Oczy ciemności

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2020-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8215-000-1
Liczba stron: 0
Tytuł oryginału: The eyes of darkness
Tłumaczenie: Robert Waliś, Maria Frąc, Cezary Frąc

Ocena: 4.36 (11 głosów)
Inne wydania:

Matka szukająca syna i toksyczny sekret, który może zagrozić całemu światu. Ta podróż otworzy drzwi do najbardziej zabójczej z tajemnic.

Przed rokiem Tina Evans straciła w tragicznym wypadku syna, Danny’ego. Kiedy w końcu udaje jej się pozbierać, by rozpocząć nowe życie, na tablicy w dawnym pokoju Danny’ego pojawiają się dwa słowa, które wywracają jej świat do góry nogami: NIE UMARŁ Czy to czyjś ponury żart? Czy coś o wiele gorszego?

Tagi: kryminał

Kup książkę Oczy ciemności

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - truskawka2
truskawka2
Przeczytane:,
Dwunastoletni Danny był jedną z ofiar tragicznego wypadku busa. Jego matce po roku udaje się przezwyciężyć żałobę. Nie odzyskała jednak spokoju ducha. Bierze nieznajomych chłopców za Danny'ego. Ma dziwne sny, w których syn żyje i błaga o pomoc. Pewnej nocy, zaalarmowana dziwnymi odgłosami w mieszkaniu (czyżby włamywacz?), przeszukuje dom. W pokoju chłopca na tablicy ktoś napisał: NIE UMARŁ. Kto to napisał? Ona sama przez sen? Duch? Były mąż? Sprzątaczka? Czy ktoś jeszcze inny? Matka podejmuje śledztwo. Tropy prowadzą do pewnej tajnej agencji. Życie Tiny jest w niebezpieczeństwie – pracownicy z oczywistych względów chcą utrzymywać swoje działania w tajemnicy. Czy przeżyje? Czym zajmuje się agencja? Co się stało z Dannym? Kto pisał na tablicy? Koontz mistrzowsko utrzymuje naspięcie od pierwszych do ostatnich stron. Czytelnik co chwila ma ciarki na plecach. Lektura zdecydowanie nie na wieczór! dr Kalina Beluch  ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Oczy ciemności

Najnowsze wydanie powieści Deana Koontza powraca do nas po 40 latach. Aktualność tej powieści zdumiewa od samego początku. Jak to możliwe, że kilkadziesiąt lat wcześniej pisano o tajemniczym wirusie „Wuhan 400”? Dzisiaj cały świat zmaga się z pandemią wirusa COVID-19, który swoje życie zapoczątkował właśnie w Wuhan. Zastanawiające. I po głębszej lekturze tej powieści zaczynamy się zastanawiać na poważnie, jak to jest naprawdę z tym wirusem. Co jest prawdą, a co wielką mistyfikacją? Czy jesteśmy okłamywani w sprawie, którą dzisiaj żyje cały świat? Warto odpowiedzieć sobie na te i kolejne pytania, które się pojawią w trakcie tej lektury.

A teraz kilka słów o fabule, dosłownie tylko kilka zdań, aby nie ostudzić waszych emocji i zapału czytelniczego.

Tina Evans zmaga się z traumą i wspomnieniami po nagłej śmierci syna, Danny’ego. Zginął w tragicznym wypadku, a ona nawet nie miała okazji na ostatnie pożegnanie. Życie kobiety wywraca się do góry nogami, gdy w pokoju syna znajduje napis: NIE UMARŁ. Nie wie co jest grane, czyżby były mąż robił sobie z niej kiepski żart? Przecież syn nie żyje, co to wszystko ma znaczyć? Jednak następujące po sobie tajemnicze wydarzenia coraz bardziej utwierdzają ją w przekonaniu, że jej syn jednak żyje. Przeczucie matki nie opuszcza ją nawet na chwilę. Jednak prawdziwe kłopoty dosięgają kobietę, gdy podejmuje decyzję o przeprowadzeniu ekshumacji zwłok syna. I tą decyzją naraziła się rządowej agencji. A co to oznacza? Krótko, żarty się skończyły i trzeba będzie uciekać przez niebezpiecznymi agentami, którzy sieją śmierć na lewo i prawo. Życie Tiny i jej partnera będzie zagrożone, bezwzględni zabójcy nie dopuszczą, aby prawda o wypadku wyszła na jaw. Jak wielkie tajemnice są skrywane przed matką? Czy będzie jej dane poznać prawdę? Czy jej syn żyje?

„W wojsku nauczyłem się jednego: od czasu do czasu trzeba się zatrzymać i przegrupować siły, ale jeśli zbyt długi będziesz tkwić w jednym miejscu, to fala się odwróci i cię zmiecie”.

Oczy ciemności to wciągający i uzależniający thriller o próbie dojścia do prawdy wszelkimi siłami, tak naprawdę cena nie gra roli. Żadne niepokojące i tajemnicze wydarzenia nie są w stanie stanąć matce na drodze do poszukiwań jej dziecka. Nadzieją, którą ma matka, trzyma ją przy życiu i mobilizuje do dalszego działania. Przeczucia, które ją nie opuszczają nawet na chwilę są jej drogowskazem na drodze do przezwyciężenia kłamstwa. Wielkiego kłamstwa, którym jest otaczana od dłuższego czasu. Ta lektura to też lekcja niesprawiedliwości, ukazująca jak wielkie siły i władza jest w rękach możnych tego świata. Jak pod przykrywką tajemniczych badań oszukuje się świat i wykorzystuje niewinnych ludzi. W imię czego? W imię zdobycia władzy nad światem, w imię zdobycia oręża i śmiercionośnej, tajnej broni, przed którą nikt nie będzie w stanie się uchronić.

Ta powieść to taka nietypowa mieszkanka. Ma w sobie coś z thrillera, powieści sensacyjnej, trąca o powieść psychologiczną i mały romans. Każdy znajdzie coś dla siebie i nie będzie miał szans się nudzić. Wątek jest skonstruowany ciekawie, wszystko się świetnie zazębia i uzupełnia, w zasadzie ciężko jest podjąć się krytyki tej historii. Rozdziały są krótkie i treściwe, co powoduje, że powieść czyta się bardzo szybko, nie wiadomo kiedy, a jesteśmy na finiszu. Zakończenie. Nie było wielkim zaskoczenie, było dla mnie dość przewidywalne. Cała historia jest tak zaprezentowana czytelnikowi, że z każdym przeczytanym rozdziałem wzmaga się napięcie i ciekawość. Autor potrafi zaintrygować odbiorcę, co powoduje szybką chęć poznania dalszego rozwoju fabuły.

Powieść niesamowicie aktualna w dzisiejszych czasach, czasach pandemii koronawirusa, który przybył do nas właśnie z Wuhan. Całkiem podobnie jak w lekturze. Zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że kilkadziesiąt lat wcześniej ktoś mógł napisać o wydarzeniach, które mają miejsce obecnie? Zastanawia mnie to bardzo. I nie daje spokoju. Z tą myślą i wątpliwościami będę się jeszcze bardzo długo zmagać.

Oczy ciemności zasługują na wasze zainteresowanie. Nie tylko z racji ogromnej aktualności podjętej tematyki, ale i ciekawej i intrygującej historii. Na pewno nie będziecie się przy niej nudzić, to mogę wam zagwarantować. Przyznam, że po lekturze ogarną was wielkie wątpliwości i pojawią się trudne pytania. Obok takiej lektury, która skłania do refleksji i sieje ziarnko niepokoju nie można przejść obojętnie!

Link do opinii
Jak na Koontz'a to nawet "lekka" pozycja ;) Tina dochodzi powoli do siebie po śmierci syna, który zginął rok wcześniej w wypadku autokaru na wycieczce. Zaczyna się spełniać zawodowo, poznaje nowego mężczyznę. Niestety, tę słodką atmosferę zaczynają psuć powtarzające się noc w noc koszmary i niesamowite wydarzenia w życiu codziennym... Jedynym wyjściem, aby uspokoić serce i duszę Tiny wydaje się ekshumacja zwłok Dannego. Wraz z Elliotem rozpoczyna działania zmierzające do tego, jednak niespodziewanie na ich drodze stają przeszkody w postaci ...morderców, a śmierć Dannego nie wydaje się już taka oczywista...
Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2020-08-05, Ocena: 4, Przeczytałam,

„Oczy ciemności” Deana Koontz po raz pierwszy wydane zostały w 1981 roku. Jest to miks gatunkowy, który łączy w sobie thriller, powieść sensacyjną, romans i powieść grozy. Osobiście sięgając po książkę o tym nie wiedziałam, czego trochę żałuję, bo wtedy nie byłabym aż tak zdziwiona przebiegiem akcji i oczywiście oczekiwania też miałabym inne. Ale ostatecznie zorientowałam się w końcu, że chyba czegoś nie doczytałam i później już dobrze się bawiłam. W książce dużo się dzieje, jest trochę strasznych, wzbudzających niepokój momentów. Podobała mi się profesja głównej bohaterki (producentka rewii w Las Vegas) i frapowała mnie tragedia, w której zginął jej syn – cały czas miałam skojarzenia z tragedią na Przełęczy Diatłowa z 1959 roku i zastanawiam się czy to był przypadek czy może autor się tym zdarzeniem inspirował. Ogólnie to takie połączenie Kinga, Stranger thing i wczesnej Tess Gerritsen :) Trochę oderwane od rzeczywistości, ale ostatecznie bawiłam się całkiem dobrze.

Link do opinii
Avatar użytkownika - planka1981
planka1981
Przeczytane:2020-06-28, Ocena: 4, Przeczytałam,

Skusiłam się i ja, by poznać tajemnicę wirusa z Wuhan. Chyba to nagłe zainteresowanie książką wydaną 40lat temu, wynikło z tej jednej wzmianki. Jednak żadnej zagadki nierozgryzłam, a sama lektura niesprostała moim oczekiwaniom.

Historia matki, która rzuca się w pogoń za nieuchwytnymi porywaczami syna mimo dobrego pomysłu rozczarowała mnie. O ile początek był mocno trzymający w napięciu, a wątek paranormalny przyprawiał o dreszcze, to im dalej w fabułę, tym jakoś cały klimat siadał. Bohaterom wszystko się udaje, bez problemu gubią pościg, a w końcówce brakowało tylko śpiewu i tańców. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorem i ciężko jest mi się odnieść do jego twórczości, jednak jego nazwisko kojarzyło mi się z innym typem literatury. Nie jest to thriller, a raczej obyczajówka z elementami fantastyki.

A jak wypada najważniejszy aspekt powieści czyli sprawa wirusa? Dwukrotne użycie nazwy chińskiego ośrodka badawczego ciężko wziąć za przepowiednię czy (w skrajnym wypadku) spisek. Książkę przeczytałam bardzo szybko, była to przyjemna lektura jednak z sensacją nie miała nic wspólnego.

Link do opinii

Dean Koontz jest jednym z najpopularniejszych amerykańskich autorów, z którego twórczością mogłam spotkać się za sprawą książki „Oczy ciemności”. Pozycja ta skusiła mnie nie tylko swoją okładką, ale również fabułą, która została przedstawiona w opisie. Jednak już teraz mogę Wam zdradzić, że moje uczucia, co do tej książki są delikatnie mieszane.

Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z matką, która straciła swoje ukochane dziecko. Kiedy wydawało jej się, że w pewnym stopniu poradziła sobie z tym przeżyciem przeszłość wróciła pod osłoną paranormalnych zdarzeń. Bowiem w pokoju jej syna zaczynają dziać się różne rzeczy a z czasem również w innych miejscach, w których przebywa Tina. Jednak znakiem, który pojawia się najczęściej jest napis „NIE UMARŁ”. Czy ktoś stara się zemścić na kobiecie? A może chce doprowadzić do jej załamania?

Mogę przyznać, że książkę czytało mi się bardzo szybko. W dużej mierze, dzięki akcji, która dla mnie była wartka i co do niej nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie ma tutaj mowy o tym, aby czytelnik się nudził. Na szybkość czytania wpływa również spora liczba dialogów, które nie są okraszone jakimiś długimi opisami tylko skupiają się właśnie na rozmowie pomiędzy bohaterami. Plusem jest dla mnie, także połączenie przez autora kilku wątków. Mianowicie mamy tutaj do czynienia i z morderstwami, z tajemnicami, z przestępcami, ale również z eksperymentami, które toczą się za drzwiami laboratorium. Chociaż wydaje się, że jest ego tutaj dużo to wszystko jest ze sobą dopasowane.

Jednak były tutaj również minusy, które sprawiły, że moja początkowa fascynacja tą lekturą delikatnie opadła i koniec końców moja ocena jest trochę niższa. Przede wszystkim mowa tutaj o zakończeniu, które w ogóle nie wbiło mnie w fotel. Zabrakło mi w nim w dużej mierze jakichkolwiek trudności, które mieliby bohaterowie. Dla mnie cała akcja była za prosta i brakowało aspektów, które sprawiłyby, że czytelnik uwierzyłby w to co się dzieje trochę mocniej. W niektórych momentach książki pewne sytuacje wydawały mi się również z lekka abstrakcyjne i pomimo, że mamy tutaj do czynienia z elementami telepatii czy telekinezy to niestety, ale nie w każdej sytuacji to mnie kupiło.

Podsumowując mój ogólny czas spędzony z tą książką muszę przyznać, że nie był on stracony. Mogłam zapoznać się z autorem, którego nie znałam i ogólnie była to całkiem przyjemna przygoda. Jednak niektóre rzeczy mogły być na trochę wyższym poziomie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2020-05-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Smutek może doprowadzić człowieka do obłędu."

Przeszukałam Bookendorfinę pod kątem twórczości Deana Koontza i ze zdziwieniem odnotowałam, że zaprezentowałam na blogu zaledwie jedną propozycję czytelniczą tego autora, thriller psychologiczny "Poszukiwana". Po chwili uświadomiłam sobie, że faktycznie mnóstwo czytałam Koontza, wręcz szaleńczo go pochłaniam, jednak sprzed czasów prowadzenia czytelniczego kącika w blogosferze. Szkoda, że wcześniej nie spisywałam wrażeń z książkowych spotkań, bo teraz, wracając do historii lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, powstałby interesujący materiał do porównań i analiz. Sprawdziłabym, jakie emocje wzbudziła pierwsza styczność z wirusem wuhan-400, szybko kojarzonym z obecną światową pandemią.

Powieść jednak nie prezentuje świata ogarniętego epidemiczną katastrofą, a wręcz przeciwnie, początkowo to całkiem zwyczajne koleje losu, z blaskami i cieniami, aż do chwili, kiedy osobliwe incydenty zaczynają pojawiać i intensyfikować się. Rozpoczynamy w klimacie grozy, zjawisk paranormalnych i horroru. Kiedy nasycimy się poczuciem obecności dziwnej siły, niebezpiecznych zdarzeń, trudnych do ubrania w słowa, wymykających się ludzkiemu rozumowaniu urojeń i zwidów, powieść przeradza się w detektywistyczną zagadkę, prowadzoną z poziomu amatorów, otrzymujemy ciąg niekoniecznie słusznych decyzji, ale z pewnością sprzyjających kluczowym postaciom, zbiegów okoliczności. Skoro i ta atmosfera wypełni już wyobraźnię czytelnika, autor zmierza w stronę dynamicznej akcji, nie brakuje pościgu pod presją czasu i efektownych zwrotów akcji. Finalna odsłona książki to już nic innego jak klasyczna sensacja, gdzie dużo się dzieje w walce dobra ze złem, rozstrzygają się losy postaci, dochodzi do ostatecznych rozwiązań tajemnic. Osobiście wolę, kiedy podgatunki literackie są miksowane, a nie z wyraźnym ich podziałem, chociaż ma to sympatyczny posmak klasycznych instrumentów budowania napięcia, dramatyzmu scen, nieoczekiwanych i przypadkowych połączeń.

Nie liczcie na rozbudowane portrety bohaterów, nie o to chodzi w takiej historii, tu liczy się przede wszystkim pogoń za szybko rozwijającą się intrygą. Matka, która pochowała dziecko, nagle zaczyna być świadkiem niepokojących incydentów. Jej dwunastoletni syn zginął podczas wycieczki w Sierra Nevada, lecz ona w swoisty sposób odczuwa jego obecność. Koontz gładko łączy niepokój i strach z zauroczeniem i fascynacją. Romantyczne nuty kojarzą Tinę, matkę Danniego, i Elliota, dawniej w służbie wywiadu wojskowego. To do tej pary należeć będzie odkrycie przerażającej prawdy. Fabuła, choć skonstruowana z kilku komponentów, nie jest tak naprawdę złożona z wielu wątków, łatwo przewidujemy kierunek podążania potyczki, z uśmiechem spoglądamy na realia ówczesnych czasów, nie przywiązujemy się do pozytywnych bohaterów, choć sympatyzujemy z nimi. Po przyjacielsku podchodzę do tej przygody czytelniczej, zdaję sobie sprawę z jej mankamentów, zwłaszcza jak spojrzy się na nie z dzisiejszej perspektywy i rozwoju gatunku sensacji, ale pozwoliła mi przyjemnie wypełnić kilka wieczornych godzin. 

Bookendorfina.pl

Link do opinii