Czuła powieść drogi o miłości, stracie i smakowaniu życia na nowo
Jenna wraca do rodziców po sześcioletnim małżeństwie zakończonym rozwodem. Postanawia towarzyszyć swojej niezwykłej babci, Evelyn, w jej podróży sentymentalnej do nadmorskiego miasteczka w Massachusetts.
A Evelyn snuje opowieści o młodzieńczej burzliwej miłości i czasach szaleństwa. Historie usłyszane w podróży, klimat nadmorskiego miasteczka oraz spotkanie z prawnukiem pierwszej miłości babci, Joe, stają się dla Jenny inspiracją do zmian.
Kiedy sekrety z przeszłości zaczynają wychodzić na jaw, Jenna dowiaduje się o babci i o sobie czegoś zupełnie nieoczekiwanego. I przekonuje się, że szansa na uzdrowienie może pojawić się w najbardziej nieoczekiwanych monetach w życiu kobiety.
Przecież nic się nie zdarza bez przyczyny i nigdy nie jest za późno na zmiany!
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-01-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: She's Up to No Good
*współpraca reklamowa*
To było moje drugie spotkanie z twórczością autorki, po raz kolejny była to komedia romantyczna, bardzo delikatnie powiązana z tą poprzednio czytaną przez ze mnie powieścią, jednak to tylko szczegół. Spodobała mi się okładka, a opis dawał nadzieję na coś lekkiego, więc powiedziałam czemu nie. Lekka, przyjemna i zabawna historia o dwóch pokoleniach kobiet, o których nawet rodzina nie wie wszystkiego.
Poukładany świat Jenny się rozpadł. Po sześciu latach małżeństwa, które kończy się rozwodem wraca do rodzinnego domu, żeby się pozbierać, jednak zamiast tego popada w coraz większe uczucie beznadziei. Gdy jej babcia oznajmia, że wyjeżdża by pozałatwiać swoje sprawy, Jenna decyduje się wyjechać razem z nią, nie mając pojęcia na co się zdecydowała, oraz jak ta podróż zmieni jej życie i spojrzenie na babcię.
Lubię podchodzić do czytania książki bez oczekiwań, a to wbrew pozorom nie łatwe zadanie. Jednak czasami mi się to udaje, w szczególności przy autorkach zagranicznych, z którymi na co dzień nie mam do czynienia. Ta książka była właśnie taką powieścią, do której podeszłam z marszu, i która po prosty dostarczyła mi rozrywki, ale też dała mi zagwozdkę i skłoniła do myślenia. Akcja powieści rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Tej współczesnej, gdzie babcia i wnuczka wyruszają na wyprawę, testują swoją wzajemną cierpliwość i napotykają kolejne przeciwności, a Jenna krok po kroku zaczyna ruszać do przodu. Druga zaś to powrót do przeszłości, poznajmy inną wersję rodzinnej historii, taką o której jej członkowie nie mają pojęcia, a co najważniejsze lepiej poznajmy seniorę, która skrywa o wiele więcej tajemnic niż mogłoby się spodziewać. Osobista ale też i rodzinna historia rzuca inne światło na współczesne wydarzenia, obrazuje konsekwencje ale też pozwala zrozumieć wiele spraw i decyzji, z którymi chciałoby się od początku kłócić.
To lekka opowieść, choć na pierwszy rzut oka wydaje się prosta to jednak z czasem staje się coraz bardziej złożona i skomplikowana. Śledzimy losy bohaterek, dowiadujemy się więcej, wątki zostają dosyć szczegółowo rozbudowane, a nam coraz bardziej to wszytko się udziela, zarówno ciekawość jak i niedowierzanie, patrzymy na ludzi którzy podejmują trudne i niezrozumiałe decyzje, by później poznać ich konsekwencje ale też motywy ich postępowania. To jak autorka poprowadziła całą narrację, jak przeskakiwała pomiędzy czasem akcji, nawet pomimo tego że tych przeskoków nie lubię, tutaj totalnie mnie zachwyciło, bo każdy szczegół jest ważny, co można z czasem sobie uświadomić. To taka książka w sumie dwa w jednym, dwie miłosne historie zamieszczone w jednej książce, ta zaczęta przed laty dotycząca Evelyn, która może mieć swoją kontynuację współcześnie, i ta dotycząca Jenny, która za sprawą niespodziewanego wyjazdu ma szansę na nowy rozdział w swoim życiu.
Powiem szczerze, że po pierwszych rozdziałach nie spodziewałam się, że ta książka tak bardzo mi się spodoba i tak mnie oczaruje, to była przyjemna, nieco zakręcona i momentami ciut chaotyczna opowieść o rodzinie, o relacji babci z wnuczką, ja mająca dosyć napiętą relację ze swoją, zawsze z lekką zazdrością patrzę na takie udane więzi, to też opowieść o trudnych decyzjach i ich konsekwencjach, ale też historia o tym, że nigdy nie jest za późno by zacząć od nowa. Lektura moim zdaniem dla każdej fanki powieści obyczajowych, ceniących sobie wartości i wielowątkowe opowieści. Moim zdaniem warto się na nią skusić.
Po tym jak mąż Jenny poinformował ją o końcu ich małżeństwa kobieta wróciła do swojego pokoju z dzieciństwa. I tak tkwi w zawieszeniu już od pół roku. Nie podpisała jeszcze ugody z prawie byłym mężem, bo chcę trochę utrudnić mu życie. Jednak jest też inny powód - nie jest gotowa ruszyć dalej. Co musi się wydarzyć by to się zmieniło?
Gdy babcia Jenny oznajmia, że wyrusza w długą podróż w rodzinne strony, kobieta nie waha się ani chwili i proponuje, że będzie jej towarzyszyć. Jest ciekawa po co babcia tam jedzie. A ponieważ spędzają w samochodzie długie godziny, mają więc dużo czasu na rozmowy. I tak Evelyn opowiada wnuczce historię swojej miłości oraz losy jej rodziny. Gdy docierają na miejsce okazuje się, że babcia poprosiła Joego by oprowadził ją po okolicy. Kim jest ten młodzieniec i co jeszcze wymyśliła Evelyn?
Ależ to świetna historia, a właściwie to aż dwie. Obecne losy Jenny i jej babci przeplatają się bowiem z opowieściami z przeszłości. Dowiadujemy się, że Evelyn była niezłym ziółkiem, miała w sobie zadziorność i odwagę. Jednak na drodze jej wielkiej miłości stanęli rodzice, bowiem mogła ona wyjść tylko za Żyda. Jenna nie ukrywa tego, że jest w szoku poznając szczegóły życia babci. Sama wciąż przeżywa swoje nieudane małżeństwo. I choć Joe przestaje jej być obojętny to boi się zaryzykować. Tym bardziej, że niedługo wróci do domu i wszystko się skończy. Jenna jest więc rozdarta, jaką podejmie decyzję? I po co babcia wybrała się w tę podróż? To historia o wielkiej miłości i przeciwnościach losu. To też historia o tym jak odnaleźć siebie na nowo. Są tu rodzinne tajemnice i tragedie. I nie zabrakło intryg, bo babcia ciągle coś knuje. I to dzięki niej niejednokrotnie popłyną wam łzy, ale spokojnie, głównie ze śmiechu. To druga książka autorki i obie przypadły mi do gustu. Będę więc wypatrywać kolejnych, czyta się je błyskawicznie. Polecam!
Lily Weiss ma trzydzieści dwa lata i jest singielką - dla jej matki to porażka! Ma świetne pióro, ale brakuje jej odwagi, by zostać pisarką. Dlatego...
Przeczytane:2026-02-09, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2024 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 52 książki 2026,
RECENZJA
„Ona coś knuje”
Autor: Sara Goodman Confino
Wydawnictwo: Muza
(współpraca reklamowa / barter)
Są książki, które nie potrzebują dramatycznych zwrotów akcji ani głośnych emocji, by poruszyć do głębi. „Ona coś knuje” należy właśnie do tej kategorii, przychodzi cicho, niepostrzeżenie, a potem zostaje w sercu na długo. To czuła, refleksyjna opowieść o kobietach, pamięci, miłości i odwadze do zaczynania od nowa, niezależnie od wieku.
Jenna znajduje się w momencie, w którym grunt usuwa jej się spod nóg. Zamiast wspólnej przyszłości i planowanego dziecka dostaje rozwód i poczucie kompletnego zagubienia. Wraca do rodzinnego domu, licząc, że tam uda się poskładać to, co pękło. Nie wie jednak, że prawdziwa podróż dopiero przed nią i że zaprowadzi ją znacznie dalej niż tylko w przestrzeni.
Wyjazd z babcią Evelyn do nadmorskiego miasteczka w Massachusetts staje się osią całej powieści. To podróż dosłowna, pełna przystanków i rozmów, ale przede wszystkim metaforyczna, prowadząca w głąb siebie i rodzinnej historii. Autorka z ogromną wrażliwością pokazuje, że przeszłość nie zawsze wraca, by rozdrapywać rany. Czasem wraca po to, by uleczyć.
Evelyn to postać absolutnie wyjątkowa, charyzmatyczna, bezpośrednia, pełna życia i tajemnic. Kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jej wspomnienia o młodzieńczej, burzliwej miłości nie są lukrowaną opowieścią z dawnych lat, lecz historią wyborów, odwagi, żalu i uczuć, które nie tracą mocy nawet po dziesięcioleciach. To właśnie ona, z błyskiem w oku i wyraźnym planem, „coś knuje”, delikatnie popychając wydarzenia we właściwym kierunku.
Relacja między Jenną a Evelyn jest sercem tej powieści. Międzypokoleniowa więź, rozmowy pełne mądrości, drobne gesty i niedopowiedzenia tworzą niezwykle autentyczny portret kobiecej bliskości. Słuchając historii babci, Jenna zaczyna rozumieć, że jej serce nie jest zepsute, jest tylko zmęczone. A spotkanie z Joe, powiązanym z dawną miłością Evelyn, staje się kolejnym elementem układanki, w której przeszłość subtelnie splata się z teraźniejszością.
Sara Goodman Confino pisze lekko, ciepło i inteligentnie. Narracja prowadzona jest dwutorowo, wspomnienia przeplatają się z teraźniejszością, odsłaniając stopniowo rodzinne sekrety i nadając historii głębi. Nadmorskie miasteczko tętni spokojem, melancholią i nostalgią; niemal czuć zapach soli w powietrzu i słyszeć szum fal, który sprzyja refleksjom.
„Ona coś knuje” to powieść o miłości w wielu odsłonach: tej pierwszej, straconej, niespodziewanej i tej, która przychodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. O tym, że nigdy nie jest za późno na zmiany, że każdy moment może stać się początkiem nowego rozdziału, a to, co wygląda na przypadek, często ma głębszy sens.
To idealna książka dla czytelników, którzy lubią historie spokojne, emocjonalne, podane bez patosu, za to z ogromnym sercem. Doskonała na wieczór, kiedy chce się zwolnić, zatrzymać na chwilę i przypomnieć sobie, że życie, mimo strat i rozczarowań, wciąż potrafi zaskakiwać.
Polecam z całego serca.