O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2019-12-11
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN: 978-83-240-7004-6
Liczba stron: 432

Ocena: 5.71 (7 głosów)

Gustav, skromny tapicer polskiego pochodzenia, i jego nastoletni syn Fritz byli Żydami. W Austrii w przededniu wojny nie było gorszego przewinienia. W 1939 roku, rozdzieleni z rodziną, trafiają do obozu w Buchenwaldzie. Tam każdego dnia znoszą głód, katorżniczą pracę i najgorsze ludzkie okrucieństwa.
Ale mają siebie. Niezwykła więź daje ojcu i synowi siłę, by przetrwać.
Kiedy więc Gustav trafia na listę do Auschwitz, Fritz wie, że to wyrok śmierci.
Podejmuje heroiczną decyzję: sam zgłasza się do obozu.

Napisana na podstawie sekretnego dziennika Gustava Kleinmanna, opowiedziana z niezwykłą wrażliwością prawdziwa historia podróży w głąb piekła nazistowskich obozów, heroicznej walki o przetrwanie i niewiarygodnego ocalenia.
Opowieść o miłości, która daje odwagę, by zejść do piekła.
I siłę, by to piekło przetrwać.

Tagi: Literatura faktu powieść

Kup książkę O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz

Avatar użytkownika - pola84
pola84
Przeczytane:,

Udało mi się wreszcie skończyć książkę Jeremiego Dronfielda "O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz". Może zajęło mi to tyle czasu, bo tematyka książki nie należy do radosnych. Mało tego, jest oparta na prawdziwych zdarzeniach, co sprawia, że czytanie jej było jeszcze trudniejsze.

Książka opowiada o historii Kleinmannów, Żydów mieszkających w Austrii. Była to naprawdę radosna i kochająca się rodzina, Gustav i Tini oraz ich dzieci, Kurt, Fritz, Herta i Edith. Żyli sobie spokojnie w swojej społeczności, aż z dnia na dzień to wszystko co było normalne zostało im odebrane. Edith udało się wysłać do Londynu, najmłodszego Kurta do Stanów Zjednoczonych, ale Gustav i Fritz trafili do obozu w Buchenwaldzie. I tak naprawdę to dopiero początek tego co przeżyli i co widzieli..

Nie wiem co napisać po lekturze tej książki. W głowie kłębią się myśli i ciężko mi uwierzyć, że to naprawdę kiedyś miało miejsce. Że można być tak traktowanym, że można żyć w takich warunkach i że można mieć wciąż nadzieję. Wiem, że człowiek mimo wszystko szybko przyzwyczaja się do warunków w jakich przychodzi mu żyć. Nie godzi się z tym, ale walczy o przetrwanie. Po tylu latach znoszenia tego co niewyobrażalne Fritz i Gustav zwyciężyli. Przetrwali. Nigdy po tym nie doszli do siebie, ale mieli naprawdę dużo determinacji, nadziei oraz szczęścia, co pozwoliło w końcu dotrwać do wolności. Ale czy tak naprawdę? Mam wrażenie, że ich umysły do końca życia musiały się zmagać z tym co przeżyli. Na zawsze uwięzieni w obozach poprzez koszmary i inne niechciane myśli. Jeśli chodzi o samą fabułę trochę ilość zdarzeń, faktów historycznych mnie przytłaczała. Nie wiem czy czytając ją jednym ciągiem potrafiłabym to ogarnąć. Jednak czytając po rozdziale dziennie poradziłam sobie z zawartością książki. Nadal zadziwia mnie, że człowiek człowiekowi potrafił zgotować taki los. I trzeba to pamiętać.

Link do opinii

Autor, Jeremy Dronfield, opisał historię „O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz”.

Zacznijmy może od tego, że jest to pierwsza książka o takiej tematyce, którą czytałam od czasów liceum.  W tamtym czasie zachwyciły mnie powieści o łągrach, lagrach, stosach nagich ludzi, odartych z ubrań i godności i porzuconych na śmierć, lub już martwych. Obejrzałam też kilka filmów.

Książka Dronfielda jest oparta na faktach, wspomnieniach i pamiętnikach pewnej żydowskiej rodziny, mieszkającej w Austrii. Nie sposób odnieść się do przeczytanej w zeszłym roku historii pt. „Streamer”. Była to historia trochę inna, ale pewne elementy są w nie podobne.

Rodzina Kleimannów żyje sobie biednie, lecz zgodnie w Wiedniu. W Austrii. Głowa rodziny jest Gustav, a jego wierną żoną, Tini. Razem dochowali się wielu dzieci. Kilku córek: Edith i Hertę oraz synów: Kurta i Fritza. Narastające nastroje porwą rodzinę w wir historii, by wkrótce rozdzielić wszystkich ich członków.

Książka podzielona jest na kilka części. A konkretnie na cztery. Wiedeń. Buchenwald. Auschwitz. Przetrwanie.

Pierwsza z nich rozgrywa się w Wiedniu, gdzie jesteśmy niemymi świadkami „nocy kryształowej”, która pogłębia już i tak ogromną, narastającą z każdym dniem niechęć innych ludzi do Żydów. Żydzi są upokarzani i wyszydzani, traktowani gorzej, niż psy, tylko z powodu swojego wyznania. Dzieci, żydowskie, aryjskie i każdego innego pochodzenia, które do tej pory swobodnie czuły się w swoim towarzystwie, razem wpadały z tarapaty i razem wychodziły z nich obronną ręką, dzieliły się ze sobą tym, co dostały i dawały pomocą rękę wolniejszym i słabszym, teraz nie chcą się znać i mieć z sobą nic wspólnego. Żydowskie nastolatki wyłapuje się w mieście i zmusza ich do wykonywania upokarzających czynności np. szorowania chodników na kolanach.

To wszystko i jeszcze więcej bestialskiej, niczym nie popartej przemocy, kończy się pierwszym wywozami Żydów. Rodzina Kleinmannów zostaje rozdzielona.

Druga część nosi tytuł  Buchenwald.

Rozdzielenie rodziny jest wydarzeniem tragicznym. Nie śledzimy losów wszystkich jej członków. Autor skupia się wyłącznie na dwóch: Gustavie i Fritzu.

Druga część, podzielona podobnie jak pierwsza na wiele podrozdziałów, opowiada o niełatwym życiu obozowym, ludziach, którzy po kilku tygodniach są tak brudni, wycieńczeni i głodni, że bardziej przypominają zwierzęta, niż istoty ludzie. A za kawałek twardego chleba są gotowi zabić.

Większość Niemców została tu odmalowana w bardzo negatywnym świetle. Są to albo służbiści, którzy zaciskają zęby, wykonując rozkazy, bez względu na to, czy im się one podobają, czy nie. Albo bestie w ludzkiej skórze, cieszące się z osiągniętej pozycji oraz władzy i pragnący je wykorzystać za wszelką cenę. Nawet ludzkiego życia. Życie obozowe jest niewyobrażalnie ciężkie, a strażnicy robią co mogą, by stało się nie do zniesienia. Zrywają ludzi z łóżek skoro świt, zmuszają do stania zarówno przed pracą jak i po pracy na wielogodzinnych, nic nie wnoszących do ich życia apelach, stwarzają niegodne i niebezpieczne warunki pracy oraz beznadziejne zaplecze sanitarne i wyżywienie. Biorąc to wszystko pod uwagę, nietrudno jest zrozumieć, że niektórzy ludzie biegną na oślep przed siebie w stronę strażników, pozwalając się im zastrzelić

Pojawia się jednak światełko w tunelu w postaci ruchu oporu, do którego przyłączyło się wielu ludzi mających w późniejszym czasie wpływ na bieg całej historii.

W części trzeciej – Auschwitz – jest tylko gorzej. Wydawałoby się, że przedstawiono kres tego, co może przetrwać człowiek, tymczasem granica jest coraz dalej i dalej przesuwana.

Ludzie stają się dzikimi zwierzętami, gotowymi wyrywać złote zęby i co lepsze kawałki chleba i strawy. Ruch oporu, do którego wolnymi krokami przyłączył się Fritz i jego ojciec, działa coraz sprawniej, może załatwić wiele rzeczy i uratować kilka ludzkich dusz.

To tu dopiero pojawiają się sceny odnoszące się bezpośrednio do tytułu. Nie ma jednego, konkretnego wydarzenia, które byłoby zwrotem kulminacyjnym w tej historii. Fritz od początku robi, co tylko może, by chronić ojca: załatwia mu lżejszą i bezpieczniejszą pracę, przemyca dla niego jedzenie, czy ubranie, pomaga dostarczać i wysyłać listy.

Robi to, choć wiele osób mu mówi, że jeśli chce przetrwać, to powinien zapomnieć o ojcu.

Nie chce nawet bez niego uciec i rezygnuje. Przynajmniej za pierwszym razem. Za drugim ucieka i ta decyzja ratuje ich obu życie.

Ostatni rozdział – Przetrwanie – dotyczy dalszych losów rodziny Kleinmannów. Niegdyś rozdzieleni, a teraz znów są razem. Trochę posiniaczeni, naznaczeni horrorem i głodem, poturbowani, unikający trudnych tematów i zwrotów w języku niemieckim, który niekiedy został zapomniany.

Historia wywarła na mnie spore wrażenie, choć nie wiem, czy będę kiedykolwiek gotowa psychicznie, by jeszcze do niej wrócić.

Link do opinii

Historia rodziny Kleinmannów, która dokładnie obrazuje okrucieństwo nazistowskiego systemu. Każde wydarzenie ma potwierdzenie w źródłach historycznych. Książka warta uwagi.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wampirka44
wampirka44
Przeczytane:2020-04-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2020, Auschwitz ,

Książka opowiada o ojcu i synie, którzy przeżywają straszne lata w różnych obozach. Książka bardzo wciąga i szybko ją się czyta, mimo tak trudnego tematu.

Link do opinii

 


Wraz z mijającym rokiem, do księgarń trafiła kolejna powieść z kategorii faktu. Wydana przez wydawnictwo Znak poruszyła już nie jedno serce. Została napisana przy pomocy dziennika, który prowadził jeden z bohaterów książki. Jej treść jest trudna, czytałam bardzo wolno, dałam sobie też chwilę oddechu. Fabuła niejednokrotnie potrafi wywołać gulę w gardle. Trudno uwierzyć, że wydarzenia te miały rzeczywiście miejsce.

 


Dwójka mężczyzn. Ojciec i syn. Pochodzą z żydowskiej rodziny i wiodą zupełnie normalną egzystencję. Głowa rodziny para się tapicerstwem, żona, Tini, sprawuje opiekę nad ich domowym ogniskiem. Oboje robią wszystko, co mogą, by ich potomstwu żyło się dobrze, jeśli w tamtym okresie „normalne życie” miało rację bytu. Radość z bycia razem zostaje przerwana, kiedy Gustav wraz z synem Fritzem zostaje przewieziony do nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Jeszcze nie wiedzą, co ich czeka, jednak szybko wypełniają tą lukę. Wraz z innymi więźniami wiodą straszne życie. Ich codzienność to praca, często ponad siły. Marne racje żywieniowe, nie dające uczucia sytości. Poniżanie, strach, ból. „Codziennie, w każdej godzinie, mamy śmierć przed oczami” to słowa Gustava, jakie zanotował w dzienniku.

 


Kiedy ojciec zostaje wpisany na listę osób, które zostaną wywiezione do Auschwitz, Fritz dobrowolnie idzie za nim. Jest przekonany o słuszności tej decyzji.

 


„O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz” jest lekturą napompowaną historycznymi faktami. Przeplatają się one z przeżyciami głównych bohaterów. Są to wydarzenia pełne negatywnych uczuć oraz emocji. Pomimo tego, czytelnik znajdzie tam też wiele siły i mocnych relacji międzyludzkich. Doskonale widać, jakimi ludźmi jesteśmy, gdy nie zostają zaspokojone nasze najbardziej oczywiste potrzeby. Potrafimy zrobić wszystko, by zdobyć to, czego potrzebujemy. Niestety, Gustav i Fritz pomimo chęci nie mieli takich podstawowych możliwości. Po raz kolejny fabuła daje bardzo do myślenia. Więź łącząca ojca z synem jest tak silna, iż Fritz nie wyobraża sobie życia bez rodzica.

 


To bardzo dobra książka. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Jedyne co przeszkadza to fakt, że przypisów nie znajdziemy na dole stron a dopiero na końcu. Szkoda, iż tak się stało.

Link do opinii
Avatar użytkownika - anka920
anka920
Przeczytane:2020-02-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2020, Mam,

Tematyka znana każdemu. Przedstawione okrucieństw ale także siła bohaterów książki. Pomimo iż przeczytałam już niejedną książką o tej tematyce to wciąż szokują mnie opisywane wydarzenia. 

Link do opinii

Do tej książki robiłam dokładnie trzy podejścia, a zaczęłam czytać ją w połowie grudnia. Nie dlatego, że książka jest zła, ale oczywiście dlatego, że już na wstępie uderzyła mnie tak mocno, że choćbym nie wiem jak chciała nie byłam po prostu w stanie czytać dalej. Ja wiem, że istnieje wiele książek opartych na tematyce obozowej. Oczywiste jest także, że większość z nich ukazując okrucieństwo tamtych czasów wzbudza mnóstwo emocji. Nie pamiętam nawet, czy kiedykolwiek jakaś książka miała na mnie taki wpływ jak ta. Szczegóły są bardzo precyzyjne – od ponurych warunków do niewiarygodnej brutalności, aż trudno uwierzyć, że nie jest to jedynie fikcja literacka, a prawdziwa historia człowieka, który tego doświadczył, który sam zgłosił się do obozu i poszedł za swoim ojcem. Chociaż jest to opowieść o ohydnej zbrodni, krzywdzie człowieka przeciw człowiekowi, jest to także idealna lekcja na to, by nigdy się nie poddawać, bez względu na wszystko. Przygnębiające, ale realistyczne, a jednocześnie zachęcające do uświadomienia sobie, co dusza, duch i ciało ludzkie mogą znieść i przetrwać. Czuć w niej nadzieję, lęki, cierpienie i gniew tych ludzi. Ale ich siła i determinacja są niesamowite. Chociaż nigdy nie mogłam w pełni zrozumieć tego horroru, dlatego że go nie doświadczyłam, to dzięki autorowi i tej historii odczułam jeszcze większą empatię dla tych ludzi, którzy musieli to znosić. To temat, o którym nigdy nie powinniśmy zapomnieć, a mając to wszystko w pamięci starać się robić wszystko co w naszej mocy, by historia nigdy się nie powtórzyła.

„O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz” na chwilę obecną plasuje się u mnie na pierwszym miejscu wśród książek skupiających się na tematyce obozowej i uważam, że jest to książka, którą zdecydowanie każdy powinien przeczytać.

Link do opinii
Inne książki autora
The Boy Who Followed His Father into Auschwitz. A True Story of Family and Survival
Jeremy Dronfield0
Okładka ksiązki - The Boy Who Followed His Father into Auschwitz. A True Story of Family and Survival

Where there is family, there is hope...Vienna, 1939. Nazi police seize Gustav Kleinmann, a Jewish upholsterer and his son, Fritz, and send the pair to...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Król Pik
Monika Godlewska (I)
Król Pik
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy