniu i miłości, która pojawia się w najmniej spodziewanych momentach.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-03-27
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 578
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa*
No i mamy to. Kolejny debiut, który do mnie przywędrował, kolejny który mogę uznać za udany, a który o dziwo nie skusił mnie okładką, choć uroczą, ale opisem. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z bookstagramem i ogólnie z recenzowaniem, zastanawiałam się jak żyją pisarze i pisarki, jak wygląda ich codzienność i to co robią, przecie mówi się że pisać może każdy. Z czasem okryłam te realne kulisy, a ta książka dała mi taką fabularną wersję życia pisarza, nawet może i zbliżoną z realiami. To powieść obyczajowa, dość realistyczna, z romansem, z trudnymi tematami i emocjami, ale też historia, która porusza i wsiąka gdzieś pod skórę, a takie moim zdaniem są najlepsze.
Abigail jest pisarką, która poruszyła serca milionów czytelników, określona jako "Królowa romansów" lub "Łamaczka serc". Choć o miłości pisze w wyjątkowy sposób, ona sama w nią nie wierzy. Adam jest dziennikarzem, który zmaga się z kryzysem twórczym. Kiedy słyszy wywiad z popularną pisarką, rozpala się w nim iskra, chce poznać tę kobietę, zobaczyć jak działa, co powoduje, że jej twórczość jest tak popularna. Mężczyzna chce napisać o niej artykuł, a to powoduje że ścieżki tej dwójki się przecinają. Adam wkracza do świata Abigail bezceremonialnie, kobieta nie była na to przygotowana, jej skrzętnie budowane mury zaczynają drżeć, a z czasem zaczynają się kruszyć, a ona choć zniechęcona i niejednokrotnie zraniona przestaje z tym walczyć.
Mam tutaj coś dla fanów nie tylko książkowych cegiełek ale też dla fanów głębokich i wartościowych opowieści. To książka, w której wszystko dzieje się powoli, każdy wybór, każda decyzja, każde słowo jest wyważone i przemyślane. Nie raz słyszałam, jak autorki mówią, że historia pisała się sama, że fabuła fabułowała, a bohaterowie robili co chcieli. Nie wiem dlaczego ale przy tej książce zrozumiałam, co miały one na myśli. Nie potrafię rozdzielić tutaj myśli autorki a myśli jej bohaterów. Zawsze czułam że mimo wszytko to autor kieruje swoją historię na wybrane przez niego tory, a tutaj miałam wrażenie, że autorka nie miała na to wpływu, że to wszystko działo się samo. To lektura naprawdę głęboka, pełna przemyśleń, refleksji czy analiz. Autorka tutaj też fanie zrównoważyła części opisowe z dialogami. Choć wydaje mi się, że te dialogi wiodły prym. Te rozmowy, w które wplecione zostały wartości, lęki, emocje, które były tak realistyczne, jakbyśmy słuchali rozmowy tuż obok, przy tych dialogach autorka wykonała kawał dobrej roboty.
Lektura obszerna, choć może nieco za bardzo rozwleczona i jak dla mnie za wolna, ale za to skupiająca się na konkretach, troszkę przypominająca komedię romantyczną. Była to historia zarówno lekka jak i zajmująca, bawiła ale i skłaniała do refleksji. To historia, w którą się wsiąka, w której napięcie i relacje budowane są powoli, gdzie ważna jest rozmowa, uczucia, potrzeby, gdzie szalejące emocje pozostają w głowie, a bohaterowie starają się je tłumić, czekają na odpowiedni moment by je wypuścić. Książka zrobiła na mnie wrażenie, spodziewałam się raczej prostego, szablonowego i sądząc po okładce uroczego romansu, a dostałam cudowną, złożoną i głęboką opowieść, od której nie potrafiłam się oderwać.
Bardzo lubię chwalić debiutantów, ale tutaj nie potrafię ubrać w słowa tego co czułam zarówno przy czytaniu jak i po lekturze. Sprawdza się moja teoria, że książki moich imienniczek mnie nie zawodzą, robią z mózgu papkę i czasami sprawiają, że zaniemówię. Dla mnie to była rewelacyjna lektura, precyzyjna, przemyślana, dopieszczona, pełna wartości i emocji, taka którą po prostu trzeba przeczytać. Polecam
Przeczytane:2026-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 12 książek 2026, 26 książek 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026,
Abigail Gladen jest pisarką, którą uwielbiają ludzie. Jej historie miłosne zachwycają, poruszają serca. Niejedna kobieta marzy, aby taką przeżyć. Można by pomyśleć, że jest kobietą w szczęśliwym związku. Nic bardziej mylnego. Jej serce pękło i to niejednokrotnie. Teraz jest zamknięte, a ona przestała wierzyć, że miłość istnieje poza historiami napisanymi na stronach książek.
Adam Hunt jest autorem wielu felietonów, jednak powstały one wcześniej. Kiedyś nie miał najmniejszego problemu z ich pisaniem, teraz nie wychodzi mu nic wartościowego. Pewnego dnia wpada jednak na pewien pomysł. Po obejrzeniu, w telewizji wywiadu przeprowadzonego z Abigail, postanawia stworzyć o niej artykuł. Wtedy jeszcze nie wie, jak wiele niebawem zmieni się w jego życiu.
Oboje skrywają w sobie tajemnice, oboje mają swoją przeszłość. To nie będzie prosta znajomość, nie będzie miłości od pierwszych chwil. To będzie czas pełen rozmów, niekiedy dość trudnych. To będą chwile, w których będą musieli podjąć niejedną decyzję. Czy dadzą radę? Czy otworzą swoje serca? Czy poradzą sobie z przeszłością, z przeciwnościami losu? Czy odnajdą swoje szczęście nie tylko w życiu zawodowym, ale również w prywatnym?
Ta historia skradła mi serce. Była ciekawa, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To nie tylko opowieść o miłości, ale również bólu, tęsknocie, przeszłości, o której trudno zapomnieć. To jedna z tych pozycji, o której nie zapominam zaraz po skończeniu ostatniej strony.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się dość szybko. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór, od której ciężko było mi się oderwać, aż nie dotarłam do ostatniej strony. Jak już wspomniałam, była pełna emocji, dość różnorodnych, które pozostały ze mną jeszcze na jakiś czas po przeczytaniu ostatniego słowa.
Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Nie byli idealni, a wręcz przeciwnie. Oboje mieli wady i zalety, a to sprawiło, że byli bardziej realistyczni, że można było się z nimi utożsamiać.
„Nie ma we mnie m…” to książka, w której znalazłam historię, która skradła moje serce. Z wielką przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA