O pisaniu. Na chłodno

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2018-11-28
Kategoria: Poradniki
ISBN: 978-83-7976-092-3
Liczba stron: 299

Ocena: 4.58 (12 głosów)

Kto pisze za niego te wszystkie książki? 

W swoim autobiograficznym poradniku pisania Remigiusz Mróz odsłania kulisy swojej codziennej pracy, opisuje, jak to się stało, że w wieku trzydziestu lat został jednym z najpopularniejszych polskich pisarzy i w jaki sposób utrzymuje tak zabójcze tempo wydawania kolejnych powieści. 

Na tym jednak nie koniec – książka Remigiusza Mroza stać się może też znakomitym kompendium wiedzy o pisaniu dla wszystkich, którzy marzą o literackim debiucie. A że w Polsce niemal każdy marzy o wydaniu własnej książki, O pisaniu na chłodno to kolejny murowany bestseller w dorobku popularnego pisarza. 

Kup książkę O pisaniu. Na chłodno

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - O pisaniu. Na chłodno

Avatar użytkownika - Molikksiazkowyy
Molikksiazkowyy
Przeczytane:2019-07-03, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Okładkowe cudeńka :) ,

Zastanawialiście się jak napisać dobrą książkę? To pytanie raczej można skierować do tych, którym marzy się wielka kariera pisarska. Albo czy ciekawi was jak to się dzieje, że niektórzy autorzy w ciągu roku wydają dużo książek? Mnie zawsze to ciekawiło, zwłaszcza jeśli chodzi o osobę Remigiusza Mroza.

Moja przygoda z książkami Remigiusza Mroza do tej pory była ograniczona jedynie do serii z Chyłką i półtoragodzinnego fragmentu audiobooka #hashtagu. Nie, żebym, nie lubiła autora, ale jestem zdania, że uwielbienie jakiegoś pisarza nie wiąże się z koniecznością przeczytania jego każdej książki. Skąd więc wzięła się u mnie książka Mroza o pisaniu? Ciekawość! Chciałam zobaczyć, co jeszcze może zaprezentować mi autor oprócz spraw kryminalnych. I co dostałam?

Zacznę może od tego, że moim zdaniem to nie jest książka, którą będzie w stanie przeczytać każdy. Myślę, że tę książkę do końca do czytają jedynie ci, którzy mają w planach napisanie książki, bo O pisaniu na chłodno, to książka właśnie o tym, jak stworzyć dobrą książkę.

Bardzo podobało mi się, to, że autor w książce zwraca się bezpośrednio do czytelnika, co daje możliwość poczucia bliższego kontaktu z autorem i lepszego zrozumienia, o czym czytamy w danym momencie.
Oprócz ciekawie opisanych procesów tworzenia, wydawania książki, autor przytacza niekiedy swoje wspomnienia, co nadaje książce jeszcze bardziej ekscytującej barwy.
Z mojego punktu widzenia, a jest to punkt widzenia osoby, która utknęła w niemocy twórczej nad książką, oceniam ją na 10/10, bo przeczytanie tej książki jest dla mnie pozytywną dawką energii do dalszego pisania

Link do opinii

Chyba nie ma w Polsce takiego czytelnika, który po usłyszeniu „Remigiusz Mróz” zareagowałby słowami: „nie znam”, „nie kojarzę”, „Remi... jak?”. Już prędzej usłyszymy „Nie czytałem/am jego książek, ale...”. Właśnie: ale. Nawet bez znajomości jego twórczości jesteśmy w stanie powiedzieć, kim jest ten człowiek. Trudno się temu dziwić. Przecież co kwartał jesteśmy atakowani dziesiątkami zapowiedzi nowych tytułów spod pióra pana Mroza. Media grzmią o nich tygodniami, zasypując wszelkie media społecznościowe. Czasami aż strach otworzyć lodówkę, by nie dostrzec na swoim ulubionym jogurcie „Mnie już Zmroziło, teraz czas na ciebie!”. Poniekąd powinniśmy się już do tego stanu rzeczy przyzwyczaić, bo ta dobra passa autora trwa już od paru ładnych lat. Także nie wzdychajcie z rezygnacją, spoglądając na część wskazującą, że ponownie zmierzycie się z opinią na temat nowej książki tegoż właśnie autora. Pomyślcie o tym, że tym razem nie mamy do czynienia z kryminałem. Także nie jest to thriller, a... autobiografia!

CISZA. PAN MRÓZ BĘDZIE OPOWIADAŁ NAM HISTORIĘ SWOJEGO ŻYCIA.

Jeżeli jakimś cudem przykułam waszą uwagę, pragnę coś doprecyzować. „O pisaniu. Na chłodno” nie należy do tych autobiografii, do których wielu z nas jest już przyzwyczajonych. Także, nie zdołacie dowiedzieć się z niej, co takiego zmalował za młodu pan Mróz, że opowiadanie tej historii przy każdej okazji może stanowić rodzinną tradycję. Nie odkryjecie, dlaczego nazywa się właśnie Remigiusz, a nie – na przykład – Stanisław, Jacek czy Abelard. Również wiele innych spraw zostaje po prostu dla czytelników poza zasięgiem. W sumie można było się tego spodziewać. Poniekąd tytuł wskazuje nam motyw przewodni (gdzie na pierwszy rzut oka człowiek myśli, że ma do czynienia z poradnikiem, ale o tym powiem troszkę później) książki. Pan Mróz przedstawia nam się od strony czysto twórczej! Oczywiście od czasu do czasu przemyca coś spoza tej sfery, lecz stara się je dawkować dość oszczędnie... Dobrze, skupmy się jednak na tej treści, która zajmuje na kartkach najwięcej powierzchni.
Muszę przyznać, że nieco obawiałam się tej książki. Wiecie, do tej pory nie skupiałam się zbytnio na twórczości pana Mroza, a tym bardziej na nim samym. Także zacisnęłam zęby i pozwoliłam się ponieść lekturze. I powiem krótko – moje obawy były bezpodstawne. Autor ukazał spory skrawek swego życia tuż sprzed samego mroźnego okresu, a dokładniej „boję się otworzyć lodówkę, bo – nie daj boże! – wyskoczy z niej sam Mróz!” (taki urok nadmiernej promocji, nic na to nie poradzimy). Prowadził mnie przez swoją pisarską ścieżkę, wesoło opowiadając o wszystkim tym, co powoli kształtowało kierunek, jakim aktualnie podążał. W ten wyraźny sposób uświadomił czytelników, że jego pasja dzielenia się wyimaginowanymi historiami nie przyszła do niego znikąd. Przez długie lata – pomimo drobnych przerw spowodowanych różnymi sprawami – cały czas mu towarzyszyła. Jakby czekała na chwilę, kiedy pan Mróz w końcu zrozumie, że są sobie przeznaczeni. Taki moment nadszedł, co spowodowało, że odtąd stali się nierozłączni. Stwierdzam jednak, że pomimo całego szacunku do autora muszę stwierdzić jedno – to już nie jest zdrowe. Może nie powinnam stawiać takich diagnoz, jednak z mojego punktu widzenia przeznaczenie tylu godzin dziennie na pisanie może przyczynić się do wielu przykrych konsekwencji. Pomijając już to, że z czasem może zacząć doskwierać kark i kręgosłup, obraz przed oczami zacznie się rozmywać, to jeszcze z czasem zabraknie pomysłów, przez co cała radość przeistoczy się w nienawiść do czegoś, co się kocha.

DOBRZE, PANIE REMIGIUSZU. A MOŻE ODNIESIE SIĘ PAN DO TYTUŁU KSIĄŻKI?

Uważam jednak, że najlepszym momentem zostaje... ujawnienie największego sekretu. Człowiek tutaj rozmyślał, czy czasem autor nie skrywa w piwnicy niewolników, którzy nieprzerwanie coś tworzą lub ukradł maszynę klonującą i sam z niej skorzystał, a tu wyszło takie sprostowanie sprawy. I wiecie co? Ja się tak nie bawię. To jest za proste. O wiele za proste! Jasne, można było się tego poniekąd domyślić, ale... Jak żyć z tą informacją, proszę pana? Jak żyć?
Powróćmy jednak do samego tytułu. Na pierwszy rzut oka „O pisaniu. Na chłodno” może wydawać nam się poradnikiem dotyczącym twórczej sfery. Chociaż wcześniej wspomniałam, że ta książka skrywa w sobie autobiografię, to jednak tuż przed tym stwierdzeniem dopisałam coś jeszcze. Napisałam, iż jest ona w większości poświęcona życiu autora, ale przecież pozostaje nam jeszcze ten skrawek. Skrawek, który został zapełniony pewnymi myślami. Pan Remigiusz Mróz nie tylko podzielił się z czytelnikami „patentem” na wydawanie kilku książek rocznie. Pokazał również, w jak prosty sposób można spróbować swych sił w tym ciężkim zawodzie. Przypuszczam, że znajdą się tacy, którzy przy tej kwestii parskną śmiechem i każą mi się puknąć w łepetynę. Niewielu jednak wie, że napisanie czegoś, co ma ręce i nogi oraz z miejsca porwie czytelnika, zajmuje sporo czasu. A jeszcze kiedy jest się debiutantem, trzeba podwoić swoje wysiłki i udowodnić potencjalnemu wydawcy, że jesteśmy właściwą osobą na właściwym miejscu. Niektóre rady wydawały mi się aż nadto znane, choć przy niektórych nieco się zdziwiłam. Nie powiem, nawet z początku byłam zła za uznawanie czegoś – moim zdaniem – właściwego za zbędne, ale po ochłonięciu muszę temu przyklasnąć. Przykład: uwielbiane przeze mnie rozpisywanie się przy danej czynności, jaką wykonuje wykreowany przeze mnie bohater. Dla mnie wydawały się one fascynujące, ale kiedy podeszłam do tego z dystansem, zrozumiałam, że czytelnik nie musi odczuwać tego samego. Co więcej, może zrezygnować z lektury, po prostu tekst wyda mu się... nudny jak powtórki seriali paradokumentalnych. Natomiast lekko uśmiechnęłam się, kiedy dotarłam do pewnej kwestii, która również sprawia, że czytelnik zacznie ziewać nad książką. Otóż pan Mróz wypomniał pewien znaczący błąd, gdzie... tak jakby sam go popełnił. Tak, wiem – autobiografia rządzi się swoimi prawami, jednak czy to nie zabawne, że akurat ta rzecz została wskazana jako skaza, a wcześniej została użyta? Żeby za dużo nie zdradzić, podpowiem jedynie: gust muzyczny. Aczkolwiek, pozwolę sobie wziąć te cenne rady do serca i zacząć je powoli wprowadzać w życie. Kto wie, może wreszcie zmotywuję się i zostanę kolejną blogerką książkową, która poszerzy grono autorów?

NA SZTYWNO CZY LUŹNO, CZYLI JAK PRZEKAZANO NAM TE FAKTY.

Zazwyczaj, kiedy myślimy o wszelkich poradnikach (czy autobiografiach, nie zapominajmy o autobiografiach), wyobrażamy sobie ten sztywny przekaz oraz niemal naukowy bełkot, który może wyjść nam bokiem. Pan Remigiusz Mróz udowodnił, że wcale tak nie musi być. W dość przystępny sposób opowiedział to wszystko, dbając o to, by nikogo nie uśpić. Nawet przy autobiograficznej części można mieć wrażenie, jakby sam przeistoczył się w bohatera książki, kreując go na tyle, by czytelnicy dostrzegli w nim człowieka, a nie robota. Fakt, zawsze powinno to tak wyglądać, ale przy tej książce naprawdę łatwo zapomnieć, że ma się do czynienia z prawdziwą historią. Skłamałabym, gdybym napisała, że pochłonęłam tę książkę w mgnieniu oka. Co to, to nie. Zdarzały mi się momenty, gdy odkładałam ją na bok i trawiłam to, co do tej pory przewinęło się przed moimi oczami. Natłok informacji poniekąd przytłaczał, ale odpowiednio dawkowany stał się dobrze przyswajalny. Warto także wspomnieć o wplecionym w wersy żartobliwym tonie, który nieraz sprawiał, że się uśmiechałam. To idealnie odciążało przesycony faktami umysł.

Podsumowując, „O pisaniu. Na chłodno” to nie tylko książka zawierająca wskazówki dla próbujących okiełznać swoje pióro oraz wyobraźnię twórców. To także kolejna okazja, by móc znacznie lepiej poznać autora i odkryć jego pisarską naturę. Zrozumieć, że pan Mróz nie tylko żyje wyimaginowanymi historiami – on nimi oddycha! Tylko proszę uważać, aby czasem ta „bezpieczna” przystań nie przyciągnęła uwagi wielu intruzów...

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaKilijanska
MonikaKilijanska
Przeczytane:2019-04-14, Ocena: 4, Przeczytałam,

To połączenie biografii z poradnikiem pisania. Poradnikiem przede wszystkim dla piszących książki, bo traktuje nie tylko o tym jak pisać, ale i jak wydać książkę. Autora, Remigiusza Mroza, można nazwać demonem szybkości pisania i wydawania kolejnych powieści. Wydaje kilka książek rocznie, a do tego w jego szufladzie z jeszcze niewydanymi dziełami niedługo wypaczy się dno tak wiele ich jeszcze czeka. Ale i on zmierzył się z tym, z czym każdy pisarz: klątwą słabego warsztatu, nudnych opisów, zawiłych, najeżonych trudnymi wyrazami sentencji czy wreszcie reaserchem wciągającym bardziej niż samo pisanie. Jednak można od Mroza nauczyć się wytrwałości i rutyny pisarza. Bo choć to wolny zawód, to jednak jeśli nie kopnie się mocno w zadek i dzień w dzień nie przysiedzi kilku godzin nie można nazwać się pisarzem, a jedynie nigdy niewydanym grafomanem. Porad jak pracować w domu, jak nie przejmować się kolejnymi odmowami wydania książki oraz jak tworzyć zgrany duet (kwartet, kwintet…) z redaktorem czy wydawcą mamy tu najwięcej. Porad jak pisać, czego unikać, skąd czerpać natchnienie – znacznie mniej i w tych kwestiach proponuje on raczej udać się do językoznawców pokroju prof. Bralczyka czy choćby na kanał Mówiąc inaczej na Youtube. Dla Mroza pisanie książek to przede wszystkim praca, ciężka praca.

Więcej na https://konfabula.pl/chyba-wszystkie-najlepsze-ksiazki-o-pisaniu/

Link do opinii

Pierwsza część super. Poznajemy autora, jego pierwsze kroki w pisaniu, jego inspiracje oraz genezę dedykacji dla cioci... Druga część strikte dla tych którzy chca pisac ksiazki-sory ale to nie dla mnie. Uwielbiam je czytać, ale na pewno nie napisze.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kingaz86
kingaz86
Przeczytane:2019-02-18, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 w 2019,

W swoim autobiograficznym poradniku pisania Remigiusz Mróz odsłania kulisy swojej codziennej pracy, opisuje, jak to się stało, że w wieku trzydziestu lat został jednym z najpopularniejszych polskich pisarzy i w jaki sposób utrzymuje tak zabójcze tempo wydawania kolejnych powieści. 

Na tym jednak nie koniec – książka Remigiusza Mroza stać się może też znakomitym kompendium wiedzy o pisaniu dla wszystkich, którzy marzą o literackim debiucie. A że w Polsce niemal każdy marzy o wydaniu własnej książki, O pisaniu na chłodnoto kolejny murowany bestseller w dorobku popularnego pisarza. 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - vicky222
vicky222
Przeczytane:2019-01-10, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Kilka lat temu w sieci zawrzało o nowym polskim pisarzu. Pamiętam jak na każdym vlogu i blogu widziałam nazwisko Remigiusza Mroza. Pierwsze wydane książki dotyczyły tematu, który kompletnie mnie do siebie nie przekonał (II Woja Światowa) i mimo zachwytów nie skusiłam się na Parabellum. Zresztą na kolejne pozycje też nie miałam ochoty. Jedyną książką, którą przeczytałam był Hasthag. Mimo wszystko znalazła się u mnie najnowsza powieść O pisaniu na chłodno i miałam na nią naprawdę ochotę. Oczywiście, że kiedyś w mojej głowie pojawił się pomysł napisania książki, choć teraz raczej już tego nie czuje, a po lekturze jestem pewna, że to nie dla mnie. Ale skupmy się na recenzji książki Remigiusza Mroza.

Pierwsza część była dla mnie bardzo ciekawa. Ukazuje w niej swoją drogę do zawodu pisarza. Moim zdaniem, chociaż twierdzi, że nie chce pisać swojej autobiografii – to ta część jest niejako odsłonięciem kulis jego życia. Dotyczą one przede wszystkim podążania za swoimi marzeniami i tego, w jaki sposób jego środowisko przyczyniło się do zakiełkowania w jego głowie myśli o pisaniu. Myślę, że nie jest to temat dla wszystkich, bo kiedy czytelnik nie będzie ciekawy życia pisarza, to może się zmęczyć opisami cioci i kolegów. Ja osobiście dobrze odebrałam te fragmenty, kiedy mogłam iść przez życie młodego Mroza. Wielkim plusem był fakt, że Remigiusz od najmłodszych lat miał do czynienia ze słowem pisanym. Jego rodzice byli zaangażowanymi czytelnikami i tę miłość przelali również na syna.

 
Druga część zatytułowana „Przybornik użytkownika słowa” była nudna. W sumie to przeleciałam ją wzrokiem szybko, bez zastanowienia. Dużo rad i dużo, bardzo dużo powtórzeń. Podobało mi się opisanie twórców i dzieł, które zrobiły na autorze wrażenie lub były ważne w jego pisarskim życiu. Jednak, kiedy po raz kolejny czytałam te same zdania o tych samych pisarzach, przestawało mnie to interesować. Zwłaszcza, że jednym ze złotych rad Mroza było… zwracanie uwagi na powtórki.

Jestem pod wrażeniem systematyczności pisarza. Przyjął sobie ramy pisania rano i wieczorem i trzyma się ich do dzisiaj. Uważam, że cierpliwość, systematyczność, pracowitość i zorganizowanie to cechy, do których muszę się zmuszać, a Remigiuszowi wychodzi to idealnie. Redagowanie swoich dzieł, wystawienie się na krytykę, przyjmowanie ciągłych poprawek i odmowy to chleb powszedni pisarza i to próbuje przekazać w swojej książce młodym debiutantom.

 
Zdaniem autora upór i determinacja w pisaniu to klucz do sukcesu, co pokazuje na przykładach znanych światowych pisarzy. Ciężko mi to ocenić, ponieważ nie planuje iść tą drogą. Ale z drugiej strony te zalety mogą się sprawdzić w każdym wolnym zawodzie, nie tylko przy tworzeniu wielkiej literatury. Czy ta książka może pomóc? Oczywiście! Przecież jest wiele osób marzących o takiej formie pracy, a ta pozycja może być kopniakiem do wynurzenia swoich czytadeł z dna szuflady. Co prawda Remigiusz Mróz nie jest dla mnie idealnym autorytetem, ale ma całkiem spory dorobek i opisał drogę, którą sam przebył.

W O pisaniu na chłodno uderzyła mnie też pewna niezgodność. Pisarz w jednej z rad zachęca do odłożenia napisanego dzieła na jakiś czas, aby potem na spokojnie i świeżym okiem do tego wrócić. Tylko czy tak się dzieje w jego przypadku, kiedy w jednym roku wychodzi kilka jego książek? A z opinii i recenzji innych blogerów wiem, że nie wszystkie powinny trafić do druku.

Link do opinii
Inne książki autora
Ekstradycja
Remigiusz Mróz; 0
Okładka ksiązki - Ekstradycja

Minęło kilka miesięcy, od kiedy Joanna Chyłka uciekła z kraju. Wszelki ślad po niej zaginął i mimo że wystawiono za nią Europejski Nakaz Aresztowania,...

Iluzjonista
Remigiusz Mróz; 0
Okładka ksiązki - Iluzjonista

Gerard Edling to wydalony z pracy były prokurator. Wcześniej specjalizował się w kinezyce, badał komunikację niewerbalną. Był ekscentryczny, oddany...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Winne
Jarosław Czechowicz
Winne
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzowisko
Aleksandra Katarzyna Maludy;
Gruzowisko
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Raróg
Anna Sokalska
Raróg
Banialuki do zabawy i nauki
Agnieszka Frączek
Banialuki do zabawy i nauki
Pokaż wszystkie recenzje