Okładka książki - Nie pytaj, czy cię kocham

Nie pytaj, czy cię kocham


Ocena: 4.67 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Cassie wraca do rodzinnego domu z sercem w kawałkach. Zdradzona przez mężczyznę, z którym tworzyła duet muzyczny i marzyła o wspólnej przyszłości, szuka ukojenia i próbuje odnaleźć siebie na nowo. Plan na spokój i prostą codzienność szybko jednak zostaje zburzony, gdy na jej drodze staje Blake - tajemniczy, niepokorny i pełen sprzeczności mężczyzna, którego obecność budzi więcej pytań niż odpowiedzi.

Blake nigdy o nic nie prosił - szczególnie o to, by ktoś próbował go zrozumieć. Przeszłość nauczyła go, że ludzi najlepiej trzymać na dystans. Cassie jest dla niego wyzwaniem, a jednocześnie kimś, od kogo nie potrafi trzymać się z daleka. Ich relacja jest burzliwa, pełna napięcia i emocji, które starają się ignorować.

Oboje nie chcą się wiązać na stałe. To właśnie dlatego zawierają umowę - układ bez zobowiązań, bez obietnic, bez przyszłości. Ale jak długo mogą udawać, że ich uczucia są jedynie chwilowe? W miarę jak sekrety Blake'a zaczynają wychodzić na jaw, a Cassie walczy z własnymi demonami, ich umowa przestaje być taka prosta, jak się wydawało.

Nie pytaj, czy cię kocham to opowieść o sztuce przebaczania i miłości, która potrafi wyjść poza granice wyznaczone przez lęk i ból.

Informacje dodatkowe o Nie pytaj, czy cię kocham:

Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-10-10
Kategoria: Romans
ISBN: 9788382908657
Liczba stron: 466

Tagi: romans

więcej

Kup książkę Nie pytaj, czy cię kocham

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Nie pytaj, czy cię kocham - opinie o książce

Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2025-11-17, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

*współpraca reklamowa*

Moja kolekcja wydanych wattpadowych historii się powiększa, a ostatnim nabytkiem jest właśnie ta opowieść, która pomimo małomiasteczkowego klimatu, który nie należy do moich ulubionych, totalnie mnie urzekła, swoją wyjątkowością, wspaniałymi bohaterami, złożonymi relacjami, cała gamą najróżniejszych emocji, oraz muzyką, która poruszy nawet najbardziej zatwardziałe serca. Kolejny wspaniały debiut, na który warto było czekać.

Cassie wraca do rodzinnego domu w momencie gdy jej poukładany świat zaczął się walić. Zdrada narzeczonego, niezrozumienie reszty zespołu, niepewna przyszłość i najważniejsza decyzja do podjęcia w życiu. Wszystko to sprawia, że Cassie zaszywa się w małym miasteczku, pogrąża się w myślach, i coraz bardziej ucieka w alkohol. Na jej drodze staje Blake, który już w pierwszym momencie trafnie ją ocenia, i który sprawia że w jej głowie zamiast spokoju, panuje huragan. Oboje skrzywdzeni przez los, oboje nie planują stałych związków, jednak coś ich do siebie przyciąga. Zawierają układ, który ma ich ochronić przed cierpieniem, jednak ta umowa bardzo szybko przestaje być tym czym miała być.

Kolejna cudowna historia, która mocno mnie poruszyła, oczywiście czytałam ją niegdyś na wattpadzie, więc i emocje były nieco ostudzone, bo też wiedziałam, czego się spodziewać, niemniej po raz kolejny burza a nawet huragan był. Bardzo lubię przeżywać swoje ulubione powieści na nowo, więc totalnie przepadłam. Powieść jest złożona, skomplikowana, wielowątkowa, poruszająca wiele ciekawych ale też i trudnych tematów. Fabuła wypełniona emocjami, przemyśleniami, niepewnością, strachem ale też i cierpieniem. To opowieść w małomiasteczkowym klimacie, gdzie społeczność jest prosta ale też i pamiętliwa. W książce znajdziemy też motyw slow burn, nie tyczy się on jedynie relacji Cassie i Blakea, ale ogólnie całej powieści, bo tempo rozwoju wszystkich wątków jest wolne, za to przemyślane i dopracowane przez autorkę, a czytelnik podąża i śledzi rozwój wydarzeń, ma czas na przemyślenia czy wyrobienie sobie opinii o bohaterach czy o kolejnych zdarzeniach.

W powieści można dostrzec też odniesienia do trudnych i kontrowersyjnych tematów, takich jak zdrada, choroba, przemoc, alkoholizm, opinia społeczna, ocenianie po pozorach, śmierć, strata czy żałoba. Oprócz tego oczywiście pojawiają się wątki romantyczne, oprócz rozwoju relacji głównej pary, w tle rozwijają się inne, nieco słodsze i prostsze. Z kolei relacja Cassie i Blakea pomimo slow burnu, czy jakiegoś hate-love, może czasami doprowadzać do szału, poziom irytacji może się wahać, jednak mam wrażenie, że tej dwójki nie da się nie lubić. Jeśli lubicie skomplikowanych bohaterów, którzy zmieniają się wraz z biegiem wydarzeń to musicie sięgnąć po tę lekturę.

Książka napisana w fajnym i zajmującym stylu, oddaje wiele emocji i problemów, fabuła może czasami przytłaczać. Lektury z małomiasteczkowym klimatem przeważnie mi się nieco dłużą, a jeszcze dodając do tego wolne tempo akcji, momentami czytanie naprawdę mi się ciągnęło, choć nie czułam nudy czy znużenia, po prostu zabrakło mi odrobiny ekscytacji. Jak dla mnie było zdecydowanie za wolno i za spokojnie, ale dla innych czytelników może to być dodatkowy atut.

Debiut uważam za udany, opowieść jest piękna, pełna wartości i realnych problemów, z którymi niejeden człowiek się mierzy. To opowieść o miłości, o przyjaźni, o przebaczeniu, o ruszeniu naprzód, o trudnych wyborach, które pomimo leków i bólu mogą przynieść w przyszłości coś dobrego. To opowieść idealna dla fanów małomiasteczkowych klimatów, wolnego tempa akcji, czy powieści które chwytają za serce. Mi się podobało, bo lubię czasem sięgnąć po coś dzięki czemu mogę zwolnić. To książka idealna na długie jesienne czy zimowe wieczory, która sprawia, że czuje się ciepło na sercu. Polecam i zachęcam do lektury.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Alexia_Berg
Alexia_Berg
Przeczytane:2026-01-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026, Mam, Współpraca, WasPos,

Kiedy zderzają się dwa różne światy, nic nie może iść jak po maśle, a katastrofa wisi w powietrzu niczym wzbierająca burza gradowa. Tak właśnie jest momentami w tej książce, która mimo wszystko daje też chwile wytchnienia.

Ale od początku.

 

?Nie pytaj, czy Cię kocham? to opowieść, jakich brakuje, choć niby zalewa się nimi rynek. Fabuła, a raczej sposób jej poprowadzenia, zasługuje na ogromne uznanie.

 

Zanim o akcji i konstrukcji, najpierw kilka kwestii technicznych. Historia zostaje opowiedziana z dwóch perspektyw - Cassandry Smith i Blake'a Wilda, choć ta druga pojawia się znacznie później. Obie zostały spisane w narracji pierwszoosobowej, co jest częstym zabiegiem w tego typu pozycji. Na łamach niemal 500 stron dostajemy 40 rozdziałów, zaczynając od prologu i kończąc na epilogu, czyli jest się w czym zatracić.

 

Nie można pominąć też warsztatu autorki. Pióro jest lekkie, tekst przyjemnie się czyta i brak w nim górnolotnych stwierdzeń. Nie znaczy to jednak, że jest ubogą wersją literackiej uczty, bo nie przypomina zupki chińskiej gotowej do konsumpcji po zaledwie zalaniem wrzątku. Niczym subtelny posmak przypraw znajdujemy tu słownictwo adekwatne do zainteresowań obu bohaterów, a każdy termin wpleciony został w opowieść łagodnie z precyzją chirurga.

 

Cassie zdradzona przez chłopaka wyjeżdża do opuszczonego domu po dziadku Hoganie. Po nim odziedziczyła już wiele - zdolności muzyczne, słuch absolutny, skłonności do uzależnień i introwertyczny charakter, którego wielu nie umie zrozumieć. Jako że od małego jej życie kręciło się wokół muzyki, dzieciństwo spędziła jako samotniczka, której wiernym towarzyszem zostało pianino. 

Blake Wild to jej odwrotność, choć wbrew pozorom niezwykle dużo ich łączy - potrzeba dystansu, ubóstwienie ciszy i muzyki, hardy charakter. Jednakże Blade ma przeszłość, która nie tylko kryje się w mroku, ale też depcze mu po piętach, odkąd wrócić do rodzinnego miasteczka.

 

Już ich pierwsze spotkanie pełne jest iskier, które mogłyby podpalić dom. Każde kolejne utwierdza tylko ich wzajemną niechęć do siebie. I tu gromkie brawa, bo relacja tej dwójki zyskała głębię sięgającą dalej niż motyw enemies to lovers, a w dodatku nie kończy się ona po dwóch pierwszych rozdziałach wyznaniami miłości. Absolutnie nie! Zanim którekolwiek przyzna głośno, że dobrze czuje się przy tym drugim, mijają tygodnie, a wraz z nimi strony.

 

Kreacja bohaterów ujęła mnie, podobnie jak konsekwencja ich charakterów. To nie jest tak, że bad boy zmienia się nie do poznania dla tej jednej jedynej. Blake nie zna normalnego życia, normalnych zachowań i... jeśli mu się chce, stopniowo się z nimi oswaja, ale nie jest to walka zwycięska na każdym etapie. Cassie mu nie ustępuje, choć bywa irracjonalna, ale działa w sposób ludzki, dzięki czemu łatwiej ją zrozumieć lub polubić... albo i nie.

 

Konie... Autorka cudownie wybrała tło książki. Stadnina, pozornie niepokorny koń znający się na ludziach, śliczne krajobrazy (las, morze), niewielkie miasteczko, gdzie ludzie znają się do cna, ale jednocześnie nie próbują zgłębić prawdy na temat pewnych... zdarzeń. Mimo to wśród koni historia wiedzie prym. 

 

Bohaterowie poboczni to ten element, który często mierzi mnie w książkach. Zwykle albo szybko znikają, albo pojawiają się z doskoku. Autorka nie popełniła na szczęście tego grzechu i mamy z nimi do czynienia długo, długo. Siostra Cassie istnieje, Noah nie znika wraz z przeniesieniem akcji poza stajnię, a nawet ciotka czy zespół w rozwałce kontaktuje się z pianistką co jakiś czas. Wyjątkiem nie są też ,,znajomi" Blade'a, których raczej nie chce się spotkać na ulicy, zwłaszcza ciemną, wieczorową porą.

 

Humor. Te sarkastyczno-ironiczno-cyniczne poczucie humoru trafia idealnie w moje gusta. Uwielbiam, kiedy bohaterowie dogryzają sobie nawzajem, ale kocham też ich prywatne przemyślenia. Niby coś brzmi poważnie, ale wydźwięk ma taki, że śmiech aż ciśnie się na usta.

W książce występują spicy sceny. I może bym o nich nie wspomniała, ale dla mnie osobiście to ważny element książki, ponieważ dobry lub zły opis może wpłynąć na odbiór całości. Tu na szczęście nie czułam się zażenowana ani zniesmaczona, a działo się sporo. Padały dokładniejsze opisy, padały bardziej pośrednie, jednak nie przejęły pałeczki i historia toczyła się dalej swoją drogą.

 

Na łamach niemal 500-ciuset stron nie brak zwrotów akcji i to jakich? Takich, że pikawa na moment staje, a oddech grzęźnie w płucach. I o ile, szczerze mówiąc, przez kilka pierwszych rozdziałów nie złapał mnie magnetyzm tej historii, o tyle później zostałam przez niego zakleszczona i czytałam w każdej wolnej chwili.

 

Zakończenie? Hmm... jak liczycie po prostu na klasyczny happy end, to możecie sobie odpuścić. H.P. Night również w epilogu serwuje nam emocje, jakich szybko nie rzuci się w kąt. Jest napięcie i oczekiwanie, czy wszystko się ułoży, czy może jednak sypnie bez opcji alternatywnej na szczęście aż po grób.

 

Jestem mega zadowolona, że mogłam przeczytać tę pozycję. Tak powinna być prowadzona relacja - trzymać w napięciu, poddawać w wątpliwość to i owo, a także przyprawić o rumieńce.

[współpraca recenzencka]

Link do opinii

Po zakończeniu związku, nieszczęśliwa Cassie wraca do domu rodzinnego, w którym tworzył jej dziadek. To właśnie po nim odziedziczyła talent gry na pianinie. Dlatego też postanowiła dać sobie czas i w zaciszu domowym ćwiczyć.

Jednak szybko okazuje się, że jej cisza jest zmącona przed nagłe pojawienie się Blakea w jej życiu. Tajemniczy, niepokorny i pełen sprzeczności mężczyzna, zdecydowanie budzi w niej więcej pytań niż odpowiedzi.

Ich dziwna relacja jest burzliwa i pełna emocji. Nie chcą się ze sobą wiązać na stałe, dlatego wchodzą w układ bez zobowiązań. Jednak czy wszystkie uczucia da się ukryć?

Co będzie z ich losem? Czy Cassie podpisze umowę z wytwórnią? Czy Blake zdradzi kobiecie tajemnice o swoim życiu?

Ta powieść to taki plasterek na ranę. Opowieść o sztuce wybaczania i miłości, która może przetrwać naprawdę wiele.

Link do opinii
Reklamy