Okładka książki - Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami

Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami


Ocena: 5.67 (3 głosów)

Znakomita, przejmująca książka i najlepsza, według mnie, opowieść o rwandyjskiej tragedii i zbrodni, i o banalnej istocie Zła, która czyni je jeszcze potworniejszym.

Wojciech Jagielski

Świat, w który wciąga nas Gourevitch, nie jest tylko opowieścią o Tutsi i Hutu. To wielki reportaż o skutkach kolonizacji, pazerności, wielkiej polityce i nieudolności organizacji zajmujących się szeroko pojętymi prawami człowieka, które liczą się tylko wtedy, kiedy największym graczom jest to na rękę. Wybitna!

Stasia Budzisz, reporterka

,,Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami" - ten przejmujący tytuł należy do jednego z najważniejszych dzieł literatury faktu końca XX wieku.

W kwietniu 1994 roku rząd Rwandy wezwał większość Hutu do eksterminacji mniejszości Tutsi. W ciągu zaledwie trzech miesięcy zamordowano 800 000 osób. Philip Gourevitch stworzył poruszający, dogłębny reportaż, który łączy historię ludobójstwa, osobiste świadectwa ocalałych oraz próbę zrozumienia niewyobrażalnego. To nie tylko książka o przeszłości - to ostrzeżenie, pamięć i apel o empatię.

Philip Gourevitch jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich, m.in. Guardian First Book Award, PEN Award oraz National Book Critics Circle Award.

Informacje dodatkowe o Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami:

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788384410318
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: We wish to inform you that tomorrow we will be killed with our families. Stories from Rwanda

Tagi: Biografie i literatura faktu

więcej

Kup książkę Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami

Avatar użytkownika - katechetka
katechetka
Przeczytane:2026-03-18, Ocena: 6, Przeczytałam,
Za ludobójstwo uznana przez ONZ została masakra w Rwandzie, gdzie w 1994 roku – zgodnie z projektem rządowym – przedstawiciele większości Hutu wymordowali prawie milion członków mniejszości Tutsi. Przejmujący reportaż Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami to analiza przyczyn i przebiegu owej masowej rzezi, z równoczesnym obnażeniem obojętności świata. By pokazać ogrom zła dotykającego rwandyjską ludność w sposób rzetelny i jak najbardziej obiektywny, Philip Gourevitch nie tylko skorzystał z materiałów ogólnodostępnych oraz dokumentów niepublikowanych, ale również przez okres prawie trzech lat podróżował po rwandyjskiej ziemi, gdzie zbierał autentyczne relacje ocalałych i świadków: ich pochodzenie z różnych środowisk oraz sfer życia pozwoliło przedstawić odmienne punkty widzenia tamtych wydarzeń. Rozpoczynając od wizyty w usytuowanym na skalistym wzgórzu kościele, autor najpierw obrazowo przedstawia to, co zobaczył – pokrywające posadzkę kościoła ciała w stanie zaawansowanego rozkładu, rozrąbane maczetami czaszki, dziecięce szkielety i poniewierające się wśród zwłok Biblie, po czym prowadzi do wielu innych miejsc, których widok niewiele różnił się od tego, co wcześniej zobaczył w kościele. Pisze o ekshumowanych szczątkach z masowych grobów, ukrywaniu się ocalałych, powszechnym pogodzeniu ze śmiercią. Odwiedza miejsca pamięci, rozmawia z Rwandyjczykami wspominającymi palone domy, gwałcone

Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami - opinie o książce

56/52/2026

"Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami" Philip Gourevitch Filia Literacka #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #ludobójstwo #Rwanda #1994 

 

Jądro ciemności 

 

Spójrz, cóż to?

Człowiek szedł tędy 

Ścieżka krwi, łez, pieniędzy 

Ścieżka śmierci 

 

Kwiecień 1994 roku zapisał się na kartach historii ludzkości krwawymi literami. To wtedy rząd Rwandy wezwał większość Hutu do eksterminacji mniejszości Tutsi. W przeciągu trzech miesięcy zamordowano 800 000 osób. 

 

"Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z naszymi rodzinami" to reportaż historyczny autorstwa Philipa Gourevitcha, opisujący ludobójstwo w Rwandzie w 1994 roku. 

Reportaż pokazuje także tło historyczne konfliktu między grupami etnicznymi Hutu i Tutsi oraz rolę propagandy i polityki w podsycaniu nienawiści. Autor pokazuje, że zarzewiem konfliktu był biały człowiek(Niemcy), które w 1885 roku nie planowały kolonizacji terenów Rwandy, więc wyznaczyły elitarną klasę rodzimych mieszkańców do zarządzania terenem, wywodzącą się z aktualnie rządzących Tutsi. Ta decyzja zaostrzyła podziały pomiędzy Tutsi i Hutu. 

Jak dotychczas obie grupy żyły we względnym spokoju, tak działania najpierw Niemców, a po I wojnie światowej Belgów doprowadziły do ludobójstwa. Po I wojnie światowej Rwanda stała się protektoratem Belgii, która zarządzała terytorium zgodnie z dotychczasową polityką Niemiec, pozwalając utrwalać się podziałom etnicznym. W 1933 Belgowie wprowadzili karty identyfikacyjne z rubryką ,,przynależność etniczna". Kategoryzacji dokonywano zazwyczaj na podstawie tak przypadkowych cech, jak wzrost, szerokość nosa i rozstaw oczu. Miało to zapobiec ,,zmienianiu" swojej przynależności etnicznej. Rwanda uzyskała niepodległość w 1962. W wyniku wyborów Hutu uzyskali władzę w większości regionów. Dodatkowym katalizatorem nienawiści były masakry Hutu dokonywane przez rządzących w Burundi Tutsi w latach 1965 i 1972. 

W 1973 w Rwandzie zamachu stanu dokonał Juvenal Habyarimana, który pięć lat później został wybrany prezydentem. Kierowany przez niego rząd, złożony z członków ludu Hutu (MRND), uciskał Tutsich. Nie mieli oni prawie żadnych przedstawicieli w rządzie, nie mogli liczyć na prestiżowe stanowiska ani miejsca na uniwersytetach czy w dobrych liceach. W szkołach wprowadzono segregację etniczną, z kolei na lekcjach przedstawiano taką wersję historii kraju, która stawiała Tutsich w jak najgorszym świetle. Ponadto dochodziło do cyklicznych pogromów i grabienia majątków Tutsi. Niepokój i napięta sytuacja doprowadziły do wojny domowej, która zakończyła się podpisaniem 4 sierpnia 1993 porozumień w Aruszy przez RFP i rząd Rwandy, przy pomocy USA i Francji. Porozumienia znacznie ograniczyły władzę prezydenta, większość władzy została przekazana Przejściowemu Rządowi składającemu się z RFP i pięciu partii tworzących koalicję. Ta sytuacja miała trwać do czasu przeprowadzenia powtórnych wyborów. W tym czasie nastroje nacjonalistyczne Hutu gwałtownie się zaostrzyły, a prezydenta Habyarimanę nazwano zdrajcą. Stacja radiowa RTLM, będąca własnością przywódców rządowych, prowadziła otwartą propagandę przeciwko Tutsi, określając ich jako podludzi. Radykalne grupy Hutu zaczęły gromadzenie na dużą skalę broni i szkolenia wojskowe. 

W 1990 powołano bojówki pod nazwą Interahamwe (,,Walczący razem") i Impuzamugambi (,,Mający wspólny cel"). Oficjalnym zadaniem Interhamwe miało być w trakcie wojny domowej bronienie prezydenta i Kigali. Faktycznie były to jednostki, które w 1994 eksterminowały Tutsi. Wcześniej oddziały Interhamwe szkolone były przez Rwandyjską Armię, a także przez Francuzów. Istnieją dowody, że ludobójstwo było dobrze zorganizowane. 

10 stycznia 1994 Jean Pierre, wysokiej rangi członek Interhamwe, skontaktował się z wojskami UNAMIR i chciał przekazać dokumenty świadczące o tym, iż rząd planuje ludobójstwo, oraz był skłonny wskazać magazyn w Kigali, gdzie Hutu przechowywali zakupioną broń. Twierdził, że bojówki są w stanie zabić w ciągu 20 minut aż tysiąc ludzi. Dowodzący misją UNAMIR wyraził zamiar przejęcia magazynu, jednak nie zgodziła się na to ONZ. Była to ostatnia szansa zapobiegnięcia ludobójstwu, a siły ONZ były jedynie biernym świadkiem toczących się rzezi. 

 

"Hi­sto­ria Rwan­dy jest więc nie­bez­piecz­na. Jak każde dzie­je, jest za­pi­sem zma­gań o wła­dzę, a w dużej mie­rze wła­dza po­le­ga na tym, by zmu­sić in­nych do życia w narzuco­nej im opo­wie­ści o ich wła­snej rze­czy­wi­sto­ści - nawet jeśli, jak to czę­sto bywa, opo­wieść ta pi­sa­na jest ich wła­sną krwią."

 

Książka jest próbą zrozumienia, jak doszło do tej tragedii i dlaczego świat nie zareagował na czas.

 

"In­ny­mi słowy: my - wszy­scy pła­cą­cy podat­ki w kra­jach fi­nan­su­ją­cych UNHCR - kar­mi­li­śmy ludzi, po któ­rych na­le­ża­ło się spo­dzie­wać, że zro­bią nam (lub na­szym przed­sta­wi­cie­lom) krzyw­dę, jeśli tylko zakwe­stio­nu­je­my ich prawo do na­szej dobro­czyn­no­ści."

 

Autor, jako dziennikarz, podróżuje po powojennej Rwandzie, rozmawia z ocalałymi, świadkami oraz sprawcami zbrodni, starając się zrekonstruować przebieg wydarzeń.

 

"Tej nocy po­je­dyn­cza kula roz­trza­ska­ła szybę Hôtel des Mille Col­li­nes, jakby śmierć tylko na chwi­lę za­wa­ha­ła się na progu."

 

Największą siłą książki są osobiste historie ludzi, którzy przeżyli masakry. Gourevitch oddaje im głos, dzięki czemu czytelnik poznaje tragedię nie tylko przez liczby i fakty, ale przede wszystkim przez ludzkie doświadczenia. 

Autor krytycznie opisuje również bierność społeczności międzynarodowej, w tym działania (lub ich brak) ze strony ONZ i państw zachodnich, które nie powstrzymały ludobójstwa mimo licznych sygnałów ostrzegawczych.

 

"Lu­do­bój­stwo. Po­cho­waj­my zmar­łych, nie praw­dę."

 

To książka trudna emocjonalnie, ale niezwykle ważna. Styl Gourevitcha jest reporterski, rzeczowy, a jednocześnie bardzo przejmujący. Reportaż zmusza do refleksji nad naturą przemocy, odpowiedzialnością świata oraz kruchością cywilizacji. Polecam! 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Filia Literacka.

Link do opinii

" [...] Musicie zostać wyeliminowani. Bóg już was nie chce. [...]"

"Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzinami" autorstwa Philipa Gourevitcha, to bardzo mocna i trudna lektura. Nie da się jej przeczytać w ciągu jednego dnia. Tutaj znajdziecie mnóstwo śmierci i niestety zwłok. Aż serce staje, a łzy nie przestają płynąć. Tyle osób straciło bezsensu życie.
Autor wykonał kawał dobrej roboty, przedstawiając nam sprawę ludobójstwa w Rwandzie w kwietniu 1994 roku. Ludzie z grupy etnicznej Hutu zostali wezwani przez rząd Rwandy do eksterminacji drugiej mniejszej grupy etnicznej -- Tutsi. Sąsiad mordował sąsiada. Przykre i nie do pomyślenia. Podczas tych według mnie chorych ataków, życie straciło prawie milion osób, w tym starców, dorosłych, młodzieży i dzieci. Zostali wymordowani na różne sposoby. Ginęli najczęściej od maczet i kul. Świat się jak zwykle przyglądał, a nawet pomagał ludowi Hutu. Przykre i skandaliczne. Dlaczego musiało dojść do tego ludobójstwa? Autor Philip Gourevitch w bardzo dobry sposób to opisał.
Ta książka, to jest ostrzeżenie dla całego świata. Państwa, w których rządzą niewłaściwi przywódcy i ślepi, zacofani obywatele, którzy robią to, co im się karze, mogą doprowadzić do podobnej tragedii. Philip Gourevitch napisał tę książkę w 1998 roku. A po 24 latach doszło i nadal dochodzi do ogromnej tragedii na Ukrainie. Widać, że pewni zacofani i bardzo ograniczeni ludzie nie wzięli sobie jego ostrzeżenia do serca.
W tej książce znajdziecie również rozmowy autora z ocalałymi Tutsi, jak i ich katami Hutu.
Bycie Tutsi w Rwandzie to wyrok śmierci i to jest przerażające. Każdy ms prawo do życia bez względu na pochodzenie, rasę, grupę etniczną i wyznawaną religię.
Czy jesteście ciekawi, co na to ludobójstwo mówiło ONZ i inne organizacje praw człowieka?
Autor był w Rwandzie. Widział zwłoki i głęboko to przeżył.
Ja nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie wszystkie zwłoki zostały zakopane, tylko zostały zostawione same sobie. Przecież mogą one stwarzać zagrożenie dla ocalałych.
Jeżeli lubicie czytać reportaże z XX wieku, to śmiało sięgnijcie po tę lekturę.
Jej treść na długo pozostanie w mojej głowie. O tym ludobójstwie nie powinno się zapominać.

Link do opinii
Reklamy