Zoe od najmłodszych lat była świadkiem toksycznego tańca rodziców, a ich związek przypominał niekończącą się burzę. Postanowiła wówczas, że nigdy nie odda swojego serca mężczyźnie, który mógłby ją zranić.
Los jednak ma wobec niej inne plany.
Na jej drodze staje Seth – mężczyzna, który przynosi coś zupełnie innego. Ich relacja zaczyna się od mieszanki słodyczy i burzy, a każde spotkanie niesie nowe wyzwania. Czy Seth jest tym, na którego czekała Zoe? Czy miłość może oznaczać coś więcej niż tylko kolejne zranienie?
Ich wspólna droga do szczęścia jest pełna trudności i niejednokrotnie bolesna, ale z czasem, gdy lepiej się poznają, dostrzegają, że mimo różnic potrafią tworzyć harmonijną całość. Dopiero gdy otworzą się na siebie i przezwyciężą własne lęki, mogą odkryć, że na końcu tej ścieżki czeka na nich coś, co przewyższa ich najśmielsze marzenia – prawdziwe szczęście we dwoje.
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-05-23
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 276
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa z Wydawnictwem WasPos*
Pierwszy tom mi się bardzo podobał, więc w dużym entuzjazmem podchodziłam do tej części. Ten tom poświęcony jest Zoe i Sethowi. Już na wstępie pojawił się pierwszy zgrzyt, bo jednak spodziewałam się, że historia będzie kontynuowała wątki z poprzedniego tomu, a tutaj niem cofnęliśmy się do początku, z jednej strony lepiej poznaliśmy początki tej relacji oraz całą jej otoczkę, ale z drugiej strony, wile rzeczy nie było zaskoczeniem, bo wspomnienia o nich pojawiły się wcześniej. Roman oparty na motywie friends to lovers i na motywie nieplanowanej ciąży.
Zoe od najmłodszych lat była świadkiem toksycznej relacji rodziców, opierającej się na naprzemiennej zdradzie i wybaczaniu, przez to kobieta ma problem z zaangażowaniem się w budowanie nowych relacji, nie dopuszcza do siebie uczuć i nie wierzy w miłość. Jednak na jej życiowej drodze pojawia się Seth, mężczyzna należy do paczki jej znajomych, w pewnym sensie się przyjaźnią, jednak oboje skrycie czują do siebie coś więcej, nie mniej los im nie sprzyja. Ta para ma przed sobą długą drogę, pełną zakrętów i wyzwań, a gdy pojawiają się konsekwencje wspólnie spędzonej nocy, ich relacja staje staje się jeszcze bardziej napięta.
Jak wspomniałam na początku, nie spodziewałam się powrotu do początków tej relacji, bo wiele jej elementów pojawiło się w pierwszej części, i ja osobiście chciałam wiedzieć co będzie dalej. Oczywiście z jednej strony fajnie, że pojawiło się dopowiedzenie i więcej szczegółów tej burzliwej relacji, jednak według mnie mogło być to krótsze, albo skupić się już tylko na wątkach bezpośrednio poprzedzających główne wydarzenia, a fabuła powinna bardziej skupić się na ciągu dalszym, gdy już Zoe jest w ciąży. Ta druga połowa książki, była dla mnie więc ciekawsza, bo tutaj właśnie pojawia się ten ciąg dalszy, tutaj lepiej poznajemy Zoe, to co ją motywowało do podejmowania takich a nie innych decyzji, to czego się boi i obawia, ale też widzimy jej zmianę. Autorka na końcówce też zaserwowała mocny plot twist, który nie wiem czy mi się podobał, ale na pewno nadał powieści oryginalności i nietypowego charakteru.
Książka to intensywny romans, dzieje się w nim dużo, a akcja jest wartka. Relacja bohaterów opiera się na przyjaźni, przechodzimy od etapu friends with benefits do friends to lovers, po drodze natykamy się na kolejne dramaty i afery, poruszamy problemy rodzinne, pojawiają się też tematy trudne i bolesne, o których tutaj nie napisze, żeby nie zdradzać fabuły, ale uwierzcie na słowo dzieje się, to nie tylko szalone love story ale też brutalne zetknięcie się z rzeczywistością.
Lektura dobra, nawet bardzo dobra, czytała się sama, poza moją początkową irytacją, raczej towarzyszyły mi pozytywne emocje. Książka napisana w bardzo dobrym stylu, lekkim i przyjemnym w czytaniu, powieść należąca do tych krótkich ale intensywnych w wydarzeniach. To książka, którą można przeczytać w kilka godzin, jak dla mnie to bardzo fajna propozycja na lato czy do czytania w trakcie podróży. Dostarcza emocji i można się przy niej dobrze bawić.
,,Życie jest za krótkie, by trwać w strachu przed miłością."
Miłość -- temat tak często poruszany w literaturze, a jednak wciąż potrafi zaskakiwać nowymi odcieniami. W powieści ,,Przyjaźń to za mało" Monika Rępalska ponownie zabiera nas w podróż przez emocjonalne labirynty, w których nie ma prostych rozwiązań ani jednoznacznych odpowiedzi, a miłość kształtuje się powoli, ale wyraźnie.
Zoe od najmłodszych lat była świadkiem toksycznej relacji swoich rodziców, w której wciąż obecne były kłótnie, psychiczna przemoc, ciche dni i nieustanne napięcie. Ich związek przypominał niekończącą się burzę, w której miłość mieszała się z bólem, a nadzieja gasła pod ciężarem rozczarowań. Nie miała więc pozytywnych wzorców. W tym chaosie nauczyła się, że uczucia mogą być niebezpieczne, a bliskość -- pułapką. Obiecała sobie, że nigdy nie zakocha się w kimś, kto mógłby ją zranić. Długo pozostawała w swoim postanowieniu, budując wokół siebie mur pozornie nie do przebicia. Trwała w nim długo, dopóki nie spotkała Setha. On nie próbuje jej zdobyć siłą, nie obiecuje cudów. Zamiast tego przynosi coś, czego Zoe się nie spodziewała: spokój w zamęcie, ciepło w chłodzie, cierpliwość wśród niepewności.
Ta dwójka bohaterów pojawiła się już w pierwszym tomie ,,Przyjacielski układ", w którym poznaliśmy historię przyjaciółki Zoe - Victorii i wspólnika oraz przyjaciela Setha - Erika. Już wówczas mogliśmy być świadkami niektórych wydarzeń u tej pary, ale stanowiły one tło do głównego wątku tej powieści. Można już było dostrzec, że ich wspólna droga usłana jest wieloma przeszkodami i nie przypomina bajki. Poznajemy teraz ich losy od początku, więc niektóre sceny z pierwszego tomu serii się powtarzają, ale teraz widzimy je oczami Zoe i Setha.
To opowieść o dwóch poranionych duszach, które uczą się siebie nawzajem -- krok po kroku, dzień po dniu. Są momenty, gdy wszystko wydaje się rozpadać, gdy przeszłość wraca z siłą huraganu, a przyszłość wydaje się zbyt odległa. Ale są też chwile cichego zrozumienia, spojrzenia pełne znaczenia, gesty, które mówią więcej niż słowa. Myślą przewodnią jest zaufanie i szczera rozmowa, której bohaterowie muszą się nauczyć, zwłaszcza Zoe, która nie raz podejmowała dziwne decyzje, czym wprawiała mnie w zdumienie i sprawiała, że moja sympatia do niej nieco się chwiała. Jej zachowanie nie przypominało dorosłych, mądrych wyborów, lecz raczej nastolatki, która nie potrafi podjąć rozsądnych decyzji.
Na szczęście autorka zastosowała naprzemienną narrację, więc poznajemy też perspektywę Setha. Jego spojrzenie na sytuację jest bardziej dojrzałe i dodaje mu uroku. Jednak Zoe zachowuje się wobec niego irracjonalnie, czym przysparza sobie niepotrzebnych zmartwień. Wystarczyłaby jedna szczera rozmowa, wyjaśnienie sobie wszystkich wątpliwości i znalezienie rozwiązania. Postawa Zoe pokazuje, jak mocny wpływ mają rodzice i środowisko, w którym wychowuje się dziecko. Z czasem, gdy lepiej się poznają, odkrywają, że mimo różnic potrafią tworzyć harmonijną całość.
Poznawanie tej historii ułatwia styl pani Moniki Rępalskiej, które prowadzi nas przez kolejne epizody sprawnie, lekko, bez zbędnego przeciągania tematu, co świadczy o tym, że ma w niej wiele do powiedzenia. Bardzo sugestywnie potrafi ukazać emocje, wewnętrzne dylematy, rozterki i wniknąć w umysł postaci.
,,Przyjaźń to za mało" to nie tylko romans lecz przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu emocjonalnym, o próbie przełamania schematów wyniesionych z dzieciństwa, o tym, że czasem największym aktem odwagi jest pozwolenie sobie na miłość. To historia, która wydaje się bardziej dramatyczna niż ,,Przyjacielski układ", co było już widoczne, gdy śledziliśmy losy Erika Tori, mimo że u nich również nie zawsze było kolorowo i bajecznie.
Historia Zoe i Setha uświadamia, że w każdym związku pojawiają się jakieś problemy, ale istotnym jest, by potrafić ze sobą rozmawiać, być ze sobą szczerym otwartym, jeżeli się kogoś kocha. Autorka pokazuje, jak trudne może być budowanie relacji, gdy przeszłość wciąż rzuca cień na teraźniejszość. Zwłaszcza Zoe dostrzega, że miłość nie musi być walką, lecz może być schronieniem a przyjaźń jest doskonałym jej uzupełnieniem. Sprawia, że relacja jest głębsza, pełniejsza, dająca poczucie bezpieczeństwa, bo mamy obok siebie kogoś, komu można zaufać i zwierzyć się z każdego problemu.
Zarówno pierwszy tom ,,Przyjacielski układ", jak i drugi ,,Przyjaźń to za mało" są osobnymi, zamkniętymi opowieściami. Jednak ich poznawanie warto zacząć od początku, gdyż wzajemnie się uzupełniają. To, czego nie widzieliśmy wcześniej, teraz zostaje wyłonione na plan pierwszy.
Obie części serii zostały wydane w tym samym czasie, co uważam za dobry pomysł, gdyż nie musimy czekać na kontynuację i od razu możemy poznawać losy bohaterów mając w pamięci wcześniejsze wydarzenia. Finał wskazuje raczej na to, że jest to dylogia, w której zostały zakończone i wyjaśnione wszystkie wątki. Historia w niej zawarta pokazuje, że nie każda miłość zaczyna się od fajerwerków. Czasem rodzi się po cichu, w cieniu przyjaźni, w codzienności, która przez lata była bezpieczna i przewidywalna.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem WasPos
Życie Kiry nigdy nie było łatwe. Chociaż wychowała się w klubie motocyklowym, nie czuła, że należy do rodziny. Dopiero dołączywszy do Aniołów Ciemności...
Co zrobisz, gdy osobie, którą kochasz, zostanie kilka dni życia?Brooke James jest odnoszącą sukcesy agentką FBI. A przynajmniej do pewnej sprawy, która...
Przeczytane:2025-08-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025, 12 książek 2025, Posiadam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025,
„Przyjaźń to za mało” to poruszająca i emocjonalna opowieść o granicach relacji międzyludzkich, o uczuciach, które dojrzewają w cieniu trudnych doświadczeń i niespodziewanych zwrotów losu. Monika Rępalska z dużym wyczuciem i autentycznością przedstawia historię Zoe i Setha – dwojga młodych ludzi, których połączyło coś znacznie głębszego niż przyjaźń, choć przez długi czas sami nie potrafią tego właściwie nazwać.
Zoe to bohaterka z przeszłością, która mimo traumatycznych przeżyć stara się odnaleźć spokój i bezpieczeństwo. Seth to jej opoka – obecny, wspierający, ale jednocześnie rozdarty między lojalnością wobec niej a własnymi uczuciami. Autorka z wyczuciem pokazuje, jak z pozornie niewinnych gestów i chwil zrodzić się może coś wyjątkowego. Kiedy życie rzuca im pod nogi poważne wyzwanie – niespodziewaną ciążę – oboje stają przed próbą dojrzałości, zaufania i odwagi, by zawalczyć o wspólną przyszłość.
Narracja prowadzona jest lekko, ale nie banalnie. Styl Rępalskiej jest prosty, a jednocześnie sugestywny – pozwala wczuć się w emocje bohaterów, zrozumieć ich wahania i wybory. Relacje międzyludzkie są tu pokazane z dużą dbałością o szczegóły psychologiczne, a każda decyzja niesie realne konsekwencje. Nie brak również humoru, ciepła i wzruszeń – czyli tego, czego szukamy w dobrej obyczajowej powieści z elementami romantycznymi.
To książka, którą zdecydowanie warto przeczytać – nie tylko dla fanów romansów, ale dla każdego, kto ceni historie oparte na emocjach, przemianach wewnętrznych i sile więzi. „Przyjaźń to za mało” przypomina, że czasem potrzeba odwagi, by nazwać swoje uczucia i zaryzykować… bo prawdziwe szczęście zaczyna się tam, gdzie kończy się tylko „przyjaźń”.